herbatyzm

nas-troje

Nastrój świąteczny – bożonarodzeniowy – wkrada się coraz bardziej i zaczyna być dominujący wyjątkowo. Na początku śmiech na sali, że ledwo się z cmentarza wyszło, a już Gwiazdor się pojawił. Później oburzenie społeczeństwa, jak to? JUŻ świąteczne reklamy? JUŻ ozdoby? Co roku to samo 😉 bo od wielu JUŻ lat po 1 listopada to szaleństwo się zaczyna 🙂 I też się przez moment dałam wkręcić w marudzenie ale na szczęście tylko na chwileczkę, bo co mi te choinki i ozdoby przeszkadzają? A dziecko ma radochę, o prezenty dopytuje i ciastka dla Św.Mikołaja piec chce 😀  Można próbować mu powiedzieć: zobaczymy jak się będziesz zachowywał 🙂 Ale to podobno nic nie daje i taką niby zachętę na dobre zachowanie – można sobie w buty wsadzić haha. Dzieci nie są w stanie wytrzymać w grzeczności z żadnego takiego powodu, a prezenty i tak dostaną. Po co więc je straszyć (do mnie jak byłam mała to nawet Gwiazdor z rózgą przyszedł haha i pytał czy grzeczna byłam, a że się wystraszyłam to może traumę mi jakąś zrobił 😉 ) jak to ma być czas radosny i wesoły. Chociaż jak mnie pyta kiedy ten Mikołaj to też czasem odpowiadam : a jak się zachowujesz ? jesteś grzeczny? nieeee mamusiu i nie będę 🙂 grunt to szczerość. A prezentów nie dostanę ? – pyta dalej? dostaniesz ale nie wiem czy takie fajne 😉 naprawdę lepiej nie zaczynać bo tylko się zaplątać można w te całe historie, a jak dzieciak bystry to już zupełnie nie wybrniemy. Poza tym mówienie dziecku, że ma być grzeczne nie rozsądne bardzo jest, bo chodzi o to, że ma się dobrze ZACHOWYWAĆ. Opiekun nie ma dziecka oceniać personalnie tylko właśnie pomóc odróżniać zachowania, emocje i nazywać je po imieniu.

Kłamać bowiem dziecka nie można i lepiej w drobnych sprawach też takiego procederu nie praktykować gdyż na przyszłość dobrze na tym nie wyjdziemy. Później się ludzie dziwią, że są notorycznie oszukiwani, a to przecież w domu się już zaczyna i sami rodzice też tak robią (kłamstwo to kłamstwo, nie ważne jakiej rangi – dla dziecka tylko ten fakt się liczy i nie odróżnia sytuacji). Dziecko jak nas na kłamstewku przyłapie, choćby niewinnym, samo też  tak będzie postępować i najpierw na nas testować nowe umiejętności zacznie. Oczywiście nie chodzi o świadome fantazjowanie, które jest potrzebne do rozwoju ale o kłamstwa z premedytacją czynione.

ozdoby

Wracając do świąt, po co w ogóle się czymś takim pieklić? Co to ma za znaczenie? A może właśnie dobrze, może komuś ten świąteczny klimat pozytywnie się na głowę lub na serce nawet rzuci. Osobiście nic do tego niego nie mam. A nawet zadziwiająco zaczynam czuć tę atmosferę i jakoś tak ciepło się na duszy robi i nie do opisania nawet. Lubię i czekam. Na to robienie ciastek właśnie już dla Mikołaja, następnie Gwiazdora i później sprawdzanie czy zjadł 😉 Nie z żadnym utęsknieniem, normalnie sobie oczekuję. Na upływie czasu lepiej się za długo nie skupiać o ile wcale. Po co? I tak na niego wpływu nie mamy ale na swoje własne samopoczucie to i owszem. Nie wiem tylko czy ta aura utrzyma się do samego Bożego Narodzenia bo często tak mam, że jak na początku się tak sentymentalnie rozklejam to później kilka dni przed nagle znika mi klimacik i już wtedy nic się nie chce. Pewnie też ta robota przedświąteczna skutecznie zaczyna psuć magię samych świąt. I o ile na początku tyle chętnie się planuje, o tyle przy setnym lepionym uszku tylko winem już zmęczenie zapić można (lub ziołami).

wigilia

Gdzieś ostatnio wyczytałam, że Ziemia obraca się trochę szybciej niż 5o lat temu i coś w tym może być. Ale stwierdzenie, że jesienią jeszcze szybciej to już chyba przesadzone lekko jest. Wszak wie każdy, że jesień i zima ciągną się w nieskończoność, a wiosna i lato nie wiadomo kiedy się kończą (?). Zawsze staram się czerpać z wiosny każdą chwilę, skupiam na nowych pędach, celebruję każdy moment kontaktu z budzącą się przyrodą, latem podobnie. Korzystam ile wlezie, leżę na łąkach, gapię w niebo, zbieram zioła (bea herba), opalam, mówię do drzew, brodzę w jeziorze choćby w deszczu itd.itp. I co? Wcale nie idzie zatrzymać tego wszystkiego na dłużej, w zasadzie im jestem starsza tym to lato jakieś krótsze się robi. Miałam już nawet wypracowane podejście, że jesień i zimę przetrwam po prostu, przezimuję i liczyłam dni do marca (dla mnie to początek wiosny). Ale zmieniłam system bo przecież cieszyć się trzeba każdym dniem, w takim klimacie żyjemy więc lepiej się po prostu z tym pogodzić, zacząć dostrzegać korzyści z zimy bo też niepowtarzalna atmosfera chlapy i mrozu jest i wiem, że jak jest kasa, to zawsze jest super.

Oczywiście można się okłamywać, że pieniądze nie potrzebne, szczęścia nie dają* etc. I pewnie co poniektórzy takie podejście naprawdę mają ale czy to ludzie biedni częściej głoszą, czy może zamożni, którym nic do życia nie brak? Jak ma bowiem zima być radosna dla kogoś, kto na opał kasy nie ma albo dla matki, która musi ubrać dzieci wszystkie na raz? No tak, jest 500 + i mimo, że niektórym się ten układ nie podoba jestem za. Chociaż coś rodziny dostały, a nie tylko obietnice. Zasiłek rodzinny wynosi w naszym kraju 89 zł, pod warunkiem, że się nie przekroczy progu na osobę wyliczonego. No naprawdę, szaleństwo ! A jakie upokarzające – po taką sumkę przechodzić w MOPS-ie te wszystkie procedury. Jakby 8 tysi mieli dać. Upodleni ludzie w kolejkach kwitną z dziećmi płaczącymi, rzadko kiedy jakiś urzędas się zlituje i z boku przyjmie. Miny mają takie, że nie podchodź i łaskę ludziom robią, że w ogóle przyjmują. A za 500 zł to można odstać ewentualnie. I znowu łatwo oceniać komuś kto albo dzieci nie ma, albo żyje dostatnio (w miarę chociaż). Zamiast się cieszyć, że chociaż trochę ktoś ten oddech złapie to pretensje i zarzuty, że nad Bałtyk pojechali (tłumy takie były przez tych właśnie 500+) i stare auta pokupowali. A dlaczego niby nie? Taki naród – wiecznie NIE zadowolony, ze wszystkiego.

Najpierw protest przeciwko gimnazjom – teraz strajki, że likwidują. A czytałam artykuły przez te kilka lat jaką szkodę małolatom na psychice gimnazja właśnie wyrządzają. I nawet opinie od samych zainteresowanych słyszałam, że woleli stary system.  Najpierw listy do rządu oburzonych rodziców słane były, że 6-latki do szkoły idą –  teraz protesty, że na 7 zmienili … OMG . Polakowi nigdy chyba nie dogodzisz . Zawsze będzie źle. Że szkolnictwo i edukacja w naszym kraju to bagienko każdy wie. I strach naprawdę dziecko do szkoły posyłać – w te klasy po 30 uczniów napchane. Jak, przepraszam, nawet dobry i fajny nauczyciel ma podejść do nich indywidualnie? Kiedy? Cudotwórcą nie jest. Później wszystko pod linijkę, a jak ktoś jest trochę inny czy wrażliwszy to od razu adhd ma i jakieś problemy wymyślają (rozmawiam z ludźmi). Każde dziecko inne jest i wiedzę łapie w swoim tempie. Ktoś powie, że do prywatnej szkoły posłać. Ale w dużym mieście też za kolorowo w takich placówkach nie jest, blichtr i snobizm, dzieciaki rozpuszczone, pastwią się nad tymi co mniej mają, a jeżeli chodzi o dostęp do używek to jeszcze większy chyba bo i kieszonkowe wyższe (pomijam fakt “kupowania” dzieci i rekompensowania nieobecności rodziców, którzy najwięcej czasu poświęcają na utrzymanie i pomnażanie majątków – znam takie przypadki już dorosłe) . Dlatego długo się wahałam czy w ogóle chcę dziecko na ten świat wydawać i konkretnie na tą Polską ziemię. Dla porównania, kuzyn jest nauczycielem w Berlinie i przechodzi kilka lat już tyle testów i sprawdzianów że obłęd, a zanim w ogóle do dzieci i młodzieży został dopuszczony długa to bardzo droga była. U nas wystarczy mieć licencjat. Świetnie w Ranczu pokazali, jak Solejukowa została nauczycielką. Przerysowana prawda. Jak i cały serial. Lubię 🙂

Ze świąt na politykę znowu zeszłam- delikatnie i niepostrzeżenie. A miałam się pilnować 🙂

Ciasto marchewkowe z bakaliami re – we – la-  cja. I można zdrowsze zamienniki stosować 🙂 W życiu się nie spodziewałam, że to takie pyyyszne jest… Znika w tempie ekspresowym ale co tam… trochę trzeba sobie życie umilać …

ciasto

*lepiej być nieszczęśliwym bogatym niż nieszczęśliwym biednym 😉 ale najlepiej oczywiście być SZCZĘŚLIWYM ZAWSZE, a pieniądze rzecz nabyta i do zarobienia  🙂

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

2 Comments

  1. Ej. Ta ja jestemPatologia.

    1. No ktoś musi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *