adonisek na kocyczku

Może Mężu mój jedyny Ty ten tekst pomiń sobie 😉

Bad Bea – ostrzeżenie przed ironią oraz przymrużenie oka podczas czytania wysoce wskazane 😉  

Niektóre ludzie wykazują się dosyć dużym instynktem społecznym, można wręcz powiedzieć, że ciągnie ich do zgromadzeń wszelakich, czują się w nich nadzwyczaj dobrze i komfortowo. Rozmawiają, rozprawiają, nawiązują znajomości, dzieciaki skrzeczą bardziej lub mniej, czasem nieco tresowane: odłóż proszę ten piasek i nie kop już tu więcej! nie, TU nie kop. A gdzie mamusiu? Nie wiem dziecko ale tam nie idź, tu masz siedzieć. No tak, niektórym się wydaje, że maluchy będą na kocyku grzecznie się grzały i widoki podziwiały 🙂

Z drugiej strony rozumiem też rozdrażnienie starych

co to już pół dnia nad wodą koczują, specjalnie nie raz w tym celu kilometry pokonując więc już od rana zagnieżdżeni, po południu cierpliwość tracą i dość już mają bardziej niż ci młodociani (którzy są niezmordowani i dla nich wody nigdy dość).

Z racji upału przyszedł nam do głowy pomysł odwiedzenia pobliskiej plaży, na co dzień pustej i odludnej, w weekendy świecącej tryumfy popularności. Hej, jasna sprawa, że przesadzam, plaża wszak nie do porównania z kurortami mniejszymi i większymi znajdującymi się opodal, z pełną gastronomią i atrakcyją wszelaką. Kusiła piękna woda (zbadany teren już na początku sezonu), czystość jeziora i zmiana zakątka również wskazana była. Bo odmiany są potrzebne.

sunshine in my head ☀️☀️☀️

Wyprawa pozwoliła mi uprzytomnić sobie, że herbata to jednak jest jakaś aspołeczna, dzika może nawet i zupełnie nie pasująca do towarzyskich tłumów. Rodziny całe porozbijane niczym na biwaku, kamperowisku niemalże jakimś, fotele, kanapy dmuchane, kosze żarła, poduszeczki do leżenia, leżaki zacumowane w wodzie i nad wodą itp. Cud że grillowania nie było, za to palenie papierosów na kocach owszem – tak. Co z tego, że komuś może to przeszkadzać, nie wspominając już o dzieciach, no a dmuchanie na swoje własne to już też poniżej jakiejkolwiek krytyki jest. Oj noo czepiam się ale dymu tytoniowego nie lubię i również praktykowanie zwyczaju owego na mego synka nie toleruję. Język jednak powstrzymałam co by znowu jakiejś afery nie zrobić i uwagi na się nie zwracać.

Cykl życia plażowego odbywa się tak:

woda- jedzenie, jedzenie-woda.

Oczywiście, owszem, że wyolbrzymiam może, przesadzam, czy krytykuję delikatnie lub wyzłośliwiam się nieco nooo ale jednak fala otyłości zalewa nasz piękny kraj co widać również po dzieciach. Zresztą przykład z góry sobie leci, zaiwania pełną parą i jak to dziecko ma się odżywiać skoro tata wsuwa ciacha nadziewane kremem i brzuszysko dumnie wypina zapijając browarkiem. Kompletnie nic sobie z tego nie robi i chwalę za kompleksów brak. Zawsze podziwiam wszystkich wyluzowanych co to skrupułów względem siebie nie mają i w małych majteczkach skarby wraz z tłuszczykiem przykrywają. W przypadku pań sprawa podobnież się prowadzi tu jednak już kompleksy nieco bardziej nosa wychylają zza bikini i na co chudsze oko jadowe bokiem zerka bez cienia uśmiechu ofkorsik. Jednak faceci naprawdę są bardziej wyzwoleni i pierdołami sobie głowy nie zajmują. Chce to żre i pije i innym (figury) nie zazdrości.

Wiadomo już, że

sama mistrzynią zbyt zdrowego odżywiania nie bywam

i mój synek też po kąpieli do jedzenia pędzi ale to, co króluje na piknikowym kocu Polaka to naprawdę obłęd. Zapachy wymieszane dobiegały zewsząd i trudno nazywać je aromatami, zresztą co kto lubi. Na pierwszym miejscu plasowały się więc chrupki wszelakie i ich zapach roznosił się po całej plaży aż do jeziora, od kukurydzianych, przez zwykłe 3psy, aż po wafle ryżowe wcinane ochoczo przez całe familie, zwłaszcza porozsiadane mamusie: mammoo chodź, do wody, no chodź proszę. Ciocia niech z tobą idzie bo ja jem teraz 😉

haha naprawdę coś w tym jest 🙂

Drugie miejsce zajmowały parówki, ooo te zewsząd wyglądały chyłkiem i ochoczo pchały się do ust najmłodszych, którzy po kąpieli zjedliby wszystko i gdyby tak ruszyć trochę wyobraźnią to w tym właśnie momencie można podrzucać co zdrowsze żarełko. A chociażby własnoręcznie gotowane i owoce. Borówek tudzież innych jabłek dostatek w pobliskim markecie i wiejskim sklepiku osławionym na całą okolicę, wiem co mówię bo korzystam. I tak robię, na plaży wciskam synkowi to, czego w domu aż tak chętnie nie ruszy. Nad wodą zmłóci wszystko. Plus domowe. Co nie znaczy, że zapiekanki czasem nie zaliczy.

wiadomo, że to nie Ibiza 😉

Więc w następnej kolejności po parówkach szły kanapki, zawsze coś zdrowszego, a następnie ciacha (jakim sposobem kremy się w nich utrzymały?) i dowożone z pobliskiego Wiatraka tacki frytek w ilościach kilkanaście na rodzinę. Rozumiem, wakacje i to ze mną jest coś nie tak, że się wtrącam i prowadzę niechybnie swe obserwacje (może głodna ciągle jestem i dlatego), no ale…

Tak sobie patrząc na to zacne grono z uwzględnieniem oczywiście facetów

(laski jak laski, pobieżnie okiem przerzuciłam) i co tu kryć, jednak na nich lubię uwagę skoncentrować – to niestety NIC absolutnie NIC ciekawego. Smutne to i żałosne bo podwaliny były ale niestety zniknęły w tonach tłuszczu. Wybredna (wredna też) jestem, to prawda ale nie aż tak żeby trochę wzroku nie nacieszyć. Zwłaszcza, że sport owy od lat uprawiam latem czynnie i aż tak słabo to już dawno nie było. Nie tylko zresztą tu. ZAWSZE coś tam się ciekawego nawinęło. A przecież plaża, nagość, każdy na każdego luka bardziej lub mniej odważnie (bo cóż tu robić ciekawszego), to zależy od przypadku i daleka jestem od oceniania ale… cóż… stało się. Kto zresztą tego nie czyni? Może jedynie się nie przyznać i zaprzeczać, że: niee ja nie, ja na nikogo i niczyje ciało nie patrzę i wzrokiem omijam. Taak, jasne, akuracik. Po tylu latach małżeństwa to chyba można sobie zerknąć, co nie? Może to zdrowo nawet? Mężu, wybacz ale gdybyś był ze mną to logicznym jest, że koncentracja byłaby tylko na Tobie i Twym osobistym brzuchu. A tak lubiąc sobie swoje statystyki prywatne prowadzić wypatrzyłam… 1 sztukę ciekawszego okaza.

boskie ciało to nie wszystko i mnie najbardziej kręci (jednak) intelekt 😀

Może nie był za wyskoki ale wiekiem przystępny, opalony i świetnie zbudowany. Wręcz książkowo. I gdy w końcu na chwilę na tym kocu zaległam nie musząc brodzić nieprzerwanie w wodzie, tudzież mule w poszukiwaniu kamieni i taszczenia martwej ważki i będąc wolną od błota, małż wszelakich i młodego zapatrzyłam się nawet z jakąś tam przyjemnością i relaksem. W kooońcu coś bo już sądziłam, że absolutnie nic na oko ciekawego się do końca smażingu nie nawinie. Człowiek na wsi bowiem atrakcyj spragniony, wypuszczony do ludzi niczym z buszu no i kobietą (sobą może?) bym nie była. Więc ciało boskie przyznać trzeba, zastanawiające jest tylko, że przy takim umięśnieniu papierosa trzymał w zębach ale przecież nikt nie oczekuje poziomu nie wiadomo jakiego jeno wygląd w tym przypadku ma znaczenie, a na urlopie folgować można.

I tak sobie pół leżąc z tym fajnym pejzażem w ślepiach

nagle jakiś cień mi przesłania Adonisa

iii już go prawie nie widzę, za to na plan pierwszy wyłania się olbrzym, z burzą lokowanych włosów i brzuch duży, ogromniasty jak i cały wieloryb zasłaniający złotą tarczę dość dokładnie, naturalnie razem z Adonisem. Takie ot zaćmienie słońca. Eee no weź się facet odsuń… Ale nie, wieloryb stanął, wszystko szczelnie przesłonił i się… mną zainteresował, może myślał, że na niego się gapiłam haha. Uśmieszek strzelił, włosami zawiał i łypał już tak do końca. Nie domyślił się, a może właśnie tak, bo kolegę twardo przed mym wzrokiem osłaniał 😀

Tak więc folklor musi być lecz ja na zapachy wyczulona i kiełbaski w nosie kręcą negatywnie, do tego mix balsamów do opalania, mazideł po i wszelakie pryskacze na komary. Może też się mogłam napsikać bo mucha leśna mnie zaatakowała i to lato upływa mi po hasłem opuchlizna. Alergię mam na ukąszenia i nigdzie ruszyć się nie mogę bo od razu akurat mnie kąsają. Adonisa zresztą tez żarły ale on był chyba wyjątkowo aktywny z charakteru bo i przy żonie nie usiadł ni razu i cały czas coś robił. Może dobrze, wyszkolony prawidłowo, koce trzepał, przypory pływackie suszył, dzieci karmił, dysponował co kto gdzie i jak, w międzyczasie przeszedł kilka razy plażę dookoła, przez telefon gadał, w piłkę grał, pływał, jadł, palił,  a na finiszu w końcu głosik dosłyszałam, który to zapiszczał: oj jak sobie plecki dziś spaliłem, to słoneczko takie ostre 🙂 Padłam. To znaczy leżałam więc bym padła 😉 A to wszystko w 40 minut działo się. Adonis głosik miał niczym myszka i do tego z wielką chęcią operował zdrobnieniami. I znowu na potworzycę wyjdę bo sama też czasem nie omieszkam (jak w tym tekście), no ale umięśniony facet i takie mysie piski? Nieee nooo już lepiej było nic nie słyszeć 🙂 Adonisek na kocyczku 🙂

spocona herbata w bikini lata 😜 i żre same ogórki z sałatą 😉 a później każdy każdemu czegoś tam zazdrości: ci co jedzą bez opamiętania figury chudszym, a ci co poszczą bezkarnego żarcia innym 🙂

Ale czego się dla dziecka nie robi, które chce do innych dzieci, a w takich spędach to wiadomo, że ich cała masa. Plażing dość zabawny jednak basta i ni grama więcej… Po takim doświadczeniu zaraz się docenia własny grajdół z ograniczoną ilością ludzi i nowym pomostem całym w słońcu 🙂 YO

można i tak 😉

Na zakończenie historyjka króciutka 😉 :

idą deptakiem plażowym 3 babeczki, jedna naprawdę otyła, druga okrąglejsza i trzecia najszczuplejsza. Ta pierwsza wcina gofra z bitą śmietaną, owocami, polewą i rodzynki też mi błysły (znowu herba głodna i zazdrosna), druga gofra z owocami, a trzecia same owoce w kubeczku z jakąś tam polewą podjada. Yyy a ta znowu na diecie – mówi ta pierwsza upaćkana śmietanką dobrze ubitą… 😉

JESTEŚ TYM CO JESZ 🙂

Warto o tym pamiętać. Nie jęczęć, brać na klatę albo… próbować coś zmienić. Bo później zasilamy koncerny farmaceutyczne i stoimy w kolejkach do lekarzy na co i rusz jakieś schorzenia. A dieta ma w 60-ciu % znaczenie jak funkcjonuje nasz organizm i jak funkcjonujemy my, razem z naszym duchem. Nie chodzi o katowanie się ale mądry wybór. Poza tym KAŻDY naprawdę każdy dobrze by było gdyby przynajmniej raz do roku przeprowadził detoks organizmu. I o tym jeszcze jakiś tekst będzie poparty dowodami herbacianymi 🙂 YO

herbaciany synek wcina na plaży borówki 😀 plus prowiant przygotowany przez mamę: kanapka z żółtym serem, pomidorowa w słoiku i kotlet z piersi kurczaka 🙂

 

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

9 myśli na temat “adonisek na kocyczku”

  1. Ale się uśmiałam. Wyobraziłam sobie Adonisa i jego głosik i jeszcze tego grubasa. A te panie na końcu i dieta. Ciekawe jakby patrzyły na kogoś, kto by nic nie jadł, bo ja na plaży nie jadam, rzadko też w pociągu. Podobnie jak Ty patrzę i te same widoki widzę. Tyle, że przeważnie wtedy jestem nad morzem, więc jest jeszcze głos tubalny, raczej głosy roznoszących jadło. Myślę sobie, kurcze ludzie, dlaczego wy bez jedzenia nawet chwili nie możecie wytrzymać. To naprawdę dziwna sprawa.
    Tak przy okazji polecam Ci film Dominiki Radwańskiej na YouTube ,,Uzależnienie od jedzenia,,. Mówi o tym jak bardzo jemy swoje emocje i jesteśmy zaprogramowani na jedzenie. I to na plaży i w takim pociągu najlepiej widać. Wszyscy od razu są głodni. No, nie przesadzajmy, nie wszyscy, tylko mnie się w oczach dwoją i troją takie osoby, a uogólnianie wiadomo nie wskazane podobnie jak stereotypy.
    Pozdrawiam. Dziękuję za fajny tekst.

    1. Ciesze się Aniu, że się uśmiałaś 🙂 Może woda tak wyciąga haha. Niestety w pociągu również mnie się uruchamia psychologia tłumu i od razu robię się głodna 🙂 Chociaż jak jechałam sama bez synka to praktycznie ani razu o żarciu nie pomyślałam tylko czytałam książkę i napawałam się wolnością 😉 Tak, jedzenie na bank jest powiązane z emocjami i to nie żołądek tym steruje tylko mózg. Tam jest ośrodek przyjemności, a żarcie to przecież przyjemność 🙂 Film obejrzę z ciekawością, dzięki 🙂 Ja w ogóle mam takie zboczenie małe, że lubię sobie obserwować ludzi 🙂 Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

  2. Jedni zazdroszczą figury, drudzy dystansu do siebie, a można przecież wypracować w tym wszystkim złoty środek, jeść sporo i smaczenie, ale zdrowo, ćwiczyć, dbać o siebie i nie zaglądać nikomu do michy ani pod spódnicę.

    1. Oczywiście, najlepiej jest wypośrodkować 🙂 Jednak żeby żyć zdrowo trzeba pewne elementy żywieniowe wyeliminować i sam ruch nie wystarczy. Np. cukier, np. smażone, np. białą mąkę itp. A otyłość staje się u nas plagą i to jest niestety przykry fakt. Dzieci jedzą śmieciowe jedzenie i unikają warzyw i owoców 🙁 Uprzedzałam, że tekst jest z przymrużeniem oka 🙂 pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *