zmiany zmiany zmiany

Otóż kobieta jednak zmienną jest i to niepodważalna prawda. Może istnieją jednostki stałe i zrównoważone, jednak niezbyt często spotykane (albo zamaskowane). Z melancholii szybko przeskoczyłam do jesiennego wkurwienia. Zaiste rzecz się stała niesłychana i z prędkością światła …  i nie, nie jestem przed okresem… co też mnie mocno wkurza, bo jak wytłumaczyć takież zjawisko… Było miło, słodko, nastrojowo, a jest agresywnie, wściekle i wybuchowo. Dziecko na ten przykład ideał, dzielnie znosi wahania nastrojów mamy, bawi się pięknie, a nawet zjada to, co akurat podam (sam) ehh … Być tą kobieta dziwna sprawa. Faceci też mają swoje za pazurami ale przynajmniej stabilniejsi emocjonalnie i nie zawracają sobie głowy pierdołami. A w mojej stale coś kłębi, to kiełkuje, to wyrasta, to zdycha … Już nawet z tym nie walczę, bo i po co? Zaprzyjaźniona szamanka, Etira Tierra radzi, żeby jednak akceptować siebie i pokochać takim, jakim jest. Niby oczywista oczywistość, a jednak czasem dociera z innej przestrzeni kosmicznej 😉 Eureka, no tak, wcale nie muszę się na siłę zmieniać , hello kochaj siebie kobieto i akceptuj bo jesteś wspaniała taka, jaka jesteś !  Super, zaraz lepiej się z tym czuję 🙂 Może więc wulkan zaśnie i nie wybuchnie … Widmo poparzenia samej siebie jest najmniej przyjemne bo wtedy uzmysławiam sobie, że cierpią wszyscy dookoła. Czyli biedna, wspaniała i Bogu ducha winna rodzina. No, może mąż aż takie niewiniątko nie jest ale pracuje, zarabia na to nasze życie i robi co może żebyśmy mieli dobrze. To też się bardzo liczy … jee

20160328_151152

Szaro buro i ponuro, pada deszcz ale to żadna niespodzianka jesienią. A ja czuję się  jakby ktoś wywinął mi jakiś paskudny  żart. Ciekawe, czy gdyby mieć napchane konto (lub skarpetę) oszczędnościami byłoby jednak przyjemniej. Może w końcu uda się kiedyś przekonać … Kasa potrzebna i nie ma się co oszukiwać, że nie.

 Wczoraj przeczytałam takie fajne zdanie L.Hey  że jak zmienia się myślenie wtedy problemy rozwiązują się same i znikają. Babka skończyła 90 lat i widać po niej, że jakaś prawda w tej filozofii jest. Do mnie przemawia.

jesienne bzdury

I po co człowiek zastanawia się, rozmyśla, rozwodzi (nad SOBĄ oczywiście), użala i lituje nawet ( z reguły tylko PRZED sobą) jak wystarczy jedna chwila, całkiem niby zwyczajna i prozaiczna, która zmienia nagle postrzeganie świata … Jedno zdarzenie przywracające, powiedzmy, trzeźwość umysłu CO jest tak naprawdę w życiu ważne. W moim przypadku priorytety ustaliła odnowa kontuzji kociego ogonka. A że kocica ma swój wiek bardzo się zestresowałam bo czeka ją pewnie narkoza. Więc nie pozostaje mi nic innego jak : myśleć pozytywnie  –       myśleć pozytywnie  –  myśleć pozytywnie …   Afirmacja na pewno nie zaszkodzi, a zawsze może pomóc …

img_0065

O to całe zamieszanie podejrzewam oczywiście jesień. Zapach nadchodzącej zimy, przygnitych liści na chodnikach, jesienne kolory, w tym szarości, złota i czerwienie, mgły, szron, ciepły domek, zapadająca w sen przyroda … Jest w tym jakaś magia. Ma swój urok (jak każda pora roku) jeśli się zaakceptuje zmiany i biegnący czas (trening czyni mistrza). Sentymentalnie, nostalgicznie, romantycznie no cóż … wkręcam się regularnie raz do roku. I o dziwo dobrze mi z tym, a nawet lubię. Zwłaszcza wyjść z nieprzymuszonej woli na spacer z psem, bez dodatkowego towarzystwa (o tak, luksus nie byle jaki) i zaciągnąć się jesienią 🙂  Byle nie przesadzić z melancholią, to zejście na ziemię nie bywa aż takie bolesne … A tak … nawet sny mogą nie dać odpocząć i podsunąć TAKIE obrazki, że kosmos jakiś … Np. w to tłumaczenie kompletnie nie wierzę, wiele razy się nie sprawdziło ani tak spektakularnie, ani prawie wcale, ale śnił mi się wpadający ząb, brr… Po kawałku i jeden, zawsze jakieś pocieszenie może … ?

Jak dobrze mieć wyrozumiałego i tolerancyjnego męża 😉 obeznanego w życiu z kobietami. W życiu ze mną 🙂

 

 

spostrzeżenia wtórne

20161004_134149.jpg

Chciałabym tego swojego wewnętrznego krytyka bardziej “olewać”. Najczęściej odzywa się nie pytany i ma ścisłe powiązania z odkładaniem  na później 🙂 Więc może, na fali konstruktywnego poniedziałku, zrobię pastę ze słonecznika i suszonych pomidorów, do której się zabieram od 4 dni… Żeby tak się chciało jak się nie chce i żeby tak się nie chciało  jak się chce 😉

początek

Z moją tendencją do odkładania wszystkiego, a może wielu rzeczy na później, założyłam pierwszego w życiu bloga. Jak na razie kosztem dziecka (bajki w tv i drożdżówka do ręki), domu i braku sprzątania, a także piszczących za żarciem zwierząt (psica i kocica, suma wieku 30 lat, po połowie).

Udało się za to pranie i chociaż coś robi się samo 😉

Poniedziałek, kompletnie wywrócony do góry nogami. Jak większość rzeczy w moim życiu. Szczerze mówiąc nawet się cieszę, że nie jest nudne …

Synek : mamoo nakarm mnie …
Mama : synku, jesteś już dużym chłopcem, jedz sam …
po 5 minutach wraca skruszona mama ale o dziwo widelec w ruchu 🙂
Wniosek : oboje uczymy się samodzielności 😉
A dla mnie wcale nie jest takie oczywiste, że nie muszę być na każde zawołanie, bo robię to ochoczo ale mam tendencję do przesady. Najpierw poświęcenie później wkurzenie. Bea, nie podążaj tą drogą …

20160925_153845.jpg