katastrofa wielkopolskich jezior !!! z aferą w tle

Będzie więc o katastrofie przyrodniczej być może nie do naprawienia 🙁

Niestety sobą bym nie była i czuję się nawet w obowiązku nadmienić o tym, że martwi mnie poziom wielkopolskich jezior i zabieranie wód przez pobliską kopalnię Konin. Już od paru ładnych lat zauważam, że poziom wody jest coraz niższy i to prawda, że Powidzkiego Małego niebawem w ogóle nie będzie. Nie rozumiem argumentacji, że niby kopalnia węgla brunatnego daje pracę wielu ludziom, a przepraszam turystyka to gips? Przecież dzięki niej żyją setki rodzin, Polska jest teraz bardzo popularnym kierunkiem turystycznym i przeżywa prawdziwy (ponowny) nalot. Dzięki temu rybacy i agroturystyki mogą wyżywić rodziny i zarabiać. To się nie liczy? NIE POJMUJĘ! A ludzie? Nie mają prawa do korzystania z piękna tego świata? Być może gdybym tu była na stałe próbowałabym czegoś więcej się dowiedzieć no ale przecież

nie jestem w żadnej gazecie zatrudniona, zrezygnowałam z lokalnego dziennikarstwa już wiele lat temu, między innymi przez to, że nie można było pisać prawdy

to kto mi coś w ogóle powie (prasówka jest przepustką do wywiadów w takich sprawach). Niewiele się zmieniło i w lokalnych mediach głównie nadają o dupie maryny (popularna ta maryna, nie ma co) i festynach okolicznościowych. Ewentualnie o wypadkach i przybywających żołnierzach amerykańskich stacjonujących w tutejszej bazie lotniczej 33. Którzy to nota bene jeżdżą bryczkami po wsiach i patrzą na wszystko jak na jakieś zoo 🙂 No tak, Polska wieś – jak żyją takich dziw nie widzieli. Dla przykładu jeden z tygodników i jakże istotne poruszone w nim sprawy…

za to takie widoki mogą niebawem pójść w zapomnienie

Do niedawna kopalnia kłamała, że wody nie podbierała z jezior tylko, że klimat nagle zrobił się stepowy. Dobre…

Władze kopalni przedstawiają własne ekspertyzy i od lat powtarzają: – Wielkopolska stepowieje. Klimat się ociepla. Jeziora wysychają właśnie dlatego. Nie mamy z tym nic wspólnego – fragment tekstu z gazety krakowskiej z 2010 r.

Przejeżdżając obok owej kopalni gołym okiem widać całe koryta transportowanej wody* i utworzony niedaleko zbiornik wodny. Dlatego pojawiło się na stronie kopalni coś takiego:

Wydobycie węgla brunatnego wymaga jego odwodnienia i odprowadzenia znacznych ilości wód kopalnianych. Odwodnienie złoża okresowo może mieć wpływ na wody powierzchniowe i podziemne. W celu określenia wpływu odwodnienia złoża na otaczające środowisko prowadzony jest monitoring środowiska wodnego.

*Edit: zupełnym przypadkiem podczas naprawiania naszej klamki przez tubylca dowiedziałam się co następuje. Żeby wydobyć węgiel brunatny najpierw trzeba się pozbyć wody, która to jest z pobliskich jezior. Dopiero wtedy można zacząć kopać. Kopią w różnych miejscach i dlatego trafiają na różne źródła od poszczególnych akwenów wodnych (ależ cudownie jest to wszystko ze sobą połączone, cała ta nasza planeta). Mieszkańcy sytuacją są bardzo przejęci. Ale to nic w porównaniu z tym jakie pewnie idą wałki z planami, żeby kopalnia oddała wodę. Tak sobie myślę, że realizacja opóźnia się z racji komplikacji przeprowadzenia machlojki finansowej na tak dużą skalę.

I co? I jajco. Napisali światu jak pięknie i kolorowo, że dzięki kopalni kwitnie region, a jeziora schną sobie dalej. Poza tym kłamią. A skoro nikt (z dziennikarzy) nie drąży tym bardziej kopalnia ma w nosie walkę ekologów. Co oni sami mogą zrobić? I jak to się mówi dupa zawsze z tyłu…

Bo temat aż się sam narzuca i prosi ale pewnie strach w oczy zagląda żeby posady nie stracić i dupsko trza lizać tu i tam co by się na powierzchni pseudo medialnego świat(k)a utrzymać.

Znalazłam newsa z marca tego roku jakoby woda miał być do jezior dopompowana. Wypowiedział się senator PIS (niegdyś z Gniezna) Robert Gaweł dla radia Merkury. Koryto więc od lat to samo, a wieści o uzupełnieniu zbiorników szerzą się od 2015 roku. Woda będzie pochodzić z kopalń odkrywkowych, które tę wodę odciągają i teraz to już naprawdę robi się NIEZŁY WAŁ. Akcja dopompowania wody to koszt kilkunastu milionów złotych ! A czy kopalni nie trzeba będzie przez przypadek za tę operację zapłacić? I pieniądze będą przepływały (jak ta woda) między państwem (gminą? województwem? dotacją z Unii na zniszczone środowisko?) a kopalnią? Czy zapłatę dostanie tylko firma dopompowująca wodę? I skoro tak się żrą to wiadomo o co chodzi. Będą teraz walczyć między sobą kto ma ten tort pogryźć. Tylko, że jeziora usychają dalej i…

(może) jest afera i skandal nawet też…

A nie lepiej chronić to, co mamy i szanować za wczasu, a nie później ratować za wszelką cenę? Nie, bo ktoś na tym ZARABIA. Jeżeli popłynęłam sprowadźcie mnie na ziemię, pliss. Nigdzie nie znalazłam publikacji pod takim właśnie kątem. Czyżby żadna osoba w ten sposób nie skojarzyła faktów

czy jednak jest zmowa milczenia

i np. jeżeli taka kopalnia Konin reklamuje się w jakiejś gazecie to nikt nie wydrukuje tekstu o nich? To oczywiście moja wyobraźnia (plus doświadczenie na własnej skórze zdobyte). Ale ciekawa jestem czy temat znowu ucichnie i wróci dopiero za rok przed sezonem? Zobaczymy też

czy jednak kopalnia odda łaskawie wodę, którą „niechcący” zabiera?

piękny jest ten nasz świat …

Czy zamierza tę wodę stargować?

Później będą wszyscy płakać, że turystyka zaniknie i po jeziorze najpiękniejszym w Wielkopolsce śladu nie będzie. Bo nie będzie. Czeka go ten sam los co jeziora: w Przyjezierzu i Skrzynka (Wilczyńskie i Niedzięgiel też niebawem do nich dołączą. Pamiętam jak za dzieciaka plaża w Skorzęcinie zaczynała się dużo szybciej, a huśtawki stały zupełnie w wodzie co uwielbiałam. Teraz tak kminię, że proces wysychania jezior trwa wiele wiele lat). Wtedy się zacznie lamet. I dyskusje CO trzeba było zrobić. Szukanie winnych. A może nie? Bo

kogo obchodzi los naszej cudownej planety,

kogo to w ogóle interesuje (prócz garści oszołomów) skoro nie ma na tym aż takiego zarobku jak na węglu? Zysku z perfidnej ingerencji człowieka w to co mamy najcenniejszego – dziedzictwo przyrodnicze. Coś, czego już nigdy nie odtworzymy. Gdyby nie byli tak pazerni i wydobywali mniej zapewne natura by sobie jakoś z tym poradziła. A radziła sobie wiele lat gdyż odkrywka ta istnieje od czasów wojennych i NIGDY takich problemów, na TAKĄ skalę nie było. Ale nie, plany są na kolejną inwestycję ale w nową kopalnię.

Kogo z mieszkańców Gniezna i okolic (ale nie tylko bo zjeżdżają się tu ludzie z całej Polski) interesuje, że niebawem nie będą mieli gdzie tak blisko wypoczywać? Że znika kawał pięknego świata na naszych własnych oczach?

Teraz jeszcze jest co ratować i wierzę, że po dużym Jeziorze Powidzkim niektórzy nie widzą ubytku ale ktoś, kto z nim żyje za pan bart i zna jego cykle widzi i wie swoje. Ludzie są przejęci i ochoczo opowiadają o swoich prywatnych spostrzeżeniach jak i donoszą wieści poparte praktyką i wiedzą zaczerpniętą z pracy w tejże kopalni. Kopalni, której właścicielem posiadającym pakiet większościowy jest Zygmunt Solorz-Żak. Tak wyglądają układy finansowe na szczycie. I wiadomo kto się nachapie najwięcej. Tylko dlaczego kosztem Bogu ducha winnej przyrody i takich wielkich czystych jezior…? Niemniej tak się właśnie robi duże interesy, po trupach. Mają nas i ten kraj głęboko gdzieś, a sami wypieprzą po świeże powietrze na prywatne wyspy. Teraz priorytetem jest dorwać się do kasy na regenerację jezior. Powiedzmy to otwarcie. Bo gdyby nie o to chodziło woda dawno by już była na swoim miejscu, a przede wszystkim kopalnia nie mogłaby tyle wydobywać i byłaby na to jakaś prawna regulacja, której musieliby przestrzegać. Ohyda. Wszyscy tacy sami w obliczu mamony.

Więc o babie na rowerze na pocieszenie też coś będzie… 🙂 

Czasami człowiek czuje się jak to dziecko. I okazuje się, że do szczęścia niewiele potrzeba. Wystarczy wiatr we włosach i rower (noo z tym wiatrem to przesadzone ale brzmi ładnie). Oczywiście okoliczności przyrody ważne tło stanowią i nie wiem czy w miejskim zgiełku miałabym podobne odczucia. Może tak, a może nie.

żółta strzała jest wspaniała 😉

Bo z takim bieganiem na ten przykład nie bardzo potrafię po chodniku i mimo, że park niedaleko to jakoś męczę oczy i ciało szybciej też. W lesie wszystko przychodzi samo, ten zew przyrody i ruchu pojawia się po prostu nieoczekiwanie  i nawet jak myślę, że nie dam rady niesie mnie po prostu przed siebie. I już już leżę gdzieś tu i tam bardziej lub mniej nasłoneczniona i już już sądzę, że to jest mój relaks wymarzony kiedy nagle pojawia się dziwne uczucie, które sprawia, że ruszam się z tego ciepłego i wygodnego miejsca i lecę 🙂 A później czuję się cudownie wyczerpana i paradoksalnie naładowana nową energią.

bywa mroczne i ciemne 🙂

Żółta strzała jest wspaniała. Dostarcza poczucia wolności i daje autonomię. Nie mogę przestać jeździć i przypominam sobie dzięki temu co czują najmłodsi. Euforia, radość, las, droga i ja. Wjeżdżam w kałuże i pędzę za szybko (nie mogę się powstrzymać i tylko w bardzo sprzyjających okolicznościach). No i jezioro, każdy zakątek na nim inny, czasami jest jak morze, z piaskiem delikatnym i błękitną wodą, a czasami mroczne, wietrzne i groźne. Zależy z której strony człek się doń zbliży. Jestem zachwycona tą różnorodnością i co roku, co przyjazd wręcz przeżywam to samo zauroczenie. Od początku do końca. Zakochana po uszy.

czasami jest jest jak morze 🙂

I miało być miło, a wyszło jak zwykle. Cóż, taka gorzka ta Herbata czasem. Niby słodka, a piołun… Ale proszę Was pismaki, ruszcie tyłki i zróbcie coś! Piszcie chociaż o tym. Przecież tu przyjeżdżają Wasze dzieci, a i sami Wy szpanujecie, że to Wasz teren.

A ja jadę zatem dalej i pozytywnie afirmuję, że przecież może się w każdej chwili coś zmienić na plus i ta Unia zakaże w końcu wydobywania węgla kosztem niszczenia świata, dóbr lokalnych i przy okazji, w konsekwencji, życia ludzi też. Gdzie są te kary nakładane przez Unię za degradację środowiska? Dlaczego pieprzona kopalnia nie płaci za zniszczenia? Chociaż nic nie wróci wody i nie zapełni akwenów (no, może ci, którzy je wykańczają podejmą wyzwanie). Przypominam, że Jezioro Powidzkie ma jedną z najczystszych wód w Polsce.  Bo tylko o hajs jak zwykle chodzi, ale nie Twój człowieku jeno tych co na górze samej siedzą i takim węglem handlują. A resztę mają gdzieś, zwierzęta, jeziora, lasy i nas… Dlatego być może niebawem nie będzie tego świata w takiej postaci w jakiej go znamy, a następne pokolenia będą mieszkać w jakimś podziemiach… Za to bogacze odlecą na inne planety zagospodarowane specjalnie dla nich 😉 Tfu tfu tfu przez lewe ramię 😉

Dobre leśne duchy, miejcie nas i ten (pojebany) świat w opiece, amen.

Mamę przepraszam za brzydkie wyrazy 🙂

herbata z innego świata

Bardzo, o jak bardzo nie chcę myśleć, że świat jest jednak pojebany na maksa. Nie wiem, zapewne zawsze taki był tylko ja może tego nie dostrzegłam? A przynajmniej nie tak dosłownie i mocno. Nooo niby od dawna to wiedziałam ale…

byłam jednak przynajmniej wg metryki trochę (haha) młodsza, to może też godziłam się z tym wszystkim łatwiej…  Nie jest tak, że się nie zastanawiałam ale wierzyłam (chyba), że coś się zmieni. Idealistka.

A może jednak spojebaniał bardziej?

Nawet jak człowiek chce się odciąć to przez ten internet choćby kątem oka, a COŚ zobaczy. Wystarczy nagłówek. Parę zdań, jedno może nawet, a w głowie utknąć potrafi.

awaria wody we Wro, synek oczywiście zachwycony 😉

Ponieważ dokładnie rok temu kiedy we Wrocławiu na komendzie Stare Miasto zginął chłopak Igor akurat jeździliśmy tamtędy z synkiem wieczorem na degustację hummusa i byliśmy jakby uczestnikami tego wszystkiego bo ilość policji z mrugającymi światłami stanowiła największą atrakcję dla młodego i musieliśmy zatrzymywać się celem dokładnego oglądania policyjnych suk 🙂 zapadło mi to w pamięci. Nie dało się przy tym nie zauważyć protestujących, smutnych młodych ludzi, którzy z racji Juwenaliów tłumnie przemieszczali się po mieście, poruszenie jakieś takie było ale osobiście wolałam dokładnie nie wiedzieć i nie wnikać w szczegóły.

lubię spacery po Wrocławiu

Teraz jednak mnie dopadło, skojarzyło się i kompletnie niepotrzebnie obejrzałam Superwizjer. Chyba ten lokalny patriotyzm też przeze mnie przemawia i po prostu ciekawi mnie co się w tym moim mieście wydarza. Choćby z opóźniaczem. Dla dziecka najważniejsze były wozy i są zawsze jak coś się dzieje 🙂 Ale

to co się stało jest nie do ogarnięcia. I nikt za to nie odpowiedział co jest chyba najbardziej przerażające.

Po co zatem te kamery skoro nagrania nie są dowodem w sprawie? A na podstawie monitoringu np. z miejskiego rynku jak ktoś rozwala śmietnik można człowieka zatrzymać i wyciągnąć od niego konsekwencje? A kurwa mać od psa, który dusi i bije NIE (przepraszam za słownictwo co wrażliwszych). Świadkowie przebiegu zdarzeń też są. Są nawet jacyś policjanci wpisani w grafik, tylko jakoś winnych tragedii nie ma… Edit. dopiero teraz zwolniony został komendant i jakieś głowy (główki raczej) poleciały. Można by tak mnożyć żale ale nie będę. To wystarczy. Nie rozumiem, głową nie pojmuję ni w ząb i wiem, że nawet nie ma co się zastanawiać.

Tak jest bo jest i już. Dlaczego?

Dlatego.

Po prostu. Można skupić się tylko na swojej rzeczywistości ale za bardzo nie wiem jak to pogodzić z dzieckiem. Z którym trzeba przecież wychodzić do świata, ludzi, szkół i mierzyć się z tym wszystkim. Wcześniej łatwiej było olewać system i wyłączyć się maksymalnie z matrixu. Teraz jest inaczej, człowiek mimowolnie zderza się z polskim realizmem i to od samego początku czyli od szpitala/porodówki widzi w co się zaangażował. Np. zostaje zmuszony do określenia się w jakiej przychodni zapisane będzie dziecko. Nie kumam tego, po co i na co ta akurat informacja jest AŻ TAK istotna, no ale cóż. Szantaże, że nie wydadzą książeczki zdrowia dziecka albo wypisu ze szpitala mnie osobiście doprowadziły prawie do łez. Na szczęście Herbata jest dość jadowita kiedy ktoś jej na ogon nadepnie to jakoś przebrnęłam. Może życie w jakiejś bieszczadzkiej wsi byłoby rozwiązaniem ale jest czy nawet są – pewne „ale”. Ogólnie wszystko to jest bardzo proste.

Chcę albo nie chcę czegoś.

Nie ma, że chcę ale gdzieś tam jednak waham się. To znaczy, że do końca nie chcę. Chciałabym zamieszkać w Bieszczadach. Otóż wcale nie jestem taka pewna czy by mi to odpowiadało tak na sto pro. W mieście pod pewnymi względami wygodniej i atrakcyjniej oczywiście z perspektywy rodzica. Jednak synek po dłuższym pobycie na wsi zaczyna dopytywać kiedy pojedziemy do miasta 🙂 Bo są rozrywki. Później zresztą pyta kiedy nad jezioro i tak w kółko 🙂 A im bliżej cywilizacji tym więcej trzeba się nagimnastykować. Żeby nie czytać, nie widzieć i nie słyszeć też. Nie dawać się wkręcać ani na sekundę.

A Beatę od razu ponosi jakby w nią coś występowało, może dziadek 😉 ?

Bo zaczynam przeżywać, latam po tej chacie, wykrzykuję, dziecku coś tłumaczę, patrzy na mnie przy tym niekiedy ostro zdziwiony, a na mnie rzutuje czasem to, co się dzieje na tym ziemskim padole.Może właśnie Herbata jest z innego świata i tyle lat żyje, a nadal zdziwiona. Słabo godzi się z podłością ludzką, która granic nie zna. I długo potrafię się powstrzymać ale jak załapię bakcyla to chyba trochę jak z nałogiem, powoli, nie wiadomo kiedy wciąga mnie. Np. Psalm pani poseł z PIS wygłoszony oficjalnie w jakiejś telewizji, na który to osobiście się załapałam po kanałach skacząc. Ciekawe od czego takie akcje mają odwracać uwagę społeczeństwa? Czyżby od tabletki „po” którą przepchnęli na receptę? Nieee pewnie od czegoś znacznie mocniejszego. Albo myślę sobie:

dlaczego Unia płaci tyle kasy za każdego uchodźcę,

utrzymuje ich łącznie z telefonami i prądem, a tych pieniędzy nie można zainwestować/przeznaczyć żeby im pomóc tam, na miejscu? Ratować tę głodną i spragnioną, wypraną przez USA i Rosję (chyba też) Afrykę, która nigdy tu się nie odnajdzie. I co, nawet jak przejmą gdzieś większość w europejskim państwie to sobie zrobią takie samo od jakiego uciekali. Nic nie rozumieją. Zupełnie inna mentalność, kultura, jeszcze głębiej zakorzeniona niż nasza. Np. w Nigerii jest oficjalnie wydany zakaz obrzezania dziewczynek, a i tak nikt tego nie respektuje. Matki same córki poddają takim okrutnym i okaleczającym zabiegom (Martyna Wojciechowska zrobiła o tym program). Taki zwyczaj, obrzęd, którego my ludzkim/europejskim umysłem nie jesteśmy w stanie ogarnąć. Kolejna sprawa to rodzenie dzieci. W państwach afrykańskich ilość wydanych na świat dzieci stanowi o użyteczności kobiety nawet jak przymierają głodem. Rozmnażają się na potęgę i nic do nich nie dotrze. To samo robią na wyjazdach. Żadne wydawać by się mogło, ale tylko dla nas, logiczne argumenty nie mają szansy przebicia. Po prostu tacy są i już.

Dlaczego więc nie mają żyć w im przeznaczonej części świata?

Niech sobie robią co chcą, trudno. Po prostu nie idzie nie myśleć mada faka. Siłą woli to się odbywa. Niezrozumienie tego pojebanego świata.

Chociaż teraz cofam film i wracam do omowania i mudr 🙂 Żeby się uwolnić od tych informacji, nie ulegać presji zbiorowych lęków i emanować na świat tylko tym co pozytywne. Wierzę w energię zbiorową, a z własnych obserwacji śmiem zauważać, że osoby bardziej wrażliwe mogą połykać haczyk bardzo szybko. Sensytywni i wyczuleni na zło, niesprawiedliwość, pełni miłości do bliźnich, zwierząt i świata jakoś są bardziej podatni na zbiorowy smutek i strach. Niestety albo stety zresztą. Przejmują się, a niekiedy nawet czują fizyczny ból.

Cechę owej sensytywności posiada wszak każdy i każdy może się uwrażliwić jak zacznie słuchać siebie i swojego wewnętrznego głosu.

Przebiegunuje te emocje i uruchomi pozytywną MOC i siłę płynącą z głębi wnętrza. Dopuści w ogóle go do świadomości. Zastanowi nad tym co i jakie reakcje w nim wywołuje, przyjrzy swojej duszy, polubi, a nawet potraktuje poznawanie siebie jako dobrą zabawę. Weźmie do ręki książkę lub wspomoże psychoterapią albo inną pomocą duchową żeby uwolnić się od lęków czy innych ograniczeń. Dowie się kim jest ta osoba zamknięta w ciele i czy aby na pewno wszystko się zgadza. Bo niestety ale często już w dzieciństwie mamy tłamszoną i tępioną duszę. Zabijany jest w dzieciach ich naturalny instynkt i niszczone jest bycie sobą. Takim ludziom w przyszłości będzie trudniej dotrzeć do samego siebie i wyzwolenia. Warto dowiadywać się kim tak naprawdę jestem, co czuję i czego chcę. Dać sobie prawo do bycia sobą. Czasami trzeba rodzić się od nowa ale

WSZYSTKO JEST PRZECIEŻ MOŻLIWE 🙂

To jest bardzo ciekawe, to odnajdywanie siebie i najlepiej zacząć jak najwcześniej (jeżeli czujemy się w kawałkach). Chociaż oczywiście każdy moment jest dobry. Kurcze, ta równowaga jest niezbędna żeby z niczym nie przesadzić tylko jak ją czasem złapać? Są ludzie naturalnie zrównoważeni, zupełnie inni ode mnie, z innej planety chyba albo to ja jestem (jednak) z jakiegoś odległego kosmosu 🙂 Fajnie mają. Z kimś takim jak ja jedynie, że nie jest nudno, a może nawet wesoło. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tyle. The end bo się rozpisałam i sobie żabką nieco odpłynęłam 😉 Chociaż paradoksalnie tak jak tego świata nienawidzę tak samo mocno go kocham 🙂 amen (t) 😉

wolność odzyskały przynajmniej stopy 😉

Ps. Dodam jeszcze na pocieszenie, że każdy może uleczać energią i umieć się nią posługiwać „tylko” trzeba m.in. praktykować rozwój duchowy i przyglądać się sobie. Wyjść dalej niż ustawa nakazuje 🙂 PEACE

tajemnica chemtrails wyjaśniona !

I kto, KTO tego dokonał???

Przez zupełny przypadek skacząc sobie po kanałach trafiłam na jeden z odcinków ojca Mateusza. Wcale bym się nie zatrzymała bo to nie mój target ale coś mą uwagę zwróciło, że oglądałam dalej.

Otóż starsza pani, która mieszka u niego na plebanii razem z gospodynią Kingą Preis, kimkolwiek by nie była, wyczytała w necie o trujących smugach chematrails i opowiadała o tym gosposi właśnie, a ta też zaczęła czytać podobne tematy np. o chupakabrze i sobie cały odcinek rozprawiały. Najwięcej przeżywały właśnie smugi co usłyszał padre Mateo i …. OMG wtrącił się do rozmowy.

Otóż usiadł na krześle, podrapał się w głowę z niedowierzaniem, że jego panie śledzą takie bzdury i…

wyjaśnił tajemnicę smug chemicznych!!!

znawca tematów wszelakich

Naprawdę, rzeczowo wytłumaczył, że powstają one, czyli chmury rozszerzające się ze smug pod wpływem… skraplania i zamarzania w atmosferze jako spaliny po prostu zwyczajne. Teraz się śmieję hahaha ale powiem szczerze, wkurwiłam się. Jak można tak okłamywać społeczeństwo, ciemnotę babciom i dziadkom wciskać (bo kto ten serial ogląda?) i wodę z mózgu społeczeństwu robić? System widzę przenika głęboko, a manipulacja ludem trwa na wszystkich poziomach.

Do jasnej cholerki toż wojskowi w USA życiem przepłacali żeby udostępniać zdjęcia montowanych dodatkowych zbiorników na pokładzie, nawet Polski pojebany kraj przyznał się do praktyk, świat wszem i wobec wygłosił, że smugi robione są celem ochrony obywateli przez szkodliwym promieniowaniem słonecznym, nie będę wszystkiego wrzucała tutaj ale każdy może sobie znaleźć rzeczowe informacje na ten temat.

Od 13 lat prowadzę swoje własne obserwacje zjawiska i robią to wszystkie samoloty, nie tylko wojskowe, co gołym okiem widać i wystarczy samemu zadrzeć głowę. Że jak dni są słoneczne to zaraz wytwarzają sztuczne chmury, że sterują pogodą dążąc do ocieplenia klimatu żeby dobrać się do ropy znajdującej się pod lodowcami, a Rosja od lat ma program HAARP manipulujący pogodą i potrafią od dawna tworzyć lub rozpraszać chmury właśnie. Chiny podobnie. Więc o co kaman, co się dzieje z Tobą Polsko? Dlaczego cofamy się, a nie idziemy do przodu?

Ostatnio szumnie w internecie pojawiają się zwolennicy nie wpuszczania dzieci do przedszkoli bez szczepień. Porównują się przy tym do Francji i innych rozwiniętych krajów. Jak te owce bez zastanowienie, bez sprawdzenia faktów, że

w takiej Francji wypłacane są milionowe odszkodowania za powikłania po szczepieniach,

że szczepionki są najnowocześniejsze, a nie od Ruskich i takie, co np. Niemcy 30 lat temu wycofali z obiegu. Bezmyślność ludzi jest przerażająca.

Dlaczego nie walczymy o to co ważne?

Dlaczego fascynaci szczepień nie stoją razem murem z rodzicami, którzy przez te same szczepienia stracili dzieci?

Państwo-system strasznie i przerażająco manipuluje głupim za przeproszeniem tłumem, bo to już innego słowa użyć nie mogę.

Jeżeli są przymusowe szczepienia MUSZĄ być odszkodowania

za te co się nie udały!!!! Niemcy, USA, Włochy, one płacą rodzicom za leczenie! MILIONY!  A Ty Polaku zostaniesz sam! System zaszczepi Twoje dzieci ale gwarancji nie da, że wszystko będzie ok. A jak nie będzie i nie jesteś dziany to zdychaj na chodniku bo nikt Ci nie pomoże.

Co to, że świadomość rośnie to ją zabić i zniszczyć, a rodzicom dzieci odbierać?

Dzieci są własnością państwa polskiego? Normalnie jak przeczytałam

ostatnio coś takiego to dobrze, że leżałam bo chyba zaprawdę bym padła. Przepraszam, a co to państwo daje? Zniżki na bilety od 4 roku życia? Że na wyjście do ZOO 3 osobową rodziną trzeba mieć w portfelu minimum 100 zł – na same bilety? Małe podatki? Aaa 500 plus, może to o to chodzi?

Strach w tym kraju mieć dziecko

i tak naprawdę dużą odwagą wykazują się ci, którzy je na świat wydają. To nie Skandynawia czy Szwecja, to Polska. Jak wierzysz w system to znaczy, że jesteś wyprany z własnej ideologii (jeżeli ją w ogóle posiadałeś) albo leniem totalnym któremu nie chce się zgłębiać wiedzy.

Jak chcecie fani szczepionek żeby nieszczepione dzieci do szkół nie wchodziły to przyłączcie się do walki o odszkodowania!!!

Tym bardziej, że nigdy nie wiecie czy to nie dotknie waszej pociechy. Żaden lekarz ochoczo kłujący Twoje dziecko nie da Ci gwarancji. A szczepiają nawet przeziębione. I to rodzic musi mieć siłę do walki o swoje prawa i o swoje dziecko. O jego zdrowie. Weźcie się zastanówcie, skoro szczepiacie to chyba nieszczepione dzieci nie mogą stanowić zagrożenia. Po co to robicie? Zaszczepiacie i nadal boicie się choroby? PA RA NO JA (ale nie będę się aż tak powtarzać, odsyłam tutaj).

Przypomnę też

o za szybkim odcinaniu pępowiny

co udowodniono, że również jest przyczyną m.in. autyzmu wśród dzieci gdyż krew z łożyska nie zdąży przepłynąć do wszystkich komórek powodując niedotlenienie. Zwłaszcza u chłopców potrzeba więcej czasu, żeby dopłynęła wszędzie. Dżisas, nie do wiary, ja też ten temat przeoczyłam. A

łożysko jest własnością matki

i to ona decyduje kiedy ma być noworodek od niego odczepiony. Pępowinka musi przestać tętnić, a w Polsce prawie w żadnym szpitalu tego nie przestrzegają. Piszę „prawie” bo wszędzie zdarzają się dobrzy ludzie i łut szczęścia. Musi upłynąć kilka minut, a najlepiej poczekajmy aż sama zakończy bicie i przekazywanie krwi dziecku. Dlatego podaje się od razu po urodzeniu wit K. Bo po takim szybkim odcięciu jest ryzyko krwotoku. Gdyby tętnić przestała w sposób naturalny nie byłoby takiej potrzeby. Bo wszystko musi zapierdalać wbrew prawom natury. Taśmowo, raz dwa, szczepienie, wit K, a resztę martw się człowieku sam. A jak masz problem i nie masz kasy to wypierdalaj bo depopulacja zakłada odpadanie najsłabszych z łańcucha.

Jeszcze tylko na sekundę wrócę do chemtrails -ów, otóż będąc alergiczką na własnej skórze widzę/czuję, że jak są smugi to już od rana nasilają się moje objawy. I jest to prawidłowość od wielu lat istniejąca.W USA tyle tego robią, że ludzie zbadali na drzewach i roślinach ogromne ilości metali ciężkich opadające i siejące spustoszenie.

Nie wiem do czego ten świat zmierza. Staram się nie czytać, pomijać wzrokiem i uchem to co się dzieje ale będąc matką do końca nie jestem w stanie. Bo dopada mnie przerażenie i wpadam w lęki o synka i o to czy dam radę walczyć o swoje. A później przychodzi refleksja, że jak będzie trzeba znajdę siłę, choćby z samego Kosmosu,

bo matka potrafi zamienić się w lwa kiedy trzeba,

nawet jak ma 160 cm w kapeluszu 🙂 PEACE&LOVE

Ps. Niby według sondaży tylko 30% społeczeństwa ufa mediom. Oby tym razem naprawdę tak było. Niech Moc będzie z nami 🙂

 

szczepionka na wariactwo

Od jakiegoś czasu jesteśmy świadkami nagonki na ludzi odmawiających szczepień noworodków, a może dzieci w ogóle. Wygląda to na (kolejny*) atak na swobodę obywatelską po przez zastraszanie rodziców i wpędzanie ich w totalne lęki o życie dzieci. Przykre, że państwa, rządy co poniektóre posuwają się do takich wybiegów.

Jak można z roku na rok powiększać kalendarz szczepień i faszerować świeżo urodzone dziecko takimi koktajlami?

W Japonii zaszczepia się dzieci od 2-ego roku życia. Czy naprawdę nie daje nam to NIC do myślenia? Pokolenie lat 70-tych dostało 4 szczepionki i co żyjemy? Czy dopadły nas wszystkie choroby, które teraz są w ofercie jako nie do przeskoczenia? I co, nie było ich wcześniej? Przecież żyjemy w lepszych warunkach czyżby więc chorób nagle przybyło?

*kolejny bo na kobiety zmuszane do rodzenia też jest

sami dążymy do unicestwienia …

Chory to jest ten świat i pojebany na maksa i czym dłużej się żyje tym bardziej się to dostrzega. Ludzie dorośli nie powtarzają szczepień więc są chodzącymi bombami zakażeń. I to nieprawda, że mają lepiej zbudowaną odporność gdyż ci z alergiami, chorobami przewlekłymi albo starsi są dokładnie w tej samej sytuacji co dzieci – nie mają prawie odporności. Dlaczego zmusza się więc tylko najmłodszych? Czyżby byli najłatwiejszym poligonem doświadczalnym? Bo dorosły siebie nie szczepi ale dziecko tak. I ślepo wierzy w słuszność swego czynu. Czy to jest normalne? Szczepienia wszak działają tylko na kilka lat. Nie dają odporności na całe życie!!!

tak się bawimy po alkoholu, pełna „kulturka” 😉

Powyżej zdjęcie bulwaru nadwiślańskiego po zniesieniu zakazu picia alkoholu w tym miejscu. Hello? Czy na pewno podążamy we właściwym kierunku? Czy nie chodzi o ogłupianie społeczeństwa, którym napitym łatwiej sterować? W wielu państwach na świecie nie kupi się za łatwo alkoholu, a tu proszę.

Ludzie zbuntowali się przeciwko ograniczonej swobodzie obywatelskiej, że nie mogą najebać się nad rzeką.

Kuriozalna sytuacja bo o inne swoje (bardzo ważne) prawa praktycznie nie walczymy. Mamy w nosie. Ważne, żeby się nachlać do oporu. Lecznicza marihuana to zło, a za zapalenie skręta problemy z prawem i wyrok. Ochlane wódą społeczeństwo wpisało się w kanon naszej kultury i NIKOMU to nie przeszkadza. Że można leżeć zarzyganym na chodniku i robić wiele więcej szkodliwych dla siebie i otoczenia rzeczy jest zgoda społeczna. Ale palenie sobie trawki, gdzie często ludzie używający zioło w ogóle nie piją alkoholu to przestępstwo. Nasz kraj zmierza ale do średniowiecza. Fuck. W głowie się mieści. No i zmuszanie do szczepień jest okej… To nie jest atak na swobodę życia ludzi? Ależ noł noł noł… Lepiej o tym nie myśleć w takich kategoriach bo i po co? Jeszcze by się doszło do jakichś wniosków…

Jak można ślepo wierzyć lekarzom, z których wielu prywatnie w życiu by nie zaszczepiło dziecka taką ilością oferowanych szczepionek!

Do wyrażenia swojej opinii w tej kwestii natchnęło mnie przypadkowe spotkanie na ulicy z naszą regionalną położną. Sama jest przeciwna takiej ilości szczepień jak również paru odważnych lekarzy w naszej przychodni podziela tę opinię. Oczywiście żaden nie przyzna się publicznie, a jedynie prywatnie. Że jedna pediatra oznajmiła, że w obecnych czasach swojej córki nie zaszczepiłaby na pewno od razu po urodzeniu i na pewno nie tym wszystkim. Że ordynator pediatrii sam wysnuł hipotezę, że jest tyle odmian żółtaczki, że ta jedna szczepionka NIC nie daje. Okazuje się też, że wcale nie przybywa w rejonie naszym dzieci nie szczepionych, wręcz przeciwnie, wyszczepialność jest 99,9 procent i praktycznie nie mają przypadków odmowy. O co więc chodzi? Wiadomo, że o kasę. Nagonka zatacza coraz szersze kręgi i strach w obecnych czasach tak naprawdę mieć dziecko.

Dobrodziejstwo szczepionek może i jakieś jest ale dobrodziejstwo higieny, lepszego odżywiana i warunków życia zostało zupełnie pominięte. Że wiele chorób rodzi się z, krótko mówiąc syfu, a nie chorób, które mnożą się same z siebie. Jak można obwieszczać epidemię odry w takiej Rumunii z paronastoma przypadkami choroby!!! No tak, my przecież bliziutko niej się trzymamy – niemalże za rękę z blokiem wschodnim… Więc

nie dajmy się ogłupić. Miejmy swój rozum.

Jak chcemy szczepiać wybierzmy świadomie najgroźniejsze choroby, a nie jak leci bo lekarz karze. Bo nie jest żadnym Bogiem. Czy zlecacie dzieciom badania odpornościowe? Czy jesteście pewni, że mały organizm poradzi sobie z chemią 5 w jednym… Gdzie ten niemowlak ma niby łapać wirusy i choróbska? Zbudujmy mu odporność karmiąc długo piersią i obserwując co się dzieje z małym ciałkiem. A później zdecydujmy się na kłucie, które losowo dla nas może okazać się feralne.

herbaciane dziecko długo było na piersi 🙂 polecam, niezapomniany czas ❤️❤️❤️

Poznajmy dwie  strony medalu, a nie tylko jedną. W tej kwestii wypowiadają się też lekarze, którzy bronią dzieci, rodzin i pacjentów przed machiną globalizacji i skutkami niepożądanymi bo TAKIE TEŻ SĄ! Przed wpędzaniem nas w jednolitość, przed zabieraniem nam wolności i swobody wyboru.

I dlaczego rodzice szczepionych dzieci boją się kontaktu z nieszczepionymi?

Naprawdę tracicie rozum w swej propagandzie? Chociaż nie, przepraszam, to koncerny i lekarze robią sieczkę w głowie. Czy myślicie, że któryś z nich przejmie się Waszym odczynnikiem poszczepiennym? Że w Polsce kogoś to obchodzi? To nie Ameryka, gdzie firmy sprzedające szczepionki bulą miliony poszkodowanym. To nie Francja ani Niemcy, które wesprą finansowo leczenie chorego dziecka. To POLSKA! Jeżeli nie masz kasy i znajomości zostaniesz ze swoim problemem sam. Skąd pewność, że Twojego dziecka to nie spotka? Nigdy takiej nie mamy. A dajemy się podejść tym, którzy za ilość wlepionych recept jadą na wakacje. Jak można nie czytać opracowań naukowych o budowaniu się odporności dziecka? Jak można to ignorować, nie zobaczyć do czego doprowadziły szczepienia u wielu dzieci! Budowanie odporności trwa kilka lat i

nie możesz wiedzieć Drogi Rodzicu co dolega Twojemu dobę wcześniej urodzonemu dzieciaczkowi…

Dlaczego ludzie tak dają się zastraszać systemowi? Skoro Polska jest w czołówce wyszczepialności nie ma się czego bać. Spokojnie kasa płynie, a przerażeni opiekunowie lecą po wszystko co tylko można dostać zwłaszcza za darmo. Może to tak działa, że Polacy nie chcą przejrzeć na oczy. Bo dostaną coś za DARMO…

Ale jest drugie dno, którego boi się system. To ŚWIADOMOŚĆ i obawa, że ludzie zaczną się budzić też w innych kwestiach. Np. w sprawie banków i życia za ich pieniądze. Np. zaczną inwestować w nieruchomości, a nie trzymać kasę u legalnej lichwy, która obraca tymi środkami i nie ma litości. A jak się okaże, że padnie to trudno. Przebudzą się ludzie, że zjadając mięso pożerają agresją wszelaką i zaślepieni niską wibracją szybciej wpadają w szpony lęków. Pierwszy i najważniejszy to lęk o zdrowie i życie bliskich – w tym dzieci. To na rodzicach najbardziej żerują systemy. Na ich lękach. Nie dajmy się! Nie namawiam do nie szczepienia ale do

samodzielnego MYŚLENIA

i samemu na własną rękę poszukiwania faktów w tej sprawie. Rozmów z różnymi lekarzami. Zastanowienia się dlaczego żaden z nich nie chce podpisać papierka, że szczepienie jest na pewno bezpieczne, a wszelakie konsekwencje bierze na siebie i oferuje swoją pomoc. Poszerzajmy świadomość, że

lekarz nie może zaszczepić przeziębionego dziecka, ani z alergią, ani z AZS-em ani nawet z niewinnym katarem!

Dopytujmy, drążmy, łapmy za słówka bo większość z nich pokazuje później 4 litery w które możemy ich tylko cmoknąć. Pięknie zachęcają do pakietu 6 w jednym bo mają z tego granty i wyrobione statystyki. Jego nie obchodzisz TY Kochany Czytelniku tylko spokój w tej kwestii, że wykorzystał przydzielone szczepionki. Nie dajmy się systemowi, bo niebawem czipy w tyłek i orka dal banków nas czeka!!! Czy tego chcemy dla naszych dzieci??? Czy o to walczyli nasi dziadkowie?

Chodzi o zasady, że jak polegniemy w jednym to i w drugim. Europa celowo jest osłabiana, ma być wojna i zamieszanie, ma być taka bieda w Afryce, że dopiero na nas ruszą, to początek!

głód i susza jakiej dawno świat nie widział, zresztą oczy zamyka cały czas 🙁 podobnie było z wojną w Syrii, długo nikt nie chciał publikować materiałów dziennikarzy z całego świata i błagań ludzi o pomoc…

Zobaczmy co dzieje się w Somalii, ilu ludzi nie ma wody i jedzenia! Co będą mieli zrobić? Nikt i nic nie powstrzyma ich przed wyprawą na Stary Kontynent. DLACZEGO nikt nie pomaga im tam, na miejscu? Dlaczego muszą migrować w nieznane części świata, które nigdy nie staną się ich domem – za WODĄ? Dlaczego NIKT nie słucha Janiny Ochojskiej co ma do powiedzenia i żadna tv jej nie wspiera? Wręcz przeciwnie, jeszcze jest atakowana za prawdę. 21 MILIONÓW społeczeństwa afrykańskiego NIE MA CO JEŚĆ! Bo uchodźcy to nie tylko Syria. Już nie.

A później wejdzie rząd światowy i pozamiata. Brońmy się przed tym bo nic innego nam nie zostało. Póki możemy. Już widać wyczerpane społeczeństwo, zapierdalające całe dnie na w miarę przyzwoity żywot, na kredyty głównie, które dają fałszywe poczucie dobrostanu, a w dalszej kolejności na doktorów, którzy często mają takie pojęcie o leczeniu jak kot o poezji. Przykłady można by mnożyć z życia swojego i znajomych. Bo osłabiona harówką psyche odbije się na ciele. A ciało ma wystarczająco dużo roboty z pozbywaniem się toksyn z jedzenia i np. kosmetyków. Przy okazji – ustawa o GMO też cichutko jest wdrażana przez „dobrą” zmianę. A podobno mieli nas przed tym uchronić…

Nie atakujmy innych za swoje zdanie tylko debatujmy w maksymalnie możliwej zgodzie.

Litości nie będzie dla nikogo. Jak myślisz, że kalendarz szczepień uchroni Cię przed gilotyną systemu to jesteś w błędzie. Może więc warto zaszczepić się na wariactwo i szaleństwo jakiemu niechybnie ulegamy.  A jak będziesz żyć w lęku to spotka Cię i tak to czego się boisz. I żadna szczepionka przed tym nie uchroni.

Bo to o czym myślimy tym się stajemy. PEACE

Kiedyś zdarzało się dziecko mające alergię czy odstające np. sprawnością od grupy rówieśników. Teraz mało które nie ma AZS-a, o poważniejszych schorzeniach nie wspominając. Dajmy sztuczne mleko, wpieprzymy 36 szczepionek i odstawmy na pół dnia do przedszkola. Niech inni się martwią za nas. Tylko nie płaczmy później nad tym całym rozlanym mlekiem. Jak będziemy już tylko statystycznym numerkiem w szeregu z czipem w nadgarstku. Wtedy będzie już za późno.

A czy na pewno wiecie CZYM zostały zaszczepione Wasze dzieci i SKĄD są szczepionki? Czytacie ich składy, ulotki i skutki niepożądane? Jak można kogoś prześladować samemu nie wiedząc często podstawowych rzeczy…

Sama byłam świadkiem leżąc na porodówce jak przybyła pani z sanepidu namawiała się z szefową położnych ściszonym głosem, że teraz podadzą TE szczepionki, a TAMTE chwilowo schowają. Moje łóżko stało obok przechodnich drzwi do ich pokoju. Same kombinowały i nikogo nie wpóściły. Obawiam się, że my rodzice, nie mamy ZIELONEGO POJĘCIA co się w tej kwestii wyprawia. A zaaferowani świeżo przybyłą istotką dajemy sobie wcisnąć wszystko bez zbędnych pytań. Dajemy eksperymentować na noworodkach! Żadna bowiem ze znanych mi par nie zapytała nawet lekarza z jakiej firmy jest „cudowna” szczepionka, którą zaaplikowano. Takie to przecież oczywiste jak oddychanie, że szczepia się i już. Ci co dociekają są źli i należy ich wyeliminować, zastraszyć i dać do zrozumienia, że inność nie będzie tolerowana. Lekarze w obliczu pytań rodziców stają się bowiem nad wyraz nerwowi. Chociaż są przecież dla nas? YO

A od polityki aż tak bardzo nie idzie się 3-mać z daleka 😉

czaj bolityczny

No więc tydzień zaczął się w sposób zakręcony niczym te całe rogi baranie i podejrzewam o zamieszanie urzędowe obowiązki, które to od poniedziałku na mą głowę nie gotową do poważnych wyzwań spadły. I zamiast się wdrażać w nowy tydzień wolno jak lokomotywa tłusta oliwa to od razu z grubej rury poooszłooo.

Dziecię chyba może wiosnę czuć zaczyna i to słońce co wychwalam pod niebiosa świecąc sobie beztrosko od rana w nasze okna (coś tam jeszcze przez nie jednak widać) szkodę lekką mnie wyrządza. Bo pobudka szybsza i nie zgodna z dnia (a może mamusi) harmonogramem. A każde 30 minut ma znaczenie, ba 15 nawet 🙂

I z tego wszystkiego cały wtorek myślałam, że jest środa. Mało, że myślałam to żyłam w tym przekonaniu. Nawet się zastanawiałam przez momencik maluteńki: jak to? tak szybko środa się zrobiła? a gdzie wtorek? Kie-dy przepadł w czeluści czasu? Tak więc jak się połapałam to zdziwiona lekko byłam. Patologicznie może nawet 😉 Dobrze, że planów żadnych poważniejszych i zobligowanych do stawiennictwa personalnego nie miałam bo mogłam je gdzieś zjeść, połknąć nie wiadomo kiedy w przelocie. A głodnawa chadzam bo próbuję dostarczanie pożywienia do żołądka ograniczyć. Wiosna panie sierżancie. Jakoś trza się ogarnąć po zimie niedźwiedziej i mimo, że śnieg leży jeszcze to taki stan rzeczy wiecznie już nie potrwa.  A uwielbiam rozbieranie więc ten cellulit zbędny, nie potrzebny, szyki psuje i w szranki z samooceną własną staje. A trzyyyyma się… jak ten rak przysłowiowy torby. Sam nie puści. Choć czytałam ostatnio, że są diety (cud chyba), które bez ćwiczeń go spalają i nawet tkankę mięśniową bez wysiłku żadnego budują. To już chyba jest przesada i wierzyć się mnie nie chce. Może na już wysportowanych i odtłuszczonych tak działają, tegoż faktu nie wykluczam… Ale tak bez wysiłku? W necie (oczywiście) też wyczytałam i kąta okiem zahaczyłam, że ruch w nadmiarze jest niezdrowy, kręgosłup obciąża i kalectwo powoduje. OOO dla każdego coś miłego 🙂 Nie ma jak dobre wytłumaczenie na lenistwo i to dowodami naukowymi podparte.

A tak w ogóle to zgrzeszyłam. Delikatnie ale jednak i luknęłam w wiadomości. No niestety, dokonałam tegoż czynu, na sekundkę, na momencik, 2 newsy raptem obejrzałam… i już mi się nie dobrze zrobiło.

Że jakichś adwokatów aresztowano co ziemią polską ojczystą handlowali no cóż. Proceder i tak nie do wytępienia bo jak świat światem ludzie będą kombinować.  Większe zamieszanie zrobiło zamknięcie prze Donalda, tym razem prawdziwego amerykańskiego, granic dla muzułmanów. Tu już sprawa grubsza (zresztą mur z Meksykiem też cały czas rośnie). Swój naród powiedzmy chroni, prawo ma ale za to nie jestem pewna czy znowu na Europie to się nie odbije. Polityka jest brutalna, brutalna jest też obrona państwa i obywateli, a wpuszczanie przybyszów z całkiem innej rzeczywistości bez kontroli niestety tylko pogorszy stan naszego kontynentu. I o ile ogólnie żal mi bardzo tych ludzi, o tyle w dalszej perspektywie teorie spiskowe spełniają się na naszych oczach. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nic z tym zrobić nie idzie, prędzej widzę tu dążenie do Europy osłabienia i zaczęcia wprowadzania rządu światowego na co czają się od dawna pojebani miliarderzy. Wszak słabszym łatwiej manipulować i kontrolę można szybciej przejąć. USA najpierw Afrykę wyssało, ssie zresztą przez czas cały, wyniszczona z dóbr naturalnych dzięki którym teoretycznie żadna bieda nie powinna ich dotykać, a ludzie wody i jedzenia nie mają i ktoś się na nich przecież wzbogacił, zapewne bogacąc dalej. A teraz ich do siebie nie wpuści. Skurwysyństwo wielkie, nie ma co. A my znowu rykoszetem dostaniemy bo już nawet tv nie podaje ilu imigrantów do brzegów łodziami nadal przybywa. Cicho sza aby paniki nie siać.  Ani nie pokażą jak wyglądają obozy dla uchodźców, że to wielkie getta, miasteczka, w których nie ma się co dziwić, że panuje przemoc i totalna samowolka. Bez kontroli żadnej większej, bez pomocy, BEZ PLANU. Pewnie znowu lajki stracę bo o ile żal mi tych matek, dzieci i facetów nawet też, z wojny w Syrii nawet bardzo, o tyle widać jak na dłoni, że zupełnie o coś innego tutaj chodzi. Islamizacja naprawdę w wielu państwach postępuje, owszem, biali sami się zgadzają nie walcząc z kolei o prawa swoje. Np. likwidacja choinek i obchodzenie świąt w Szwecji (nam Polandii może to akurat nie grozi i mohery prędzej padną niż krzyże puszczą. W myśl zasady nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło chyba tylko). Zakaz podawania wieprzowiny w szkołach. Potrafią swoje wywalczyć. A my? Liberalne oszołomy zapędzone w demokracji. A jak świat światem ludy ziemi swej broniły i w sytuacji zagrożenia po prostu walczyli. Gdyby nie to – nie byłoby nas tutaj (i burzyć się czy nie zgadzać można). Wiem, to brutalne i tak dalej ale tak po prostu jest. Nie chodzi o nie udzielenie pomocy ale o jakiś rozsądek w tym wszystkim. Jako społeczeństwa jesteśmy manipulowani totalnie. Wszystko ma na celu zniewolenie, zaczipowanie i dąży do pełnej kontroli banków i koncernów farmaceutycznych. KAŻDY ma mieć konto w banku, nawet emerytów przymuszali, że muszą mieć tak pieniądze wypłacane. Nie do ręki, musi przez machinę przejść, koszty sobie ona odciągnie, obsługi prowadzenia itd. Wiadomo, że o hajs w tym wszystkim chodzi TYLKO I WYŁĄCZNIE.

Oczywiście trzeba wierzyć, że Ziemia może sama się obroni, może nawet naszym kosztem, cóż, skoro człowiek bogiem coraz bardziej czuje się.  I dobrą wiedzę, rozwój, postęp zamiast do polepszania życia, przeciwko ludziom i światu kieruje. A smugi chemiczne*, chemtrails, które mają w sobie tyle chemii, że mózg staje i do tego przekazują jakiś inny kod genetyczny? Nanotechnologia. Podobnie jak w szczepionkach. Już wiadomo, że się od nich zmienia DNA człowieka. A ludzie jak te owce na wybicie same lecą. Bez zastanowienia. W egzystencjalnym pędzie. Zmęczeni jebaniem ponad miarę, a w drugiej kolejności walką o lepsze zdrowie swoje i najbliższych nie poszerzają wiedzy wierząc wyłącznie w medycynę konwencjonalną i za boga prezesa banku mając, który kasą pseudo sypnie (wiem, że przesadzam trochę).  Walą w dzieciaka związki chemiczne na choroby, które często w ogóle nie występują, jak np. taki tężec. 13 zachorowań na Polskę całą. No weźmy nie popadajmy w przesadę. Jak ktoś już musi zaszczepiać niech wybierze kilka chorób jego zdaniem najgroźniejszych, a resztę odpuści. Po cholerę te 3, 5, a nawet 6 w jednym? Kwestia dyskusyjna z taką odrą czy w ogóle słusznie ją wytypowano czy to nie coś innego. Weźmy myślmy może bardziej, nie ufajmy ślepo państwu i lekarzom. Tylko tyle ile trzeba. Udowodniono, że przed choróbskami wszelakimi higiena głównie nas uchroni i rąk mycie. Częste, a nawet prawie obsesyjne. To na rodzicach spoczywa obowiązek logicznego myślenia i dbania o czystość. O to, żeby z piaskownicy wychodząc rączki chustką mokrą przetrzeć. Że po powrocie do domu ZAWSZE myjemy dłonie małe i duże. Dokładnie. Po wyjściu z wc tym bardziej. Że chorych dzieci do przedszkoli nie dawać. I wielu zaraz się zapulta, że jego to nie dotyczy ale ktoś to jednak robi. I dzieci zadundlone chodzą, a do tego też zarobaczone! I nie jest metodą, na lenistwo głównie własne, mówienie, że niech łapie bakterie to się uodporni. Pieprzenie zwykłe bo się nie chce tego dzieciaka ciągle do łazienki ciągnąć i kultury zapobiegania syfom uczyć. Niech sobie żyje chorując i z paskudami biega. A my kolejne leki za stów parę będziemy kupować, po lekarzach biegać, na alergie, azs-y i inne sresy leczyć. Gdzie kiedyś od małego tyle alergii było? A potomstwo to najlepszy rynek do kasy zarabiania na spanikowanych i uśpionych snem mentalnym rodzicach. Bo wystraszeni do doktora przypędzą. I mu, co gorsza, uwierzą. A tak, pasożyty bardzo w Polsce modne i wygodne się zrobiły. Bo o ile ludzie o wierzch dbają o tyle środkiem się za bardzo nie przejmują. Faszerują dzieciaki cukrem, rąk nie myją, zwierzęta nie odrobaczane w chatach trzymają, a później zdziwieni, że brak apetytu, częste infekcje, jeszcze szczepioneczką dopchną i załatwione. Kiedyś w przedszkolach było obowiązkowe odrobaczanie dzieci, przypominam. A lekarze swoje rodziny co 3 miechy odrobaczają bez żadnych badań szczegółowych (źródło wiedzy bezpośredniej). Bo robale ani w krwi ani w kale baaardzo często nie wychodzą. Z kolei zwykły lekarz w ciemno NIC nie zapisze. Odmawia bez papierka. Oczywiście tylko petentowi, sobie i familii lekarskiej środków nie żałując. Psu, kotu owszem, dadzą ale człowiekowi NIE. Bo po co? Jeszcze by się ludzie przesadnie wyleczyli z przewlekłych dolegliwości i przestali ich budżety zasilać.

OBUDŹMY SIĘ. A przynajmniej próbujmy się przebudzić. Czym więcej świadomości tym lepiej. Nie dajmy się zbiorowym lękom i wciągania w zbiorową ideologię chaosu duchowego. Zastanówmy się czy to co służy komuś innemu służy też na pewno mnie i mojej rodzinie? Miejmy swój rozum i SWÓJ światopogląd. Zadajmy sobie pytanie czy na pewno jest coś niezbędne dla naszego życia i zdrowia? Wychodźmy dalej i szukajmy przyczyn, a nie skupiajmy się tylko na skutkach. Nie neguję akademickiej wiedzy, nie potępiam i też korzystam. Ale lepiej róbmy to z umiarem, z głową, NIKT za nas tego nie zrobi. Zamiast Pudla może lepiej poczytać o gliście ludzkie czy zwierzęcej? Może zapisać co dajemy dziecku jeść i zobaczyć na oczy własne, a nie się oszukiwać, że słodyczy prawie nie je. Może warto iść do tego homeopaty a nie antybiotykiem tylko traktować… Taki z prawdziwego zdarzenia zawsze receptę na zwykłe leki wypisuje, tak na w razie czego, jakby ta metoda nie poskutkowała. I nie ma, że się nie chce. A komu ma się chcieć jak nie nam, RODZICOM?

Zresztą bezdzietni też niech się nad tym wszystkim zastanowią. Czy naprawdę jest aż tak potrzebny kolejny kredyt? Żeby zasilać lichwę czy musimy znowu brać coś na kolejne raty? Ludzie, życie na kredyty jest życiem i wyłącznym pracowaniem (harowaniem może nawet) na banki ! To  tylko my mamy złudne poczucie dobrostanu. Bo o to chodzi. O manipulację potencjalnym klientem. A jak stracimy dochody litości nie będzie. I jeżeli nie mamy zabezpieczenia na pokrycie pożyczki (jak np. sprytni biznesmeni z prawdziwego zdarzenia, wezmą owszem ale w ziemi czy innym majątku mają zabezpieczenie, sprzeda i mu domu nie zabiorą) to bank weźmie nam WSZYSTKO. Nie zostawi NIC. Jeszcze dalej dopłacać będziemy bo odsetki dochodzą i koszty komornicze. A to co całe życie gromadziliśmy prawie za bezcen pod młotek pójdzie. Mimo, że prawo niby zmienione na korzyść zwykłego człowieka to nie łudźmy się. Jesteśmy zniewoleni ale już teraz możemy mieć tego świadomość. I naprawdę POŻYCZA SIĘ CUDZE A ODDAJE WŁASNE. Nie lepiej mieć mniejszy tv ale prawdziwie SWÓJ? Starsze auto ale bez obciążenia i złudzeń? Bo to są tylko iluzje, które sami sobie na własne życzenie wytwarzamy. I daliśmy się tym pieprzonym legalnym lichwiarzom wkręcić, że to jedyny sposób na podniesienie sobie standardu życia. KREDYT. Nie wytężenie szarych komórek JAK odłożyć, dorobić czy więcej zarobić tylko pójście na łatwiznę. Samozagłada i destrukcja totalna. I od Ameryki zaczęłam i na Ameryce skończę. Bo niestety „moda” przyszła z za oceanu. Na życie ponad stan i pakowanie oszczędności do molochów, które to tymi pieniędzmi obracają i za nic jednostkę mają. Plastikowy pieniądz zastąpił fizyczny i ponoć banki tak naprawdę stają się niewypłacalne. I może jebnąć to wszystko (jak co poniektórzy wizjonerzy ekonomiczni przewidują), a wtedy okaże się, że tylko ci co żyli zgodnie ze swoim stanem faktycznego posiadania i chowaniem do skarpety będą na wierzchu.

Wierzę, że nic w przyrodzie nie ginie. Że człowiek nie jest w stanie panować nad Wszechświatem, o którym gówno wielki wie. Że manipulując pogodą ściągnie na siebie zagładę bo jak rozbudzą się takie na przykład wulkany to będzie po nas. I jak jakieś jednostki przeżyją to może wtedy stworzą od nowa świat oparty na innych zasadach. Szacunku życia i śmierci. A chwilowo zwykły czaj ze mnie, nie do wypicia i prostacka bolityka mnie dopadła. PEACE

No więc miałam biegać lecz na razie biegam owszem, maratony pokonuję i triatlony całe ale w … myślach. W wyobraźni mojej cudnej 🙂 A od tego dużo się zaczyna tak więc drżyjcie trawy lasy bo naaaadchodzę ! Plany wszak są po to by zmianom ulegać mogły i już niebawem wypocznę oczy na jeziorach mych kochanych. I zaciągnę się powietrzem, a nie smogiem 🙂

*może warto czasem spojrzeć w niebo i gołym okiem osobistym zobaczyć, że niektóre smugi zostawiane przez samoloty różne, bo i wojskowe i cywilne, zamiast znikać to się podejrzanie rozszerzają tworząc na niebie dziwne chmury. I już 10 lat temu ryłam temat na wsze strony. Wtedy się znajomi ze mnie  śmiali, że wymyślam. Ha ha ha dobry żarcik. A ci co się najgłośniej śmiali teraz szpanują na szajsbukach 😉 Po prostu w pewnym momencie odpuściłam bo i tak z tym nic nie zrobię. W Stanach nawet ginęli wojskowi i cywile zresztą też, którzy udzielili informacji na ten temat i zdjęcia wyciekły podczepianych zbiorników do silników wojskowych samolotów. A nie chcąc podsycać zbiorowego lęku (matrixu w którym żyjemy) i negatywizmu przyjęłam jedną z teorii jakoby smugi były „układane” i rozpylane w kształcie siatki Faradaya, która to ma odbić szkodliwe promieniowanie kosmiczne od naszej ziemi, schładzać atmosferę i ocalić ludzkość przed zagładą. W skrócie i szczegółów proszę się nie czepiać. Co najwyżej samemu proponuję temat zgłębić bo ciekawy i wciągający. Swoje podteksty ma i teorii wiele jest. Jeżeli chodzi o tę siatkę to rzeczywiście, są robione w specyficzną szachownicę. Co do ochładzania klimatu, to wybuchy wulkanów zawsze naturalnie to robiły osłaniając Ziemię pyłem goszczącym długo w atmosferze. I to nie żadne rewelacje lecz nauka zwykła. Tak to działa. Ziemia też się ocieplała i nagrzewała bez tej całej cywilizacji i sama później sobie z tym radziła. Dlatego po erupcjach nie ma ciepłego lata i klimat robi się na kilka lat umiarkowany. W skrajnych przypadkach zima stale. YO

wstrząśnięta (zmieszana)

Szczerze powiedziawszy nie idzie jakoś tak do końca być obojętnym i przejść zupełnie spokojnie obok tych ostatnich dramatów z udziałem dzieci. Jedno z tragicznym finałem, drugie na szczęście uratowane. Oczywiście co to za szczęście trafić na rodziców zwyrodnialców. Teraz jak jestem matką i patrzę na mojego synka tym bardziej nie wyobrażam sobie jak można zrobić coś takiego. W ogóle dopuszczać się jakiejkolwiek przemocy względem dzieci. Psychologicznej też.

Tym bardziej jestem zdania, że nie każdy powinien dziecko mieć, a szerzone herezje w naszym kraju szkodę tylko robią społeczeństwu; kobietom, mężczyznom i dzieciom. Zamiast rzucać ludziom gdzie tylko można darmowe prezerwatywy, uświadamiać młodzież o skutkach seksu to nie. Jebane tabu. Niech się pieprzą ile wlezie i każdy o tym wie ale nikt nic nie powie. Bo że (boże) taki jest świat nic na to nie poradzimy. I możemy się z tym nie zgadzać i wyznawać inne wartości ale seks jest, był i będzie, a granica wieku uległa już dawno znacznemu przesunięciu  (w dół). Niestety kościół przyczynia się do rozprzestrzeniania niczym jakiś wirus ciemnoty, manipuluje i odurza wiernych wyrzutami sumienia i wstydem w tych tematach zwłaszcza. Dorośli na dokładkę nie rozmawiają otwarcie o tej sferze życia ze swoimi dziećmi, nie uczą kontaktu ze swoim ciałem i śmiało stwarzają sytuację do lęgnącego się poczucia grzechu i co za tym idzie zarażania dalej ciemnotą totalną. Do tego wierzą, że ich dzieci nastoletnie kontaktów cielesnych nie mają, same dziewice i prawiczki i tylko później okazuje się, że dzieci mają dzieci.

Miałam niegdyś taką koleżankę, od wczesnej młodości była bardzo odważna i wykazywała dużą aktywność erotyczną i cuda wyczyniała o jakich człowiek nawet pojęcia bladego nie miał, a matka wierzyła, że to koleżanki ją na złą drogę sprowadzają haha. Dopóki w wieku lat 17 nie zaciążyła – brzydko mówiąc (fakt, brzydko i miałam nie używać wulgaryzmów ani przekleństw, wiem i staram się naprawdę). Ależ tej matce musiało być głupio… Współczuję i pytam: po co? Po co się oszukiwać? Idealizować coś, co nigdy idealne nie będzie (a może właśnie jest?) bo człowiek podąża czasem/często za swoja naturą. Nie lepiej było dziewczynę uświadomić i powiedzieć JAK się zabezpieczać przed niechcianą ciążą? W tym przypadku losy dziecka potoczyły się pozytywnie ale dużo kosztował ją TAKI skok w dorosłość na głęboką wodę. Kiedy my żyłyśmy, imprezowałyśmy, jeździłyśmy, zakochiwałyśmy się itd. ona miała za sobą pieluchy i ząbkowania. I problem z kim czasem zostawić małą żeby wyrwać się z domu. A gdyby tak dalej drążyć to szczęście jak jest babcia, która przejmuje rolę matki i pomaga w wychowaniu. Bo nie planowana ciąża to często samotność i dezercja partnera (ładnie i delikatnie mówiąc).

A nie lepiej pogadać otwarcie nawet jeżeli nie ma się na tym polu nie wiadomo jakich sukcesów i powodów do chwalby? Szczerość zawsze jest lepsza, to wstyd do niczego dobrego nie prowadzi. Wręcz przeciwnie. Stwarza barierę między rodzicem i dzieckiem, którą trudno i coraz trudniej z upływającym czasem obejść i udawać, że jej nie ma … bo to są bardzo bliskie naszej skórze (mentalnej i cielesnej) i ważne dla nas tematy. Lepiej mieć w rodzicu sprzymierzeńca i przyjaciela, poczucie, że z każdym pytaniem i problemem w pierwszej kolejności można przyjść do niego właśnie.

Mam nadzieję, że uda nam się z synem stworzyć taką relację jaką moja mama stworzyła ze mną. I zawsze wiedziałam i wiem, że mnie zrozumie, nie wyśmieje, nie zlekceważy i nie zbędzie. Sprawy intymne też są normalnymi sprawami i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wiele zagadnień wprowadza albo nawet wprowadzają się same – naturalnie i zgodnie z wiekiem. Przecież dzieci stale o coś pytają, poznają, są ciekawe i chcą odpowiedzi od NAS.  Ale też nikt mnie w balona tak do końca i za długo nie robił, że dzieci przynosi bocian, a w ciążę zachodzi się przez całowanie etc. Tak tak za moich czasów krążyły takie pogłoski. Teraz jest internet, a jednak okazuje się, że nie może być i nie jest jedynym źródłem wiedzy. Czasem nie ma żadnego źródła informacji i wierzyć się nie chce, że w 21-szym wieku dziewczyny nie stosują antykoncepcji, a ojcowie też nie są pierwszymi osobami, którzy synom uświadamiają moc gumy. Ba, aptekarz może odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych! WTF??? Księża doskonale wiedzą, że małolaty ciągnie tym bardziej tego, co zakazane i wiedzą, że ich zaściankowe teorie skutku nie przynoszą żadnego (ewentualnie opłakany) ale brną w to dalej. Ok, niech uczą tego kalendarzyka skoro muszą, to też jest metoda na samopoznanie i jakiejś tam kontroli siebie/swojego ciała – całkiem przydatna w życiu kobiety (pod warunkiem, że ma się regularne okresy) ale za dużej skuteczności w BARDZO wielu przypadkach nie daje. Niech będzie wybór i jakaś alternatywa. Jeżeli na 200 par 1 poczeka ze swoim zbliżeniem do ślubu to i tak jest sukces (tak sobie strzeliłam z kapelusza z liczbami). Po cholerę wymuszać na ludziach takie deklaracje i pomijam fakt, że samemu się do swoich przysiąg NIE stosują!  No tak ale kolega w konfesjonale obok rozgrzeszy … I Jezus już też przecież wisiał na krzyżu za nasze grzechy czyli można grzeszyć do woli (to nawet jest właśnie prawda. Jezus według wiary katolickiej wyzwolił człowieka od grzechu swoim cierpieniem i jesteśmy wolni od niego więc jest ok). Ale najlepiej wszystko przerobić dla swoich potrzeb, a tylko dla czarnych wybrańców przywileje. Pospólstwo niech się kaja, rozmnaża i głupieje. Łatwiej sterować takim społeczeństwem. Z ambony też. Jeszcze wódy dać i hulaj dusza.  Później są efekty nie chcianych ciąż i dramaty porzucanych, w najlepszym przypadku, dzieci. A nie lepiej zapobiegać niż leczyć? Zamiast (albo obok) religii w szkole dać nauczanie seksualne, w rodzinie czy inne ale z tym samym sensem. Po co prokreować się na potęgę bez celu większego? Żeby miał kto na emerytury jebać? I tak nie ma co liczyć na pomoc kogokolwiek na starość. Lepiej od razu wypieprzać do Kanady. Jak ktoś ma szansę i możliwości.

Rodzicielstwo to mega poważna sprawa. Te dzieci nie są winne, że się urodziły. Chociaż słyszałam i czytałam na ten temat, że są kontrowersyjne pewnie dla zwykłego kowalskiego teorie, że to my wybieramy sobie rodziców i do nich przychodzimy niosąc ze sobą bagaż wcześniejszych żyć (karma). Może tak nawet jest ale nie zmienia to faktu, że w TYM wcieleniu i na TEJ planecie serce się rozdziera od cierpienia bezbronnego dziecka. I człowiekowi nie jest łatwo to czymkolwiek wytłumaczyć. Można tylko próbować przeciwstawić się państwu kościelnemu, a kto ma być monogamistą i tak będzie. Mnie skutecznie zniechęciły  książki przeczytane w wieku około lat 15 o chorobach wenerycznych, którymi można się bardzo szybko zarazić i których mężczyźni często są nosicielami bezobjawowymi (zawsze cholerka mają szczęście). Oj kopa dały i w pamieć zapadły. Oczywiście to bardzo indywidualna sprawa i miałam to szczęście, że mama pracując całe życie w służbie zdrowia miała otwarty umysł i przynosiła różnego rodzaju literaturę.

Może poszerzajmy świadomość dzieci i przy okazji czasem swoją (jeżeli tego w tej sferze unikaliśmy) mówiąc wprost o pułapkach jakie niesie np. częste zmienianie partnerów i nie zabezpieczanie się. Dajmy temu dziecku prezerwatywę jak wiemy, że brnie już w te tematy. Wiem, mi też w odniesieniu do własnego dziecka w głowie się to nie mieści ale takie są prawa życia i ich nie powstrzymamy. Lepiej się przełamać w sobie i skonfrontować również ze sobą samym w tym temacie. I mieć poczucie, że uczyniliśmy co w naszej mocy by przed czymś jednak próbować zapobiec wykorzystując do tego swoją wiedzę i doświadczenie.  Te różne choróbska krążą dalej, nie mówiąc już o Aids. Zepchnięta do podziemia milczenia cały czas kosi żniwo wśród każdej opcji seksualnej. Ale o tym sza … Udawajmy, że nic się nie dzieje, a później płaczmy nad kolejnym zakatowanym dzieckiem … Amen

 

bad bea

Miałam od polityki trzymać się zupełnie daleko, jak najdalej albo nawet jeszcze dalej … Nawet dobrze mi idzie, a może szło bo jednak tak do końca nie można się od niej uwolnić i udawać ślepca zupełnego, że NIC się nie widzi. I nie słyszy.

Pomijam zdjęcie prezydenta klęczącego przez swoim patronem Jarkiem, który to zapewne na chwilkę wdepnął na ołtarz, nie wiadomo jednak w jakim celu się po nim przemieszczał, może robił jakieś próby występów, a głowa naszego kraju akurat na klęczkach na klęczniku modły odprawiała. Wyszło jak wyszło.

Bardziej porusza mnie na ten moment polskie społeczeństwo, które to qurva jest wiecznie nie zadowolone. Zawsze narzekało, że państwo nasze nie daje nic na dzieci i w trudzie rodzicielstwa nie pomaga, a tylko kłody pod nogi rzuca. Dali 500+ okazało się, że ŹLE, DRAMAT, ODEBRAĆ, PO CO itd. Naprawdę przykro się robi jak się to czyta i widzi. I po wstępnych acz bliższych obserwacjach wychodzi mi, ze najwięcej jazgoczą ci, którzy dzieci w ogóle nie mają (jak zwykle) albo ci, co się na pińcet nie załapali po prostu. Ludzie, zastanówcie się przez chwilę, czy w innych krajach gdzie stopa życia jest wyższa i są dawane pieniądze na dzieciaki, ulgi podatkowe i inne przywileje nie ma naprawdę patologii? Uważacie, że jest tylko w Polsce? Że Norwegia, Niemcy, Anglia, Kanada i inne to co, nie żerują na socjalach i nie wykorzystują dzieci żeby mieć więcej hajsu? Tam nie ma alkoholizmu, narkomanii i innych degeneracyjnych zachowań? Sądzicie, że nie oddają dzieci do domów dziecka i  prokreują się tylko wybrańcy dojrzali do roli rodzica? Zazdrościliście innym, a jak sami dostaliście to ujadacie? Oczywiście, Polsce daleko do idealnego świata, ale czy w ogóle coś takiego istnieje? NIE MA systemu idealnego, no nie ma i pewnie dopóki ten świat istnieje nie będzie.

Dlaczego TAKIE WZBURZENIE I OBURZENIE wywołało to, że kobiety chcą zostać w domu i wychowywać swoje dzieci ? Qurva jego mać, czy to nie jest praca? Weź zostań w domu jeden z drugim na 2 miesiące i zobacz sam ! Wkurza mnie, że coś – co właśnie w cywilizowanych krajach jest czymś normalnym u nas staje się powodem do napaści. A dlaczego matka ma zapierdalać do roboty? Dlaczego nie ma mieć prawa i możliwości zajmowania się domem i dziećmi? DLACZEGO? Nie kumam was narodzie polski. Czy wydaje wam się, że jak zapłacicie za pomoc domową i opiekunkę to jest ok ? A matkę wyklinacie, że pasożyt ekonomiczny w domu siedzi? Zajmowanie się dziećmi to nie jest siedzenie i w stołek pierdzenie. Cieszę się, że kobiety mogą częściej tego doświadczać, bo jak świat światem zajmowały się swoim potomstwem i tylko na zdrowie im to wychodziło. Gdyby więcej matek było w domu i czekało na dzieci z obiadem, miało dla nich więcej czasu – mniej byłoby później tych chowanych przez ulicę i kolegów, a co za tym idzie rosnącej i rozwijającej się w sprzyjających, bezpańskich warunkach patologii właśnie…  Czy tak trudno to pojąć? Naprawdę chcemy do końca zabić to co naturalne? W imię jakiegoś chorego czego? wyzwolenia? A niech ma ta kobieta wybór. Dopóki idzie się zapierdalać za 1400 zł niech się nie decydują na bezowocne tyranie i poświęcanie na to dzieci. Nawet prezydent nie jest zdziwiony tym faktem.

Przeraża mnie tok myślenia Polaków i śmiałość krytycznej oceny z jaką wyskakują. Nigdy z niczego nie będzie owy Polak usatysfakcjonowany. Nie ma chyba naprawdę takiej możliwości. Dadzą kasę źle, nie dadzą jeszcze gorzej, 6 latki do szkoły nie dobrze ale 7-io tragedia istna, gimnazja były psy wieszali, likwidują – jazgot jeszcze większy. Gdyby nie miłość do rodziny i naszej ziemi najlepiej byłoby się stąd zawinąć. Bo w ważnych sprawach to tylko (na szczęście) czarne marsze były. A to, że szczepienia, które na całym świecie są negowane przez samo środowisko lekarzy, jak kontrowersyjna na HPV to nikogo nie interesuje. A już niebawem drodzy rodzice dziewczynek będziecie do niej zmuszeni.  Że GMO przepychane bokiem cicho sza, że prawo łowieckie dla morderców nocą głosowane, co tam, niech się ekolodzy martwią i wiele wiele innych proszę państwa. Ale o matkach będą teraz napierdalać, o procesie naturalnym jak świat, procesie, do którego wiele rodzin na czas pojawienie się potomstwa wraca, bo nikt NIKT nie zajmie się dzieckiem tak, jak matka własna (pomijam jakieś wyjątki od reguły). I żadne przedszkole też nie zastąpi wychowania i wartości, które przekazywane są w domu! Bzdurą jest, że dziecko rozwija się TYLKO w przedszkolu jak co poniektórzy próbują sugerować. Kreatywny i kochający rodzic zapewni dziecku i rozrywkę i naukę w zabawie i sport i wszystko inne. Kontakty z innymi dziećmi też. Wkurza mnie przy okazji ten atak na rodziców i dzieci nie chodzące do przedszkola właśnie.  Ten przymus, że skoro wszyscy oddają, to wszyscy i tak ma być. Zdziwienie i bezczelne ocenianie, pytania w tonie lekko pogardliwym: aaa cooo, twoje do przedszkola nie chooodzi?  Moje dziecko nie chodzi do przedszkola i jakoś liczy do 20, zna kilka literek, jest wygadane i potrafi wykazać się mega dojrzałością jak na swój wiek.

Daj więc w spokoju egzystować innym, którzy mają swoje pomysły na życie i nie krytykuj polaczku cwaniaczku. Zazdrościsz? To tak ustaw swoje życie żebyś nie musiał używać w nadmiarze tego uczucia. Albo niech cię popchnie do jakiś pozytywnych poczynań.  Życie jest wielowymiarowe i nie żyjemy w jakiejś komunie gdzie wszyscy mają robić tak samo. Chyba, że Polakowi tego bardzo brakuje, a większość ludzi na poziomie dawno już wyjechała ….

Ps. Moja mama musiała pracować, zwłaszcza po rozwodzie. Nie było obiadu na stole po powrocie ze szkoły (chyba, że do odgrzania) i klucz wisiał na szyi. Podczas samotnego przebywania w domu przychodziły mi do głowy same głupie rzeczy, sprowadzanie koleżanek i pomysły rodem z piekła. To nie jest dobre kiedy dzieci muszą się przedwcześnie usamodzielnić, a jak ktoś myśli, że tak – to NA PEWNO tego nie przeżył. Dlatego nie chcę żeby moje dziecko przez to przechodziło i chcę żeby miało normalny dom, którego mi zabrakło. To tylko tak się wydaje, że dzieciom nie brak rodzica w domu i zaplecza socjalnego. A jeżeli naprawdę ktoś nie potrafi/nie che tego zrozumieć to nie wiem czy w ogóle powinien mieć dzieci.

Bad Bea straci znowu lajki 😉

 

chyba śnię

Jedyne co mam ochotę teraz robić to  przeklinać… Głupkowate to może, nielogiczne czy inne ale takie są fakty. Chociaż bardzo bym chciała myśleć inaczej to oliwy, że tak powiem, do ognia dolewa to, co wieczorem późnym dnia pewnego podejrzałam chwilkę dłużej w necie.

O jakimś /fuck/ uszkodzonym sarkofagu, dyskusja o Wawelu, wyniki ekshumacji no ja pier…dzielę normalnie. WTF? Takie newsy przewijały się od rana. Czasami nie wierzę, że to się dzieje naprawdę… Zdarza się, że odbieram coś za memy, a to prawda. Np. bez żadnego zastanowienia spojrzałam na jakiś post z lektyką, która karocą złotą się okazała, że ktoś coś z rządu z kimś i uznałam, że to kpina jakaś i prześmiewka, a TO prawda była ha ha. Na serio się uśmiałam, w życiu bym nie powiedziała, że w ogóle taki temat może istnieć. Super… Zaje…fajnie można paść ze śmiechu… Podobnie z wizją deportacji dla niewierzących i innych wyznań, to chyba kłamstwo, żarcik niefortunny jakiś … o co kaman?  Czy posłankę Pieluchę (haha) pogrzało już do nieprzytomności ? Ona serio tak kłapała? Normalnie głowa mała … Weź człowieku pisz z kulturą … dobre sobie…

Chociaż nie wrróć, to jest akurat całkiem dobry pomysł! Pielucha nie siada…

karoca

Ale dalej lecą sobie bez trzymanki … Się nie wkręcam, nie ma mowy – jeno oko mi się tylko na początkach zawiesiło i wystarczyło… Nie chcę się zagłębiać dalej i  wiedzieć tak dokładnie co ONI wprawiają. Tylko śmiech pozostał chyba skoro i tak wpływu na nic nie mam … (przez łzy). Można brnąć dalej i zapytać, choćby siebie samego i bez odpowiedzi nawet, KTO ich wybrał i DLACZEGO? Normalnie człowiek NIE dowierza. A kraj nie koniecznie pragnę zmieniać i chcę żyć w swoim. Rozumiem żal pana Kaczyńskiego po stracie brata bliźniaka bo to naprawdę specyficzna więź jest i przeżył ogromną tragedię no ale ludzie, bez przesady… Czy CAŁA Polska naprawdę musi tym żyć już 6 lat? Przecież dosłownie zatrzymali czas bo wydaje się jakby to wszystko miało miejsce rok temu. Normalnie obłęd. A dupa w miejscu głowy … Bo głowa państwa ha ha głowa właśnie… I do tego kacza kacza …. Prezydentowej nikt na oczy nie ogląda, dworu dama ale chyba na swoim ogrodzie… Niewidzialni jacyś tacyś dość oboje… Takiego niewypału już chyba bardzo dawno nie było o ile wcale (pomijając ekstremalne sytuacje). Zdublowanego. Zawsze chociaż jak rząd był posrany (naprawdę przepraszam za słownictwo) to prezydent nadrabiał i odwrotnie. Wałęsa pomijając wszystkie zarzuty wysnute przeciw niemu, oryginalny i z historią. Nie ważne, że prosty człowiek ale wyrazisty. Kwaśniewski może komunista i z goździkami biegał ale Polakom do gustu przypadł i jednak godnie nas reprezentował. A małżonka dopełnienie wyjątkowo medialne stanowiła i śmiać się teraz z niej można, ale dużo też dobrego dla ludzi próbowała robić. Co do np. Pana Komorowskiego zdania jako takiego nie mam ale był, udzielał się i żona również co mogła to robiła. Ba, całe rodziny „pracowały ” na sympatię społeczeństwa. A tu… Oj dał się ten nasz naród wysterować i wziął sobie dyktatorka… Wszyscy zawsze wiedzieli który był tym lepszym bratem i historia znana jest. I uwierzyli ludzie Polacy w jakieś cuda nierealne o zmianie i metamorfozie przywódcy.  Kościół sądzę bardzo dużą rolę w tym wszystkim odegrał i na mszy owieczki agitował… Bożhe… Gdzie ja żyję ha ha ???

Mam nadzieję, że ludzie się obudzą z tego snu, koszmaru nawet bo przeraża mnie życie w państwie kościelno – totalitarnym a do tego to wszystko zmierza (to dopiero jest pozytywne słownictwo i przesłenie …). Jakieś ustawy za plecami narodu podpisywane – z możliwością atakowania obywateli, inwigilacja, nowe obowiązkowe szczepienia (te kontrowersyjne i w niektórych krajach uważane za szkodliwe), śmiałe poczynania kościoła, który kompletnie nie reprezentuje i nie respektuje zwierzchnika swojego w Watykanie Papieża Franciszka (którego ja akurat szanuję) – robią sobie CO chcą. I do władzy autentycznie się pchają. Wzajemnie się wspierają, po plecach klepią, ludem głupim, ciemnym i naiwnym sterują z ambony na dokładkę i korzystają chyba za swoich 5 minut na maksa… O jaa nie do wiary. Odbierają wszystko co dobre i pożyteczne, strzępy już w sumie ale jednak, lecznicza marihuana szatan normalnie, antykoncepcja zło wcielone, aborcja o fuk, po 4 klocki dali (?) za urodzenie niepełnosprawnego dziecka… Poje… grzało ich naprawdę. A to nie koniec. Wszystkim na raz się zajmują, wiek emerytalny zaniżyli – na emerytury co prawda bark środków ale wolność i odpoczynek już czekają ha ha dworce duże, ładne, ławek dość. Tak się ludziom chcą podlizać… A kwota wolna od podatku? To już jakaś większa farsa jest. Operetka. Mnożyć by można oj mnożyć…

Ci co już wyjechali i odważyli się opuścić ten kraj dobrze zrobili. Ktoś tam czasem wraca bo tęskni po prostu, sądzę że nie za samym krajem lecz bliskimi.  A pozostali mają się świetnie i lizaki normalności mogą lizać. Na pewno bardziej niż my. Ale gdyby tak się posunąć o krok dalej to są zupełnie inne światy i coś co jest normalnością ową na powiedzmy zachodzie,  dla dużej części polskiego społeczeństwa jawi się jako wynaturzenie a nawet choroba, np. pary homoseksualne czy podejście do marihuany właśnie. A Polacy zamiast z ciemnogrodu się wydostać to hyc do jeszcze głębszego grajdołka i od razu 30 lat wstecz poleciało… Do tyłu się cofnęli nawet ha ha.
27 tysięcy bobrów wystrzelić w pis-du… Po co nam przyroda… Nie ma na nią pieniędzy. Ale na nowy sarkofag uszkodzony przy ekshumacji jest. Państwo akurat na TO stać – sprawa wyższej wagi …

MYUSZĘ norymalnie jeszcze napisać (chociaż w takim tempie pojawiają się nowe info, że chyba tego tekstu nie skończę 😉 ) o jakiejś intronizacji Jezusa na KRÓLA POLSKI... Abosutnie nic do Niego nie mam, wręcz przeciwnie, wierzę nawet że żył na tym padole taki człowiek ale co to ku…rna jest? Czy naprawdę nie ma innych zmartwień ten nasz kraj? Noooo ale będzie głowa, znaczy się … widomo, cztery litery raczej  (z K3-ym dziobem)… zaszczyci swoją obecnością i objawi swe oblicze z małżowiną może nawet … Klękaj narodzie … W końcu próba karocy już była to teraz czas na przedstwienie hehe …

 

Chwilowo zboczyłam ze swojej drogi i złamałam abstynencję polityczną, niestety… Nie jestem JUŻ z siebie dumna i wracam do poprzednich zwyczajów …  Jednynie, że trochę odwróciłam uwagę od swoich przeżyć głównie związanych z psią przyjaciółką… I wcale nie jest mi do śmiechu, a raczej bliżej łez bo znowu człowiek musi się zmierzyć z czymś, na co nie jest kompletnie przygotowany (chociaż tak się może nawet wydawało). Nie wiem jak ogarnąć tą psychikę i uchronić ją przed stresem i czy to jest w ogóle możliwe ???

Ps. Wszystkie logiczne argumenty przemawiają za opuszczeniem kraju. Tylko serce za nic nie chce ruszyć się dalej niż Bałtyk i na dłużej niż 2 tygodnie.

proponuję teraz debatę o używaniu tamponów  – Co na to kościół? … lol

polska jadem płynąca

Wiem, WIEM, że NIE powinnam (o jak ja nie lubię tego słowa ale czasami wyjątkowo pasuje do sytuacji) tego tematu poruszać ale świerzbią mnie te palce i nic za to nie mogę. Nie mogę się powstrzymać, żeby o tym nie napisać … Do tego wszech panujący w naszym nadwiślańskim kraju rasizm i pobicia niewinnych ludzi o odmiennym wyglądzie przerażają mnie …  ♠

Obejrzałam ostatnio program w tv o Sudanie i przekrętach jakie USA na nim robi (i innych biednych krajach też) i nabrałam całkiem innego podejścia do uchodźców. Być może stracę za to lajki (haha już raz tak się właśnie stało) i odejdzie mi paru znajomych – trudno – przeżyję chyba ? jakoś 😉  (wszak to tylko mój osobisty pogląd jest i można się z nim nie zgodzić).

Wiem już dlaczego stanowisko PRZECIW się u mnie pojawiło i sądzę, że nie tylko u mnie ten właśnie powód górę wziął. Lęk. On jest siłą napędową wielu sytuacji, które można by zupełnie inaczej rozwiązać. Boimy się inności, czujemy się zagrożeni i działamy wtedy dziwnie bo czasem na opak swoim głębokim i wewnętrznym przekonaniom. To normalne zresztą nawet ale może jednak trzeba wyjść poza granice tego właśnie dość niskiego uczucia (ja się z nim nie lubię i uważam za wyjątkowo paskudny twór odbierający siłę) i trochę dalej spojrzeć na problemy innych ludzi. Nie czuję się z tym dobrze, że byłam nawet wrogo nastawiona (tak, wstyd) do przyjmowania ludzi z Afryki ale cały czas jakiś taki dysonans we mnie był czy NA PEWNO to są MOJE przekonania czy dałam się ogłupić panice. Bo rzeczywiście osobiście żadnego Araba ani nawet muzułmanina nie znam i tak naprawdę nie mam podstaw ich oceniać. W szale wojny ludzie jednak zdolni są do świństw największych i akurat my, POLACY powinniśmy coś o tym wiedzieć ! A Iran też nas przyjął podczas II wojny światowej i wiem, że my może bardziej cywilizowani (niby) jesteśmy ale jednak pomoc chętnie zawsze wszędzie przyjmowaliśmy, a właśnie uczynki się liczą a nie słowa. Może więc warto pomóc chociaż paru tysiącom ludzi poszkodowanym przez jakichś kretynów, którym zależy tylko na kasie.

Nasz kraj taki wierzący, katolicki i chrześcijański, a jednak tak daleki od wartości wszem i wobec rozpowszechnianych. No bo czy Jezus (nota bene Żyd-chociaż ostatnio zaobserwowałam spory i w tym temacie) odtrącił by jakiekolwiek człowieka? Co by ci powiedział jeden z drugim krzyże eksponujący na ścianach i na szyjach wieszający? Czy byłby z ciebie dumny, że nie chcesz przyjąć do swojego kraju człowieka z biedy i wojny?

Wcale im się nie dziwię, że spierdalają gdzie pieprz rośnie jak nie mają dzieciom co dać jeść i pić (bo przecież w wielu miejscach wody pitnej nawet nie ma). Jak mogłam kiedykolwiek myśleć inaczej? Segregować ludzi, że z Syrii objętej wojną to pomóc, a reszta niech spada do siebie? I żadną zagorzałą katoliczką nie jestem i daleko mi (bardzo nawet jak się okazuje) do tego ale jednak sumienie mam i wartości też jakieś wyższe (może jednak) wpojone. Mimo, że wielu starszych ludzi właśnie odżegnuje się od pomocy bliźniemu, a swoim dzieciom przecież TO właśnie wpajali (kochaj bliźniego swego jak siebie samego). Owszem, zgadzam się co do zasad, skoro u nas to po Europejsku ale może wcale to nie jest takie niemożliwe? Może jednak warto pomagać, choćby niewielkiej ilości osób,  żeby spać spokojnie i  prawdziwe wartości krzewić, a nie tylko wybiórczo  i analizować kto lepszy i wart tej pomocy, a kto nie. Czy te dzieci jakieś inne od naszych są ? Nie wydaje mi się. Dramatyczna sytuacja jest w CAŁEJ Afryce i tak naprawdę NIKT im pomóc nie chce i najprawdopodobniej nie pomoże NIGDY. Za duża kasa w grę wchodzi, za dużo dóbr naturalnych mają. Kraje ograbiane przez zachód i rzekomą cywilizację. Jest mi bardzo smutno, że człowiek to największe dno jakie chodzi po tym świecie. Że żyjemy na tak pięknej planecie, może jednej z najpiękniejszych w naszym układzie słonecznym, a tak bardzo ją niszczymy. I jebnie pewnie kiedyś (oby jeszcze nie za nas) to wszystko bo świat będzie musiał się oczyścić z działań naszego ludzkiego gatunku. Polak wyjątkowo też podły jest bo po pomoc chętnie łapy wyciąga ale od siebie nic nie daje. Unia jaka jest taka jest ale gdyby nie ona jednak w dupie (czarnej do tego) jeszcze byśmy byli. Niemcy przesadzili może bo bez kontroli jakiejkolwiek do siebie Afrykańczyków poupychali ale czy naprawdę aż tak źle postąpili w odczuciu moralnym ? Nie sądzę. A może czuli, że jakiś dług wobec nich mają skoro (razem z Francją i Anglią) do harowania w fabrykach i prac, których NIKT inny nie chciał się podjąć ich ściągnęli? Najpierw niewolnictwo przeszli, też przez białych zafundowane, a później to niby raju na ziemi dostąpili? No niestety zwykły wyzysk ja tu widzę, fabryki splajtowały ale ludzie (bo to jednak LUDZIE są) zostali na obrzeżach miast z niczym, odtrąceni przez białe – lepsze społeczeństwo, które też się z nimi jakoś asymilować nie miało ochoty bo najlepiej było problemu nie widzieć (tylko zyski wcześniej czerpać to i owszem – chętnie bardzo). Nie rozumiem, dlaczego uważa się ten kolor biały zawsze, od zarania dziejów chyba, za jakiś lepszy i uzurpuje sobie prawo do niszczenia innych i nad nimi panowania (np. kolonizacje – WTF?). Może więc gdyby spojrzeć na sytuację globalnie to jednak jakiś sens to ma, że teraz biały został zaatakowany – bo taka jest po prostu kolej rzeczy. Tyle zła wyrządziliśmy Indianom i innym, że MUSI to do nas wrócić i możemy owszem się z tym założeniem nie zgadzać.  Ale są to konsekwencje postępowania białego człowieka i w stosunku do prawa karmy w myśl co siejesz – to zbierasz ma się całkiem prawidłowo. Cieszmy się, że Polska w tym akurat procederze udziału nie brała. Może wyjdzie i tak obronną ręką z całej tej islamskiej zadymy …  Widzę tu oczywiście pewien dualizm pomiędzy tym co rozum dyktuje myśleć, a serce czuje. Ale może trzeba jakoś to zsynchronizować? Nie być jednak tak bezwzględnym w swoich opiniach …

Wcale nie jestem za łączeniem kultur bo uważam, że każdy naród ma tą swoją ziemię i życie na niej według swojego własnego przeznaczenia i prawa. I nam w Afryce też nie byłoby łatwo się odnaleźć. Ale nie udzielić ludziom pomocy, którzy są w ogromnej potrzebie, których świat opuścił, wydoił i zostawił to skurwysyństwo zwykłe jest. Faszyzm szerzyć, przez który tyle cierpienia i zła doświadczyliśmy to jakaś kompletna paranoja jest. I jak myślimy, że jesteśmy lepsi od tamtych czarnuchów i brudasów (PRZEPRASZAM) to jesteśmy – ale w błędzie totalnym.  Czy na pewno powinniśmy nazywać się katolikami, chrześcijanami z takimi radykalnymi poglądami ? Nie wydaje mi się …  Bierzmy odpowiedzialność za to, co rzekomo wyznajemy, nie zwalajmy wszystko na niedoskonałość ludzką i słabości, które oczywiście, że posiadamy. To nas jednak nie tłumaczy i nie zwalnia z obowiązku pochylenia się nad czyimś cierpieniem …. Jeżeli wyznajesz wiarę katolicką to bądź tym katolikiem do cholery zawsze. Pokaż swoim przykładem, że słowa Jezusa mają dla ciebie prawdziwe znaczenie, a nie tylko kiedy tobie się podoba i sam sobie uznasz coś za słuszne …

szatan-i-jezus

Bóg umieścił piekło w samym sercu raju.

Chcesz na pewno być moherem i do tego nazistą? Zastanów się dobrze zatem czy takie połączenie może w ogóle w twojej duszy i głowie – wierzący niby w Boga Polaku- istnieć … ? Napisałam o katolikach głównie i nie rzadko do kościoła (nad)gorliwie latających bo stanowią jednak większość naszego społeczeństwa, która zawsze ma JAKIŚ problem. I nawet jeżeli w dużym mieście kościoły po brzegi zapełnione nie są to w mniejszych aglomeracjach i wioskach już owszem – tak.  Ale nikogo urazić nie chciałam bo do nie dawna też dość radykalne przekonania miałam … A że jestem koniem, a nie krową to poglądy sobie zmieniłam 🙂

I może czasem jednak warto wyjść poza schemat swoich ograniczeń i oswoić lęk, spojrzeć na sytuację z góry, a nawet postawić się w cudzej. Co ma być to i tak będzie. Jak ma państwo islamskie nas rozpierdolić to i tak to zrobi. Ale sumienia tak łatwo się nie zniszczy i każdy prędzej czy później z nim się właśnie zmierzy. Rzucaj kamieniami skoro bez winy jesteś i spójrz w oczy dziecku – powiedz, że mu NIE POMOŻESZ…  PEACE&LOVE

 

chcesz być zdrowy to nie choruj

Jak mogę unikam wiadomości wszelakich, również telewizyjnych i nie żebym nie była ciekawa co się w kraju i na świecie dzieje. Ciekawska jestem i to bardzo ale robię to świadomie i z premedytacją dbając o swój i tak nie najlepszy system nerwowy (kątem oka zawsze w internecie o coś tam się zahaczy).

Jeżeli chodzi o zacięcie polityczne to niestety przejawiam skłonność w tym kierunku chyba z mlekiem matki wyssaną,  a wszystko przez mojego dziadka Edwarda, który losami kraju zawsze bardzo był przejęty  i komuny nienawidził wyjątkowo szczerze. Walczył w obronie Kłecka – miasteczka w Wielkopolsce i może to nic takiego wielkiego nie było, ale jednak z karabinem biegał i do niewoli przez Niemców złapany trafił. Historia rodzinna związana z tym jest taka, że stał razem z innymi pojmanymi w szeregu i jakiś gestapowiec powiedział nagle raus i mój dziadek usłyszał jakiś wewnętrzny głos, że ma odwrócić się i odejść. Tak zrobił. Przeżył, reszta niestety nie. Ukrywał się później ponad miesiąc w jeziornych trzcinach i cudem wyszedł z tej sytuacji. Po zakończeniu wojny przeżywał więc wszystko baardzo dosłownie. Do tego stopnia, że wychodził na swój własny ogród wykrzykiwać na komuchów, a po wódce wyzywał kolegów z partii od najgorszych. Radia Wolnej Europy też słuchał choć to zbrodnia straszna wówczas była. No i taki „kolega” go, mówiąc brzydko, podpieprzył i dziadek trafił do więzienia w Poznaniu na 6 miesięcy. Że to ludzie ze wsi byli babcia musiała nieźle się nakombinować i kasy na adwokata wydać (a dojazdy też nie były w tamtych latach 1950-60 takie proste i oczywiste). Została z 3 dzieci i ziemią do ogarnięcia, nie pracowała zawodowo i  dziadek był głównym żywicielem rodziny. Podobno bardzo się o niego bali i codzienne modły w intencji jego powrotu odprawiali.

dziadki

Całe więc dzieciństwo (do 13 roku życie kiedy dziadek zmarł) słuchałam o okrągłym stole, tej całej ekipie i dopiero po wielu latach go zrozumiałam i wiem czemu TAK się denerwował. Zaczęłam nawet studiować politologię ale jednak nie przypadła mi do gustu i po roku ją rzuciłam. Tematy polityczne z czasem więc trochę odpuściłam (ale tylko przez wzgląd na to jak bardzo podnoszą mi/ lub zaniżają ciśnienie).  Za każdym razem jak się zacznę bliżej czymś z tej dziedziny interesować szału normalnie dostaję i gdybym miała ogród też bym chyba na niego czasem wypaliła 😉 Myślę czasami też o dziadku i próbuję sobie przypomnieć co gadał na te same gęby, które przewijały się już za jego życia, a nazwiska echem odbijają się w moje głowie do tej pory…

I niechybnie, przez zupełny przypadek, obejrzałam kawałek wiadomości. Nie wiem po co mi to było, chyba wrażeń mam za mało. Od razu pierwszy news : matka urodziła na podłodze szpitala wcześniaka, do tego martwego i nikt jej nie pomógł. Fuck ! Nie wierzę normalnie. Ojciec krzyczał i wolał pomocy ale nikt do nich nie przyszedł…  Coś nie do ogarnięcia umysłem, że takie rzeczy się w ogóle dzieją… O co chodzi? Pięknie łączy się z ich nową pro rodzinną polityką… Martwe to i na podłodze urodzić się może … Na szczęście personel rzeźników zwolniony został w trybie natychmiastowym. Jeszcze zakaz wykonywania zawodu powinni dostać bo prywatnie pewnie nadal „leczyć” będą albo w innym szpitalu się zatrudnią.

Sama zresztą też musiałam ostatnimi czasy pokorzystać z naszej zajebistej służby zdrowia. Najpierw miałam problem z krtanią i lekarka gołym okiem to widziała bo mówić nie mogłam (kilka miesięcy się ciągnęło). Orzekła, że antybiotyk nie potrzebny (unikam jak mogę, ale umówmy się, że czasem naprawdę to jedyne rozwiązanie) i kazała … przestać mówić … tadam … jakie super odkrycie ! Stwierdziła, że za dużo operuję głosem i mam  natychmiast tego procederu zaniechać, a śpiewanie i czytanie odpada kategorycznie (ha ha normalnie – weź nie śpiewaj i nie czytaj kilkulatkowi i z nim NIE rozmawiaj !). A że lekarzy zbytnim zaufaniem nie darzę to się sama wyleczyłam – sądzę, że najbardziej klepaniem w kółko afirmacji na krtań z książki L.Hey ( działają o ile człowiek się stosuje i zaakceptuje fakt, że choróbsko najbardziej w psychice siedzi, a na ciele „tylko ” demonstruje co potrafi), dodatkowo homeopatią i ziołami. Można wiec powiedzieć, że pani doktor przysługę mi wyświadczyła bo obyło się bez leków, które czasem większą szkodę niż pomoc niosą.

Dwa razy próbowałam się też zarejestrować w innej sprawie do mojej przychodni – po receptę na jakąś tam przewlekłą dolegliwość (ta nie chce dać się zbyć afirmacjami-widocznie nie stosuję tak jak trzeba) i się nie udało. Za późno przyszłam. Za każdym razem. Tłum dziki to i na końcu lekarz się nie zgodził przyjąć (nota bene też mi wielka sprawa jak w karcie wszystko ma).  A że zaostrzyły się objawy i spać nie mogłam to o 7 rano (tak, wstałam)  trzeci raz poleciałam licząc, że o TAK wczesnej porze będzie ok. W przychodni CZARNO, kolejka z długim ogonem i na końcu oczywiście ostatnia zupełnie JA – beata (g.7.09, podobno ludzie już przed 6.00 się ustawiali  – OMG) Ale tym razem nastawiłam się bojowo, że dym zrobię jak numerka nie dostanę. Na szczęście po godzinie udało się zarejestrować. Ostatni raz tak chyba poszłam i zacznę może jednak chodzić  gdzieś prywatnie bo już mnie wkurwienie na to bierze. Chociaż człowiek płaci przecież pół życia jakieś- nie małe- składki na to całe leczenie, to jakie darmo … ?  Co prawda prywatnie wcale nie oznacza lepiej, koleżanka bowiem zapłaciła i na uczulenie na słońce dowiedziała się że … ma na nie nie wychodzić 😉

Lepiej więc się izolować i żadnej polityki nie uprawiać, nie chorować też bez potrzeby chociaż nasi polscy lekarze rzeczywiście wyjątkowo naturalnie  leczyć lubią 😉

Ps. Kolejny news, ale tego nie obejrzałam już do końca – bo się jeszcze bardziej zaczęłam denerwować, 3 sędziów z TK odmawia udziału w rozprawie. Pani sędzina na szyi powieszony i na golfie wyeksponowany duży /ogromny nawet/ krzyż z ukrzyżowanym Jezusem (można było dokładnie sobie zobaczyć) … Nie mam absolutnie nic do tego, niech sobie kobita nosi ale rzeczywiście, czy jest AŻ taka potrzeba epatowania wiarą? Jakoś nie mam zaufania do ludzi obnoszących się w TAKI sposób ze swoją religią. Wierzący polityk/osoba publiczna reprezentująca kraj może mieć chyba normalny łańcuszek z normalnym krzyżykiem? Nikt wiary nikomu nie zabrania ale to już jest lekkie przegięcie … YO