przytul siebie

Odrzucenie przez rodzica wywiera na życie człowieka ogromny wpływ. Oczywiście najbardziej przerąbane mają osoby kiedy uczyniło to oboje rodzicieli no i odtrącenie przez matkę ma jeszcze inny wydźwięk.

Też zdarza się, że kobiety z niezrozumiałych przyczyn porzucają czasem swoje potomstwo bez skrupułów. Bo mężczyznę można jeszcze jakoś (społecznie) wytłumaczyć całkiem typowo: że tacy są, że nie noszą w brzuchu tego dziecka, że nie są z nim aż tak związani jak matka i tym podobne dyrdymały.

takie odtrącenie przez ojca to dla dziewczynki cios w samo serce, które długo długo odbija się echem na jej życiu …

Tekst napisał się jednak o odrzuceniu przez ojca, bo temat jest ciągle na czasie i samce przodują w tej kwestii niepodzielnie. Robiąc traumę swoim dzieciom, z którą często nie idzie poradzić sobie przez resztę życia. Nawet jeżeli podchodzimy do tego świadomie, nawet jak próbujemy różnych terapii i jak wydaje nam się, że już jest wszystko ok. To i

po wielu latach pozornego uśpienia emocji i pozornego poukładania w głowie sobie tego wszystkiego potrafi ta podświadomość wychylić nosa

i skonfrontować nas po raz kolejny z bolesnym faktem. Sytuację taką może spowodować np. jakieś całkiem błahe doświadczenie życiowe, które się pojawia, spotkanie jakiejś osoby czy inna sytuacja uruchamiająca tenże uśpiony tylko potencjał.

Zwłaszcza piętno odbija się na dziewczynkach, które kompletnie gubią się w późniejszych relacjach z mężczyznami i nawet gdy są niby takie silne i samowystarczalne potrafi podrapać je po długim czasie ten pazur rozpaczy.

A rozpacz przybiera przeróżne formy

i z reguły jest błaganiem/wołaniem o miłość. Chyba też w wieloletnich związkach kiedy na początku czujemy się takie kochane i docenione tkwi pułapka iluzji w jakie się ładujemy. Bo już sądzimy że jesteśmy na prostej, mamy tego, który obdarza nas tym wymarzonym, wyczekiwanym uczuciem, a po czasie klapa. I kiedy partner przestaje aż tyle poświęcać nam czasu, nie czujemy od niego zaangażowania – zaczynamy tracić grunt pod nogami. Od razu czujemy się niekochane i znowu odtrącane. Na początku podświadomie bo oczywiście nie chcemy przyjąć tego do wiadomości. Bo tak naprawdę chodzi “tylko” o tę MIŁOŚĆ. O to, że mamy jej niedosyt i czujemy permanentny brak tegoż uczucia. Bo nie potrafimy dać go same sobie tyle, żeby starczyło. A zabrakło energii mężczyzny w dzieciństwie, jego miłości i ochrony.

nieumiejętność nawiązywania zdrowych relacji z mężczyznami, obwinianie siebie, ciągła pogoń za byciem kochaną to tylko niektóre z czynników rzutujące na życie wewnętrzne takiej kobiety …

Czy nie jest też tak, że kobiety odtrącone przez ojca wiążąc się z kimś tak bardzo chcą zasłużyć na tę miłość właśnie?

Że robią wszystko by ją otrzymać, by wygrać, by czuć, że są dla kogoś najważniejsze? A to błędne koło bo nikt nie jest w stanie pokochać nas za tego ojca. Jeszcze bardziej błędna jest jakby niewiedza, że

nie musimy na to uczucie ciągle zasługiwać i walczyć o nie.

To wypracowany przez lata schemat popycha nas do czegoś takiego. Miłość jest albo jej nie ma. Kocha się kogoś albo nie . Proste. Nie kocha się za COŚ, kocha się za nic. Tak po prostu, jak to kiedyś gdzieś ktoś powiedział. Ale w przypadku gdy tata odchodzi w siną dal sytuacja zaczyna drastycznie ulegać zmianie i jeżeli olewa nas to niestety gubimy się już w tej całej miłości totalnie. Tym bardziej, że

często rodzice nie tłumaczą dzieciom co się dzieje z ich związkiem sądząc, że tak będzie dla nich lepiej.

Błąd? Może mniejszym złem jest jednak otwartość i szczerość dopasowana do wieku dziecka bo one wszystko i tak czują i widzą więcej niż się wszystkim wydaje. Tym bardziej o rodzicach, których obserwują. I działa to później na ich zgubę bo nie wiedzą co się z nimi dzieje. Co ci dorośli wyprawiają. Dlaczego mama wyrzuca tatę lub tata odchodzi do innej pani (która często eliminuje do skutku pierwszą rodzinę). Doprowadza to bowiem później do wewnętrznych, duchowych tragedii kiedy np. dzieci zaczynają się obwiniać, że to może przez nich albo uczucia w stworzonym związku stygną (po różnym czasie ale prędzej czy później trochę jednak tak – przynajmniej u przeciętnych ludzi) i znowu cierpimy. Utożsamiamy tego męża z tatusiem, którego nie było, a to tylko facet, który np. gdy pojawiają się dzieci nie staje na wysokości zadania i zamyka się w swoim świecie.

Piszę o przypadkach skomplikowanych bo kobiety które nie otrzymały wystarczającej miłości od ojca przyciągają do siebie specyficznych mężczyzn. I potrafi to wszystko wypłynąć choćby po długim upływie czasu, niestety.

A tak się staramy, kochamy tych partnerów chyba czasem bardziej niż siebie, chcemy żeby byli blisko, rozumieli nas, poświęcali czas, uwagę i dupa blada. Nagle ty dziewczynko zostajesz znowu sama i porzucona. Wewnętrznie. Ze swoim kłębkiem myśli w głowie i jeszcze większym kłębowiskiem uczuć w sercu. Jeszcze gorzej, że odarta z rozwoju i kariery własnej na korzyść sukcesów jego. To oczywiście przejaskrawiony świat emocji odrzuconej kobiety bo przecież każdy ma prawo się zmieniać, ba, ma też prawo przestać kogoś kochać czy się angażować. To tylko od rodziców wymaga się żeby kochali bezwzględnie swoje dzieci i często tak właśnie się dzieje ale przeniesienie problemu na partnera niestety utrudnia sprawę w relacji damsko-męskiej.

czasami wiele razy trzeba wracać do starych wątków by rozprawić się z nimi na dobre… warto przyjrzeć się sobie, swoim uczuciom i zastanowić się czy na pewno zostawiliśmy za sobą przeszłość czy jednak jest jeszcze w nas ten potencjał, który uruchamia stare wzorce …

Z drugiej strony dobrze, bo można się z tym wszystkim skonfrontować i nawet ostatecznie (może) przerobić i rozstać z demonem. Wierzę, że TO akurat jest możliwe. Choćby cena była bardzo wysoka. Bo czas leci i młodsze nie będziemy. Żyjemy w dobie szybkiego seksu i kultu młodości. W dobie braku wartości, zasad i ideałów – te musimy tworzyć sami. Poświęcić temu swoją energię.

Bo jedyna miłość pewna w życiu dorosłego człowieka to miłość do samego siebie.

I każda pora jest dobra żeby to zrozumieć. Że żaden partner NIGDY nie zastąpi na dłuższą metę ojca bo może po prostu przestać cię kochać. Więc ta walka w sumie o tą miłość, te wszystkie podejmowane próby zasłużenia sobie na nią – o kant tyłka rozbić. No ale żeby człowiek był mądrzejszy to nie popełniałby w życiu błędów. Niestety najboleśniej uczymy się na swoich własnych.

Nie zawsze też metody psychoterapeutyczne skutkują chociaż przybliżają nas do prawdy o samej sobie. Nie wiem też czy jest się w stanie do końca z tego wyzwolić i to pewnie w dużej mierze zależy od indywidualnych predyspozycji i wrażliwości jednostki. Czym wrażliwszy człowiek tym dłużej go to wszystko trzyma i siedzi w nim choćby głęboko zakopane pod pozorami szczęścia.

Bo jako kobiety tak bardzo czasem pragniemy tego domu, tego czego nie zaznałyśmy w naszych rodzinach, że poświęcamy się z tą miłością ZA bardzo.

Przesadzamy gubiąc siebie żeby zostać później z niczym lub z ochłapami, które facet nam podrzuca. W naszym oczywiście mniemaniu, bo jego może akurat na tyle właśnie stać. I nie jest w stanie wykrzesać więcej i inaczej okazać swoich uczuć, które może ma. A my przeżywamy i bierzemy wszystko bardzo dosłownie.

zawsze możemy zasiać nowe idee w swoim umyśle, a w swoim sercu poczuć prawdziwą miłość do samego siebie, taką, która wystarczy za wszystkie inne

Zastanawiam się też jak przerwać łańcuch żeby dzieci odrzuconych matek nie doznały tego samego? Kiedyś sądziłam, że jest to możliwe, teraz z biegiem lat i doświadczeń chyba nie jestem już tego taka pewna. I oczywiście są przypadki kiedy wszystko układa się prawidłowo i kobiety wyzwalają się z przeszłości ale mnóstwo dostaje dalej w kość. I często naszych dzieci też to nie minie, nawet jeżeli zapowiadało się zupełnie inaczej. Może nawet przełamanie schematu nie wystarczy, bo

jeżeli w głowie jest nadal dany kod to i tak przyciągniemy to co w niej siedzi naprawdę.

Nie ŚWIADOMIE tylko właśnie na linii totalnej nieświadomości. Tylko wydaje nam się, że nad wszystkim panujemy.

Jak się z tym pogodzić? Czy w ogóle można to zrobić? Walczyć czy odpuścić? Co zrobić jeżeli potrzebujemy dużo uczucia (którego nie dostaliśmy w dzieciństwie wystarczająco), a nadal go nie mamy… Jak żyć? Ciągle szukam odpowiedzi na te i tym podobne pytania bo już tyle razy sądziłam, że sytuacja z dzieciństwa przestała mieć na mnie wpływ, iż prawie w to uwierzyłam.

Bzdura, bo problem jak się okazuje nadal siedzi. I szarpię się czasem ze sobą, że chciałabym czegoś więcej. Takie kobiety jak ja może ciągle pragną jeszcze więcej i więcej miłości dlatego czasem rzucają się nie w tę wodę co trzeba bo sądzą (znowu podświadomie), że sobie gdzieś to zrekompensują. Że jest gdzieś ten rycerz na tym jebanym białym koniu, który będzie kochał zawsze tak samo mocno i uratuje nas przed złem tego świata. Wszystko krąży wokół tego głodu uczuć .

Dlatego czuję, że trzeba SIEBIE kochać ponad wszystko i wszystkich, przestać szukać miłości poza swoją osobą bo to pozorne, ulotne i krótkie. I jeżeli coś nie wyjdzie wracamy do punktu wyjścia. Nie pomoże zmiana partnera ani czuły kochanek, to tylko na chwilę leczy podskórny ból, który sam z siebie w cudowny sposób jednak nie chce wyparować. To krótkotrwałe antidotum i oczywiście można je stosować całe życie tylko do nikąd to nie prowadzi.

Nikt nigdy, żaden mężczyzna nie pokocha nas jak ojciec.

Nie ma takiej możliwości. Lepiej zdać sobie z tego sprawę wcześniej i przestać się oszukiwać. Owszem, chwilowo to przeniesienie zrekompensuje nam barki ale to jest tylko chwilowe (piszę “chwilowe” nawet w kontekście wielu lat).

Dlatego dziewczynkom tak trudno zbudować zdrową relację z mężczyzną. Zdrową, że nie będziemy od nikogo nic oczekiwać. Zdrową, że dajemy komuś wolność i swobodę uczuć. Dajemy ją też sobie. Zdrową kiedy oboje robimy to, co uważamy za słuszne. Zdrową, kiedy nie cierpimy, że nagle nie jesteśmy najważniejsze bo jesteśmy – DLA SIEBIE. A on nie musi nam tego non stop okazywać. Właśnie, OKAZYWAĆ. Tak bardzo pragniemy cały czas tego okazywania uczuć. I jeżeli któraś się w to w związku uwikłała, a ma podobną sytuację, to woła o miłość taty. O potwierdzenie, że to TATA kocha. Bo prawda brutalna jest czasem nie do przyjęcia.

nie pijmy więcej trucizny, która pozornie wydaje się być nieszkodliwa, a zatruwa naszą duszę … przestańmy gonić coś, czego nie można złapać … odpuśćmy sobie i dajmy szansę na nową jakość życia, nikt za nas tego nie zrobi 🙂

Przytul więc siebie mocno,

najmocniej jak potrafisz, stań się swoim ojcem i matką szanując swoje potrzeby i uczucia, stań się rodzicem dla siebie, który nie idzie na łatwiznę i dba o dobro swojego dziecka, rodzicem który nie krytykuje siebie, kocha zawsze, bezgranicznie, bez względu na wszystko. Bądź dla siebie rodzicem wyrozumiałym i pełnym troski, zadbaj o swój wypoczynek, o komfort swojego wewnętrznego życia, zaakceptuj swoje wady i ograniczenia i przestań żebrać o coś, co masz w zasięgu własnej ręki. MIŁOŚĆ. Ona jest wszędzie, jest w Tobie, we mnie, w każdym z nas. Trzeba tylko dać sobie do niej prawo. Wyzbyć się żalu, odciąć od przeszłości, przestać szukać dookoła winnych i w sobie też, pokochać od nowa tych rodziców za dane życie i skupić bardziej na sobie, ewentualnie na swoich dzieciach. A pewnych rzeczy nie przeskoczymy, możemy tylko zacząć w końcu przyciągać inne. Choćby nauka tego trwała długi czas to jest możliwe, bo WSZYSTKO JEST MOŻLIWE.  Ty i ja mamy moc w sobie TERAZ. Nikt i nic nie jest jej w stanie odebrać prócz nas samych. Sami siebie zabijamy często na własne życzenie. LOVE

Ściska mocno te, które tego potrzebują i tych, którzy przeczytali do końca

Bea

Ps. Nie wykluczam ciągu dalszego bo to temat rzeka i słowo do znajomych: nie, nie mam kochanka i nie, nie piszę tylko o swoim życiu, mimo wplatanych wątków osobistych 😉 Z życia w terapeutycznym domu mogłaby być już całkiem gruba książka 😉  A temat okazał się być po prostu aktualny i być może potrzebny kobietom z podobną historią do mojej, której się nie wstydzę…

obrazek wyróżniający: Dorina Costras

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

56 myśli na temat “przytul siebie”

    1. chyba nie ma wręcz innej drogi i od tego trzeba zacząć 🙂 chociaż jak się okazuje nie zawsze i nie dla wszystkich jest to takie proste 🙂

  1. Przeczytałam do końca. Przeżyłam też. Dotarłam do podobnych wniosków. Ćwiczę, bo to trudne jest. Raz wychodzi, raz nie wychodzi. Ale kierunek dobry 🙂 Pozdrawiam Beato

    1. Syn to syn, sądzę, że to trochę inna relacja, cudowna i wyjątkowa ale miłości taty nie zastąpi 🙂 pozdrawiam ♥

  2. Ja nie widzę by cokolwiek co tu pisze zgadzało się ze mną i kobietami, które znam, które zostały opuszczone przez ojca… ale spoko.

    1. Cieszę się jednak nie wszystko to są tylko moje prywatne spostrzeżenia, a również psychologia o tym mówi 🙂 pozdrawiam
      Ps. Oczywiście prawdziwa psychologia, nie internetowa. Jest wiele pozycji na ten temat i powiązanych z nim np książka “Kobiety, które kochają za bardzo”, polecam. Deficyt miłości ojca ma swoje konsekwencje nawet jak pozornie tego nie widzimy. Chyba, że zastąpił go kochający ojczym bo i tak się zdarza 🙂

  3. A może hawajska modlitwa wybaczania by pomogła:
    przepraszam cię, jest mi bardzo przykro,
    wybaczam sobie, wybaczam tobie,
    kocham siebie, kocham ciebie.
    Poza tym zgadzam się z Tobą całkowicie 🙂

    1. Hawajska modlitwa jest jak najbardziej na miejscu, stosuję ją od lat tylko dopiero niedawno dowiedziałam się, że to Hawajska. Praktyki psychoterapeutyczne bazują na podobnym przesłaniu 🙂 A że u mnie teksty o wybaczaniu już były to nie chciałam się aż tak powtarzać, dlatego tylko wspomniałam…

  4. Bardzo potrzebne są takie wpisy, bo ja niby o tym wszystkim wiem, ale zapominam. Rzucam się na głęboko wodę, bo idę w dym za emocjami, nie za zdrowym rozsądkiem i później się okazuje, że rzeczywistość jest inna niż odczuwane emocje. Czasem jest tak, że nie rozróżnia się tego czego się oczekuje, a co jest. Czasem za bardzo się chce…

    1. O tak te emocje bywają zgubne, wiem coś o tym bo próbuję od dawna nad nimi zapanować i wiele razy były przyczyną mojego totalnego poplątania (żeby nie powiedzieć zguby). Zdecydowanie lepiej mi się żyje kiedy są na w miarę jednakowym poziomie. Niestety też często zapominam o wszystkich teoriach, a nawet zdobytym doświadczeniu i lecę nie w tę stronę co trzeba. Do przedabrzania też mam tendencję co niestety nie zawsze wychodzi mi na dobre. Dziękuję pięknie za odwiedziny i pozdrawiam ciepło 💜 💜 💜

  5. Głęboki i ważny tekst. Czasami ciężko jest sobie wyobrazić przez co przechodzą inne osoby, jeżeli sami nie znaleźliśmy się w danej sytuacji.

    1. Dziękuję bardzo 💙 Dokładnie, nie będąc w jakiejś sytuacji nie jesteśmy czasem w stanie wyobrazić nawet czyjeś położenie…

  6. Poświęcenie za bardzo, miłość za bardzo (jakkolwiek dziwnie to brzmi), rezygnacja z siebie za bardzo, to jakże częste grzechy kobiet, w większym lub mniejszym stopniu każda z nas przez nie przechodzi, z czasem ucząc się odpowiednich proporcji. Córka może też mieć świetny kontakt z ojcem, a brakuje jednego elementu, i później w dorosłym życiu to właśnie pokłosie tego elementu rzutuje na jej wybory.

    1. O tak, może mieć dobry kontakt z ojcem, a np słabszy z matką. Jeżeli oboje rodziców jest zdrowych emocjonalnie to raczej i dzieci takie są. Oczywiście wyjątki zdarzają się zawsze i totalnej reguły nie ma…

    1. O tak, u niektórych dzieci to bardzo widać, dorośli już lepiej się maskują ale ktoś jest spostrzegawczy i ma czuja to też zauważy…

  7. Uważam, że każda relacja odbija się na nas w jakimś stopniu. Każda nas czegoś uczy, na coś nas uodparnia, pozostaje w naszej głowie i sercu. Wiadomo, że to rodzice towarzyszą nam od urodzenia i to na podstawie ich relacji między sobą i ich relacji do nas kształcimy w sobie niektóre poglądy. Każdy z nas jest wyjątkowy i tylko od nas zależy na jakich ludzi wyrośniemy i co będzie dla nas najważniejsze! Przede wszystkim pokochać i zaakceptować siebie, a potem cały świat:)

  8. Bardzo mądry tekst! Akurat w moim przypadku cieszyłam się, że mój biologiczny ojciec nas zostawił i na chwilę obecną wydaje mi się, ze traumy z tego powodu nie mam, jednak zgadzam się z Tobą, że kobiety szukają w mężczyznach cech charakterystycznych dla swojego ojca.

    1. Może tak być. Wnioskuję po swoim życiu, że te moje przejścia na pewno miały wpływ na moje zachowanie i to, co przyciągałam…

    1. chyba nie ma takiego wytłumaczenia ale ludzie próbują różnych sposobów na uciszenie sumienia… i mi również co poniektórzy mówili, że to nic takiego i jestem dorosła to ojca przecież nie potrzebuję… za to dzieci z jego drugiej rodziny, jak się okazało potrzebują go do dziś i to tylko ja musiałam radzić sobie bez niego…

  9. Dobry wpis. Temat zamiatany pod dywan częściej niż podatki w ustach polityków. A bez rozmowy na ten temat nic się nie zmieni.

    bo dziecko czuje, wie i… dorasta.

    1. Dziękuję bardzo i zgadzam się, o tym się za dużo nie mówi, a z dziećmi trzeba rozmawiać również na niewygodne tematy…

  10. Bez matki i ojca wychowywałam się, tak bardzo nie chcę ich błędów popełnić, w młodości wiązałam się z róznymi facetami, na szczęście przelotnie, obecnie mam męża, dzieci i jest mi dobrze, czy kocham siebie? nie wiem, nie jestem idealna, ale kto jest

    1. Nie ma idealnych ludzi, a i błędów wszystkich nie unikniemy… Ale świadomość siebie i swoich doświadczeń sądzę, że pomaga w życiu, pozdrawiam cieplutko 💙💙💙

  11. Chyba nawet do końca nie potrafimy pojąć w naszych umysłach jak wiele się za nami ciągnie od czasów dzieciństwa. Miłość na sile, krytykanctwo, odrzucenie …chyba nie bez powodu słusznie mówi się „ czym skorupka za młodu nasiąknie …” Pięknie to opisałaś

  12. Mocny tekst! Jeżeli nie pokochamy siebie i nie zaakceptujemy, to będziemy taką studnią bez dna, gdzie ta miłość od innych nigdy nas w całości nie wypełni, zawsze będziemy potrzebować więcej.

  13. Żeby pokochać siebie, by móc pokochać drugą osobę trzeba najpierw zaakceptować siebie. I mamy kółko zamknięte, równanie często trudne do rozwiązania. Z tej nieakceptacji siebie i swojego życia wynika wiele problemów, nie tylko problem z dawaniem miłości.

  14. Wygląda na to, że w sumie udało mi się w życiu. Swojej historii nie będę opisywać, ale męża mam najlepszego na świecie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *