oswajanie

STARY POCZĄTEK NOWEGO

Wcale nie miała ochoty ruszyć ani ręką ani nogą ani niczym w ogóle. Gdyby mogła zostałaby w łóżku swojego istnienia, swoich osobistych iluzji albo po prostu w łóżku nie bytu i nie istnienia żadnego. Bądź co bądź zmienność uczuć, nastrojów i poglądów napływały do Niej niczym śnieg z deszczem chociaż ogólnie najbardziej to wszystko przypominało wiosnę. Paradoksalnie pod śniegiem i mrozem kiełkowały uczucia jak młode pędy i bardzo chciały przedostać się przez skuty lodem Rozum. Rozum, który to zabraniał czuć i nie bardzo miał ochotę zaprzyjaźnić się z popieprzonym Sercem. Z drugiej strony był siedliskiem dobrych i przydatnych pomysłów i wcale nie zasługiwał na aż takie byle jakie traktowanie.

-Co za prozaiczność życia- pomyślała sobie bo bardzo jednak nie lubiła stanu pośredniego, kiedy emocje są na jednym poziomie. – Ha ha rozśmieszyłaś mnie. To nie o to ci cały czas chodziło?– rzekło Serce, które czuła, że jest dzisiaj wyjątkowo przekorne. Trafne spostrzeżenie ale swoim sposobem udała, że nie słyszy.  Oczywiście Rozumowi też nigdy tego nie powie, jeszcze obraziłby się śmiertelnie i przestał wymyślać. Tak czy inaczej wiedziała, że Jej dylematy są na pograniczu albo bardzo pokręconych albo niewiele znaczących w ogóle.

Patrzyła na sypiący za oknem śnieg i przypomniała sobie, że kiedyś była jednak odważniejsza i bardziej przebojowa. Teraz bywa, że zwykłe wyjście z domu staje się dla Niej mistrzostwem świata, dosłownie i w przenośni. Ale może to wina skostniałej dookoła aury? Przełamuje te różne bariery ale czy czasem to nie one przełamują Ją? Może to dzięki nim JEST w ogóle w tym całym cyklu życia i jeszcze z niego nie wyskoczyła…?

Czasami korciło Ją żeby zrobić coś naprawdę dziwacznego, np. polizać śnieg… Nietypowe dość pragnienie, prawda? A może nie, może NIE była wcale żadnym odosobnionym wielce przypadkiem, tylko takim, który otwarcie się do pewnych słabości przyznaje? -Dzieci są cudowne bo robią to co czują- powiedziała do siebie.

A widzisz? to wcale nie jest takie trudne– wtrąciło się odważnie Serce, chociaż nikt go naturalnie o zdanie nie pytał i akurat w tym momencie do niego się NIE odzywał. Może znowu uda, że nie słyszała? Przecież każda zaczepka z jego strony prowadzi tylko do jeszcze większych nieporozumień, a przynajmniej dyskusji nie koniecznie krótkich i spokojnych. Ale Serca też nie chciała urazić bo jednak żyją razem w symbiozie i na razie nic nie wskazywało na to, żeby miało być inaczej. -Może dobrze, że jest takie wygadane? Przynajmniej nie oszukuje i nie kręci – przebiegło Jej przez parującą łepetynę chociaż za sekundę nie była już tego taka pewna. -Wtrąca się ale niby dlaczego ma się nie odzywać zupełnie? Przecież nic za to nie może, że jest jakie jest i bije. A do tego słuch ma bardzo dobry- dodała w głowie.

Dopóki biję, jak słusznie zauważyłaś, będę się wtrącać, a nawet zajmować głos. Przypominam, bo może zapomniałaś lub bardzo chciałaś zapomnieć, że taka moja natura – powiedziało coś  znowu.  Wymądrza się jak zawsze i próbuje zdominować logiczne myślenie… Z powodzeniem zresztą. Przynajmniej na razie.

Drugi dzień stycznia był jednak wyjątkowo spokojny i nie zapowiadał się inaczej. Przywitał Ją nor-mal-no-ścią. Prócz tego, że musiała oswoić samą siebie, wyjść w śnieżycę z domu i wrócić do realności, za którą “przepada” jak za kaszanką z grilla. Do zwykłych i podrzędnych problemów dnia codziennego. Od których ucieczki nie ma. 

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie…

4 myśli na temat “oswajanie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *