matka beatka

Czasami zastanawiam się czy te naczynia w zlewie muszą się tak dziko mnożyć? Mają zdolność kompletnej klonizacji, niby myję wszystko na bieżąco, a one nadal SĄ. I czekają na tego, który pierwszy się nad nimi ulituje.

To znaczy wiadomo, że z własnej woli zrobię to raczej ja. Facet jak to facet, będzie pół dnia przechodził obok i nie zauważy. Tylko ulubiony jego kubek stoi zawsze gotowy do zaparzenia herbaty w miarę schludny 🙂 Czytałam gdzieś takie porady dla kobiet, że

żeby wyegzekwować pomoc partnera w podrzędnych czynnościach domowych należy zaprzestać wykonywania tychże.

O super rada, być może nawet skuteczna i w końcu gdyby

Czytaj dalej matka beatka

głupie to może

SERCE I MÓZG.

Może jest to całkiem prozaiczna sprawa bo oklepana przez jedną z reklam sprozaiczniła ją jeszcze bardziej ale wymienione wyżej narządy odgrywają niezwykle istotną rolę w naszym życiu.

Zarówno jeden jak i drugi mają bardzo duży wpływ na nas, oddziałują wywołując emocje, a jak wiadomo to te sterują naszym myśleniem i w konsekwencji czynami. Do tego są ciekawe gdyż zawiadują całkowicie odmiennymi funkcjami. Cały czas jesteśmy pod wpływem mózgu i słuchaniem duszy czyli dla mnie serca.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że często/najczęściej NIE kooperują  spójnie i razem tylko każde nadaje co innego i ma swój repertuar. Nie we wszystkich kwestiach, z reguły najbardziej rywalizują o pozycję w tych najważniejszych dla nas sprawach, kiedy np. nie potrafimy wybrać

czy mamy coś zrobić bo tak nakazuje nam rozsądek, czy może lepiej postąpić tak, jak gdzieś w głębi duszy czujemy.

Zawsze jesteśmy w takich chwilach rozerwani, gryziemy się, analizujemy, przedstawiamy sobie w głowie wszystkie za i przeciw, aż w końcu może dajemy radę podjąć jakąś decyzję – czy taką jak każe rozum, czy dyktuje serce…?

Czytaj dalej głupie to może

wybacz kotku

Ludzie w celu odnalezienia siebie i pomocy, najczęściej kiedy w ostateczności zrozumieją, że jest im ona potrzebna, udają się na różnego rodzaju psychoterapie, poruszają wróżki, jasnowidzów i inne wszelakie pomoce duchowe ale często wcale nie chcą chyba tak do końca tego uzdrowienia. A czas mija i spożytkowany na negatywnych odczuciach działa na naszą, niestety, ale niekorzyść.

Z obserwacji wychodzi mi bowiem, że jak sprawy dochodzą do takiego wybaczenia wtedy odzywa się bunt,

sprzeciw, jątrzone są krzywdy, z których każdy/wielu uważa, że jego jest ta NAJwiększa. Nie ma co toczyć sporów, która jest większa bo jednak każdy ma to co ma i (może) to, co jest w stanie unieść. Oczywistym bezsensem staje się porównywanie, pomniejszanie cierpienia innych i sianie destrukcyjnego egoizmu. Epatowanie swoją własną krzywdą ma sens jedynie taki, że osoba skrzywdzona przekonuje siebie, że ma prawo nienawidzić i nie wybaczyć. Rozmowy np. z rodziną czy przyjaciółmi prowadzą często do udowodnienia tejże teorii i żadne logiczne argumenty doń nie docierają. Dziwne są dla mnie stwierdzenia (jakoby zapewne) terapeutów (z dyplomami wszelakimi, a jak!) że jak cierpienie zaszło duże (tu pojawia się ocena kto ma prawo tak uważać i co znaczy “duże”) to wtedy jest się wytłumaczonym i oczywiste jest, że wybaczyć nie musimy. Tylko mamy/możemy sobie z tym żyć.

Czytaj dalej wybacz kotku

trening asertywności

Niby taka prosta i oczywista sprawa z tą asertywnością ale czy na pewno? Czy potrafimy wyrażać jasno nasze wątpliwości tam, gdzie naprawdę trzeba to zrobić, a nie tylko w domowym zaciszu, miotamy się jacy to jesteśmy asertywni lub, że tacy właśnie nie byliśmy ? 🙂

Bo obwiniamy się później w stosunku do siebie, że nie powiedzieliśmy wprost o co nam chodzi czy chodziło. I na przykład podają nam w pizzeri przypaloną pizzę i ciekawa jestem ilu z nas ją odda i wyrazi swoje niezadowolenie, a ilu jednak coś tam przełknie, chce być grzeczna i kulturalna bo przecież często tam bywa i dopiero jak wyjdzie postuka się w czoło.

A mówienie o co nam chodzi jest bardzo ważne

żeby uniknąć samosądów, wyrzutów sumienia i niszczenia siebie. Żeby uniknąć destrukcyjnej i złej energii skierowanej przeciwko sobie samemu.

Czytaj dalej trening asertywności

t(r)endy i owędy

Ostrzeżenie przed przekleństwem!

Tak sobie obserwuję te trendy i owędy myślę sobie, że nic

tylko skrajności.

Bo albo promowana jest mega chudość, co obserwujemy zwyżkowo od końca lat 90-tych, albo od jakiegoś czasu, dla odmiany, zupełna otyłość.

Nie mam nic do jednych ani do drugich i proszę się nie obrażać ale zastanawiam się gdzie jest miejsce dla średnich ludzi czy konkretnie dziewczyn? Piszę “dziewczyn” bo to one najczęściej padają ofiarami mody i dążą do nieistniejącego ideału. Chociaż anoreksja zatacza szersze kręgi i coraz więcej chłopaków/mężczyzn też pada jej ofiarą.

Czytaj dalej t(r)endy i owędy

bezcenna wartość

Poczucie własnej wartości jest czymś bezcennym, co zdecydowanie determinuje nasze życie. Okazuje się, że bez niego niewiele zrobić możemy, miotamy się od mniejszych do większych niepowodzeń ale takich w środku, sami przed sobą. Na zewnątrz wszystko jawić może się inaczej i wcale tak światu nie pokazujemy i nie uzewnętrzniamy swoich myśli na swój własny temat. Nie opowiadamy o przeżyciach i dialogach toczonych w środku z własną osobą. Nierzadko nawet przed specjalistą nie mamy na to najmniejszej ochoty i

unikamy jak ognia konfrontacji.

I to, co na zewnątrz przejawiamy nie koniecznie jest odzwierciedleniem naszego środka gdyż jeżeli wartości swojej własnej nie czujemy i nie posiadamy na stanie, będziemy poszukiwać jej u innych ludzi i próbować dowartościować się na zewnątrz. A licząc, że zawsze uda się to zgodnie z naszym pragnieniem/planem jesteśmy w błędzie.

Czytaj dalej bezcenna wartość

dobre zioła i złe wróżki

Tym razem chciałam nadmienić o uzdrowicielach i bioenergoterapeutach zahaczając o wróżki. Ale niee, nie te dobre z bajek, o których naczytaliśmy się w dzieciństwie. O te prawdziwe, które skrupułów nie mają. Nie neguję jasnowidzenia, to inny temat i uważam, że taka Aida Kosojan ma po prostu dar, z którym nic zrobić nie może. Widzi, wie i już. To inny temat (chociaż to też wyciąganie pewnych opcji, których jest wiele i wcale nie muszą się spełnić).

jesteśmy energią….

Korzystałam bowiem z ich usług niejednokrotnie i mimo paru porażek zawsze wierzyłam, wierzę i wierzyć będę w skuteczność takich terapii. Co prawda

nie jest łatwo znaleźć kogoś sensownego

i przez Naturę talentem obdarzonego bo cała horda w naszym kraju po kursach wyszkolonych więcej zamętu niż prawdziwego pożytku robi.

Czytaj dalej dobre zioła i złe wróżki

odgrzewane kotlety

Czy powracanie do przeszłości jest nam potrzebne? Czy w ogóle warto bawić się w odgrzewane kotlety i żyć złudzeniami? A może właśnie dobrze wrzucić na ruszt jaką zmarzlinę żeby te iluzje spadły i prawda wyszła jednak na jaw? Tylko czy aby na pewno niesie to dla nas jakąś korzyść?

Ogólnie

prawda jest niezbędna do życia w harmonii

przede wszystkim z sobą samym i bez niej daleko nie zajedziemy ale może jednak są jakieś okoliczności łagodzące mierzenia się z nią, a nawet wykluczające zupełnie proceder? Wszak życie rzuca nas na różne głębiny zmagania się ze sobą i światem i może czasem lepiej sobie czegoś zaoszczędzić…

czasami coś nam się po prostu wydaje… i widzimy obraz taki, jaki chcemy widzieć, nie koniecznie zgodny z rzeczywistością 😉
Chyba zależy od jednostki

bo wziąć to wszystko na klatę nie jest czasem łatwo, że na przykład nie znaczyliśmy dla kogoś tyle ile nam się wydawało.

Czytaj dalej odgrzewane kotlety

homeopatia w szponach systemu i głupota ludzka co granic nie zna

Uwaga, są przekleństwa i black tea!

Śledzę sobie ostatnimi czasy ataki na homeotpatyczne leczenie i kompletnie ni w ząb nie rozumiem tej nagonki. Wszak wiele państw Europejskich korzysta z niej zupełnie równorzędnie do medycyny tradycyjnej i nikt z tego żadnego halo nie robi. Mam wrażenie, że znowu tylko Polakom (tudzież blokowi wschodniemu) coś przeszkadza i tylko Polaków ona NIE leczy. We Francji z sukcesami stosują ją nawet chorzy na raka , a u nas prawie każdy farmaceuta gdy prosi się o taki lek komentuje, że to “tylko” woda i cukier. Mam już serdecznie dość ich niedouczenia lub świadomego wprowadzania klienta w błąd! Skoro ja, Beata, wiem jaki jest ich skład to oni nie wiedzą? Nie wierzę! Sprzedajne wrony, które kraczą jak system im każe, na usługach samego szatana.

Czytaj dalej homeopatia w szponach systemu i głupota ludzka co granic nie zna

dzieci (nie)małpy

Mamo (i wszyscy co wrażliwsi), ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem 😉 

Zastanawiam się co sprawia, że rośnie nam pokolenie dzieci małp? Czyli takich, które recytują, śpiewają piosenki, co poniektóre nawet posługują się językiem nieco bardziej biblijnym, skomplikowanym nawet i potrafią wymienić 5 grzechów głównych, a nie rozumieją prostych zasad jakże potrzebnych w codziennym życiu. I dla jasności nadmienię, że nie nie mam nic do nabywania artystycznych umiejętności naszych pociech tylko niech to idzie w parze z rozmowami i tłumaczeniem dzieciom co jest dobre, a co złe. Niech to nie będzie głównym punktem naszego zachwytu, zaśpiewałeś to odejdź do swojego pokoju. Jak w cyrku.

Np. czy nie poświęcamy dzieciom za mało czasu? Czy traktujemy po partnersku i dzielimy swoimi doświadczeniami stosownie do wieku? Czy cieszymy się na kolejne tysięczne to samo pytanie czy może odsyłamy dziecko z kwitkiem (tłumacząc sobie nasze zachowanie zmęczeniem, problemami itp.)? Może jestem już nudna ale to takie ważne dla nas i jakości naszego życia, a już na pewno dla najmłodszych …

Czytaj dalej dzieci (nie)małpy