psychologia herbaciana

bądź mądry i pisz wiersze

Czasami to już naprawdę zgłupieć można kompletnie co temu dziecku dawać, a czego nie, co jest tak serio potrzebne, a co przesadą i skąd wiedzieć JAK postępować?

Jeżeli chodzi o odżywianie tu aż takiego problemu nie ma. Każdy wszak wie, że warzywa i owoce to podstawa zdrowia, dobre oliwy (NIE rafinowane),  ziarna i strączkowe też wspaniałe bardzo i na szczęście uwielbia moje dziecię soczewicę czy cieciorkę, reszta dyskusyjna i według uznania. Szkodliwość cukru dawno udowodniona, mięso też niezbyt fajne no a parówki to wiadomo, że już zuo wcielone. Z tym jedzeniem sprawnie wszystko przebiega tylko do 2 roku życia może zatem, kiedy to fascynacja pożywieniem sięga zenitu i wcina warzywa od brokułów przez buraczki w różnych odsłonach, kiszone ogórki, kapustę przeróżną, awokado i inne warzywiaste bardziej lub mniej typowe. Wtedy jeszcze możemy panować nad sytuacją i pilnować co do buzi bierze, zwalić np. na potencjalną alergię (tworzenie profilaktycznych historii, że za dużo np. nabiału spotęguje potówki – cóż i tak bywało … ) czy w porę powstrzymać idący (łaaa NIEzdrowy) chrupek od kogoś wciskany. Tak na marginesie to się zmienia w tempie dość szybkim jednak. Ledwo się człowiek przyzwyczai do czegoś to za chwilę pojawia się coś całkowicie innego … już pięknie coś je, za chwilę tego nienawidzi 🙂 Trzeba się bardzo szybko przestawiać i być niezwykle elastycznym… Mleka jedynie – na szczęście – do dziś nie znosi, napojony wystarczająco widocznie matczynym  (czasem mówi, że tylko mleko z cycusia było pyszne, a inne to kompletna OHYDA ha ha). Ale jogurty i deserki to już owszem …

Przychodzi więc taki moment, że nie uchroni się tego dziecka przed wszystkim, a już na pewno nie przed BABCIĄ. A babcia – wiadomo, nikomu nie odpuści, a już na pewno nie wnuczkowi. I jak sama coś je, w moim, odczuciu niezdrowego, robi to w sposób baardzo zachęcający i prowokujący wręcz do skosztowania. A powiedzieć za bardzo nic nie można i dopiero jak sama zaskoczyła na zdrowy tryb życia to teraz wie o co mi chodziło. A z dzieckiem tak super prosto nie idzie jak już nie wiadomo kiedy (?) polubił tą parówę, cukier i inne paskudztwa. A skoro ktoś w najbliższym otoczeniu (nie o babcię chodzi) pije tą coca colę to mały też chce spróbować. Staram się na maksa ograniczać i zadymy też robię czasem, ale z drugiej strony wiem, że trzeba mu różne rzeczy dawać do degustacji (większej lub mniejszej). Pójdzie w świat i tak spróbuje. Poza tym jak mu tego jajka niespodzianki odmówić? Skoro sama też lubiłam… No a szczytem świństwa jest samemu żreć co się chce, a dziecku nie dać … Hmm… może niektórzy rodzice później po nocach lub w ukryciu sobie podjadają … Tak się czasem zastanawiam, że dzieci szczupłe a rodzice wręcz przeciwnie … skąd to się bierze ?

Także nad tym nie zapanujemy tak, jakby się nam marzyło (i wydawało zanim dziecię na świat przyszło, że samo zdrowie z talerza wcinać będzie). A warzyw w pewnym momencie odmawia po prostu i przemycać muszę chociaż niektóre i tak wychwyci i oburzony wypluje. Cieszę się, że jabłka pochłania i banany – zawsze coś …  Rybę lubi i jakąś taką bazę stworzyć można. A resztę metodą prób i błędów proponować, a nuż się skusi mały potworek i nagle mu zasmakuje 😉

gryz
Z tymi witaminami i specyfikami na odporność też naprawdę kosmos dobry jest. Raz, że taką Wit D3 dawać to znowu, że nie bo taka nie naturalna i syntetyczna… Teraz gdzieś przeczytałam, że tylko z Wit K2 ale lekarz pediatra za bardzo nie potwierdza (homeopata i raczej antyszczepionkowiec). Weź człowieku bądź mądry sam z siebie … A że chodzi o dziecko to lepiej nie eksperymentować (intuicja i nią posługiwanie się to trochę coś innego jest/ niezbędna i potrzebna bardzo). Podobnie z tranem, jak dawać to Wit D przestać czy dawać dalej? Łączyć czy nie? Podobno nie można podać za dużo ale w ostatnich badaniach wyszło, że Wit D3 właśnie nie można przedawkować praktycznie wcale (po całej buteleczce trzeba by na raz siorbać) a u nas, w naszym klimacie mało słońca i latem też niewiele ono daje … Dlatego Polacy mają jej permanentny brak i sami też powinni stale przyjmować.  Kurcze, szaleństwo normalnie jakieś bo lekarzom też do końca jednak nie ufam, a sama kombinować nie chcę. A wit C? Podobnie, miała być w nadmiarze wybitnie szkodliwa, a teraz okazuje się, że żeby spożyć za dużo, to chyba całymi listkami trzeba by łykać* … I jak odważnie daję  ją swojemu dziecku i nam podczas przeziębienia to szybciej zdrowiejemy. Również syrop z czarnego bzu jest niezastąpiony.

Nabiał, gluten, mięso, cukier wszystko na czarnej liście, to co sama też niestety bardzo lubię …(prócz mięsa). I o ile sobie ograniczam o tyle dziecko nie jest prosto zachęcić do jedzenia np. past warzywnych  … Może jednak nie można dać się zwariować i wyluzować lepiej trochę…?

Tak samo jak z oglądaniem bajek w telefonie. Daję czasami, a jak, niech się uczy obsługi telefonu (laptopa zresztą też już opanował) i poogląda sobie. Przyznać trzeba, że smartfon ratuje mnie wiele razy z opresji różnych, np. jak padam na twarz i MUSZĘ się chwilkę zdrzemnąć bo inaczej nie wiem co by się stało. Czasami zabawa w jazdę pociągiem z wykupionym biletem na kuszetkę nie wystarczy bo jednak wymaga jakiegoś udziału i zaangażowania z mojej strony – choćby odpowiadania półsłówkami … (ale ogólnie też polecam 😉 ). Robi się więc czasem rzeczy  bardzo krytykowane przez społeczeństwo, przez przeczulonych rodziców i tych co dzieci w ogóle nie posiadają (ha ha zobaczą sami może kiedyś na własnej skórze czy to wszystko jest TAKIE proste …)

I sobie sama odpowiem, że lepiej zdecydowanie się wyluzować i nie stresować  bo ten paskudny stres, przyczepiony do człowieka nie wiadomo po co  –  to on jest sprawcą utraty zdrowia fizycznego i psychicznego. Kumuluje się w ciele i już

* a żeby tak wszystkim wszystko aplikować co konieczne i do życia niezbędne to chyba cały dzień musiałabym tylko notatki prowadzić i zapisywać co komu ile bo zgłupieć można od tego nadmiaru wiedzy i informacji lol

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *