matka beatka psychologia herbaciana

pierwszy dzień

Myślałam, że będę wyć ale nie wyłam. Chyba wyryczałam się już wcześniej, w lesie, który wszystko przyjmie i każdą wykapaną łzę rozumie (zresztą i te wysychają od nadmiaru używalności). Nie chciałam robić z siebie beksy i mazgaja naczytana poradami jakoby to źle na niego zadziałać miało. I coś w tym jest, dzieci czasem nie łapią się w naszych prawdziwych uczuciach. Owszem, udawanie na dłużą metę prędzej czy później ich szósty, tak zwany zmysł, wyłapie ale na krótką metę (za)działa.

PIERWSZY DZIEŃ

Tak więc szedł przejęty i podekscytowany nowym wyzwaniem, a ja jedynie z tyłu głowy miałam żeby ten świat go nie zniszczył. Żeby nie zabił w nim tego jego entuzjazmu, odwagi i ufności, że wszystko jest możliwe. Że świat go będzie kochał i stanie się bezpiecznym miejscem dla jego osobowości. Sama wiele razy doznawałam obrażeń, nieraz ciężkich, swojego kręgosłupa. Czy był do końca złamany? Chyba jednak nie ale skrzydła mocno cięte i piłowane były. Na maksa, na chama żeby tylko dziecku, a później już młodemu człowiekowi, dojebać. Po co? Dlaczego? Nie wiem ale

są rzeczy których nigdy nie zrozumiemy.

To nie Anglia gdzie dzieci cieszą się z powrotu do szkoły. Prowadząc wiele plażowych rozmów, obserwując i podpytując samych zainteresowanych o szkołę (a jak, badania statystyczne wszak prowadzone być muszą) ani jedno polskie, znajome i obce, nie powiedziało, że cieszy się z powrotu do szkoły. Raczej załamka.

ANI JEDNO.

Oczywiście to tylko niewielki odsetek  niemniej jednak dla mnie jakimś wskaźnikiem polskiego systemu jest. Bo już dzieci mieszkające w Anglii, spora poznana ekipa, wszystkie, WSZYSTKIE cieszyły się, że koniec wakacji i zaczyna się znowu szkoła. Jedno przez drugie opowiadało o fajnych paniach i super zajęciach. I że na wakacjach z rodzicami już się nudzą.

No ale tam nikt nie zmusza dziecka do bycia pod linijkę. Przede wszystkim stawia się na indywidualność, to znaczy że każdy jest jaki jest i już. Nie trzeba dzieci na siłę zmieniać, a dbać o ich psychiczne potrzeby. To coś, co w naszym systemie w głowach się nie mieści. Jak może dziecko wyróżniać się czymkolwiek na tle innych. Jak może być bardziej przebojowe czy odważne.

Pocieszam się, że w wieku 6-ściu (prawie) lat nie da się tak skrzywdzić jak młodsze dziecko, które potrzebuje jeszcze więcej wsparcia.

A mam wrażenie, że my sami te dzieci wpychamy do lwa paszczy

karząc im robić wszystko co powie pani, słuchać bezwzględnie jak wyroczni (no trochę trzeba, to fakt), dzielić się wszystkim bez umiaru itp. I dzieci z grupy mojego synka, chodzące wcześniej do przedszkola, tak się wstydziły, że nie chciały nawet się przedstawić publicznie. Jedna dziewczynka zaczęła wręcz płakać no i takie tam sceny były, były. Nie chcę oceniać, że to czyjaś wina czy zasługa ale żal mi tych dzieciaczków się zrobiło. Kto i kiedy im to zrobił? No i po co?

Widziałam  ostatnio na placu zabaw matkę, która zmuszała dziewczynkę, że ta koniecznie ma dać innej dziewczynce bawić się swoją hulajnogą. Mała nie chciała za nic i miała do tego PRAWO. Jak dorosły nie chce pożyczyć komuś dajmy na to bluzki to jest ok, ale jak dziecko nie chce to jest zmuszane na chama, że ma dzielić się i KONIEC. Ach…

jakiś etap się kończy i nie jesteśmy w stanie cały czas nieść ich na swoich plecach… trzeba im pozwolić iść dalej w pojedynkę i czekać z otwartymi ramionami kiedy wracają…

Granice są potrzebne w obie strony.

Dziecko samo wie kiedy chce się czymś podzielić i jeżeli widzi takie zachowania u NAS to też tak czynić będzie. Z wiedzą o swoich aktualnych potrzebach i PRAWEM DO NICH! Dziecko też ma prawo strzec swoich granic! Pozwólmy im na to, zaufajmy, że one czują i wiedzą czego potrzebują i chcą w danym momencie…

Poszedł chętnie. Jest na tyle duży, że nawet nie dał mi całusa i się nie obejrzał. A ja byłam twarda sztuka. Poza tym wycałowałam go w domu. Oboje wstaliśmy na pierwszy dźwięk budzika. No i w końcu po raz kolejny

UDAŁO MI SIĘ OPANOWAĆ EMOCJE.

Żeby nie robić cyrku w tej w swojej własnej łepetynie i się nie nakręcać. Dopiero jak przyszłam do domu to poczułam się dziwnie ale nie, że go nie ma. Tylko, że to pierwszy dzień reszty jego życia dążącego ku samodzielności. I rodzic jest radarem, oparciem, wsparciem i opiekunem ale staje się już tylko tym. Towarzyszem wskazującym kierunek. Nie da się holować go na swoich barkach, nie da się uchronić, nie da się trzymać w klatce. Taka jest kolej rzeczy, każdy to wie. Jednym przychodzi to łatwiej innym trudniej – puszczać te pociechy na świat. Bo teraz dopiero okaże się na ile w domu wpajane wartości są głębokie i stanowią fundament.

Teraz wyjdzie też cała prawda o rodzicach.

Jestem z niego dumna. Że tak chętnie ruszył. Wziął swój plecaczek na plecy i tylko mamowej herbaty zażądał, że MUSI być w bidonie choćby jej nie wypił. I chyba to mnie wzruszyło najbardziej…

Niech cię dobre bogi! 
Niech cię dobre wiatry  
I obłoki białe, dobre!  
Wszystko dobre, piękne modre!  
Na wybrzeżu ja tu stoję, 
Słyszysz, modlę się i modlę!  (E. Stachura)

Ps. No więc posiłków szkolnych stanowczo jeść nie będzie, panie są… beznadziejne, zabawy zero i wszystko pod linijkę – to wnioski synka (ale z tą linijką to pewnie zasłyszał gdzieś ode mnie).

A moje takie, że zerówka ma wciśnięty program nauczania dla klas pierwszych kiedy sześciolatki szły do szkoły. Od razu tablica, zadania i nie ma tam pitolenia. Mają czytać i pisać jak pójdą do pierwszej klasy. Wychodząc z obiadu kiedy mamy czekały, kilka dzieci w tym mój, podbiegło do nas dać nam całusa. Na co panie wychowawczynie zaraz zareagowały że : dzieci! wracać do szeregu! Ja pier… ZASADY. I właśnie to jet różnica pomiędzy blokiem wschodnim (w którym my nadal jesteśmy), a zachodnim. Tam najważniejsze są POTRZEBY DZIECI, a nie zasady pań, które sobie ułatwiają życie po prostu. I chcą mieć tresowane małpki. PEACE

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

72 Comments

  1. Ja wyznaje zasadę aby być dla dziecka oparciem ale nic na siłę. Córka wie ze jestem do jej dyspozycji kiedy tylko będzie mnie potrzebowac i często jej o tym przypominam, ale nic na siłę i nie chcemy z siebie zrobić na chama jej najlepszej psiapsiolki.

  2. Ciekawe spostrzeżenia, dziecko też człowiek, a ja za oknem mam przedazkole w którym dzieci co roku wyją we wrześniu , bo ich rodzice nie przygotowali na taka gwałtowną zmianę…

    1. i to jest właśnie troszeczkę smutne…

  3. Moja córka z niechęcią rozpoczyna nowy rok szkolny, nawet fakt, że to już liceum jej nie pomaga w pozytywnym nastawieniu. Za to syn, który zawsze anty do szkolnych obowiązków, po zmianie szkoły wykazuje spory entuzjazm, wydaje się, że odpowiadają mu nauczyciele. 🙂

    1. różnie to jest, fajnie, że ma entuzjazm i oby mu tak zostało 🙂

  4. System mamy tragiczny ale wymagania rodziców wobec dzieci też dokłada swoja cegiełke to głównie rodzice obcinaja skrzydła swoim dzieciom zanim te pujdą do szkoły a polska edukacja niczym kaskada pięknie niszczy dziecinstwo. Ja to widze na placu zabaw czy na zajęciach kreatywnych rodzic zawsze chce lepiej i na pewno Wie lepiej 😉

    1. to prawda, rodzice też się przyczyniają, ciągle też pewnie chcą zajęcia dodatkowe, rozwijać dziecko na siłę różnorako itp. może tak być…

  5. Dzieci jednak wolą wolność. W sumie dorośli tez nie lubią chodzić do pracy.

    1. to prawda ale można by to pogodzić bo dzieci jak ich coś zainteresuje to i tak się tym zajmą… Dorośli zresztą mają podobnie i najlepiej robić po prostu to, co się lubi i na tym zarabiać kasę 🙂

  6. Od razu mi się przypomina jak sama chodziłam do przedszkola.
    Codziennie płakałam, bo musiałam tam być i robić, co panie każą.
    Po latach spotkałam panią przedszkolankę i gdy ona radośnie do mnie,
    pamiętam cię z przedszkola, ja do niej, a ja wolałbym nie pamiętać, zwłaszcza
    tego jak mnie pani zmuszała do jedzenia, a ja zjadłam i za chwilę wszystko zwymiotowałam.
    Pani przedszkolance zrobiło się straszliwie głupio i mnie przeprosiła.
    Nie rozumiem w ogóle dlaczego dzieci muszą się uczyć już od 6 lat.
    Dlaczego naśladujemy w tym kraje, w których owszem cywilizacja na wysokim poziomie,
    ale wskaźnik samobójstw też i również wśród młodych ludzi, którzy z pewnością mają dość
    kieratu, uczenia się wszystkiego, bo rozumiem, że podstaw trzeba takich jak czytanie, pisanie,
    podstawowe działania z matematyki, jednak za nic nie potrafię zrozumieć po co dalsza zaawansowana matematyka dla kogoś, kto pasjonuje się np. malowaniem i jest w tym bardzo dobry.
    Po co wbijanie do głowy, tych wszystkich informacji, które ktoś kto chce może sobie teraz znaleźć wszędzie. Dlaczego w uczeniu nie ma indywidualizacji, spojrzenia na to, czym dzieci chcą i lubią się zajmować. Brak tego zrozumienia sprawia, że szkoły obecnej takiej jaka jest, nie lubię.

    1. Aniu jest tylko nie w państwowych placówkach. Prywatne szkolnictwo to też pewnie nie jest tak ogólnie żaden szał ale jednak wygląda zupełnie inaczej.
      A pani przedszkolanka hmm to wskazuje na to jak bardzo nieświadomi swoich czynów jesteśmy bo rzeczywiście wygląda na to, że ona była naprawdę zdziwiona, że komuś mogła wyrządzić szkodę. I może by tak nie postępowała gdyby wiedziała, że robi źle. I ja jej wierzę, bo czasem naprawdę robimy coś najlepiej jak, w naszym odczuciu, możemy w danej sytuacji, a jednak przyczyniamy się do zgoła innych uczuć u kogoś innego. Ale zamotałam, co? czy nie Aniu?
      Ps. Na pytanie “dlaczego” jest, jak dla mnie ostatnimi czasy, odpowiedź “dlatego” 😉
      Ps. Rzeczywiście Aniu skala samobójstw u nastolatków w naszym kraju jest bardzo wysoka, niestety … To temat zamiatany pod dywan. Jeszcze się udaje.

  7. Szkoda mi strasznie tych wszystkich dzieciaczków i tych w pierwszej klasie i tych w 7 i 8 bo w dwa lata mają wciśnięty program z trzech klas gimnazjum. Codziennie po 8 lekcji i mnóstwo zadań domowych, a to czas kiedy dziecko potrzebuje dużo wolności. Rodzą się większe przyjaźnie, pierwsze sympatie, znajduje się prawdziwe pasje. Okazuje się, że żadne z tych dzieci nie wie co chce robić bo mają na tyle nauki, że nie ma czasu, by o tym pomyśleć… Tylko depresja się szerzy u dzieci…

    1. Ohh mi wszystkich bardzo szkoda… Widzę teraz na przejściu z gimnazjum w holu jakie wszystkie te dzieciaki są zestresowane… Starsze to już w ogóle bardzo, z tymi zeszytami przy nosach i innymi sprzętami (nota bene ależ to były piękne czasy te szkolne haha) Wspaniałe dzieciaki, pełne wiary w jutro ehh piękna młodzież, naprawdę aż żal ich się robi…

  8. Paulina Karowska says:

    Taka kolej rzeczy. U nas w tym roku była zmiana przedszkola, zerowka dopiero za rok. Osobiście uważam, że program nawet w szkole jest zły. Masę bzdur, zero miejsca na swoją inicjatywę czy rozwijanie zainteresowań

    1. Właśnie! Wszyscy tak uważają ale nikt nie może zmienić, ehh

  9. Pewnie dużo zależy od Pani i jej podejścia, niestety, ale program programem.

    1. Bardzo duże znaczenia moim zdaniem mają panie wychowawczynie, jasne 🙂

  10. Moja córa też ma 6 lat i poszła do “0”. Póki co podoba jej się szkoła i oby było tak jak najdłużej…

    1. Wspaniale 🙂 Mój nie chodził do przedszkola dlatego przeskok odczuwalny dla nas.

  11. Zasady są potrzebne, ale granice powinny być bardzo płynne. Pozwólmy dzieciom na indywidualizm i nie próbujemy wkładać w ramki. A, że pewne etapy są nieuniknione to wiemy, ale i tak emocje im zawsze towarzyszą. 🙂

    1. Zgadzam się, że zasady są potrzebne 🙂

  12. Super powiedziane oparciem być dla dziecka, to najważniejsze.

  13. Dobrze ,że moje dzieci juz duże, więc nie muszę przeżywać.
    Wszystko ma swoje plusy i minusy.
    a życie to nie koncert życzeń,
    więc może w tej Angli dzieci maja lepiej,
    ale czy tak do konca ?

    1. Na pewno nigdzie nie jest idealnie, tak sądzę 🙂

    1. Będę pamiętać ! Dzięki 🙂

  14. Beatko jak piszesz, sami jesteśmy sobie winni.
    Według mnie bezsensem jest uczenia matematyki w szkołach takiej studenckiej…
    Niech dzieci umieją dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić. Zamieniać metry na kilometry a po co im wiedza ile PI wynosi? Albo całki? No hehe…
    Szkoda chyba bo juz dawno ze szkołą nie mam nic wspólnego – że lekcja techniki czy sztuki dziś czy czegoś tam, to nie szycie, łatanie dziury w materiale czyli spodniach? A może uszycie prostej sukienki, przybicia gwoździa.
    No i zawsze byłam, jestem i będę, że powinni owszem : j.polski, w-f czy matematyka niech są a reszta powinna być wyborem a nie przymusem. Dlaczego potem z dziecka uzdolnionego np. plastycznie na siłę robi się muzyka?
    Serdeczności

    1. No właśnie, to domena państwowych szkół polskich, bo już okazuje się, że Niemcy czy Anglicy mogą jednak mieć podejście indywidualne i dzieci też na ludzi wyrastają. I to na ludzi znających bardziej swoją wartość, a to o nią głównie chodzi w osiąganiu późniejszych sukcesów. Bo ci z przysłowiowego zachodu cechują się jakimś większym luzem. Dlatego zostają w naszym kraju szkoły prywatne – bo z małego rekonesansu, który czynię aktywnie od jakiegoś czasu, wychodzi mi, że jest inaczej. Pozdrawiam ciepło 🙂

  15. Z drugiej strony (przedszkolanki), też nie jest tak różowo jakby się mogło wydawać. Program w zerówce jest tak napchany, że ciężko z nim wyrobić, a dzieci 6-letnie nie są w stanie usiedzieć w przy stoliku wypełniając kartę zadań. Życzę dużo siły, zdrówka i powodzenia!

  16. Ja pamiętam, ze pierwszego dnia w szkole byłam podekscytowana, i z każdym dniem ta ekscytacja stawała się mniejsza. Gimnazjum było dobrą zmianą i przez 3 lata niecierpliwie oczekiwałam końca wakacji, żeby znowu spotkać znajomych, liceum było tragedią.

  17. Ciekawska Magdalena says:

    Przez brak dzieci jak ma razie tego problemu nie mam

    1. no i może dobrze 😉

  18. To był wielki dzień dzień i dla Ciebie i dla Synka, początek małych/wielkich zmian 🙂 Będzie już tylko lepiej i oboje się przyzwyczaicie 🙂 Powodzenia!
    P.S. Bardzo dobrze, rewelacyjnie wręcz się czytało!

    1. Dziękuję Pięknie za te słowa! Mam nadzieję, że damy radę i poradzimy sobie oboje 😉

  19. polski system edukacji wymaga reformy, bo aktualnie zabija kreatywność

    1. dokładnie tak! niestety to dno totalne ehh

  20. Bardzo się cieszę, bo w tym roku syn zmienił szkołę, poszedł do liceum, i po raz pierwszy mówi, że cieszy się, że chodzi do szkoły. Zobaczymy jak będzie dalej. 🙂

    1. czyli można iść z przyjemnością do szkoły tylko trzeba na taką trafić – odpowiednią 🙂

  21. My jesteśmy w sześciolatkach w przedszkolu, więc tak naprawdę zmiany czekają nas za rok. Może to przejdzie płynnie. Z przejściem ze żłobka do przedszkola nie było problemów, choć to przejście tylko na wyższy poziom zabawy.

    1. No właśnie, a zerówka to już zupełna nauka i od 8 do 13 u nas są normalne zajęcia edukacyjne. Za to siedzą w taką piękną pogodę w dusznej klasie i tylko jedno wyjście na dwór mają… Nic dziwnego, że dzieci ciągle przeziębione jak zgrzane wybiegają nagle z budynku, ehh

  22. U mnie jest to wszystko przede mną, ale jak to czytam, aż mi głowa eksploduje.

    1. bo może eksplodować! szkoły to totalny kosmos !

  23. Gimnazjum od początku było złym pomysłem, sporo szkód zrobił taki system nauczania.

    1. zgadzam się! dlatego dobrze, że wróciliśmy na starą drogę, zawsze coś 😉

  24. Dzielna jestes, to musi byc okropna zmiana te pierwsze tygodnie. Szkoda tylko, ze ta polska szkola jest taka niewdzieczna. Jak sobie pomysle o mojej podstawowce i liceum to natychmiast mam odruch wymiotny, sam stres i nerwice.

    1. Właśnie, jak ja sobie pomyślę o moich szkołach to trzęsę się ze strachu jak zając. Dziękuję za ciepłe słowa, staram się być dzielna i nie poddawać swoim lękom 😉

  25. Pisząc z tej drugiej strony (jako nauczycielka), niestety jest tak, że musimy wywiązywać się z tego co nam góra narzuci i jesteśmy z tego rozliczani. Chciałoby się robić na lekcjach więcej gier, zabaw i czegoś bardziej życiowego, ale autentycznie nie ma czasu bo materiału do przerobienia tyle, że głowa mała, a co tu mówić o czymś nadprogramowym :/
    A wybieganie z szeregu? Tu popieram panie nauczycielki, bo jakby tak każde dziecko wybiegło, bo chciało to czy tamto, to niezły bajzel by się zrobił 😉 (nie mówiąc już o niebezpieczeństwie!)

    1. Mamy stały pod klasą i dzieci wyszły o dwa kroki 😉 To były pierwsze dni do tego, część dzieci płakała… Ja ogólnie nie mam żalu do nauczycieli, sama mam przyjaciółkę nauczycielkę i wiem ile by chciała, a ile może. Ale wiem też, że nie każdemu się właśnie chce i oczywiście łatwiej mieć dzieci pod linijkę ustawione, kiedy wszystkie rysują jednocześnie z zapałem szlaczki, słuchają pań i nie dyskutują. Niestety dzieci są różne, każde w innym tempie łapie umiejętności i to jest po prostu robienie im krzywdy, wymaganie by wszyscy byli identyczni… Zwłaszcza, że w innych państwach dla porównania np. w Niemczech (kuzyn jest nauczycielem w zwykłej podstawówce w Berlinie) jest 16 dzieci w klasie, luz, mówienie do nauczyciela per Ty i jakoś nikt nie cierpi na brak manier, szacunku do nauczyciela czy inne ułomności. A nasze dzieci nie mogą mieć luzu i swobody bo się nie nauczą i nie wychowają.Dopiero w prywatnej szkole można zapłacić sobie za to, że podchodzi się do dziecka indywidualnie i nie zadaje tony zadań do domu. Nie przekonuje mnie też poziom rzekomy edukacji, jakoby nasze polskie MUSZĄ wiedzieć wszystko ponad normę tylko w życiu sfrustrowane i znerwicowane rosną, nie radzące sobie często np.z emocjami. Szczerze mówiąc wolałabym żeby mój syn miał mniej niepotrzebnej wiedzy, a chodził z radością do szkoły. Pozdrawiam!

  26. Kamila / Z naciskiem na szczęście says:

    Z czasem wszytsko minie 😉

  27. Pani Kasia Miller lubiana przeze mnie psyholożka powiedziała kiedyś że dziecko ma prawo byc takie jakie jest. Niestety i błędnie ludzie próbują robić z nich małych dorosłych.

    1. dokładnie tak, albo z kolei przesadne dzieci, pozdrawiam :))

  28. Niestety, żeby mogły pojawić się zmiany, muszą być chęci. I to głównie ze strony szkoły, bo w dzieciach łatwa zniszczyć zapał.

    1. na szczęście łatwo też go rozpalić tylko trzeba wiedzieć jak 😉

  29. No jak tu się z Tobą nie zgodzić? Szkolna dyscyplina i wbijanie dzieciaków na siłę w schemat zabiera im indywidualność. Żeby tylko ukształtować jak najmniej myślącą masę, co by potem zarabiała na etacie dla państwa…
    Bardzo zdrowe masz podejście, z taką mamą Twoje dziecko nie da się zawariować! 🙂

    1. dziękuję Ci za te słowa… Pozdrawiam ciepło 🙂

  30. Hmm ważny temat. Z tym, że w Anglii i calej Europie ponoć system nauczania jest marny…
    chociaż patrząc na dzisiejszą mentalność ludzi to jednak mamy łupie społeczeństwo – brak podstawowej wiedzy np. z ekonomii, zawiść, polaczkowatość szerzą się na każdym kroku.

    1. Niby tak ale za to wolałabym żeby moje dziecko z radością szło do szkoły, a o pantofelku wiedzy aż tyle nie potrzebuje… Tak jak i my nie korzystamy z większości tego co zakuwaliśmy…

  31. Polskie szkolnictwo jest w mega zapaści, temat znam doskonale – żona uczy. Mnie wypyda krytykować, stoję bardziej z boku. Przyczyn jest wiele, zaczynając od źle napisanej podstawy programowej. Długo można wymieniać,ale swoją cegiełkę i to bardzo ciężką dokładają rodzice, nie wiele się o tym mówi, ale olbrzymi problem. Kiedyś było tak, że nauczyciel miał zawsze rację, nabroiłeś w szkole to jeszcze w domu dostałeś wpierdol,dzisiaj dzieciak się pożali i rodzic leci z pyskiem do szkoły, nawet nie od nauczyciela tylko od razu do dyrektora.

    1. Tak, podobno od razu do dyrektora. Dlatego też uważam, że problem jest bardziej złożony…

  32. Bardzo ładna przyjemna grafika

    1. ohh dziękuję !!!

  33. Moja córka dopiero za rok pójdzie do zerówki, ale już o tym mówi i się cieszy. Generalnie to coś w tym jest, że dzieci mają zachowywać się pod linijkę. Sami mamy problemy, bo moje dziecko jest bardzo śmiałe, nie umie wysiedzieć i dużo gada, więc codziennie smutne buźki w przedszkolu, bo przeszkadza na zajęciach i przy jedzeniu.

    1. ale jak już chodziła wcześniej do przedszkola to będzie jej i tak łatwiej 😉

  34. Masz mnóstwo racji.
    Pamiętam, że kiedy chodziłam do szkoły, nauczyciel miał zawsze rację. I w jakichś moich konfliktach z nauczycielami moi rodzice zawsze bezwzględnie trzymali stronę nauczycieli. Chyba tylko raz stanęli po mojej stronie.

    1. Właśnie słyszę głosy, że tego podobno brakuje nauczycielom, popierania ich i sztywnego stania za nimi murem przez rodziców. Jednak to nie zawsze nauczyciel ma rację, a dziecko musi mieć wsparcie w domu…

  35. Ach ten system! Unikam jak mogę a jakoś zawsze mnie dosięgnie, a co gorsza moje dzieci. A życie nie ma być łatwe. Ma być pasjonujące!

    1. no niestety nie wyrwiemy dzieci z jego szponów…

  36. To prawda polski system edukacji jest bardzo przestarzały i niewiele się zmienia. Co gorsza od pewnego czasu mam wrażenie, że się cofamy …

    1. o tak, dokładnie tak, uwsteczniamy się nieco raczej niż rozwijamy z duchem czasu…

  37. Moja córka ma 2 lata, daję jej możliwość wyboru i decydowania. Uczę i pokazuję, ograniczam tylko w niebezpieczeństwie. Jest otwarta i umie radzić sobie w wielu sytuacjach. Mal nadzieję, że poradzi sobie w szkole za pare lat

    1. na pewno sobie poradzić 🙂 tym bardziej przy mądrej mamie 🙂 pozdrawiam

  38. Osobiście wcale się nie dziwię, że dzieci nie chcą wracać do ( polskiej ) szkoły – bo to instytucja, która chyba każdego potrafi do siebie zniechęcić ( zwłaszcza biorąc pod uwagę przeprowadzane co chwilę “cudowne” reformy ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *