święta i prawda

Bardzo lubię świętować i dla mnie osobiście każdy powód jest dobry… No, może poza własnymi urodzinami, te przełykam jakoś z roku na rok coraz mniej ochoczo korzystając jeno z przywilejów 😉 Poza tym w pewnym wieku kobieta ma tyle lat ile sama ustali 🙂

barwy jesieni…

Jesień jest bura, szara i smętna ale nie dla nas. Bo wraz z październikiem rozpoczynamy jazdę imprezową. Kiedyś miało to zupełnie inny wymiar aniżeli teraz i naprawdę się balowało.

Poza tym w głowie pustka, czy pustak może nawet, a myślenie jakieś bardziej logiczne też do ciepłych krajów odleciało. Pozostaje mieć nadzieję, że wróci może nawet szybciej niż wiosna, bo jednak w odmóżdżeniu nie żyje się za lekko, oj nie. Ciągle chce się Herbacie spać, leżeć, dogorywać, jeść i tak w kółko. Nie kontaktuje po wielokroć, siedzi i się gapi ale na nic konkretnego. Może myśli, a może nie, nawet tego nie jest w stanie określić dokładnie.

Czytaj dalej święta i prawda

jesienny romans

I wraca człowiek do takiego domu, mało że w pakiecie z PMS-em to na dodatek zewsząd wyglądają pokusy… I wdaje się w

jesienny romans

choć wcale tego nie chce 😉 A może chce i sam się o to prosi?

Ciągoty o tyle chamskie, że czekoladowe, eksportowe, organiczne i po prostu przepyyyszne… Jak tu zachować jakąkolwiek dietę? Dietę, phi, zdrowy rozsądek… W obliczu takiego wyzwania wiem, że świat jest duży, czekolada jeszcze większa, a ja no cóż… malutka zupełnie…

Tak więc 1 miejski dzień i 6 kolejnych, zaraz po powrocie z lasu, żyłam tylko tą czekoladą. Niestety ze skutkiem tragicznym i powiększającym moje 4 litery nieubłaganie. Noo ale jam jest z tych co się siebie dość czepiają, a z napięciem to i tak nie jest łatwo wygrać, więc ukojenie spadło na mnie wprost z nieba szerokiego. W zasadzie

walka od razu skazana była na niepowodzenie,

nierówna, a przeciwnik podstępny, wiedzący kiedy się schować i kiedy ponownie zaatakować.

chłopaki…

Faceci aż tak się nie przejmują,

Czytaj dalej jesienny romans

tak wygląda moje miasto

Powroty bywają piękne ale i zaskakujące… Chociaż czy może zaskoczyć człowieka własny facet tudzież znane od lat blokowisko? Ano nigdy nie przewidzimy dnia ani godziny i za spokojnie spać jednak nie można 😉

wciągam pranę i mówię OMM OMM 😉

W mieszkaniu na naszym wspaniałym osiedlu już w godzinę od powrotu dało się słyszeć trel blokowego dzięcioła (jeszcze nie “jebanego”, jeszcze na relaksie i spokoju wakacyjnym psychika jedzie) i łupanie młotkiem może zbyt głośne nie było lecz dość obrzydliwie natrętne. No tak, sezon remontów (jebanych) się zaczął.

I od 7-mej rano, tuż po dzwonach kościelnych, które chyba cały Wrocław słyszy, od pierwszego poranka przez następne, wyje sobie jakaś maszyna, która to ucicha delikatnie po szczelnym domknięciu okna. Czytaj dalej tak wygląda moje miasto

zaraz (ek)

Ze statystyk wynika, że

11 na 100 mężczyzn nie bierze udziału w żadnych czynnościach domowych.

Dla porównania wśród kobiet losem gospodarstwa domowego (w tym dzieci) nie przejmują się 4 na 10 tysięcy 🙂 No nie wiem czy te pierwsze dane o facetach nie są podane nazbyt optymistycznie 🙂 AŻ TYLU pomaga 😉 ? I po pracy sprząta, zajmuje się potomstwem i gotuje obiadki ???? A w wolnym czasie naprawia i reperuje? Czyżby? I w ogóle czy to dużo czy mało?

Zaraz -od słowa zarazek, malutki, a siejący nie lada spustoszenie i przybierający duże rozmiary rozrastające się na otoczenie rodzinno-domowe. Niewinnie wyglądający tylko z pozoru, po czym uwiera, a niejednokrotnie doprowadza do wybuchu. Emocji. Czytaj dalej zaraz (ek)

miała być sukienka, a wyszedł garnitur

Znaleźć suknię wydawać by się mogło, że jest bardzo łatwo. Taką dla siebie, w której człowiek czuje się dobrze, spełnia jakieś tam kryteria choćby minimalne i nie kosztuje powyżej 350 PLN.

Spódnicę też łatwo nie jest ale jednak kiecka, ta w całości,  stanowi większe wyzwanie 😉

Każda ma coś czego nie ma druga i wychodzi na to, że najlepiej byłoby uszyć. Oczywiście po uprzednim odnalezieniu krawcowej idealnej, która temat czuje, a do tego jest fachowcem. Pracując kiedyś w starej firmie Próchnik, która słynęła z szycia prochowców i płaszczy ale też pięknych garniturów wymagających czasem przeróbki miałam do czynienia z krawcowymi właśnie. Można by epopeje pisać co wyprawiały i ile czasu zajęło nam znalezienie tej perfekcyjnej. Czytaj dalej miała być sukienka, a wyszedł garnitur

woman no cry

Nie pojmuję tego świata dlaczego kobieta traktowana jest tak przedmiotowo. Dlaczego jak staje się niepotrzebna wielu facetów po prostu wyrzuca ją na śmietnik. Może należy się cieszyć, że żyjemy w tej zacofanej Polsce i nie jest u nas jeszcze aż tak źle jak w innych krajach.

Np. w takiej Rosji. Wiele żon bogaczy wymienia się na młodszy i nowszy model pozbawiając “starych” dotychczasowych standardów w jakich żyły. U nas raczej praktykuje się sprawdzony model trójkąta: mąż, żona i kochanka. A jak już się na kontrakty wcześniejsze pokolenie najeździło np. do takiego Iraku czy Libii i ziarno na podatny grunt padło to hulaj dusza bez ograniczeń. Marzą im się te haremy, baby zahukane i pamiętam jak mój ojciec opowiadał, że żon po kilkanaście przed kanjpą w Iraku czekało, a panowie się bawili. Czytaj dalej woman no cry

ładne jajca

Okazuje się, że czasami można poczuć się jak we własnym śnie. Chociaż według co poniektórych mądrych głów śnimy cały czas. Niesamowite jest też to, że zdarzają się marzenia senne, które mogą zaskoczyć nas również na jawie.

I tak wysiadając na dworcu Poznań Główny wkroczyłam do wspomnianej właśnie rzeczywistości równoległej, w której to ludzkiej nogi nie postawiłam ale mentalną widocznie owszem. Poczułam się identycznie jak w pewnym śnie, śnionym już jakiś czas temu ale szczegółowo zapamiętanym przez umysł. Po remoncie totalnym zdjęć nawet nie widziałam a wiedziałam, że już chodziłam tymi właśnie korytarzami, zresztą kasy też okazały się być w znanym mi miejscu. Zadziwiająco odnalezienie się na nim początkowo nie stanowiło żadnego problemu. A panikowałam oj panikowałam. Sama zupełnie wypuszczona od czasu ciąży, czułam się jakbym pierwszy raz w życiu wyjeżdżała w nieznane. Czytaj dalej ładne jajca

hojne święto na Lagerfelda

Dzień Kobiet, dobre sobie. I imieniny na dokładkę, nooo to już są atrakcje murowane. Podwójne święto zobowiązuje zatem do kwiatów, życzeń i upominków od najbliższych, a i sam 8 (słownie: ósmy) marzec postanowił obdarować kobietę nie lada niespodziankami… W sporym pakiecie. Proszony czy nie zrobił to po prostu i uwziął chyba na mą osóbkę, która to cichutko sobie w kąciku siedziała, miotłą zamiatała i z niczym się nie wychylała.

A więc już z pianiem kogutów lub też darciem kotów (do wyboru) pojawił się za oknem dźwięk piłowanego metalu co przerwało dostawę snu rozkosznego i brutalnie wyrwało z sennych majaków. Oburzona byłam, owszem, przyznaję, że wkurwiona nawet ale zdusiłam w sobie coraz mocniej gorejący żar i omowałam celem doprowadzenia się, do jeszcze na wodzy będącego, stanu względnej równowagi. ŚWIĘTO MOJE, DZIEŃ MÓJ I BĘDZIE ZAJEBIŚCIE. NAWET JEBANY PILARZ NIE ZNISZCZY MI TEGO. Czytaj dalej hojne święto na Lagerfelda

wyjściówka

PRZED

Może szaro i może nawet buro jeszcze ale jak byłam poza miastem, w polach szerokich, to wyraźnie nos mój wyczuł zbliżającą się i krążącą jeszcze daleko ale jednak WIOSNĘ. I zdecydowanie ogłaszam, że wchodzimy w stan przedwiośnia. Co może być miłe i przyjemne ale ma też stronę drugą medalu. Osłabienie po zimowe i ogólne rozbicie.mi

Nie mniej jednak uwielbiam ten zapach 🙂 Ponieważ niemal całe życie po lasach i łąkach węszę z niczym innym nie da się go pomylić ani porównać. I ptaki też trochę inaczej ćwierkają 🙂 Świadomość tegoż jest pocieszająca i działa na korzyść niepokornej psychiki.

WYJŚCIÓWKA

Tak więc kontynuując temat przyjaciółki warto do niej zadzwonić, owszem ale jeszcze lepiej spotkać się osobiście. Wyrwać z tego gniazda na momencik, bez dziecka, męża i innego przyczepu wypuścić na wolność. Wygadać, pomarudzić, pożalić, skonfrontować wspólne doświadczenia, pośmiać i zamiast kawy wypić piwo 🙂 Czytaj dalej wyjściówka

cieńka czerwona linia, że hej

Czasami zamiast rwać sobie włosy z głowy lepiej wziąć telefon w rękę i zadzwonić do przyjaciółki. Najlepiej też matki i posiadającej na stanie dodatkowo faceta.

I tak okazać się może, że nie tylko my mamy problemy z dzieckiem, mężem, wychowaniem, sobą, kuchnią, dietą, czasem i innymi. Że wyrzuty sumienia, które nas niekiedy dopadają i poczucie winy to znany towarzysz każdej chyba kobiety która matką się stała. Na pewno są wyjątki regułę potwierdzające i na bank idzie się przywary wyjątkowo idiotycznej pozbyć. Póki co trzeba sobie jednak jakoś radzić na tym poligonie życia. I jak ma się jakąś wtopę to nie brnąć dalej lecz szybko próbować odwrócić sytuację. Zwłaszcza jak człowiek przemęczony i oczywiście tu mogą podnieść larum obrońcy “prawdziwego” życia zawodowego kobiety co to opuszcza mury domu celem udania się pozyskania środków finansowych. Fajnie jak dzieckiem na ten czas zajmie się babcia, zabierze do siebie, z przedszkola czy szkoły do domu swojego lub naszego zaprowadzi, a tam czeka już obiad z reguły 2-daniowy bo i zupa być musi, cierpliwością anielską się wykazuje, frykasy podtyka albo przynajmniej nażywi w spokoju i pomoże rodzicom. Jeżeli nie ma takowej w pobliżu Czytaj dalej cieńka czerwona linia, że hej