facet

zaraz (ek)

Ze statystyk wynika, że

11 na 100 mężczyzn nie bierze udziału w żadnych czynnościach domowych.

Dla porównania wśród kobiet losem gospodarstwa domowego (w tym dzieci) nie przejmują się 4 na 10 tysięcy 🙂 No nie wiem czy te pierwsze dane o facetach nie są podane nazbyt optymistycznie 🙂 AŻ TYLU pomaga 😉 ? I po pracy sprząta, zajmuje się potomstwem i gotuje obiadki ???? A w wolnym czasie naprawia i reperuje? Czyżby? I w ogóle czy to dużo czy mało?

Zaraz -od słowa zarazek, malutki, a siejący nie lada spustoszenie i przybierający duże rozmiary rozrastające się na otoczenie rodzinno-domowe. Niewinnie wyglądający tylko z pozoru, po czym uwiera, a niejednokrotnie doprowadza do wybuchu. Emocji.

Zmyjesz naczynia?
– zaraz
Zejdziesz z psem?
-zaraz
Umyjesz wannę?
– już zaraz zaraz.
Zaraz-ek jeden nie daje za wygraną. Aż w końcu po 100-nej prośbie i kilku godzinach (czasem dniach, tygodniach, a nawet miesiącach) dalej od zadanego pytania nerwy puszczają. Może lepiej petycje pisać 😉

Faceci… Z prowadzonych obserwacji i wywiadów osobistych wychodzi, że większość jest właśnie takich. Co nie baczą na naczynia wychodzące ze zlewu, wannę brudną np. od Kalii bo dziecię podejrzane krostki na rączkach miało i trza było zamienić płyn do kąpieli na to – omija wzrok faceta zjawisko łukiem szerokim wyyyjątkowo. A zasięg ma dalekosiężny, ponad horyzontalny – z bliska bowiem nie wszystko (do)widzi. Natomiast chłopczykowi małemu tylko daj fioletową tabletkę do wody i odmów eksperymentalnej zabawy. Jak raz zobaczył to za nic nie pozwoli wlać rozcieńczonej wcześniej. Musi osobiście nadzorować postęp rozpuszczania “rysując” nią po całej wannie (mimo zakazu wydanego).

No pomijam odkurzacz, który gryzie wyjątkowo mocno, zęby z kąta szczerzy i zaraz unika go jak może, boi się widocznie, mop wiadomo – niewidkę czapkę na sobie nosi, okna – ooo tych zaraz nienawidzi szczerze, psina też czekała czasem dłużej na wyjście niż ustawa przewiduje ale tu nie oceniam (aż tak bardzo) bo spaniela poprzednika 2 razy spod sklepu zapomniałam zabrać, na szczęście siedział zdziwiony i nikt go nie zwinął. Zaraz dotyka (oczywiście nie bezpośrednio) np. kontakty i jak jaki zepsuty to i z rok na audiencję karze sobie czekać. Mało ważny, niepotrzebny, cichutki kontakcik.

Jest też “później” to znacznie groźniejsza odmiana poprzednika zaraz-a, oznacza odległe czasy, a nawet nie nastające wcale. Niezbyt miło jak w eter pada bo “później” lubi właśnie nie nadciągnąć nigdy i sama czasem zapominam o co mi chodziło dopóki tego czegoś nie potrzebuję i nie działa.

Nie trzeba mi kochanie co pół roku przypominać, przecież pamiętam – co za trafny żarcik 😀

Najlepsze jest to, że taki facet gdyby zechciał zrobiłby każdą rzecz ekspresowo, bez czasowego ani wielce fizycznego obciążenia, bez kobiecej furii, a jedyną konsekwencją byłoby poświęcenie swego wolnego (ha ha) czasu no, a to świętość nad świętości, ruszać nie można, chyba, że z odpowiednim wyprzedzeniem :

-kochanie za tydzień spali mi się lampa pod sufitem

-taak, a o której kotku?

Wtedy gdyby zaplanował może zdążył by w terminie.

Nie działają prośby, groźby, nic nie działa. ZARAZ to zrobię, a co pali się? Noo już już idę zaraz zaraz lecę przecież.

Owy zaraz rozwinął się z czasem, może nawet z wiekiem właściciela i odpowiednio proporcjonalnie non stop dorasta i dojrzewa 🙂

Przez przypadek zupełny odkryłam jednak coś co przyśpieszyć może akcję zniszczenia zaraz-a i może warto wypróbować w ekstremalnej sytuacji.

Rzecz nie żadna wybitna, może nawet na dość niskim poziomie, płytka jak w kałuży woda (lecz zmuszona kobieta posuwa się do różnych podstępów) ale jak się powie, że kogoś można przecież wezwać do naprawy to od razu (lub szybko bardzo) nagle rusza. I nie chodzi o zazdrość tylko ego męskie – że nie chce zostać urażone. Że inny samiec przyjdzie i zrobi, no i będzie górą. A w oczach samicy notowania (jednak) spadną. Sprawa odbywa się (może) nieświadomie dość, a nawet (zapewne) podświadomie, poza jasnością myślenia zwyczajnego i pospolitego, a nawet jakiegokolwiek. Testosteron, rywalizacja i te sprawy. Plus ta męska natura po prostu. Egoizm i ambicja to kręci facetów, a nie tam zwyczajne “proszę” i grzeczne pipi, a i awantury na niewiele czasem się zdają : ale nie krzycz proszę, opanuj się, powiedziałem, że (zaraz) zrobię to zrobię. Ula la. Zaraz zrobi 😉

A naczynia, cóż, w końcu się złamie tylko trzeba samemu zacisnąć zęby i nie myć. Wytrzymać 🙂 przeczekać najsłabszy moment i zacząć w to brnąć, a później ich widok już tak nie dręczy naszych oczu, a świat się nie wali, że sobie w brudzie wypoczywają 😉 A co im będziemy żałować 🙂 Dobre jest też omijanie wzrokiem zlewu (podobnież do zaraz-a). Jak ulubiony kubek i talerze na dnie utkną to umyje. Ambicjonalnie 🙂 I nagle zaraz (ek) metamorfozę przechodzi i zamienia się w teraz… YO

 

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

10 Comments

  1. Ja się tak strasznie oburzam kiedy słyszę pytanie “Czy mąż pomaga ci w domu?” POMAGA?! Kurde SERIO?! POMAGA? Faceci POMAGAJĄ w domu? Czy MIESZKAJĄ i TWORZĄ ten dom?
    No przepraszam bardzo, ale ja tu czegoś nie rozumiem. Co to znaczy, że pomaga?
    Po pierwsze oburzam się, bo facet tu mieszka więc ma równe prawa. Po drugie oburzam się, bo to jest upupianie chłopa, automatyczne szufladkowanie do roli niższego rangą współtworzyciela ogniska domowego. A po trzecie oburzam się, bo czasy kiedy to kobieta zajmowała się domem, a facet jedynie POMAGAŁ dawno minęły. I nie zrozumcie mnie źle, bo nikogo atakować nie mam zamiaru, chcę jedynie uświadomić, że równouprawnienie działa w dwie strony. Mieszkasz- dbasz, a nie POMAGASZ (bo np. pracujesz zawodowo a on/ona “siedzi” cały dzień w domu) masz dziecko- wychowujesz, a nie POMAGASZ w wychowaniu (bo jesteś ojcem i Twoja rola sprowadza się do zabrania na lody wbrew woli matki – i w drugą stronę też). Tak że chłopy, apel do Was – nie dajcie nam powodu, aby twierdzić, że Wy w domu jedynie POMAGACIE. Peace and love!

    1. ulala… :)……

  2. BeaHerba says:

    Dopóki nie miałam dziecka też tak sądziłam 🙂 A nawet nie zastanawiałam się, bo obiady gotowane były, sprzątane było itp. Nigdy przenigdy nie było nawet dyskusji, chyba że to ja byłam ta niedobra co naczyń nie myje 😉 Dlatego uważam, że największym testem dla związku jest nie zamieszkanie razem ani małżeństwo (te tylko w niewielkim stopniu), a dziecko. Wtedy prawda na jaw wyłazi jaki kto jest bo zaczyna się egoistyczna walka (sen, czas dla siebie, relaks itp.), a słowo kompromis nabiera zupełnie nowego znaczenia 🙂 Mimo wszystko może lepiej się z tego śmiać 🙂

  3. Moja łajza mieści się w tej jedenastce. Mam to na własne życzenie. Wychodziłam z założenia, że skoro on pracuje a ja “siedzę w domu i nic nie robię” to powinnam wszystkie domowe obowiązki przejąć. Teraz władca i pan w pozycji horyzontalnej na kanapie, rozwiązuje krzyżówki, pilot w łapsku. Mam co chciałam, nauczkę za swoją głupotę. Córka swojego mena trenuje równo i chłopak chodzi jak zegarek. Młodsze pokolenie mądrzejsze. Pozdrówka :-*

    1. BeaHerba says:

      O, dziękuję za cenny komentarz. Nie można ich za bardzo rozpuszczać bo szybko przyzwyczajają się do dobrego 🙂 Ale zawsze jest pora żeby się wyzwolić i zawalczyć o siebie 🙂 Buziaki herbaciaki :*

  4. Genialnie piszesz.

  5. Bardzo dobry tekst. Napatrzyłam się w dzieciństwie na tatę i wujka i powiedziałam sobie: o nie, nie dam się w robotę wrobić. Udało się. Nie dałam się. Mój mąż mi pomaga. Nie mam wszystkiego na głowie.

    1. BeaHerba says:

      Super 🙂 U nas jak dziecka nie było to nawet rozmowy na ten temat nie było bo podział był oczywisty 🙂 I raczej to ja byłam tą czarną herbatą co nie gotowała za często 🙂 Ale życie zmienne scenariusze pisze i raz jest tak, a raz inaczej 🙂 Byle nie dać się zupełnie zdegradować 🙂 :*

  6. tu “Zaraz-ek”
    przepraszam bardzo ja myję naczynia (najlepiej z domowników ;), a i śmieci wynoszę oprócz robienia zakupów no i gotowania (czasami) fakt że od momentu pomysłu do realizacji czasem kapka czasu minie…ale jak mówi prawda ludowa : jak się dłużej czeka to lepiej smakuje 😉 a Beata konfabuluje… 😉
    i to są w ogóle pomówienia heh!!!
    podpisano
    mąż wąż

    1. BeaHerba says:

      Ze śmieciami i naczyniami się zgodzę 😀 ale tylko ewentualnie :***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *