herbatyzm

kinder party

Prawda jest taka, że czasami miałabym ochotę się rozpieprzyć albo zabrać tę swoją miotłę i odlecieć gdzieś daleko w świat. A może nawet w Wszechświat … Czym dalej tym bezpieczniej.

Czytam te różne porady odnośnie wychowania dziecka i jakoś postępów ani odzwierciedlenia w praktyce czasem za bardzo nie widzę. Nie mam niekiedy już sposobów jak zachęcić dziecko do współpracy bez podnoszenia głosu i krzyku. Mam wrażenie nawet jakiejś takiej rodzicielskiej porażki chociaż moja przygoda w tym temacie jeszcze się na dobre nie rozkręciła. To co będzie później OMG?! Dziecię bowiem jest tak uparte, że osioł przysłowiowy przy nim to pikuś jakiś kompletny i mikroskopijny. Nie wiem czasami czy ta przekora jest już później dla zasady, że uparł się i nie odpuści i czy takie małe dziecko może to robić świadomie?

Z równowagi wyprowadziło mnie głupie obcięcie włosów i oczywiście na pewno to JA popełniam błędy bo przecież nie 4-latek. Może od samego początku człowiek – matka jednak jest ZA dobra, pobłaża, nie żyje za pan brat z tą całą posraną konsekwencją i później są takie rezultaty. Że grzecznie prosisz, dajesz mu wybór (co często działa bardzo dobrze) a on ma cię gdzieś i już. Nie da, nie pójdzie, nie zrobi mimo, że płacze i już coś np. wcześniej takiego robił – to i tak się do czegoś nie przekona i KONIEC i KROPKA. Dodając do tego charakter po rodzicach noo mamy niezły (ko)miks po prostu…

Nie jest tak, że ciągle podnoszę głos, a tym bardziej krzyczę, wystrzegam się takiego zachowania jak ognia ale są po prostu takie spięcia raz na czas jakiś kiedy właśnie od tego proszenia, błagania nawet już mi gęba odpada, a przynajmniej wisi na ostatnim włosku przy samej ziemi. I nie chcę, powstrzymuję się i staram korzystać z tych wszystkich super porad, które czasem są nawet skuteczne. Ale okazuje się, że im dalej w las tym ciemniej jednak. Czarno nawet czasami zupełnie. Kinder party jak się patrzy. Bezsilność. To słowo bezwzględnie zaczyna być moim bliskim znajomym i nie chce się odpieprzyć. Nie można w ogóle ZACZĄĆ dawać się ponosić emocjom ale linia cieniutka czasem i przeźroczysta jak skrzydła jakiegoś motylka. Naprawdę zazdroszczę ludziom spokojnego temperamentu i opanowania. Są czasem takie osoby, których wyprowadzenie z równowagi z cudem jakimś graniczy. Boże jak ja bym chciała być bardziej taka właśnie, a nie nerwusem w czystej postaci i emocjonalnym stworem, któremu ciężko ze sobą sobie poradzić, a co dopiero z nieukształtowanym maluchem. Od razu zaczynam czuć się zupełnie do niczego, wszystko urasta do rangi niemożliwego, a ja zastanawiam się czy w ogóle NADAJĘ się na matkę i opiekunkę kogokolwiek. Chciałabym żeby stale te emocje były na jednym poziomie ale to chyba jednak nie jest możliwe do osiągnięcia na tym etapie mojego życia (i na żadnym chyba). I w moim konkretnym przypadku … Może to spiętrzenie problemów powoduje takie, a nie inne odczuwanie świata. Może może może może …

Nie jestem z siebie dumna, będę się katować cały dzień, a może więcej dni, że posunęłam się nawet do szantażu żeby coś uzyskać i upadłam w tej kwestii bardzo nisko. I po mimo posiadanej wiedzy i świadomości ni jak czasem nie potrafię zastosować tych złotych zasad w praktyce. Do tego czytając czy widząc spokojne rady ekspertów i niań wszelakich jaka to prościzna dogadać się z dzieckiem szału niemalże dostaję i ZASTANAWIAM się czy to ja jestem taka nieudolna czy to jednak NIE jest takie proste. A z cudzymi dziećmi czasem łatwiej współpracować niż z własnymi bo własne potrafią doprowadzić do ostateczności jak żadne inne. Teraz jeszcze trzeba być konsekwentnym w stosunku do tego co się językiem nachlapało, a wcale aż tyle nie chciało się powiedzieć i serce już boli nawet. Nikt nie mówił, że będzie łatwo ale też nie wiedziałam, że bycie rodzicem to AŻ takie wyzwanie. Z pełną świadomością sądzę, że NAJWIĘKSZE w życiu. A matką być to już zupełnie kosmos. Bo oczywiście faceci aż tak się tym wszystkim nie przejmują. Nie są aż tak przesadnie skupieni na tych sprawach, nie zastanawiają się czy jak głos podnieśli to już zrobili traumę i że jak dziecko ledwo łzę uroni to znaczy, że już nie wiadomo jaka krzywda mu się dzieje. Jak widzę moje płaczące dziecko od razu sama najchętniej zaniosłabym się płaczem. Czy w ogóle idzie dorosnąć do bycia rodzicem właśnie? Czy są jacyś ludzie na tej planecie, którzy byli na to wszystko przygotowani? Z arsenałem tego co nie jest ani kolorowe ani takie super piękne?

Słabość rodziców, często też widzę, że jest piętnowana, a wszelakie jej oznaki bardzo krytykowane przez społeczeństwo. Wszystko ma być och i ach, sama radość i rozkosz. Nie, wcale tak nie jest. Nie da się zupełnie wyłączyć emocji i zmienić w nic nie czujące monstrum. Nie da się być nagle oazą spokoju jak ma się ten pieprzony choleryczny temperament i masę wyzwań do ogarnięcia. Nie da się czasem nie powiedzieć, że wszystko jest do dupy włącznie ze mną samą. I chociaż STARAM się jak cholera myśleć pozytywnie, afirmować, stosować do tych wszystkich różnych wskazówek i porad, to czasem jednak wymiękam. A nie wszystkie dzieci ani rodziców idzie ustawić pod linijkę jak się co poniektórym doradcom wydaje. Później właśnie pojawia się frustracja, że jest się do niczego bo odbiega się od jakiejś tam normy. I wydaje się, że inne matki są lepsze i normalne. W ogóle człowiek jako matka ma tendencję odbierać sobie prawo do przeżywania negatywnych emocji. Matka powinna ich w ogóle nie posiadać, nie mieć, wyrzucić, stłumić i co kto chce. A jak się pojawią to od razu narasta to cholerne poczucie winy i wyrzuty sumienia. A co za tym idzie dołowanie siebie, niszczenie psychiczne (nawet) i utrata w dalszej kolejności poczucia wartości. Nie wiem dlaczego tak jest, ale z rozmów z innymi kobietami -matkami wychodzi, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. I TO JEST POCIESZAJĄCE ! Chociaż najlepiej szybko się otrząsnąć i pozbierać 😉

171120151670

beata na miotle lata … i piołun przy niej to czysta słodycz … PEACE

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

2 Comments

  1. Prosze mi wierzyć ze wychowując dziecko majac w sobie emocje kształtuje dziecko na dorosłego , swiadomego spokojnego czułego faceta lub kobiete… A takich ludzi juz nie ma w dorosłym zyciu, sztuczność ktora potem musimy pokazywać innym lub poker face zabija nasze dzieci; czyni zimnymi przezroczystymi ludźmi ..::: emocje to cos co trzeba szanować i uczyć ze to zaleta a nie wąda. Byc wrażliwym człowiekiem lub upartym jako 4 latek sprawi ze wychowamy pełnego swojej świadomości i wartości człowieka wychowanego bez stresu … A wychowany bez stresu krzyku tetaz moze byc uciążliwy ale za 20 lat mega syn lub corka!!!!:) Bea mama 24 latka

    1. BeaHerba says:

      Dlatego opowiadamy i rozmawiamy o emocjach, nazywamy je i pozwalamy dziecku wyrażać np. złość… Ale siebie katuję, że mam czasem słabsze dni … Dziękuję za cenny komentarz i pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *