herbatyzm psychologia herbaciana

(nie)chciej i zakochanie

No więc dopadł mnie tzw. niechciej. Nie jestem przekonana na sto pro ale mocno zdaje mnie się, że słowo owo zapożyczyłam sobie od pewnej patologii… I świetnie akurat odzwierciedla stan mojego umysłu i chyba wszystkiego.

Otóż nie chce mi się kompletnie nic, a najbardziej wracać do domu. Drugiego, tamtego czy może jednak pierwszego. Czasami gubię się troszkę bo oba one są ważne ale dobra, niech będzie, że wrocławski jest domem matką. Paradoksalnie odwrotnie 😉 Matka jest tam gdzie ojciec i hmmm może nawet pasuje to do siebie…

U mamy jest człowiekowi jak u Pana Boga za piecem i już. Zero przymusowych obowiązków, gotowania na akord i robienia wszystkiego z zegarkiem w ręku. Pełen luz i wakacje. Zresztą mama to mama i jako kobiety możemy razem super egzystować chociaż oczywiście nie bez zadrapań. Delikatnych. Czasami bywało też i na ostro, z emocjami okraszonymi łzami. Ale cóż skoro doświadczenia życiowe wspólne razem i każdej z osobna na bogato. I wiem, że nie ma żadnego dnia matki…

chociaż w sumie każdy dzień, a na pewno dzień z Nią spędzony jest jednak TAKIM DNIEM. I jak nie ma większych zgrzytów na tle upartości i podobieństw charakterów to jest naprawdę bardziej niż ok.

A wiadomo, że to co nas denerwuje u kogoś … no właśnie… im mocniej to tym bardziej sami przejawiamy dokładnie te cechy i tacy jesteśmy. Bardziej lub mniej ale niestety (stety) TAK. Wcale nie było mi łatwo się z tym pogodzić ale dochodzę w tej przynajmniej kwestii do jakiejś względnej równowagi 🙂 Lepiej to zaakceptować i się nie rzucać. Bo jesteśmy IDENTYCZNI. Mało, że już odgórnie jest się kopią naszych starych, to tak naprawdę na dokładkę zawieramy wszystkie cechy, które irytują nas u innych. I to jest BARDZO DOBRA WIADOMOŚĆ. Bo wiedząc już kawałek tej prawdy o sobie możemy się z nią zmierzyć i nad nią zapanować. Oczywiście jeżeli się naprawdę denerwujemy. A jak się zastanowić nawet niezbyt głęboko nad tymże tematem to zaraz zaczniemy te różne wnerwiające cechy dostrzegać u siebie i nagle…przestajemy się aż tak emocjonować. A świadomość jest zawsze pierwszym krokiem do zmiany (nudnaaa bea herba bo co i rusz o tym przypomina). Tylko trzeba się złapać w porę. Zahamować. Przestać na chwilkę się wkurzać i pomyśleć np. tak: hej, czego się czepiasz, pamiętaj, że skoro cię to AŻ TAK denerwuje to znaczy, że sama taka jesteś. I co Ty na to? jak się z tym czujesz? W dalszej kolejności zaczynamy po prostu słuchać swojej jadaczki i tego jakie wypowiadamy słowa np. o kimś, co jest…

BARDZO CIEKAWE,

jak ta nasza psychika cudownie z nami współpracuje. Idąc dalej tym tropem nagle ludzie i sytuacje przestają mieć na nas AŻ taki intensywny wpływ i drażniące wady znikają 🙂 Nasze własne też. Prawda jakie to łatwe? Po prostu nie chcemy ich u siebie więc przestajemy czepiać się innych. Zachęcam szczerze do testowania na swoim przykładzie osobistym. Oczywiście efekty zależą od zainwestowanej energii i chęci żeby nad sobą… hmm… pracować. Chociaż owo słowo może nie jest super trafione bo jednak kojarzy się z jakiś mozołem… Tzn. mi, a Tobie?

Kurcze, na początku nie byłam za bardzo zadowolona z takiego obrotu rzeczy i bardzo chciałam udowodnić sobie, że to bzdura i teoria nie prawdziwa. Ale stopniowo zaczęłam widzieć pewne prawidłowości chociaż ludzie, którzy mnie złościli czy wywoływali (i wywołują) skrajne emocje – czasem byli (są) całkowicie różni ode mnie. Albo tak się nam wydaje bo różnimy się sytuacją społeczną, rodzinną i jakąś tam inną, a tak naprawdę jesteśmy bardzo podobni. Zarozumiali, przemądrzali, wszystko wiedzący cha cha to raczej pewnie kilka moich cech, które wnerwiają mnie u innych ale każdy ma swoje 🙂

A prawda jest taka, że całe życie jestem zakochana w mojej mamie. Mimo, że mnie denerwuje czasem naprawdę bardzo to uczucie jest mega silne i akceptuję ją z tymi swoimi dziwactwami. Bo każdy ma swoje odchyły i pomysły, a im barwniejsze postaci tym chyba jednak więksi dziwacy (szaleńcy nawet). Szanuję i doceniam. Że jest barwnym ptakiem wzbudzającym emocji moc. No jest i już. Po prostu. Niestety potwierdziła też tym samym teorię, że piękne kobiety miewają pod górkę (choć to stereotyp). A do tego wykształcone i mądre. Takie babeczki czy stare czy młode często stają się jakimś jakby zagrożeniem dla otoczenia i konfiguracja owa jawi się co poniektórym wyjątkowo niebezpiecznie (nawet). Wyzwalają w ludziach kompleksy i wzniecają zazdrość. Może to też pewna cecha, nalot z którym trzeba się pogodzić, zaakceptować i cieszyć nawet. Cóż to wszytko i nawet kłody pod nogi rzucane, intrygi, rozstania, łzy, emocje różnorodne w porównaniu do nudnego i przeciętnego życia. Są osobowości nieco może mocniej sfiksowane (choć i tu słowo nie jest chyba nazbyt właściwe), które bardzo muszą czuć to życie każdą niemalże skóry porą. I niby nie chce się tych różnych problemów, mówi się nawet: ach jak ja bym chciała mieć spokojne życie… I co? Na pewno byś takie właśnie chciała? Być dziewczynką w kącie, co ściany na dyskach podpiera i faceci nie czują drżenia rąk na jej widok? Lubianą przeciętnie, dobrą uczennicą, usłuchaną i z ułożoną przyszłością (najczęściej przez innych) i przewidywalnym życiem*.

*a jeżeli czegoś nie chcemy i mamy tego dość to zawsze możemy wszystko odmienić i być tym kim SAMI chcemy 🙂

A gdzie element zaskoczenia, pasji, miłości choćby do krwi…? Oczywiście z niczym przesadzać nie można i konsekwencyje zawsze jakieś się ponosi. Ale czy jest coś bez cez ceny płacenia, choćby minimalnej i niskiej (promocyjnej)…? Zdrowo krwista kobieta jest cudownym tworem Boga. A ja cenię moją mame za wyjątkowo ciekawe losy jakie mi zafundowała 🙂 Nooo z pewnością nigdy nie było nudno. I jestem w niej całe życie zakochana bez pamięci. PEACE&LOVE

Tak mnie naszło przy okazji fotek moich ukochanych, które przypadkiem wyciągnął synek z szuflady wspomnień… Jakość słaba bo zrobione zdjęcie zdjęcia, Zamek Królewski w Olsztynie może 1982 rok. Po 30-stce 🙂

 

 

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *