operacja duchowa na otwartym mózgu

WYZWANIE

Postanowiłam podjąć pewne wyzwanie wytoczone mi przez moją mamę. Czytelnicy, którzy u mnie bywają zapewne pamiętają, że jest ona psychoterapeutką i nie będę ukrywać, że bardziej lub mniej ochoczo korzystam z jej wiedzy i mądrości. Bardziej kiedy to, co mówi od razu mi pasuje i czuję, że te różne sposoby na radzenie sobie z życiem odpowiadają mi od razu. Mniej bo czasami powie coś, czego nie chcę usłyszeć, coś z czym mój wewnętrzny krytyk się nie zgadza ale tylko dlatego, że wie, iż jest to prawda. I wtedy mnie to wkurza.

I tak zafascynowała się ostatnimi czasy pewnym panem T. Harv Eker -em, który to pokazuje powiedzmy pozytywne myślenie od jeszcze innej strony. Jak wiadomo ilu ludzi tyle perspektyw na tenże temat i ciekawe są te wszystkie, różne teorie i doświadczenia.

Nigdy nie wiemy czy coś (za)działa dopóki nie sprawdzimy tego na sobie.

kiedy żyję na wsi, w lesie i nad jeziorem szybko łapię kontakt ze sobą i wszechświatem… czas dla siebie nabiera całkiem innego wymiaru 🙂

OPERACJA DUCHOWA NA OTWARTYM MÓZGU

Żeby nie przeciągać bo mam wakacje i jakoś wyjątkowo nie chce mi się pisać (chociaż tekstów mam naprodukowanych sporo ale są dość… kontrowersyjne) ani robić niczego szczególnego (a może właśnie paradoksalnie robię coś bardzo wyjątkowego) owy pan twierdzi, że oczywiście najtrudniej zacząć zmieniać myśli żeby przeprogramować na stałe głowę. To moja interpretacja, bo on uważna, że niczego trudnego w życiu nie ma, że wszystko przyciągamy i sami emitujemy do wszechświata zaproszenie naszych doświadczeń. Dlaczego operacja duchowa? Ano dlatego, że rzecz przeżywa nasze serce, które dręczą różne delikatne uczucia, a one nakręcają myśli, które próbują nami sterować. Dlaczego na otwartym mózgu? A dlatego, że żeby zmienić schematy myślowe potrzebny on jest do kontrolowania siebie i tego jakie produkujemy filmy w głowie. A ten nie chce pozbywać się tak łatwo starych kodów i przyzwyczajeń. Upiera się jak osioł przy swoim, a wtóruje mu i utwierdza w przekonaniu oczywiście… podświadomość.

7 DNI

Co mi przypadło do gustu?

Otóż pan podaje jeszcze inny, zdawać by się mogło prosty sposób na pokonanie tego krytycznego i oceniającego negatywnie głosu w sobie. Twierdzi bowiem, że wystarczy przetrwać pierwszy tydzień i później będzie już z górki. W zasadzie to nic odkrywczego, wiemy bowiem z własnego doświadczenia, że w kwestii jakiejkolwiek zmiany te pierwsze dni odgrywają ogromne znaczenie i jak np. przetrzymamy chociaż 4 na takiej diecie to później jakoś leci. No ale dieta psychiczno-duchowa jest jednak nieco bardziej, jak się okazuje, skomplikowana i stanowi chyba większe wyzwanie niż zmiana trybu takiego żarcia. Zresztą i tak wszystko pewnie idzie ze sobą w parze.

zaczyna do mnie docierać buddyjska filozofia nie przywiązywania się do niczego… pomaga może nawet trochę żyć bo dziś coś jest, a jutro tego nie ma…

POSTANOWIENIE

Cóż po postanowieniu kiedy w praktyce okazuje się, że momentami jest ono cholernie niemożliwe do zrealizowana. I tak pełna optymizmu (ale bez euforii) przetrwałam cudnie AŻ 1 dzień. Ha ha można się śmiać, ale pan zaleca kasowanie WSZYSTKICH negatywnych myśli i szybkie zamienianie ich na pozytywne cały czas. Nie ma wyjątków, trzeba się na tym łapać. I dopiero teraz widać ile produkujemy tych niekorzystnych dla nas i nie mających NIC wspólnego z pozytywnym myśleniem kwestii. Na tematy często cholernie błahe i nieistotne ale tylko pozornie, bo niosące ze sobą ładunek energetyczny. A jak głosi huna

ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ.

praktycznie każda część lasu wygląda trochę inaczej 🙂 żółta strzała śmiga już tu i tam 🙂

JAK NA DŁONI

Wyłazi więc CO tworzymy i ILE śmieciowych myśli mamy w zanadrzu. W zasadzie na każdy temat. Począwszy od siebie, przez rodzinę, do obcych nam zupełnie i nie znaczących nic ludzi, zahaczając o pracę i każdy w zasadzie aspekt życia. Uważność swojego myślenia okazuje się niesamowicie ciekawa choć obserwacje stanu swojej głowy początkowo mogą zdołować. Bo uprawiamy szkodliwe myślenie bardzo często, jak nie najczęściej do tego nieświadomie. I podświadomość strzela tymi tekstami typu: nie, teraz nie kupię bo nie mam kasy, dziecko jest ciągle przeziębione, nie mogę schudnąć, nie wyglądam w tym dobrze, wredna koleżanka zrąbała mi dupę, jak ten ciul zaparkował i tak dalej i tak dalej. Każdy kto sam zacznie chwytać się na tym zauważy jak na dłoni co dzieje się w jego głowie i jaką energię emituje do przestrzeni kosmicznej. Jakie pierwiastki i atomy tworzy w sobie, a wiemy już że one przyciągają kolejne takie same. I dupa blada, że tak powiem. Co z tego, że np. pozytywnie afirmujemy jak takie żaby z naszych ust nagle, nie wiadomo kiedy skądś wychodzą.

Sami osobiście produkujemy więc ropuchy myślowe przesłaniające to, co dla nas dobre i pożyteczne.

PRZYKŁAD

Będzie prosty i mało skomplikowany. Więc leży sobie Herbata na przednim ogrodzie przed domem i opala swe wdzięki. Po lewej stronie i prawej odgłosy życia mieszkańców stałych gdzie zawsze jest nieco głośniej. Kiedy chcę się zaszyć i opalać bez stanika zmykam na ogród za domem 🙂 No więc leżę, patrzę na trawkę piękną, zieloną, kwiatki, niebo, napawam się słońcem, rozmyślam trochę o tym i o tamtym, jestem ogólnie bardzo na tak 🙂  I nagle słyszę sąsiadów, którzy są głośni i emocjonalni. Wydziera się facet na dzieciaki, one coś tam popłakują, no ogólnie niezbyt fajnie. A że rzecz dzieje się tuż za płotem to chcąc nie chcąc słyszę. Nie jestem zachwycona i normalnie pewnie dłużej bym się dziwiła jak tak można, po co to, itp. Ale… Przypominam sobie o eksperymencie i… zamieniam. Myślę więc: może facet dzieci wyzywa trochę ale jednak całą niedzielę siedzą razem na podwórku i robią coś wspólnie. Nie spędzają czasu osobno, przed komputerem czy innym tabletem lecz prowadzą wspólny, jednak, dialog. I mają dzieci kontakt z tym ojcem, który poświęca im całe weekendy, chociaż je czasem opierdziela. Czyli dostają coś, o czym wiele pomarzyć może. I wiecie co? Od razu lepiej mi się zrobiło, a po jakimś czasie słychać było już śmiechy.

Więc po co się nakręcać na “nie”? Po co oceniać?

jedzie człowiek swoją żółtą strzałą wzdłuż jeziora i zastaje takie oto widoki po jednej stronie, tej bardziej turystycznej, Powidza… no cóż… więcej słów chyba nie trzeba 🙁

NIE WSZYSTKO TAKIE PROSTE

Oczywiście w odniesieniu do swojego życia nie jest już to takie proste kiedy gniotą podrzędne problemy i pojawiają się jakieś energetyczne zastoje. Ale to jedyna metoda, żeby się wyzwolić, a w konsekwencji coś zmienić.

Bo jak my się w środku nie zmienimy to jak może cokolwiek wokół nas ulec metamorfozie?

Mi jest jeszcze ciężko w przypadku niszczenia naszej planety, wyrzynaniu trzcin wokół jeziora, niszczenia miejsc lęgowych ptaków i polowań, które od kilku nocy mają miejsce w moich lasach. Boli mnie momentami serce bo jedyne co mogę zrobić to posyłać energię do zwierząt żeby były dla tych skurwysynów niewidzialne, a im życzyć samych niewypałów.  Zawsze coś… Ale to też wbrew temu o czym właśnie napisałam. Tak samo jadąc koło jeziora zobaczyłam te wycięte trzciny, na co pan stojący nieopodal orzekł: dobrze, że jezioro odsłaniają bo widoków z okien nie mamy dobrych, a te wstrętne ptaki tylko srają. Jeżeli chodzi o wysychającą wodę to dodał, że go to nie obchodzi bo za jego życia to się już nie stanie.  WTF! To nasza planeta, przyszłość naszych dzieci! Czasami żałuję, że nie jestem facetem bo dałabym takiemu w ryj. Bardzo mnie to ubodło ale idąc tropem uprzednio wyznaczonym nagle przyszła do mnie myśl i poczucie, że nie można się do niczego przywiązywać bo na zmiany świata wpływu bezpośrednio nie mamy. I wszystko, absolutnie wszystko ulega właśnie tym zmianom. Nic na to nie poradzimy. Skupiłam się na radości, że mieszkamy w mniej zaludnionej części jeziora i mnie ten temat nie dotyczy. Poczułam nawet ulgę. Zaczęłam uwalniać się od problemów tego świata, którego nie zbawię, a jedynie

moja dobra energia może przyczynić się do czegoś pozytywnego.

to moja część jeziora, jakieś 50 metrów od domu… czyż świat nie jest piękny?

MOŻNA

Bo w takiej sytuacji jedyne co można zrobić to zacząć walczyć. I gdybym dalej była dziennikarką i kogoś to obchodziło zaraz wysmarowałabym tekst. Poszła z pytaniami gdzie trzeba: dlaczego prawie cała jedna strona jeziora zostaje wychechłana i KTO na to pozwala? KTO i na jakiej podstawie wydaje takie decyzje? Można? Można. Ale jak się wie, że czegoś takiego się nie podejmie to co najwyżej

można wziąć worki na śmieci i iść sprzątać las.

Zrobić coś pożytecznego na miarę swoich aktualnych możliwości i przestać hodować w głowie i sercu urazy. Można? Można.

ŚWIAT JEST JAKI JEST

Dlatego nie ma sensu ani nadmiernie przywiązywać się do niczego ani projektować wizji przyszłości bo nie wiemy co przyniesie i czy na pewno będzie taka zła. W zasadzie to nie wiemy za wiele NIC tylko nam się wydaje, że jesteśmy tacy mądrzy. Dlatego najlepiej skupić się na swoim wnętrzu i na tym co MY przyciągamy KAŻDĄ MYŚLĄ, KAŻDYM SŁOWEM I CZYNEM.

To nie życie jest niesprawiedliwe, to najczęściej my sami jesteśmy dla siebie niedobrzy. Dlatego, że nie szanujemy siebie i pozwalamy sobie na projektowanie tylu negatywów.

nie poddam się tak łatwo bo nie lubię się poddawać… parę razy w życiu odpuściłam coś, na czym mi zależało i nie walczyłam do końca… kiedyś nie zawalczyłam o wielką miłość…

TERAZ

Inaczej mi się od kilku dni żyje z tą uważnością i świadomością. Staram się, próbuję bo wiem, że to działa. I choćbym miała 100 razy zaczynać od nowa nie poddam się i przejdę ten eksperyment. Jestem bardzo ciekawa efektu, bo coś mi podpowiada, że po tym tygodniu nawyki myślowe mogą w bardzo dużym stopniu ulec zmianie. NAWYKI I PRZYZWYCZAJENIA. Na tej bazie głównie funkcjonuje nasz duch i umysł. Gdyby ktoś od dziecka kodował nam tylko pozytywy nie byłoby tego całego cyrku w głowie. Tego zamartwiania się, oskarżania siebie, mówienia: to niemożliwe i te pe.

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

I pora w to prawdziwie uwierzyć, a nie tylko kiedy jest dobrze. Nie ma odpowiedniego momentu żeby zacząć panować nad swoim umysłem i sobą. Bo zawsze dzieje się coś nieprzewidzianego, coś co może wytrącić nas z równowagi i zburzyć spokój.

Dlatego najlepszy i JEDYNY czas to TERAZ.

                                                                                                      całusy herbatusy, Wasza Be.

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

81 myśli na temat “operacja duchowa na otwartym mózgu”

  1. Bardzo ciekawy eksperyment! “Świat Cię wspiera i daje to, czego oczekujesz” – usłyszałam kiedyś. Jak myślisz, że będzie źle – to będzie. Wiesz, wszyscy chcą abyś miała rację :))) Idę walczyć z moimi ropuchami, bo mam dość sprawnie działającą wylęgarnie też 🙂

    1. Haha Życzę powodzenia i Tobie jak i sobie, może uda się w końcu pokonać swoje słabości i stare schematy myślowe ale trzeba być konsekwentnym i systematycznym, a także się nie poddawać 🙂 I ropuchy odejdą w siną dal 😉 buziaki herbaciaki 🙂

  2. Każda zmiana interpretowana jest przez masz mózg jak zamach na to, co JEST. Nie lubimy zmian, bo wymagają od nas wysiłku. Wszyscy chcemy żyć lepiej, ale nie wszystkim starcza siły, żeby CHCIEĆ coś zmienić. Czasem nawet próbujemy, ale motywacja się wyczerpuje i wracamy do punktu zero. O ile plan redukcji wagi łatwo kontrolować, tak praca z tym, co w głowie nie pokazuje efektów w krótkim terminie. Trzeba sporo wysiłku, żeby przeciwstawić się podświadomości, która steruje nami z tylnego siedzenia. Mądrość z Twojego wpisu jest taka, że nie należy z tym walczyć. Trzeba sobie uświadomić, że tak jest, przyjrzeć się, a potem spróbować to zmienić. Być bardziej świadomym. Żyć świadomie.

    1. Ja nie cierpię zmian. Czy małe, czy duże – wywołują we mnie uczucie niepokoju. Fakt faktem – ten niepokój przezwyciężam i systematycznie coś w życiu zmieniam. To jednak zdecydowanie wyjście poza strefę komfortu i bezpieczeństwa

  3. Może warto się zaszyć na klika dni w Beskidach, bez zasięgu , bez telefonu i wykonać totalny restart? myślisz, ze udałby się wyluzować?

  4. Lubię raz na jakiś czas obejrzeć sobie film “Sekret” o tym przyciąganiu wszechświata. W sumie film jest nakręcony w stylu czar-mary, ale bardzo nakręca pozytywnie. Przestawienie sobie myśli w głowie wymaga dużo pracy, ale ja już zauważyłam, że idzie mi to coraz sprawniej. Staram się nie myśleć o tym czego nie chcę, a o tym czego chcę. Nie jest łatwo, ale ciężko nad tym pracuję każdego dnia:)

    1. O tak, ja też i do książki wracam także bo naprawdę wierzę w prawo przyciągania, które sprawdziłam nie raz na sobie i wiem, że działa 🙂 Pracujmy więc, a w końcu się uda 🙂

  5. Kochana bardzo wartościowy tekst! 🙂
    “Dlatego najlepiej skupić się na swoim wnętrzu i na tym co MY przyciągamy KAŻDĄ MYŚLĄ, KAŻDYM SŁOWEM I CZYNEM.” – tak zaczęłam działać wychodząc kroczek po kroczku z choroby (jak się okazało nie tylko ciała, ale i ducha, bo wszystko jest powiązane). Staram się trwać na tej ścieżce – i choć są też upadki raz na jakiś czas to czuję, że takie podejście do życia się sprawdza i przynosi spokój i radość wewnętrzną 🙂 <3 Trzymam kciuki! :)))

    1. Magdo, dziękuję Ci pięknie za odwiedziny i dobre słowo 🙂 Wiem, że Ty wiesz jak to jest i gratuluję Ci sukcesów w pokonaniu siebie, jesteś dla mnie wzorem i podziwiam Cię za cudowną energię jaką emanujesz i piękny uśmiech 🙂 Upadki są czasem po to żebyśmy wstawali jeszcze silniejsi, a zdrowie tak naprawdę chyba najważniejsze. Ślę uściski 🙂

  6. Tak, jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia czego nie chcemy, czego nie lubimy. Mówimy o tym cały czas. Z własnego doświadczenia jednak wiem że jest wykonalne zmienić myślenie i robiąc to będziemy mieć same korzyści. Trzeba być wytrwalym i chcieć- dla chcącego nic trudnego :-). Pamiętajmy, że wszystko na początku jest trudne zanim stanie się łatwe 🙂 Początku będą od nas wymagać dużego nakładu pracy jednak korzyści że zmiany myślenia są tak ogromne, że warto. Pozdrawiam

  7. Przypomniałaś mi o Ekerze i tym eksperymencie 🙂 Kiedyś już próbowałam,w sumie całkiem dobrze mi szło. Ale potem dziecko, kończenie dwóch magisterek, życie rodzinne i jakoś tak negatywne myśli zaczęły ukradkiem wdzierać się do głowy. Ale niema lepszego czasu niż teraz – dlatego znowu podejmę to wyzwanie 🙂

    1. Właśnie, ja zaczynałam już wiele razy, a później w wirze codzienności wracam do starych schematów, które jednak nadal są zakorzenione. Ale będę próbować co mi szkodzi, zwłaszcza, że wiem, że to działa i to z pożytkiem dla mnie 🙂

  8. Ileż to trzeba determinacji i wytrwałości, żeby jakikolwiek eksperyment na sobie przeprowadzić. Wiem, że to niepoprawne, Ale ja nie daję rady takim wyzwaniom😊

  9. Trudno pozbyć się złych myśli, zwłaszcza gdy idziesz sobie po drodze wokół której kiedyś był las, a teraz blok przy bloku, długa trasa rowerowa przy ulicy i magazyny zajmujące dawną
    piękną przestrzeń. Mówienie sobie: zmiany są i będą nie pomaga. Nawet stwierdzenie: żyjesz
    w mieście i nikt ci nie gwarantował tej zielonej przestrzeni na stałe. Ciągle patrzysz i czujesz złość, że okolica tak się zmieniła. Naprawdę trudno zmienić myślenie.

    1. W mieście, a tu przyrodę też niszczą i to już jest kompletnie nie zrozumiałe dlaczego i po co… Ale nic nie poradzimy na to Aniu, jedynie właśnie możemy pilnować swoich myśli i swojego samopoczucia… Jednak doskonale Cię rozumiem i współczuję, że też Cię serce na to boli… Ja będę próbować bo nie mam już siły na ten świat…

  10. Ciekawy eksperyment. Muszę koniecznie wcielić go w życie. Sama idea niby taka oczywista, nivy każdy to wie ale jednak…
    No cóż my Polacy namy we krwi zamartwianie się, widzenie wszystkiego albo większości w czarnych narwach i narzekanie. Czas to zmienić.:)
    Super blo. Zostaję.:)

    1. Cieszę się, że Ci się u mnie spodobało 🙂 I zgadzam się z Tobą, to tez chyba nasza rodzima mentalność 🙂 Pozdrawiam serdecznie !

    1. Moniczko, jakże się cieszę, że taka cudowna kobieta na poziomie jak Ty mnie odwiedza i korzysta z moich doświadczeń i przedstawianych większych lub mniejszych mądrości 🙂 To ogromny komplement i bardzo Ci za to dziękuję ! Zaraz zaczyna to moje pisanie nabierać większego sensu 🙂 A myśli i kody można zmienić bo wszystko jest możliwe 🙂 Ślę uściski ❤

  11. Skoro tak, to i jak podejmuję wyzwanie.
    Już dawno odkryłam, że nie jest łatwo myśleć pozytywnie, nie nakręcać się i reagować emocjonalnie, ale jak sama piszesz to nie takie proste jak się może wydawać.
    Jednak zaczynam od teraz! 🙂

  12. Ja ostatnio postanowilam wlasnie myslec tylko pozytwnie pogoda do tego bardzo nastraja choc jeszcze trafiaja się wpadki to darzę do celu

  13. Zmiany dla mnie są mega trudne i to nawet te najprostsze, jak ulubiony kolor bluzki, a co dopiero te dotyczące zachowania! Trzymam kciuki za dalsze działania!

  14. Mam trzy UWAGI!!!
    Po pierwsze tekst jak zwykle SZTOS!!!
    Po drugie jesteś jedyną blogerką (wśród mojego wachlarza), które pisze takie długie teksty i którą zawsze czytam od deski do deski bo boje się, że w którymś akapicie ominie mnie coś niesamowitego!
    Po trzecie zgadzam się z każdym słowem, z każdą rozterką, z każdą prawdą <3
    A na koniec dodam jeszcze, ze uwielbiam tu przycupnąć z kawą!!!!! :*

    1. Napiszę tak: zajebiście dziękuję Ci za ten komentarz bo czasami nie wierzę w siebie i zastanawiam się czy to upublicznianie moich tekstów ma jakikolwiek sens. Pisać nie przestanę bo to uwielbiam i czynię od lat, a dzięki Tobie, dzisiaj poczułam, że jednak coś w tym wszystkim jest i może nie warto rezygnować. Chociaż zdaję sobie sprawę, że ten mój blog naprawdę jest nie dla każdego ale super, że są jednak ludzie, którym moja twórczość i w jakimś sensie ja przypadłam do gustu 🙂 Zdecydowanie dla mnie liczy się jakość Czytelnika, a nie ilość i cieszę się, że odwiedzają mnie babki na poziomie, dla których warto się wynurzać z kryjówki swoich myśli 🙂 Cudnego dnia, ślę herbaciane uściski 🙂 ♥ ♥ ♥

  15. Nie jestem optymistką. Nie myślę pozytywnie. Raczej towarzyszy mi realizm i szczegółowa analiza wszystkich dostępnych informacji oraz argumentów “za” i “przeciw”. Czasami wolę być nastawiona wręcz sceptycznie i miło się zaskoczyć – niż wierzyć na wyrost w ludzkie dobro oraz piękno tego świata i się sromotnie rozczarować.

  16. Przeczytałam cały wpis, bardzo bardzo ciekawy. Eksperyment mnie zaciekawił i zaintrygował. Już kilka razy słyszałam, że ta nasza podświadomość steruje nami z tylnego siedzenia udając, że jej nie ma. Ale już samo uświadomienie sobie tego faktu to połowa sukcesu. A to, żeby myśleć pozytywnie, zamiast skupiać się wokół negatywów kilkakrotnie już się u mnie sprawdziło

  17. Bardzo ciekawy wpis. Temat bardzo ważny bo każdy w mniejszym lub większym stopniu ma niską samoocenę, która wiąże się z złymi myślami. A to smutne ponieważ poświęcamy za dużo energii tym negatywnym myślą. A tą energię można spożytkować na coś innego 🙂 Czekam na teksty kontrowersyjne 🙂

    1. Ostatnio “Kryzys wieku średniego” zrobił dużo zamieszania w głowach i sercach co poniektórych ludzi 😉 Ale znając siebie na pewno coś się pojawi 😉 Teraz trochę uspokajam głowę i kieruję ją na pozytywy mimo przeciwności losu, które mnie spotykają. Bo dokładnie tak, jak sama zauważyłaś człowiek za dużo koncentruje się na negatywach i ma tę niską samoocenę, to prawda. Dziękuję za odwiedziny ♥ ♥ ♥ pozdrawiam ciepło 🙂

  18. Ciekawy eksperyment, nie sądziłam, że ja sama czasami podobny przeprowadzałam na sobie, aż do momentu kiedy mnie tym tekstem uświadomiłaś.

  19. Z wielką przyjemnością przeczytałam. Niby to takie prawdy oczywiste, ale tak ciekawie wszystko ujęłaś, że znowu sobie przypomniałam jaki wielki sens ma walka ze swoimi chwastami myślowymi. Nawet jak nie przyciągnę góry pieniędzy, to już od tej chwili mogę postanowić, że świat jest dobrym i przyjaznym miejscem i dostanę wszystko czego mi potrzeba. Ludzie oddadzą mi to, co ode mnie dostaną, a każda myśl zalezy ode mnie. I od razu dzień jest piekniejszy:)
    Życzę Ci, żeby eksperyment stał się drugą naturą .

    1. Dziękuję, pracuję nad tym i nad sobą cały czas 🙂 Czasami mi bardzo dobrze idzie, a później coś się w życiu przydarza, że gdzieś mi to umyka. Czyli głowa nieprzesterowana do końca. Ale świadomość tego już też dużo daje 🙂

  20. Świadomość i uważność są ważne. Fajnie o nich pisze Hawkins, według niego wszystko zaczyna się od emocji, dopiero potem pojawiają się myśli, tylko nie dzieli tych emocji na dobre i złe, nie każe z nimi walczyć, a poleca, żeby się im po prostu spokojnie przyjrzeć, aż same się wyczerpią.

    1. Też o tym już pisałam, że to emocje nakręcają myśli 🙂 I zgadzam się z tym panem, to też jest metoda – obserwacja i akceptacja siebie, a tym samym swoich myśli i uczuć 🙂

  21. Jak ja lubię tu do Ciebie wpadać. Nie dość, że sie pośmieje to jeszcze czegoś wartościowego się dowiem. Pamiętam jak kiedyś przechodziłam ulicą obok koleżanki, no i jej mówię cześc a ona nic, przeszła obojetnie. A więc ja już sobie myślę, że może ona obrażona, może jej cos powiedziałam, może ktoś jej o mnie nagadal itd. W głowie już cały filmik, ale następnego dnia ją widzę i pytam, a ona mi na to, że miała ciężki dzień i była tak zamyślona, że nawet mnie nie widziała. No i co? Po co się nakrecać było?

    1. Bardzo mi miło i dziękuję za ciepłe słowa 🙂 Kurcze, też tak mam, a raczej miałam bo bardzo intensywnie nad tym pracuję. To, co odpisałaś to też niskie poczucie wartości (o czym też u mnie można przeczytać) i szukanie w sobie winy, że coś ze mną jest nie tak. Zupełnie niepotrzebnie ale program mocno trzyma dlatego warto go zamienić na inny. A nad swoją wartością pracować, bardziej siebie kochać, szanować i akceptować. Plus zmienić myślenie 😉 Uściski 💜💜💜

  22. Świetnie Beatko! znam T Harv Eckhera, który towarzyszy mi często w podróży pod postacią audiobooka. Polecam gorąco 🙂 pozdrawiam serdecznie

  23. U mnie najbardziej martwi mnie ta ilość negatywnych myśli, które w sobie trzymam. Własnymi silami to jest bardzo ciężko cokolwiek zrobić i wszelkie próby wmawiania sobie “od dziś patrzę pozytywnie” za dużo nie dają 🙂 Jednak będąc w lesie czy na spacerze automatycznie przełączam się w tryb doceniania wszystkiego co jest dookoła – natura ma niesamowity wpływ na nasz umysł.

    1. Może jak przychodzi taka myśl spróbuj zamieniać ją na inną 🙂 To naprawdę działa tylko trzeba troszkę się przełamać i wyłapywać te myśli 🙂 Uściski ❤
      Ps. Oczywiście, że w przyrodzie łatwiej, mi także ale staram się przenieść to do całej rzeczywistości 😉

    1. O właśnie niby nie ma ale kto wie, bo jak za bardzo popłyniemy to w sumie też jojo może nas dopaść haha I jak wpadamy w euforię to później dół jest znacznie większy 😉

  24. Ja to chyba mam minimum negatywnych myśli, przeprowadzę sobie taki eksperyment na sobie :-))
    Świetny wpis:-)
    A komentarze nadal nie naprawione :-))

    1. Kurcze, nie wiem co się dzieje bo nikt więcej nie zglasza problemu 🙂 dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam ciepło 💜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *