mózg na urlopie

ROZUMU BRAK

Czasami bardzo ale to bardzo chciała się oszukać, że nic nie czuje i nie przeżywa. Tak mocno chciała nie czuć za dużo i nie czuć czasem w ogóle, że paradoksalnie czuła aż fizyczny ból wszystkich tkanek, z kośćmi włącznie. Przeszywający na wskroś. marzyło Jej się uciec ale wiedziała, że od samej siebie ucieczki nie ma.

-Wszystkiemu winne to Serce- pomyślała rozgoryczona. A świadomość, że wie co jest przyczyną Jej cierpienia nie pomagała. Szkodziła może nawet. Nie mogła wyswobodzić się z granic swojego czucia choć bardzo się starała i już wiele prób podejmowała w tym kierunku. Głupie to może ale zazdrościła czasem tym mniej czującym i zbytnio nie przejmującym się jednostkom. Czarno-białym postaciom swojego szarego filmu podzielonych emocji, którzy czują na zawołanie i kochają tyle ile trzeba. Oczywiście w ich osobistym mniemaniu.

-Tak, chciałabym być czarno-biała, dość mam tych barwnych skrzydeł, które nie latają wcale albo za daleko- pomyślała coś znowu. Zastanawiała się jak ONI to robią, że ich serca wartościują i stopniują Miłość?

Czytaj dalej mózg na urlopie

BAJKA BAJECZKA

Bajkę (bajeczkę) tę napisałam wiele lat temu dla mojego potencjalnego wtedy jeszcze dziecka 🙂 Została wygrzebana przez synka z dna szuflady, a jako osoba bardzo wstydliwa przedstawiam ją wyłącznie na prośbę domowników, zwłaszcza najmłodszego z okazji Dnia Dziecka 🙂 Bo przecież był List... to musi być i bajka 😉 

PRAWDZIWA BAJKA O TOSI I FRENDZELKU

I

Dawno temu, nikt nie pamięta już kiedy, na świecie pojawił się knurek. Podobno wietnamski, bo mały ale za to bardzo rezolutny. Ponieważ rósł tylko do pewnego momentu, a i starzeć się nie zamierzał, był beztroskim, 4-ero kilowym świnkiem. Jego pani nadała mu imię Frendzelek, a jej życie nigdy nie było już takie samo.

Frendzelek zaczął poznawać świat i otaczającą go rzeczywistość. Zobaczył, że po ziemi chodzi dużo istot na 2-óch nogach z pewnością do niego nie podobnych i zrobiło mu się smutno.

Czytaj dalej BAJKA BAJECZKA

zimowe motyle

FRU FRU FRUWAJĄCE SZCZĘŚCIE

Jak dobrze było obudzić się w dobrym, a nawet cudownym nastroju. Wiedziała jednak, że z żadnymi emocjami przesadzać nie można i już nie raz przekonała się o tym, że nadmiar szczęścia szkodzić może tak samo jak nadmiar smutku. – Bzdura– zdziwiło się Serce. – Jak może szkodzić coś co pomaga żyć? – dodało. Może miało jakąś tam nawet rację i gdyby nie zasoby wiedzy i doświadczeń skumulowane zarówno w umyśle jak i w całym ciele, uwierzyłaby mu.

A więc pani ze szklanego ekranu oznajmiła uśmiechniętym tonem, że za spadek energii odpowiedzialny był nie kto inny jak zwykły i podrzędny niż pogodowy. Niż, który to zaniżał jakość Jej życia i oddziaływał na samopoczucie. Widocznie zjawisko podziałało na nią ZA bardzo. Chociaż miewała niekiedy takie skoki emocjonalne bez żadnych pogodowych anomalii ani większej przyczyny i nie wiedziała czasem czy zawdzięczała to niezbyt normalnej osobowości, która to lubiła płatać figle, podstępnym hormonom czy diabeł sam może wiedział czemu jeszcze.

Czytaj dalej zimowe motyle

dialogi na cztery nogi

UPADKI I WZLOTY

Dla Serca nie miało tak do końca znaczenia KOGO kocha i CO kocha. Znaczenie miało przywiązanie i upatrzenie sobie ofiary, która to czasami przypadła mu do gustu po prostu sama z siebie i bez szczególnego powodu. –Nie obrażaj mnie– usłyszała pomruk z oddali. –Aż takie bezinteresowne nie zawsze jestem. Z reguły kocham tego, kto jest przy tobie i jest dla ciebie dobry– kontynuowało już nieco bliżej Serce. Ale tak naprawdę chciało po prostu KOCHAĆ i tylko to się dla niego liczyło. Owszem, pragnęło wzajemności ale podskórnie czuło, że nie tędy droga. Że kochać ma ot tak, po prostu i już, bez zbędnej racjonalizacji. –Chyba naprawdę jestem chore na Miłość – pomyślało Serce. Ale tylko cichutko i krótko przez myśl mu to przebiegło, na tyle żeby go nie usłyszała. Wiedziało, że jak dotrze do Niej taka informacja od razu będzie chciała mu pomóc i się nim zaopiekować. Jakby miała mało spraw na głowie. Nie chciało dokładać Jej problemów, marzyło raczej żeby być dla Niej wsparciem i ukojeniem od trosk zwyczajnych i ogólnie przyjętych…

Co dziwnego jest w kochaniu? Ale może tylko ból serca, który czasem czuła, świadczył jednak o odchyłach od normalności NIE przeznaczonych dla normalnego człowieka…

Czytaj dalej dialogi na cztery nogi

nastrój nieprzysiadalny

CIĄG DALSZY KOŃCA POCZĄTKU

Jestem w nastroju nieprzysiadalnym– wyrwało się cichutko nie pytane Serce. Zdziwiła się bardzo bo już dawno nic takiego nie miało miejsca. Przyzwyczaiło Ją, że zawsze ma coś do powiedzenia, do wtrącenia choćby między wierszami…

-Hej, jak to? chciałam cię o coś zapytać… ? Cisza… zadrżało tylko delikatnie i nie wydało z siebie żadnego dźwięku. Zaniepokoiła się. Nie zwiastowało to niczego dobrego. -Boi się- pomyślała. Czyżby znowu wpadło w szpony najmniej oczekiwanego, wątpliwego “przyjaciela”, nieproszonego gościa może bardziej nawet… Lęku?

Nie chciało nic powiedzieć bo

Czytaj dalej nastrój nieprzysiadalny

oswajanie

STARY POCZĄTEK NOWEGO

Wcale nie miała ochoty ruszyć ani ręką ani nogą ani niczym w ogóle. Gdyby mogła zostałaby w łóżku swojego istnienia, swoich osobistych iluzji albo po prostu w łóżku nie bytu i nie istnienia żadnego. Bądź co bądź zmienność uczuć, nastrojów i poglądów napływały do Niej niczym śnieg z deszczem chociaż ogólnie najbardziej to wszystko przypominało wiosnę. Paradoksalnie pod śniegiem i mrozem kiełkowały uczucia jak młode pędy i bardzo chciały przedostać się przez skuty lodem Rozum. Rozum, który to zabraniał czuć i nie bardzo miał ochotę zaprzyjaźnić się z popieprzonym Sercem. Z drugiej strony był siedliskiem dobrych i przydatnych pomysłów i wcale nie zasługiwał na aż takie byle jakie traktowanie.

-Co za prozaiczność życia- pomyślała sobie bo bardzo jednak nie lubiła stanu pośredniego, kiedy emocje są na jednym poziomie. – Ha ha rozśmieszyłaś mnie. To nie o to ci cały czas chodziło?– rzekło Serce, które czuła, że jest dzisiaj wyjątkowo przekorne. Trafne spostrzeżenie ale swoim sposobem udała, że nie słyszy.  Oczywiście Rozumowi też nigdy tego nie powie, jeszcze obraziłby się śmiertelnie i przestał wymyślać. Tak czy inaczej wiedziała, że Jej dylematy są na pograniczu albo bardzo pokręconych albo niewiele znaczących w ogóle.

Czytaj dalej oswajanie

chwilowych perypetii ciąg dalszy

KONIEC KOŃCÓW

I jak mogła kiedykolwiek lubić koniec roku i jakiegoś rzekomego Sylwestra? Być może traktowała to jedynie jako okazję do zabawy i niczego kompletnie więcej. Teraz wraz z upływającym czasem chciałaby zostać w każdym starym roku po kolei na zawsze. Czuje podskórnie, że czas nie jest już Jej sprzymierzeńcem, a zmienność chwil stała się czymś nieuchronnym, co próbuje pokochać czy zaakceptować choćby ale z różnymi efektami. -Czy to kula ziemska przyspieszyła czy naprawdę czym człowiek starszy tym szybciej grunt spod nóg mu się usuwa? – pomyślała.

Jakiekolwiek spostrzeżenia nie będą na miejscu bo przecież starała się zmienić to cholerne myślenie na bardziej pozytywne ale czarność Jej duszy wygrywa znowu coraz częściej z jasnością i światłem, które tli się teraz małym zaledwie płomyczkiem.

Gdyby nie człowiek, za którego jest odpowiedzialna

Czytaj dalej chwilowych perypetii ciąg dalszy

zupełnie inna historia

DETOKS

Jednak mieli rację ci którzy mówili, że Jej nie kochał. Bo czy prawdziwa Miłość wietrzeje i nie mówi zwykłego “dzień dobry”?  Choćby stara już bardzo była, laską podparta i ledwo na nogach się trzymała?

Chciała zamurować swoje Serce głęboko i mocno i nawet myślała, że już udało Jej się to (wymyślone przez siebie) zadanie zakończyć i za wiele ponad normę nie czuje. Ale czuła bardziej niż by chciała, a skorupa z betonu słaba jednak była i pękła przy byle okazji. Pod nią zabiło, małe czerwone, zupełnie bezbronne Serduszko: stuk puk JESTEM. Nie zniszczysz mnie bo moim celem jest Miłość… Aa czyli chcesz kochać bez względu na wszystko? Bez względu na rany i wbite kolce? Tak, taki jest mój cel i nic innego się nie liczy
Nauczyła się z tym żyć, ale wyobraźnia doprawiła niepotrzebnie zupę wspomnień bo od początku nie było NIC w Jej życiu wielkiego co z Miłością Prawdziwą jakikolwiek związek miało.

Czytaj dalej zupełnie inna historia