psychologia herbaciana

big mama big problem / czyli coś o miłośniczkach miłości

Pewna niewdzięczna rola

Tym razem chciałam Wam napisać parę słów o pewnej roli jaką często przybierają kobiety w związkach zupełnie nieświadomie. I oczywiście wiele się nie zgodzi, spora ilość orzeknie, że “mnie to nie dotyczy”, a część po prostu nie wykazuje takich tendencji (szczęściary!).

Jednak są kobiety, które kochają tę swoją rodzinę ponad wszystko i ona jest dla nich najważniejsza. Ok, niech tak będzie ale…

Będąc z kimś wiele lat zaczynamy wchodzić w różne role nie zdając sobie w ogóle z tego sprawy. Rzecz dzieje się cichaczem, w otoczce wielkiej miłości, nawet w sumie odwzajemnionej. No ale jeżeli oboje partnerów miało jakieś jazdy w dzieciństwie, coś było nie tak z którymś z rodziców, noo to sprawa jest poważniejsza niż się pozornie wydaje. Dlatego, że trzymają się nas iluzje, a brakuje po prostu mądrości w postępowaniu z mężczyznami.

Ważna jest granica

Nie chodzi o to, by nie czynić w zgodzie ze swoimi uczuciami ale o to, by przestrzegać pewnych granic. Bo po latach powiedzmy 20 można się zdziwić.

my kobiety mamy szalenie bujną wyobraźnię, dlatego kody już od wczesnego dzieciństwa nam wpajane mogą pomieszać się z fikcją literacką, która może podsycać negatywne mechanizmy

Znowu przytoczę to, o czym wcześniej już pisałam, że kobiety padają ofiarami nawet niby niewinnych bajek czytanych im latami do snu i pogłębiających kiepskie kody potęgujące nieciekawą sytuację w domu. O tych księciach, uratowaniu przez faceta, pocałunku przywracającym życie tip itd. To wszystko ma na nas wpływ.

Przepraszam, ale współczuję już teraz kobietom (i sobie też), które sądzą, że mężczyzna je zbawi, a miłość będzie trwała wiecznie i to najlepiej w stanie identycznym jak na początku. Może będzie, jeżeli nie będziemy popełniać drastycznych błędów i ZADBAMY W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI O SIEBIE. Albo będziemy mieć fuksa, co też się czasem zdarza i wykluczyć nie można.

Pewne kobieta pisze czasem w mediach społecznościowych, jak to bez męża nie istnieje bo to jej druga połówka i tylko przy nim czuje się pełna. Jest młoda, w porównaniu do mnie haha i zapewne jej staż jest niedługi. Do tego dobrze wykształcona, oczytana i zorientowana w wielu sprawach, pracująca. A zabawa zaczyna się po wielu latach bycia razem, nie nawet po 10-ciu ale może 15-stu, 20-stu i więcej. Wtedy nagle perspektywa zaczyna ulegać zmianie tylko kobiety często długo nie chcą tego zobaczyć. Że stają się służącymi (również duchowo i na poziomie niewerbalnym) swoich mężów nierzadko przez nich zdominowane, a po latach potrafi pojawić się również przemoc finansowa. Najpierw żartują, później docinają, a w konsekwencji podkopują wartość, że bez niego krótko mówiąc ona zaczyna czuć się nikim. Zresztą każda sytuacja jest inna, jeno mechanizmy podobne.

BIG MAMA

To bardzo częsty schemat, kiedy nagle stajemy się matkami swoich partnerów. Zaczyna się niewinnie, bo na początku kochamy ich bardziej niż siebie, chcemy żeby dom był naszym rajskim azylem, z radością podajemy kolacyjki, aranżujemy różne miłe sytuacje, wspieramy, troszczymy się o bardzo itp. i nawet nie wiemy kiedy przestajemy być ich partnerkami. No matka niestety partnerką nie jest i nigdy do końca nie będzie. Matka to matka. A chłopiec prędzej czy później się zbuntuje.

A my zalewamy tą miłością i chcemy również niekończących się jej dowodów, chcemy po prostu być i czuć się kochane więc prędzej czy później oczekujemy wdzięczności i tego samego. Pamiętajmy, że najczęściej PODŚWIADOMIE! I długo te dowody mogą nam być mogą okazywane bo na takiej fali można przeżyć całkiem sporo lat. A może i wszystkie razem.

Nie chodzi o to by nie być dobrą, nie kochać, nie gotować, nie okazywać uczuć itp. Ale chodzi o to by

NIKOGO NIE KOCHAĆ BARDZIEJ NIŻ SIEBIE. Może poza dzieckiem, to jedyny wyjątek.

Rzadko który bowiem partner doceni nasze uczucia tak, jakbyśmy sobie życzyły. Bo każdy sobie coś tam cały czas w tej głowie roi po swojemu. A często ludzie, którzy dużo od kogoś dostają są niestety niewdzięczni i nie docenią co i ile się dla nich robiło. Nie można nawet tego oczekiwać. Tylko jeżeli stawiamy całe życie na jedną kartę, miłość – to liczmy się z możliwymi konsekwencjami.

często w związkach obieramy jakieś role i robimy to nieświadomie

BIG PROBLEM

Większy problem z matkowaniem i chęcią zasłużenia na tę miłość mają kobiety odrzucone przez ojców ale sądzę, że i inne sytuacje życiowe kiedy nie było komfortu emocjonalnego z rodzicami też nas mogą w to wcisnąć. Wiem, bo moja mama leczy takie kobiety i jest ich bardzo dużo.

Niestety i ja stałam się taką pacjentką, z nadmiarem miłości do męża, a niedoborem dla siebie. Jakże niczego złego nie widziałam w tym byciu zawsze. Jakże nie widziałam zguby w pierdoleniu nawijaniu o połówkach jabłek i też sądziłam, że miłość jest ponad wszystko. Naczytana Dostojewskiego, Bułhakowa i innej literatury, która piękna jest ale podkarmia chore mechanizmy.

CO RACJA TO RACJA

I czasem trzeba używać rozumu, no trzeba. I dbać w pierwszej kolejności o siebie. Więc…

Tak, jestem winna.

Winna zarzucanych jej czynów.

Tak, zamiast myśleć o swojej karierze wspierała karierę jego. Winna.

Zamiast polegać na swoim wewnętrznym bezpieczeństwie chciała je czuć przy mężczyźnie NA ZAWSZE, sądząc, że to miłość uchroni ją przed złem tego świata. Winna.

Kochała bardziej jego niż siebie ale miłość jest ślepa i dopiero po prawie 20-stu latach dotarło to do niej bo sadziła, że wcale tak nie jest! O, tu niespodzianka, nie widzimy, że kochamy ZA BARDZO. Nie chciała zobaczyć ile dawała, a ile dostawała. Winna.

Zestarzała się niepytana. Jak śmiała? Ooo, a to już winna. Winna. Winna. Przewinna.

Chciała tworzyć dom i zależało jej tylko na rodzinie oczekując tego samego od partnera. Winna. I jeszcze nudna.

Winna każdej zbrodni przeciwko sobie i swojej duszy.

A po latach dowiedziałam się, że nikt mnie do niczego nie zmuszał (no nie zmuszał bo sama przecież chciałam), trzeba było inwestować w siebie (dokładnie właśnie tak), spełniać i realizować swoje fantazje i żyć dla siebie, a nie dla niego. Ma facet rację !

GŁUPOTA CZASEM JEDNAK BOLI

Nie bądźcie kobiety głupie, nie popełniajcie również moich błędów, chociaż to taki żałosny standard. I nawet często słyszymy o podobnych przypadkach wierząc, że mnie to przecież nie spotka bo u mnie jest inaczej. Byłaś zawsze, dałaś wszystko, bo dałaś SIEBIE, a zostajesz z niczym. Z tą swoją miłością, na której nikomu już nie zależy. Tylko kochając w pierwszej kolejności siebie można zachować równowagę. Bo taki pan się nie pierdoli pierniczy. Dostanie kryzysu wieku średniego albo innej palmy i jest bezwzględny. Pokazuje dobitnie, że liczy się tylko ON i to on ma władzę, jest dorosły (haha) i będzie robił co chce. Jest wolny, bo dziecko najczęściej siedzi przy kobiecie i to ona się nim zajmuje. Normalnie potomstwo będzie liczyło się dla niej bardzo i nie wyjdzie z domu na dni kilka bo chce się np. zabawić. Lub pod innym mega ważnym pretekstem. Zasłanianie się stale pracą, kiedy się z niej praktycznie nie wychodzi też jest słabe.

A jak facet ma do tego kasę lub nagle się wzbogaci (co z tego, że bez Ciebie byłby nikim, amnezji dostają natychmiastowej) to pokaże gdzie jest czyje miejsce w szeregu. I niektórzy potrafią być naprawdę okrutni i bezwzględni. Chociaż na zewnątrz często tego nie widać, a kobiety latami albo i do końca życia skrywają różne tajemnice oszukując wszystkich, a w pierwszej kolejności SIEBIE. Do tego stopnia, że wiele z nich nie umie odejść i tkwią w czymś totalnie chorym, upadlającym je latami. Bo boją się, że sobie bez niego nie poradzą, co oczywiście słyszą dobitnie razem z innymi upokarzającymi słowami. To jest PRZEMOC PSYCHOLOGICZNA! A jak zaczyna szantaże pieniędzmi, rozliczanie z każdych zakupów, docinanie, że bez jego kasy nic nie będziesz miała, że on zarabia, a Ty siedzisz i nic nie robisz (“tylko” zajmujesz się dziećmi i domem lub masz mniej płatną pracę) i tym podobne teksty, to jest to PRZEMOC EKONOMICZNA!

MIŁOŚNICZKI MIŁOŚCI

Pamiętajcie! Nikt nie ma prawa poniżać kogoś tylko dlatego, że umowa była inna, a jednej ze stron się nagle odwidziało i chętnie wymieniłby starą żonę na nowszą, bezproblemową, taką, która go tylko wielbi i niczego (pozornie) nie chce. Oczywiście też do czasu i znam przypadek sąsiadki w podobnym do mnie wieku, której mąż miał młodą i atrakcyjną kochankę ale urodziło im się niepełnosprawne dziecko… Więc po 3 latach od rozwodu zapragnął wrócić jednak do żony i pierwszego dziecka. Tyle, że wiele razy powrotu już nie ma i te zrzędzące, nudne żony okazuje się, że lepiej sobie radzą niż wszyscy się spodziewali. Zwłaszcza niż spodziewał się Pan Mąż.

samemu można zabrać walizkę i iść w świat ale z dzieckiem nie jest już to aż takie oczywiste i proste jak się wydaje…

GDYBY NIE DZIECI

Wiecie, gdyby nie dzieci sprawa byłaby o tyle prostsza, że odchodzisz i mówisz “nara”. Ale dziecko z reguły wisi na matce, w zasadzie w pewnym momencie ma tylko ją. I dla kobiety nierzadko zaczynają się schody (tym bardziej jak nie ma nikogo do pomocy i jest zdana tylko na siebie), bo zatrudniać matek z małymi dziećmi nie chcą, bo często chore to siedzi się przy nim całymi nocami, bo szkoła, opiekunka nawali, itd. itp. To nie jest już takie życie jak kiedyś. Ma swoje plusy, bo masz dla kogo żyć i krwawe scenariusze Ci nie w głowie. No i nigdy nie będziesz sama. Mój synek powiedział mi tak:

mamusiu, wiem, że płakałaś ale mi możesz powiedzieć wszystko i zawsze możesz na mnie liczyć.

Wiadomo, że mu się nie zwierzam, a jeżeli już tak dopytuje to przekazuję mu wiadomości stosownie do jego wieku i poziomu rozwoju. A czasem po prostu podsłuchuje. Kryć przed dziećmi, czy raczej przygotować? Może o tym napiszę, bo przede mną kryto do momentu wyprowadzki tatusia powodując mega traumę, jak się okazało. Ale wiem, że chcieli dobrze.

Nowe uczucie się we mnie pojawiło, że rośnie mi prawdziwy przyjaciel, z którym mam szansę na super relację.

Ale trzeba się przestawić, uwolnić jak najszybciej od nadmiaru miłości do mężczyzny bo zmiana partnera nie wystarczy i nie pomoże. Wejdziemy w ten sam schemat. Znowu podstępnie, że jesteśmy TAAAAKIE kochane. Znowu doprowadzimy się do sytuacji opierania tylko na miłości, a w zasadzie jej wyobrażeniach, które znowu wytworzymy sobie w głowie. Bo to, że my nie możemy bez kogoś żyć, nie znaczy, że ten ktoś nie może (nawet jak nam tak mówi! psychika człowieka jest bardzo skomplikowana).

KONIEC BYCIA WSZECHMATKĄ

Trzeba czasem być bezwzględną i zawalczyć o siebie samą. Przestać matkować NATYCHMIAST. Z takim mężczyzną, który nagle dostaje amby na punkcie siebie, swojej kariery, realizacji marzeń, czy innej – rozmowy wyglądają jak ze zbuntowanym nastolatkiem, w zasadzie nie rozmowy, bo nastolatek odbiera WSZYSTKO jako atak. Zupełnie analogicznie jak dojrzewające dziecko. Kto już wychował nastolatka albo pamięta jak nim był, ten wie. Zaprzestać pytać, o której wróci, przestać dzwonić, przestać domagać się miłości i zainteresowania, nie pytać czy nie zmarzł, nie informować, że spadnie deszcz, w ogóle ZOSTAWIĆ GO SAMEMU SOBIE. Niech idzie i robi co czuje i chce. Jedyne co MY, kobiety w takiej sytuacji, możemy zrobić to (oprócz modłów i oczywiście czarów haha)

ZACZĄĆ UZDRAWIAĆ SIEBIE!!!

A czy oni chcą się tak uwalniać od mamuś jak krzyczą i obwieszczają całemu światu? No czasem nie mają na to długo ochoty, bo mamusia prowadzi perfekcyjnie dom, gotuje pyszne obiady, zajmuje dzieckiem, najlepiej prasuje koszule etc, no i jest na każde żądanie. MAMUSIA JEST JEDYNA I NIEZASTĄPIONA.

Ale w tym przypadku to nie jest powód do chwały. Bo albo będziemy tak żyć albo zmusimy partnera (swoją odmienioną postawą) do wydoroślenia i tu mamy 2 scenariusze: bo chłopiec albo od nas odejdzie i nie wytrzyma dorosłej relacji albo przerobi lekcję, wyjdzie poza swoje schematy i zacznie być partnerem. Innych dróg nie ma. To znaczy jest jeszcze to trzecie rozwiązane – będziemy tkwić dalej w chorej sytuacji, co jest o tyle ryzykowne, że w przyszłości może odbić się na naszym zdrowiu. Tam podświadomość się zamanifestuje i zawalczy o uwagę. Pytanie, czy będziemy słuchać CO mówi nasza dusza po przez ciało i szukać przyczyny czy jednak będziemy leczyć objawy, faszerować prochami i dalej oszukiwać. TO NASZ WYBÓR i do każdego mamy pełne prawo ! 

Dlatego jak mężczyzna taki nie dorośnie to może nami długo manipulować i rzuci czasem ochłapem uczuć, a my łase, wszystko przyjmujemy jako dobrą monetę: “może się zmienił? może zrozumiał?” Proceder takiej huśtawki może trwać latami, aż wykończymy same siebie, a on w końcu znajdzie sobie młodszą i taką, która nie będzie nic od niego chciała. Zresztą wiele kobiet przetrwa i upokorzenie z kochankami (chyba, że godzą się na taki styl życia świadomie) czekając aż na stare lata padnie i osiądzie w miejscu, co widzę po różnych przypadkach, że też się często dzieje. Bo o to chodzi, matka prawi kazania, wytyka błędy, radzi i wszystko wie. Czasem zgani, czasem nagrodzi. Do pewnego momentu, czy na początku relacji, mężczyzn nawet to w nas fascynuje (lub po prostu przyciągamy chłopców) ale kiedy miłość przechodzi w dojrzalsze fazy albo po prostu już jej nie ma (a jest przyzwyczajenie mylone z tymże uczuciem), zaczynają te matki NIENAWIDZIĆ i mścić się na nich, krótko i obrazowo mówiąc. M.in. dlatego taki mężczyzna może zacząć się dowartościowywać u innej, dla której przez chwilę będzie bogiem. A tych udających np. koleżanki i powiernice też nie brak, bardziej wyrafinowanych niż motających seksem.

Ścieżki się schodzą i rozchodzą.

Każdy ma swoją drogę i nawet jak ona nagle staje się wspólną to nie można być takim naiwnym egoistą, że tak będzie zawsze. Bo każdy rozwija się w swoim tempie i ma prawo przeżyć życie po swojemu.

Niedojrzałość wychodzi też czasem po wielu latach i nie można kochać głupio i ślepo. NIE MOŻNA. Trzeba zakładać, że życie jest długie, a sytuacje mogą ulegać zmianie. Jedyna niezmienna to miłość i szacunek do siebie samej. W każdych okolicznościach i czasie.

Wiem, gdzie popełniłam błędy i czasu nie cofnę. Ale nigdy, przenigdy więcej nie chcę być czy stać się nie wiadomo kiedy głównym dawcom i się oszukiwać. Jak dobrze się obudzić. Dlatego zachęcam kobiety żeby traktowały mężczyznę na równym sobie poziomie. Nie wyżej w hierachii !!!

BĄDŹMY DOROSŁE. Nie wchodźmy za często w rolę małej dziewczynki choć to takie słodkie*. Ale niebezpieczne bo powielane latami może stać się niechlubną regułą i obrócić na naszą niekorzyść. Reagujmy z pozycji dorosłego. To nie jest takie łatwe jak się wydaje 😉 Tym bardziej, że długo sądzimy, iż jesteśmy właśnie takie DO RO SŁE …

*o przeplataniu się ról w związku i relacji dziewczynka-tatuś będzie odrębny tekst, a tym samym podważę nieco słoje własne rozważania, które teraz tu czytacie

Znając, czytają i ocierając się o historie kobiet i różnych ludzi, analizując w głowie swój związek, teraz perspektywy czasu, widzę jak bardzo koloryzujemy FAKTY. Wszyscy lubimy to robić. Bo to one liczą się najbardziej!!! A kobiety – mistrzynie ubarwiania rzeczywistości i dopisywania sobie scenariuszy (zresztą fajnie jest być tą kobietą, ciekawe doświadczenie XD). Że u mnie tak nie jest, nie będzie, a miłość jest najważniejsza i przetrwa wszystko. HNie można stać się ofiarą samej siebie ani w konsekwencji partnera (czy jakiegokolwiek innego osobnika, a mając taki mechanizm same to później przyciągamy) bo możemy się tak do tej roli (ofiary) przyzwyczaić, że powielimy schemat w innym związku i znowu będziemy cierpieć.

Więc od początku nie wieszajmy się na tej miłości jak na jakimś kole ratunkowym tylko kochajmy i szanujmy siebie. Dbajmy o swój (prawdziwy) rozwój i samopoczucie. Nie przesadzajmy z eskalacją uczuć, nie domagajmy się ciągłych oznak miłości i same ją sobie dajmy, świadomie. Nie bójmy się obdarzyć siebie miłością i zaufaniem. Nie szalejmy bez przesady, bądźmy mądre, bo jedno nie wyklucza drugiego.

Niestety ja długo sądziłam, jak to dużo wiem i kocham siebie i niby szanuję. To były pozory i do tej pory nie zdawałam sobie jednak sprawy, że miłość to stawianie SIEBIE na pierwszym miejscu. Wiedza o zagadnieniu to jedno, a czyny i myśli względem siebie to drugie. Nie ideały, że człowiek drugi ważniejszy, że miłość zawsze zwycięży itp. NIE. Życie pokaże nasze popełnione błędy i obnaży brak szacunku do siebie – bezwzględnie. Zresztą w przypadku kobiet odrzuconych przez ojców, o czym pisałam ostatnio, to wszystko się ze sobą wiąże i układa w całość. I widocznie przychodzi czas, że albo się z tym zmierzy albo dalej będzie popełniało podobne błędy, przyciągało nieodpowiednich mężczyzn i błąkało po omacku w tym świecie zależności damsko-męskich. Świadomość wiedzy na swój temat i słuchanie siebie, danie sobie prawa do swoich prawdziwych uczuć zawsze nam pomoże, w która stronę podążać.

nie ma u mnie słodkich króliczków jeżeli są akurat gorzkie, a blog jest typowo egzystencjalny …

WREDNE KODY I WSPANIALI MĘŻCZYŹNI

A czy jest się w stanie naprawić taką sytuację i przestać być big mamą? Tego jeszcze nie wiem ale eksperymentuję. Bo może moje doświadczenia przydadzą się komuś. Nie ma co udawać, nie ma co się oszukiwać, życie jest wielowymiarowe i nie wiemy co nam przyniesie. Raz jest zajebiście dobrze, a raz zajebiście źle. Mój blog jest egzystencjalny i nie ma tu słodkich króliczków jeżeli są akurat gorzkie.

Z kolei do pewnych rzeczy, żeby je naocznie u siebie zobaczyć trzeba dorosnąć. Kody z dzieciństwa są bowiem mega podstępne i trzymają się wczepione w podświadomość pazurami cholernie długo, zwodząc naszą świadomość na totalne manowce. Dopiero prawdziwy kryzys obnaża czasem prawdę o nas samych, o ile kminimy i chcemy spojrzeć jej w oczy. A warto bo to też droga do wolności duchowej. Pomagając sobie zwiększamy szansę na logiczną pomoc partnerowi bo życie mężczyzn też nie jest łatwe. Od dziecka uczy się ich zdobywać, pokonywać przeszkody, nie okazywać uczuć itp. Gubią się później, a przykłady swoich ojców też miewają zaburzone gdyż zdrowych emocjonalnie rodzin jest jednak mniej niż pozostałych. Na mężczyzn też jest wywierana ogromna presja naszych czasów i przepłacają to stresem czy np. tym kryzysem wieku średniego. W takiej sytuacji uratować nas i związek może tylko nasza, kobiet mądrość i wiedza. Jednak zdobywana, poparta konkretnymi działaniami i pracą nad sobą. Najlepiej z jakimś specjalistą. Niestety mamy i bacie czy kobiety z rodzin bardzo często przekazują nam nieodpowiednie zachowania, powielamy też ich schematy (podświadomie) i nie zażywamy mądrej wiedzy z zakresu postępowania z mężczyznami. Więc się plączemy. A dopiero jak same staniemy w pionie na swoich duchowych nogach, poczujemy prawdziwą moc w sobie i pomożemy w końcu właśnie sobie – będziemy gotowe aby pomóc komuś.

PEACE i plis, bez urazy 😉

Ps. Mamę przepraszam za brzydkie wyrazy, których nie lubi, tfu tfu – skreślone 🙂 A znajomych informuję, iż nie wszystkie przytaczane w tekstach przykłady są z mojego życia wzięte, YO

 zdjęcie tytułowe Naoto Hattori 

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

129 Comments

  1. Anna Bzikowa says:

    Bardzo racja. Tylko nie zapominaj czemu panowie tak chętnie, przynajmniej na początku, wchodzą w układ “mamusiowy”. Bo mieli nadopiekuńcze, emocjonalnie zależne mamusie. I te nadmiernie kochające i wieszające się na dzieciach mamusie, to wcale nie były tylko ofiarami. To odwieczny taniec Kat i Ofiara. Zamiennie. Nic nie jest takie oczywiste na tej planecie 🙂

    1. BeaHerba says:

      Oczywiście, że tak dlatego w tekście jest napisane, że niebawem podważę swoje teorie haha W tym przypadku skupiłam się akurat na tej jednej, dość istotnej roli. I oczywiście, że mamusie też mają znaczenia jednak to my, kobiety dorosłe mamy już teraz bezpośredni wpływ na swoje relacje z mężczyznami. I od dziecka jesteśmy uczone matkowania więc tym bardziej tak łatwo w to wchodzimy. I same musimy nauczyć się jak zbudować zdrową relację, pozdrawiam:)

  2. Aleksandra Załęska says:

    Świetnie to ujęłaś! My kobiety mamy to do siebie, że najpierw myślimy o wszystkich, tylko nie o nas. Tu facetowi uprasujemy koszule, tu podetkniemy pod nos jedzonko, tu będziemy go wspierać w realizacji pasji, a my? Gdzie miejsce dla nas i dla naszego rozwoju? Szkoda, że tak rzadko dostrzegamy siebie…

    1. BeaHerba says:

      dokładnie właśnie tak jest i tak się niewinnie zaczyna… a później lata mijają, uczucia się zmieniają bo przepraszam, ale związek ulega metamorfozie i możemy się oszukiwać, że nasza miłość będzie cały czas kwitła jak na początku haha jednak to pobożne życzenia bo nad sobą i relacją trzeba cały czas pracować, żeby nie zostać na lodzie. pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny 🙂

  3. Bardzo ciekawy artykuł o relacjach w związku. Z mojej obserwacji wynika, że coraz częściej role się odwracają i to panowie w kilku, a nawet kilkunastoletnich związkach muszą ciągle udowadniać, że zasługują na miłość swej wybranki.

    1. BeaHerba says:

      każdy widocznie zauważa inne niuanse albo te, które są jemu bliższe 😉

  4. Herbato moja droga!
    Jak ja kocham jak parzysz się tak od samego rana i roztaczasz swoje moce nad nami wszystkimi. Bardzo jestem wdzięczna, że jesteś i wiele kobiet ma szanse choć przeczytać o tym co oczywiste. Wiele prawdy w tym co piszesz. Wiele z nas musiało dochodzić do tych prawd powoli, stawiać swoje granice, uczyć kochania sie(bie). O ile nam łatwiej niż paru pokoleniom wstecz… Jedno jest pewne związek dwojga ludzi to praca. Praca nad sobą, nami, nad każdym z osobna i wszystkimi razem. Komunikacja. Rozmowa. Trudna praca. Ale warta zachodu… a nawet wschodów ;-p
    LoveU!

    1. BeaHerba says:

      Ojej jak miło coś takiego przeczytać! Tym bardziej, że człowiek zastanawia się czasem czy to jego pisanie jest komukolwiek potrzebne. A później sobie myślę, że jak skorzysta chociaż kilka osób to zajebiście fajnie bo wiem, że piszę specyficznie i poruszam trudne tematy, w sensie “trudne” bo wielu z nas woli uciekać przed prawdziwym sobą, a ja dotykam duszy.
      Też mam za sobą długą drogę w poszerzaniu swojej świadomości i sądzę, że równie długa przede mną ale to jest właśnie fascynujące. I jak się zacznie analizować pewne rzeczy bardzo wnikliwie to one układają się po prostu same, jak układanka.
      Ściskam i dziękuję za odwiedziny zapraszając częściej 🙂

  5. Ciekawe spojrzenie i na pewno mądra z Ciebie kobieta.. może pomożesz mi zrozumieć kobiety.. choć w jakimś małym stopniu. Niepełnosprawność, miłość, związek.. http://czarnelustroxxx.blogspot.com

  6. Pomóż mi więc zrozumieć kobiety, gdy w związku jest niepełnosprawność – zajrzyj do mnie na bloga.

    1. BeaHerba says:

      To bardzo trudny temat ale zajrzę i zobaczę co słychać na Twoim blogu.

  7. Pamiętam książkę z zerówki, gdzie były rysunki i dziewczynka pomagała mamie w obowiązkach domowych, a syn z tatą nawet tam nie zaglądali. Ale jesli chodzi o facetów, też kiedyś było inne wychowanie i kultura.

    1. BeaHerba says:

      Ja już nie wiem, które czasy są gorsze i mają gorszy wpływ na wychowanie dzieci czy chłopców. Teraz tablet w rękę od małego, rodzice ciągle pracują, w Polsce najwyższy wskaźnik samobójstw dzieci w Europie, po prostu brak zasad, psychoterapia nadal jako zło konieczne i wstyd iść do psychologa… Kobiety nadal są źle traktowane na całym świecie i tylko w niektórych krajach są naprawdę traktowane na równi np. pod względem zarobków czy nie są dyskwalifikowane z powodu posiadania dzieci. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  8. Świetny tekst i genialnie to ubrałaś w słowa. Często my kobiety zapominamy o sobie i o swoich potrzebach. U mnie wszystko się zmieniło po przeczytaniu książki R. Brett ”Bóg nigdy nie mruga”

    1. BeaHerba says:

      Dziękuję Ci bardzo za przeczytanie i odwiedziny 🙂 Jak my nie będziemy o sobie pamiętały to kto…? XD

  9. Świetny tekst, który powinien trafić do większości kobiet. Moje koleżanki – raczej młode kobiety, które niedawno wyszły za mąż, popadają w tak zwany syndrom BIG MAMA (świetna i trafna nazwa) i jest to niestety bardzo przykre. Nagle z normalnych kobiet drastycznie się zmieniają, porzucają swoje zainteresowania na rzecz bycia kurą domową, gonią koło sprawnych i silnych chłopów jak koło dzieci… masakra

    1. BeaHerba says:

      SYNDROM BIG MAMA – super Ci to wyszło i psuje idealnie 😀 Zostaje XD Tak, popada w to bardzo dużo kobiet i niestety zamieniają się w big mamy, od których później się ucieka. A wystarczy trochę wiedzy w tym zakresie, popracować nad sobą i być świadomych pewnych zachowań. Że mądrości postępowania z mężczyznami, jeżeli chcemy zdrowego EMOCJONALNIE związku, musimy nauczyć się same i nikt za nas tego nie zrobi. No chyba, że samo życie haha
      Dziękuję za komentarz i ściskam 🙂

    2. BeaHerba says:

      SYNDROM BIG MAMA – super Ci to wyszło i psuje idealnie 😀 Zostaje XD
      Tak, popada w to bardzo dużo kobiet i niestety zamieniają się w big mamy, od których się później ucieka. A wystarczy trochę wiedzy w tym zakresie, popracować nad sobą i być świadomych pewnych zachowań. Że mądrości postępowania z mężczyznami, jeżeli chcemy zdrowego EMOCJONALNIE związku, musimy nauczyć się same i nikt za nas tego nie zrobi. No chyba, że samo życie haha
      Dziękuję za komentarz i ściskam 🙂

  10. Ale wiesz można być kura domową i nie zapominać o sobie!

    1. BeaHerba says:

      Byle kura domowa nie stała się za bardzo big mamą bo to cienka granica mam wrażenie jest 🙂

  11. Cóż. O związek trzeba dbać, bo po 15 latach nic nie wygląda już tak samo jak na poczatku.

    1. BeaHerba says:

      Gdzieś tam u kogoś może i wygląda haha

  12. Nie ma nic gorszego niż zapominanie o sobie. Wiem, bo sama za często tak robię.

    1. BeaHerba says:

      I ja wykazywałam taką tendencję choć długo wydawało mi się, że nie. Ale jednak tak.

  13. Dałaś mi tym wpisem do myślenia. Dziękuję Ci za to.

    1. BeaHerba says:

      Jeżeli tak to bardzo proszę i wpadaj po więcej herbaty 😉

  14. Ważne tekst. Napisałam kilka dni temu na podobny temat. O roli w jaką kobiety wtłaczają mężczyzn(część kobiet) oraz o związkach i o tym czemu się nie udają. Wnioski i obserwacje podobne do Twoich.

    1. BeaHerba says:

      Byłam dzisiaj, też fajny tekst, tak naprawdę mógłby być wstępem do rozwinięcia roli Big Mamy 😀 Jakoś podobne klimaty nam wskoczyły w eterze, super XD

  15. Mocny tekst, ale właśnie takie lubię szczere bez owijania w bawełnę.
    Zgadzam się z Tobą, że na pierwszym miejscu trzeba kochać siebie.

    1. BeaHerba says:

      No mocne mam te teksty ale ja po prostu taka jestem, bezpośrednia 🙂

  16. Hahaha…… 😀
    Coraz bardziej podobają mi się Twoje wpisy !
    Charakterystyczne pióro, cięty język, wnikliwość.
    Nie zawsze się zgadzam, bo momentami (zapewne celowo) przerysowujesz 🙂
    Tak, masz rację – kochajmy siebie.
    Dodam od siebie że z tego co mi wiadomo chodzą po ziemi mężczyźni, którzy po 20 latach są przyjaciółmi (i nie tylko) głębiej niż przed laty. I nie cud to wcale 😉

    1. BeaHerba says:

      Dziękuję i to bardzo miłe,że się do mnie przekonujesz i jesteś w stanie to robić czy ocenić moje pióro obiektywnie.
      Tak, ja lubię sobie przerysować i trochę prowokować Czytelnika 🙂 Chciałam w pewnym momencie pisać bardziej skromnie, tym bardziej jak niektórzy znajomi radzili, że mam zmienić styl pisania na bardziej przystępny, że nie idzie mnie zrozumieć, że mam zobaczyć jak piszą inne blogerki i takie tam. Ale ja się nie uważam za żadną blogerkę – to przede wszystkim, bardziej pisarkę i to do szuflady, totalną pasjonatkę, a sobą jednak pozostanę gdyż są ludzie lubiący właśnie mój specyficzny styl i moją dość specyficzną postać. Dlatego przepraszam jeżeli czasem przeginam haha I super, że się nie zrażasz, pozdrawiam ciepło !

  17. Nie ma nic gorszego kiedy w miłości przestajemy myśleć o sobie, i patrzymy tylko na drugą połowę. Naprawdę prawdziwy tekst, daje do myślenia.

    1. BeaHerba says:

      Fajnie, że Ci się spodobał. Dziękuję.
      I ja tak uważam, przeginamy totalnie z tym scalaniem się drugą osobą…

  18. I takie kocopoleństwo kończy się tym, że dziecko odchodzi z domu a nas z partnerem nic nie łączy i sobie żyjemy obok BO ON NIE ZASŁUŻYŁ NA MIŁOŚĆ. jezu… współczuje.

    1. BeaHerba says:

      No to już jest sytuacja totalnie do kitu, przynajmniej jak dla mnie. A jest wiele takich par.

  19. “Tylko kochając w pierwszej kolejności siebie można zachować równowagę. ” Tyle w temacie 🙂 Lubię Cię czytać, wciągasz! <3

    1. BeaHerba says:

      Dziękuję Magdo i zawsze mi miło jak mnie odwiedzasz 🙂 Buziaki

  20. W każdej sytuacji trzeba znaleźć złoty środek.
    Nie ze wszystkim się zgadzam. Nie możemy przekładać dziecka nad męża ani zwalać na nie naszych problemów, bo niczemu dobremu to nie przysłuży się.

    1. BeaHerba says:

      W zdrowym związku mam wrażenie, że nikt nikogo nie przedkłada bo wszyscy szanują się tak samo i każdy jest tak samo ważny. Ale do zdrowego związku potrzebni są zdrowi emocjonalnie ludzie.

  21. Bardzo ciekawy wpis 🙂

    1. BeaHerba says:

      dzięki 🙂

  22. świetny tekst, bardzo dobrze zgłębiony temat, dziękuję

    1. BeaHerba says:

      I ja dziękuję za miły komentarz i odwiedziny!

  23. Masz rację. Trzeba myśleć najpierw o sobie, a potem o innych. Nie wysilać się za bardzo. Widziałam jak mama się tak wysilała, więc staram się jak mogę takich błędów nie popełniać.

    1. BeaHerba says:

      No właśnie, mamy i babcie dały nam w wielu przypadkach naprawdę chore kody, które teraz trzeba przerobić samemu i albo się nimi zmierzyć albo w nie dalej brnąć. Fajnie, że masz świadomość siebie Aniu. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  24. To, co piszesz jest obecne w społeczeństwie. Czasami jesteśmy to my, a czasem widzimy takie życie tuż obok. Myślę, że może to być ogólnie problem kobiet.

    1. BeaHerba says:

      Otóż to, widzimy obok, całe życie słyszymy o podobnych historiach i sądzimy, że to nie będziemy my. A możemy bo swoich popełnianych błędów nie widzi się tak dobrze jak czyichś 🙂

  25. Niesety, tak to już jest w życiu, że jeśli sami nie uświadomimy sobie problemu, nie przyjmiemy go i nie zaakceptujemy – trudno będzie coś z tym zrobić. I mogą nam mówić “profesorowie” a reakcja i tak będzie jedna – eeeee tam. Ale jeśli coś zaświta to takie słowa jak Twoje mogą bardzo wesprzeć chęć zmiany.

    1. BeaHerba says:

      dokładnie tak, tylko my sami możemy coś zrobić ze sobą 🙂

  26. To miłość nie jest ponad wszystko?! ;P W takim razie i ja powinnam się leczyć… A tak całkiem serio to zdaję sobie sprawę z mojej, że tak to nazwę “ułomności”…

    1. BeaHerba says:

      Pewnie jest tylko która haha

  27. Sama wpadłam w pułapkę myślenia o własnej firmie, o wszystkich w rodzinie, tylko nie o sobie, a jeśli już, to w niewielkim wymiarze. Na szczęście obudziłam się po dziesięciu latach, oczywiście nie uważam ich za zmarnowane, ale z pewnością brakowało im tego charakterystycznego koloryty, który pojawia się wraz z samorealizacją, nie tylko w kwestii rodziny i pracy, ale także pasji i różnorodności wyzwań.

    1. BeaHerba says:

      Dlatego w życiu potrzebna jest ta równowaga i zdrowy balans i to jest możliwe 🙂

  28. dużo niestety znam par, które sa w takim rodzaju relacji i bardzo różnie się to kończy

    1. BeaHerba says:

      jest ich trochę tylko niektóre dobrze się kamuflują XD

  29. Za nic na świecie nie zmieniaj stylu pisania, no chyba, że Tobie się już nudzi, jest taki jak lubię, konkretnie na temat, ale też z wycieczkami do pobocznych wątków. 🙂

    1. BeaHerba says:

      Cudownie to przeczytać i dziękuję Ci za te słowa! Oczywiście zostaję przy swoim stylu, wszak nie każdy musi mnie czytać haha

  30. Zgadzam się w zupełność z Twoim tekstem 🙂 sama nieraz łapie się na tym, że staję się “mamą” dla swojego męża…. Już taki chyba jest ten nasz kobiecy los… 😉

    1. BeaHerba says:

      Bo my kobiety mamy to wpisaną w kobieca naturę i nie należy się za to obwiniać czy na siłę zmieniać. Chodzi o to, by mieć tego świadomość i nie przegiąć z rolą 🙂

  31. Monika Flok says:

    tak czytając tekst i zagłebiając siew niego ..no masz racje ..daje do myślenia ale faktycznie tak nie raz jest .Kurcze.. dzieki 🙂

    1. BeaHerba says:

      Bardzo proszę i cieszę się, że jest przydatny 🙂 A także dziękuję za odwiedziny 🙂

  32. Analizując Twój tekst zaczynam się bać, bo jestem w tej grupie ryzyka. Świeżo po ślubie, sytuacja jest super i mam nadzieję, że nic się nie zmieni 🙂

    1. BeaHerba says:

      Oby trwała wiecznie ale możemy być świadomymi kobietami i mieć świadomość siebie i swoich zachowań, a także wyłapywać się na szkodliwych, w zasadzie tyle 🙂 Życzę wszystkiego co najlepsze na wspólnej drodze 🙂

  33. W życiu (prawie) nic nie wygląda jak w bajce – i im szybciej sobie z tego zdamy sprawę, tym lepiej. A mamusiować nie zamierzam NADMIERNIE nikomu – nawet mojemu dziecku, a co dopiero mężowi 😉 W rodzinie każdy musi mieć miejsce na siebie – i na bycie odrębną jednostką. W nadmiarze nadopiekuńczo-miłosnego sosu można się niekiedy udusić 😉

    1. BeaHerba says:

      No i bardzo prawidłowe podejście 🙂 Sęk w tym, że np. ja nie widziałam przez całe lata jak nie wiadomo kiedy zaczęłam mamusiować i obudziłam w sobie syndrom big mamy haha I wcale nie trzeba być ani nadopiekuńczym ani przesadnie słodkim bo ja nigdy taka nie byłam, a w sidła wpadłam 😉

  34. Całe szczęście ,że to nie ja , nie jestem taka, nic na siłę i nic nadmiernie w stosunku do mężczyzn… Nikogo nie uszczęśliwiałam na siłę i nikt nie był mi tak potrzebny, abym nie dało rady bez niego żyć. Gdzieś w tym wszystkim musi być równowaga.
    Ostatnio z przerażeniem patrzyłam jak młodej przyjaciółce zawaliło się życie, bo taka właśnie była kochająca, a on to wykorzystał do zabawy i oszukiwania jej…

    1. BeaHerba says:

      Ale Ci fajnie haha Nie masz w sobie big mamy, a niestety wiele z nas hoduje ją w sobie i później właśnie płacz. Pozdrawiam!

  35. Dodam jeszcze ,że jakoś tak dziwnie to mężczyźni mają czas na wszystko, na rozwój na naukę, a kobiety zaharowane i trzeba uważać w takim momencie, co się dzieje w związku…

    1. BeaHerba says:

      A no właśnie, słuszne spostrzeżenie. Bo mężczyzn od małego uczy się innych zajęć, a dziewczynek świat oscyluje głównie wokół rodzinnych więzi i emocji. Dlatego dla nas, kobiet, często rozrywką jest bycie z rodziną i partnerem, a dla nich coś innego i dbają by sobie to zapewnić.

  36. No myślałam, że wszystkie moje ;p A już na pewno ta ostatnia, która nie była pierwsza, ale zdecydowanie najbardziej odbiła pozytywne “piętno”! ;P

    1. BeaHerba says:

      jak pozytywne to najważniejsze XD

  37. Pewnie, że możliwe, trzeba tylko uświadomić sobie taką potrzebę, a później to już łatwiej. 🙂

    1. BeaHerba says:

      świadomość zdecydowanie pomaga i to pierwszy krok do zmiany 🙂

  38. Niestety w życiu bywa i tak. Ja jestem partnerką mojego męża, żoną, nie wchodzę w układy bycia “matką” dla mojego męża. Nie wyobrażam sobie siebie w takiej roli.

    1. BeaHerba says:

      Ja też nie wyobrażałam i kiedyś prędzej bym skonała niż uwierzyła, że mam tyle big mamy w sobie haha

  39. Takie teksty po prostu się wciąga

    1. BeaHerba says:

      jedną dziurką 😉 :*

  40. Bea dory tekst. Czekałam na niego odkąd go zapowiedziałaś. Nigdy nie zgodze sie byc w pelni zalezna od meza mimo ze kocham go bardzo i ufam ze bedziemy do konca razem. Bedziemy albo nie bedziemy i to jak on bedzie traktowal mnie w duzym stopniu zalezy od tego jak ja sama bede siebie traktowac i cenic.

    1. BeaHerba says:

      O, to miło mi bardzo i mam nadzieję, że się nie rozczarowałaś haha
      Dobrze, trzeba być czujnym i świadomym swoich czynów. Kochać mądrze bo też kochać siebie. Ja gdzieś to zgubiłam i teraz mam – dodatkową robotę haha

  41. Gypsy_Girl_Recenzuje says:

    Tak bardzo w punkt.
    Wiele kobiet w związku zapomina o sobie. A to nie jest dobre.
    Jednak zauważyłam, że wiele młodych kobiet zaczyna postrzegać siebie na równi z partnerem i wymagają też tego od niego.

    1. BeaHerba says:

      Tak, zapominają o sobie, tym bardziej później. Bo na początku związku właśnie wygląda to wszystko bardzo po partnersku, a big mama jest podstępna i pojawia się z czasem. Gdyby to było takie oczywiste już na wstępie, może uchroniłoby nas przed wieloma błędami. Niestety to temat rozłożony bardzo w czasie dlatego warto być świadomą siebie i swojej duchowości jednostką cały czas 🙂

  42. Dbanie o siebie jest tak samo ważne, jak dbanie o partnera. Szczęśliwy związek powinien opierać się na szczęśliwym spędzaniu czasu razem, ale i osobno. Nie ma jednak złotych środków, a każda para jest inna. Ważne, żeby starać się odnaleźć swoje szczęście. Pozdrawiam; przyjemne grafiki w tekście. 🙂

    1. BeaHerba says:

      Każda para jest inna ale mechanizmy, którym podlegamy te same dlatego warto je mieć na uwadze. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam !

  43. To jest bardzo dobry tekst i uważam że każda kobieta powinna go chociaż przeczytać.

    1. BeaHerba says:

      miło mi zatem bardzo i dziękuję 🙂

  44. Jak zwykle ciekawy tekst, no i przepiękne do niego ilustracje. Można się zakochać w takich wpisach! 😀 Miłość do siebie powinna być najważniejsza, ale jak piszesz, są też jej granice. Wszystko ma swoje granice. Miłość do dziecka może być właśnie tą granicą.

  45. Jak zwykle ciekawy tekst, no i przepiękne do niego ilustracje. Można się zakochać w takich wpisach! 😀 Miłość do siebie powinna być najważniejsza, ale jak piszesz, są też jej granice. Wszystko ma swoje granice. Miłość do dziecka może być właśnie tą granicą. // Mam trudności z dodaniem komentarza, pisze, że wykryto duplikat!

  46. Vai Bewitched says:

    Przepraszam za spam. 😀

  47. Wpis daje sporo do myślenia.
    Ciekawy wpis.
    Miło mi że ktoś tak dogłębnie obserwuje.
    Chciałam napisać kilka miłych słów, ale automat bierze mnie za smapera.

  48. Dziękuje Ci za ten wpis. Wiele lat byłam w toksycznym związku po którym długo się zbierałam. Teraz wiem, że moment na relacje jest wtedy, gdy ja czuję się dobrze ze sobą. Wiem, że relacja jest wyborem, moja decyzja, która będzie dopełniać życie, a nie wynagradzać moje smutki i ratować. Znajomość swoich potrzeb, schematów i wspólne szukanie kompromisów a nie poświęcanie dla księcia na białym koniu to klucz do szczęścia

  49. Klaudia says:

    Właśnie, stawianie granic, dostrzeganie ich i miłość do samej siebie, to są te czynniki, które są cholernie ważne i pozwalają nam na bycie lepsza i szczesliwsza. Ale nie zgodzę się z tym, że kobiety, które tego nie mają kiedyś się obudzą. Nie wszystkie tego chcą, wygoda i skrzywienia poczucie bezpieczeństwa są dla nich ważniejsze niż walka o siebie.

    1. Bo różni są ludzie i każdy żyje na takim poziomie świadomości na jakim chce 🙂

  50. W 100% się z Tobą zgadzam.

    1. Dziękuję i miło mi 🙂

  51. Jakże ja uwielbiam takie wpisy i takie blogi! 🙂 Pisane przez kobietę i z kobiecego punktu widzenia, a nie z takiego “jak-być-powinno” 🙂 Jako facet mogę się z nich wiecej dowiedzieć, niż przez dziesięć lat małzeństwa 🙂 I chociaż z gruntu się z Tobą nie zgadzam, to przeczytałem z największą uwagą! 🙂

  52. Mądrego to dobrze poczytać jednak. To stawianie granic powinno dotyczyć każdego aspektu życia, zdecydowanie. Dzięki za ten wpis.

  53. Z tym podpatrywaniem jak piszą inne blogerki się nie zgadzam.
    Przystępność każdy znajdzie na swojej półce, nie każdy musi od razu wszystko rozumieć 😀

    1. napisałam o swoich spostrzeżeniach co kobiety piszą w sieci 🙂 nie trzeba się z tym zgodzić bo każdy ma własne odczucia 🙂

  54. Świetnie to ujęłaś. Ja już swoje się nauczyłam i wyciągnęłam lekcje. Teraz jestem szczęśliwa i pielęgnuje swój związek jak samo jak mój mąż 🙂

    1. Ohh jak mi się lżej żyje nie będąc big mamą! A i mój mąż świetnie sobie radzi i dorósł ekspresowo XD

  55. Oj, dawno już u Ciebie nie byłem. Widzę, że się rozwijasz, bdb. Powodzenia

    1. dziękuję, cały czas bez ustanku 🙂

  56. Cieszę się, że ktoś ma podobne spojrzenie na ten temat do mojego. 🙂 Napisałaś: “współczuję już teraz kobietom (i sobie też), które sądzą, że mężczyzna je zbawi, a miłość będzie trwała wiecznie i to najlepiej w stanie identycznym jak na początku”.
    Ostatnio zastanawiałam się nad początkowym etapem znajomości. Myślę, że w zależności od tego, w jakich okolicznościach ludzie się poznają, jakie czynniki odgrywają rolę, to w takim kierunku pójdzie ich relacja. Ileż jest takich par, które przyciąga do siebie wzajemna chęć pomocy – sobie- “terapeutyzowania” lub wyłącznie pociąg fizyczny, lub…. można mnożyć przykłady. Jednak punktem wyjściowym do dalszego rozwoju relacji partnerskiej i głębszej miłości jest ten początek właśnie. Może warto sobie postawić pytanie: po co i właściwie w jakim celu chcieliśmy stworzyć związek? 🙂

    1. Super to ujęłaś w słowa. Początek jest ważny bo dużo od nas zależy, czy np. jesteśmy szczerzy, czy jednak prowadzimy gierki i lekko ściemniamy potencjalnego partnera, że jesteśmy lepsi niż jesteśmy i jaki mamy prawdziwe intencje. Sądzę, że problemy kiedy np. para zamieszkuje razem i okazuje się, że są zupełnie inni niż do tej pory (a znam takie przypadki) są efektem gierek właśnie i lęk przed byciem sobą. A później prawda i tak wyłazi jaki kto jest naprawdę. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  57. W 100%sie z tobą zgadzam. Mądrego zawsze warto posłuchać i coś się ciekawego dowiedzieć pozdrawiam

    1. miło mi bardzo i pozdrawiam serdecznie 🙂

  58. Tak, najważniejsze aby relacja między małżonkami była zdrowa. Często uczymy się takowej latami. Zwłaszcza, gdy wcześniej autorytetów brak. Kochajmy siebie same tak jak naszych najbliższych bo to istotne, choć może nie oczywiste.

    1. Warto nad tym pracować, nad sobą i relacją z partnerem 🙂

  59. FUN Broker says:

    BŁĄD: Your comment appears to be spam.
    Please go back and check all parts of your comment submission (including name, email, website, and comment content).

  60. Niesamowicie ciekawy tekst. Masz w nim sporo racji. Sama zaczęłam aż zastanawiać się, czy ja już przyjęłam taką rolę w naszym związku. Mam wrażenie, że jeszcze sporo mi brakuje do tego niebezpiecznego etapu, gdy przekracza się granicę, ale chyba już trochę matkować zaczęłam. Czas nad tym zapanować 😉

    1. Oj to lepiej kontrolować big mamę bo ona lubi być bardzo dobra i kochająca innych, a zapomina o sobie … Pozdrawiam!

  61. Beatko, ale czasami tak jest ze faceci poszukuja drugiej mamy – kiedy moj tata po smierci mamy ozenil sie powtornie, to wlasnie pamietam, jak raz mowil, ze jego nowa zona ma taki sam charakter jak jego mama i w pewnym momencie odnioslam wrazenie, ze on wlasnie dokladnie tego szukal.

    1. I to jest zdrowe i potrzebne, to przeplatanie się ról kiedy coś sobie kompensujemy. Nie jesteśmy w stanie tego zupełnie nie robić (bo to się dzieje podświadomie) ale nie może stać się regułą. Sytuacja Taty to sytuacja ciężka i sądzę, że w takich okolicznościach ludzie mają prawo do różnych zachowań żeby sobie pomóc w uciszeniu bólu i dalszym życiu. Super, że Tata znalazł kogoś odpowiedniego i znalazł szczęście 🙂

  62. Wiesz, że z tym wchodzeniem w role, to tyczy się “córek,braci,siostr, itp?
    Polecam ustawienia rodzinne- ryje banie i otwiera oczy.

    1. Ustawienia rodzinne są super! Znam temat ale ja skupiłam się tu na tej jednej, niszczącej związek roli 🙂

  63. Oj zupełnie zgadzam się z tym komentarzem. Bardzo trafny artykul, który wydaje mi sie dopasowałoby do siebie bardzo wiele kobiet w Polsce. Sama również mam problem z matkowaniem. Bo matkuję wielu osobom dookoła. Przyjaciółce, mojemu męzowi oraz mojej siostrze. Ostatnio jednak stałam sie trochę zmęczona tym wszystkim i miałam wrażenie, że osoby wokół mnie zbyt wiele ode mnie wymagają.

    Tak więc przestałam ich wyręcząc w wielu sytuacjach. I ….. czuje się o wiele lepiej oraz lżej.

    1. Jak przestałam być big mamą to mój związek zaczyna w końcu przypominać związek haha Miałam serdecznie dość chociaż jestem ogólnie Mamą różnych ludzi i różni ludzie przychodzą płakać w mój rękaw. Ale czas postawić było granice, bo w konsekwencji wielu zaczyna się za bardzo przyzwyczajać i traktować to jako normę. A mnie spalało bo ileż można być dla kogoś, a nie DLA SIEBIE! Ściskam 🙂

  64. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem. To coś dla mnie, bo ja na pewno mam tendencje do “radzenia, troszczenia, chuchania”… Zupełnie niepotrzebnego być może, a na pewno nie w tej ilości (pracuję nad sobą! :)) Na szczęście mój partner jest bardziej udany, a ja nie jestem skłonna do jednego – poświęcenia.

    1. U mnie to działo się dość podstępnie bo ja ogólnie jestem uczuciowa i lubię się troszczyć o innych. Tylko niestety nie zatroszczyłam się odpowiednio o siebie czyli tak naprawdę wszystko od końca. Bo żeby troszczyć się o kogoś trzeba przede wszystkim umieć troszczyć się o siebie 🙂

  65. My kobiety musimy i myślimy o wszystkich i wszystkim

    1. a zapominamy o sobie i to bardzo dla nas jest niezdrowe podejście …

  66. Matkować chłopu? Najgorzej!

    1. niepotrzebnie w nadmiarze lub nawet w ogóle 😉

  67. Bardzo trafne “zaczynamy wchodzić w różne role nie zdając sobie w ogóle z tego sprawy”. Myślę, że każda z nas powinna zdać sobie sprawę, że chcąc czy nie wchodzimy w różne role.
    Ja w związkach nie miałam z tym problemu, ale kiedy zostałam matką….. o to się dopiero zaczęło. Matka Polka pełną gębą. Z czasem nauczyłam się, że nie wszytko muszę sama, że nawet jeśli ja zrobię coś lepiej, to korzystam z pomocy innych.
    Dlatego warto się zastanowić nad swoją rolą, szczególnie w związku.

    1. O właśnie, ja jak zostałam matką to już kompletnie zwariowałam haha Perfekcyjna pani domu pełnym ryjem, a na końcu kopyta wyciągnięte na cacy XD

  68. Kocham mojego meza ogromnie, ale czy bardziej niż siebie? Nie! Ale mam to szczęście, że on jest moim partnerem, a nie chłopcem czy tyranem.

    1. I gratuluję! U mnie na szczęście wszystko zaczęło się zmieniać jak opanowałam big mamę w sobie 🙂

  69. Z jednej strony powinnyśmy dbać o to, żeby nie wchodzić w role, ale z drugiej nie jest to chyba możliwe, żeby na pewnych etapach tego nie robić. Problem pojawia się wtedy, gdy stajemy się przez to ograniczone i nie możemy się rozwijać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *