jak przyciągnąć do siebie miłość swojego życia

Ponieważ spędza to sen z powiek wielu ludziom przedstawiam kilka sposobów na przyciągnięcie do siebie miłości swojego życia. Tym bardziej w wieku 30+ nerwy mogą singli ponosić jeżeli oczywiście pragną związku. Co innego jednostki nastawione na samotniczy tryb życia, te się nie przejmują, chociaż czy na pewno??? Tego nie wie nikt bo człowiek jest stadny i lubi dzielić z kimś żywot. Są to metody herbaciane (czerpane z różnych doświadczeń i obserwacyj) i praktykowane z powodzeniem nawet 🙂 Trzeba jednak przyłożyć się do pracy nad sobą, szczerze i bez mydlenia oczu 🙂 

JAK PRZYCIĄGNĄĆ DO SIEBIE MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA (zabawy z psychiką)

1. Zrób listę i wypisz WSZYSTKIE cechy potencjalnego partnera, z najmniejszymi szczegółami, popłyń co to ma być, cechy charakteru, wizualne, wszystko co Ci przyjdzie do głowy i jest marzeniem (wydawać by się mogło – bo jednak to my wiemy najlepiej czego pragniemy od osoby, z którą chcemy przeżywać wspólne przygody. I nieważne, że komuś z boku mogą wydać się idiotyczne lub nie do osiągnięcia). Zaufaj SOBIE

2. Przestań w każdym nowo poznanym człowieku dopatrywać się, że to może JUŻ TO i TEN JEDYNY nawet jak Ci się z nim fajnie gada

3. Nie rób sobie żadnych nadziei, a najlepiej nastaw się, że możesz nigdy tej swojej miłości nie spotkać, zdenerwuj się na to, wścieknij, załam chwilowo nawet, daj sobie czas na przepływające w Tobie emocje, po czym zaakceptuj ten stan rzeczy i… zaprzyjaźnij się ze sobą. Słabo jest jak nasze szczęście i życie uzależniamy od tego, czy z kimś będziemy i nie umiemy czerpać radości z bycia samemu. W tym przypadku pozytywne (życzeniowe) myślenie może pobudzać lęki i wzbudzać przesadne oczekiwania, które później prowadzą do totalnego rozczarowania. Czyli poznajemy kogoś (lub właśnie za nic nie możemy poznać), niby nadajemy na tych samych falach (które to wrażenie mielimy przez pryzmat wyczekiwania, rosnącej nadziei i emocji), ekscytujemy się coraz bardziej i… im większa początkowa ekscytacja tym większe bum na ziemię. Więc nie ma się co nakręcać bo czasem niepozorne sytuacje są tymi najtrafniejszymi

przyciągnąć to jedno, a utrzymać to drugie 😉 dlatego to ciągła praca tak naprawdę nad sobą i swoimi słabościami

4. Nie idź na łatwiznę i półśrodki, to znaczy jeżeli kogoś poznajesz i coś jednak Ci nie pasuje lub intuicja podpowiada Ci, że nic z tego raczej nie będzie to nie wmawiaj sobie, że jest inaczej, że może jak się bliżej poznacie, że może coś się zmieni, że się przekonasz itp. Nie obniżaj lotów z lęku przed samotnością. To naprawdę nie jest rozwiązanie bo konsekwencje bycia z kimś na siłę nie przyniosą niczego dobrego. Zawsze wszystko wypłynie czy zdajemy sobie z tego świadomie sprawę czy też nie. Jeżeli zgadzają się 3 punkty z Twojej listy to nie oszukuj się, że jest ok. Okej jest jak 3 punkty się NIE zgadzają. Uwierz, że każdy ma szansę na dostanie tego, o czym marzy, a blokady są w naszej głowie i sami je sobie stwarzamy (nie chodzi o to żeby sztywno trzymać się punktów ale taki zarys pomaga nam nazwać pewne rzeczy po imieniu)

5. Baw się i ciesz życiem, kochaj siebie, akceptuj, nie obwiniaj, że coś się spieprzyło ileś razy tylko wierz (to coś innego niż nadzieja), że JEST GDZIEŚ NA TYM DUŻYM ŚWIECIE KTOŚ, KTO DO CIEBIE PASUJE. Zawsze jest ktoś taki i wcale nie jest tak, że tylko jedna połówka jabłka to ta ostateczna, bo jest ich więcej (jak się na szczęście okazuje w praktyce i można je sobie przyciągnąć). Czerp wiedzę ze swoich poprzednich związków, doświadczeń i błędów żeby ponownie ich nie popełnić, a w razie czego udaj się po pomoc do psychoterapeuty (czy innej pomocy duchowej). Często bowiem jest tak, że u podłoża samotności tkwi zupełnie inna przyczyna, którą jak się odnajdzie to przynajmniej wie się na czym stoi. Nawet jeżeli nie umiemy od razu tego zmienić, to świadomość bardzo ułatwia życie. Może to być konflikt z matką, słaby przykład zaczerpnięty z ojca, alkoholizm któregoś z rodziców i takie tam perypetie rodzinne, których jest mnóstwo plus kody z dzieciństwa, które nas blokują lub sprawiają, że postępujemy podobnie do rodziców. Albo jak łamiemy schemat i właśnie robimy odwrotnie to też błądzimy, bo nie wiemy JAK postępować, a tym bardziej JAK stworzyć satysfakcjonującą nas więź i działamy po omacku radząc sobie lepiej lub gorzej

6. Afirmuj: WIERZĘ, ŻE MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA SIĘ OBJAWI, PRZYCIĄGAM DO SIEBIE SZCZĘŚCIE, MIŁOŚĆ I ODPOWIEDNICH DLA MNIE LUDZI, JESTEM SPOKOJNY BO WIEM, ŻE WSZYSTKO JEST MOŻLIWE itd itp, najlepiej tworzyć samemu swoje afirmacje ale z zachowaniem zasad po ówczesnym zapoznaniu się z nimi (czyli np. nie używać sformułowań typu: nic złego mnie nie spotka, tylko: spotyka mnie samo dobro)

7. Zastanów się i napisz czego oczekujesz od związku, jak ma wyglądać ta relacja, co ma w niej być najważniejsze, czego oczekujesz od bycia razem, partnera i stwórz priorytety (w końcu masz czas wolny więc możesz się bawić w takie rozważania, które nakręcają energię i poruszają te całe atomy we właściwym kierunku)

olewaj system i się nie spinaj

8. Zawsze uważałam, że miłość swojego życia można trafić nawet w warzywniaku. Zresztą często NAJCIEKAWSZE RZECZY SPOTYKAJĄ NAS WTEDY, KIEDY SIĘ ICH NIE SPODZIEWAMY. I swojego męża też tak poznałam. Kiedy nie byłam przygotowana, słaby make-up i z jedną próbką pomadki z gazety czytanej w pociągu posiadanej akurat w torebce na stanie… Nie żebym o siebie nie dbała ale nienawidziłam wtedy facetów i przeżywałam związany z tym bunt (co działa odwrotnie bo jak na czymś nam aż tak nie zależy to właśnie naprasza się samo). Dlatego olej system, wyluzuj się i nie spinaj za często czy masz np. perfekcyjnie pomalowane oko i zrobione włosy

9. Bądź sobą. Zawsze. Szczerość popłaca, a czasami wszystko zaczyna się od jednej rozmowy i wzajemnego zrozumienia. Sądzę, że wiele konfliktów, wzajemnych urazów i spadek uczucia pojawiaja się też z tego powodu, braku szczerości. Owijamy w bawełnę zamiast mówić wprost, oczekujemy zrozumienia, a jak ktoś ma nas nim obdarzyć skoro nie wie co się tak naprawdę z nami dzieje? No i darujmy sobie np. ciche dni, nie wpływają dobrze na jakość związku, to gierki, za które dostaniemy… też gierki… tadam!

10. Podejmij decyzję czego tak naprawdę chcesz. Nierzadko jest tak, że wydaje nam się tylko, że chcemy się z kimś związać ale jak przychodzi co do czego to uciekamy (na różne bardziej lub mniej finezyjne sposoby). Dlatego SKONFRONTUJ się ze sobą i nie bój się tego. Masz prawo do różnych odczuć i życia po swojemu. Przymus rodzi opór i nie zmuszaj się do niczego bo np. tak trzeba czy wypada (lub boisz się, że nigdy już nikogo dla siebie nie spotkasz). Masz szansę przyciągnąć do siebie i trafić  na dokładnie takiego samego odmieńca jak Ty 🙂

POWODZENIA! Mam nadzieję, że nikogo nie zszokowłam 😉 A jak tak to proszę napić się meliski YO całuski herbatuski :**

 

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

46 myśli na temat “jak przyciągnąć do siebie miłość swojego życia”

  1. Byłam ciekawa tego postu po tytule ale niestety w 1 punkcie już mnie odrzuciło – znam osoby głównie w świecie chrześcijańskim, które mając po 40 lat chodzą z listą idealnych cech… taka lista zamyka nas na druga osobę, nie daje pola do rozwoju i zmiany – a przecież w czasie życia się zmieniamy czy tego chcemy czy nie, także z moich obserwacji takie listy jedynie przeszkadzają i zamykają na druga osobę niż pomagać – jasne, że te osoby powinny mieć podobny sposób patrzenia na świat do nas czy WARTOŚCI, ale cechy – cechy czy zainteresowania się ZMIENIAJĄ! Warto o tym pamiętać.

    1. Szkoda zatem, że nie doczytałaś do końca… Spisanie cech potencjalnego partnera pozwala uporządkować nam czego tak w ogóle chcemy i traktujemy to troszkę jako zabawę i ćwiczenie na wyobraźnię. Z pewnością nie robi się czegoś takiego raz na całe życie ani sztywno nie trzyma punktów o czym jest w dalszej części mojego tekstu. No ale to by trzeba chociaż pobieżnie przelecieć wzrokiem. Daleko mi do środowisk chrześcijańskich i sposób znam od przeciwstawnej grupy ludzi – mistyków i ezoteryków. Wszystkie punkty stosowałam na sobie i jak się okazuje z powodzeniem. Chociaż tradycyjna modlitwa też nie zaszkodzi 🙂 pozdrawiam 🙂

  2. nie ma co szukac na sile, dajmy poniesc sie losowi,a le trzeba spisac to czego szukam co jest dla nas wazne uporzadkowac to wszystko

    1. tak, akceptowanie siebie to też akceptacja samotności… tak sobie myślę, że żeby stworzyć związek najpierw trzeba nauczyć się być ze sobą samym 🙂

  3. Bardzo podobają mi się Twoje porady ❤ Dziś myślę bardzo podobnie, ale partnera już nie chcę szukać, bo mam kochanego męża 😉 8 lat temu zupełnie nieświadomie zastosowałam poradę numer 8 – szłam na babskie party, gdzie jak się okazało przypadkowo pojawili się też chłopaki 😉 Był też mój Janek ❤

  4. Jesteśmy z moim mężem razem już 10 lat i ostatnio rozmawialiśmy o tym jak dziś jest trudno już nie tyle z kimś się zeiązać co umówić na randkę. W dorosłość weszło aspołeczne pokolenie – brylują na Tinderze ale w rzeczywistości boją się zacząć rozmowę. Wiele moich koleżanek narzeka, że kończą się czasy gdy po prostu wychodzisz gdzieś, ktoś wpada ci w oko, zaczynasz rozmowę, flirtujesz itp. Ludzie wolą stawiać te pierwsze kroki online co po prostu jest przerażające. Trudno dziś odnaleźć drugą połówkę.

  5. Dokładnie! Najważniejsza jest akceptacja samej siebie. Później własnie konfrontacja z rzeczywistością i odwaga! Sama wychodzę z założenia, że lepiej czegoś spróbować i ewentualnie żałować niż nie zrobić nic, i mieć żal do samej siebie, że się nie zrobiło.

  6. Kluczem do fajnego związku jest miłość do siebie samej. Kochając siebie możemy dać też miłość innym i wymagać od drugiej strony tego samego. Nie jestem zwolennikiem lotu na najwyższym poziomie, bo my sami też mamy wady, a nikt idealny nie jest. Ale wybierając sobie partnera warto stawiać wysoko poprzeczkę i już od początku relacji, umiejętnie ją kształtować. O ile druga osoba tego chce, bo nic na siłę, do każdego związku trzeba po prostu dojrzeć.

    1. bardzo słusznie napisane… miłość do siebie to podstawa chyba do obdarowania miłością innych… oczywiście każdy wady ma ale to piękne, a inaczej byłoby nudno 🙂

  7. Często przewrotnie znajdujemy “coś” dopiero jak przestajemy szukać, z miłością jest podobnie. Ale tak jak piszesz najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą, siebie akceptować i być szczęśliwym – wtedy wszystko przychodzi łatwiej! 🙂

  8. Ciekawe porady. U mnie bylo tak ze do 30 roku zycia bylam pewna ze bede singlem cieszacym sie zyciem 😉 A tu z nienacka bum strzala Amora i juz jestem 2 lata po slubie hihihi Mojego meza poznalam przez moja przyjaciolke i to bardzo nietypowa historia 😉

  9. Ja bym dodała do tego wyjście do ludzi! To chyba najważniejsze, bo siedząc w domu i myśląc nie poznamy nikogo. Warto rozwijać swoje zainteresowania, zapisać się na jakiś kurs. Bardzo możliwe, że poznamy tak osobę z podobnymi zainteresowaniami.

  10. Jestem temperamentną kobietą, miałam problem żeby dostrzec tego jedynego. Dostałam radę aby zwolnić tempo, rozejrzeć się wokół. I fakrycznie był tak blisko mnie, a ja nie byłam w stanie go zauważyć. Os 11 lat jesteśmy razem.

    1. Super 🙂 dobrze, że się udało ale rzeczywiście, trzeba zwolnić, wyluzować się i odpuścić, a wtedy miłość przychodzi sama 🙂

  11. “Baw się i ciesz życiem, kochaj siebie, akceptuj, nie obwiniaj(…)” – idealne podsumowanie 🙂 Kiedyś usłyszałam dobry tekst. By znaleźć kogoś, najpierw trzeba pokochać siebie. Idealne w punkt!

  12. Zgadzam się ze wszystkimi punktami. Bardzo trzeźwe i asertywne podejście 😉 Też myślę, że połówek może być wiele. Żeby przyciągnąć cudowną miłość, trzeba taką właśnie siebie obdarzyć. A to chyba, kurczę, najtrudniejsze 😉 Ale nie niemożliwe.
    “Nie robić czegoś, bo tak wypada”. Wydaje się, że w XXI wieku to oczywistość, a jednak to wciąż aktualne. Trochę trzeba tych łez wylać, żeby to zrozumieć. Dobry wpis, proszę więcej “szokowania” 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *