zemsta nietoperza

Chciałabym BARDZO mówić i myśleć pozytywnie ZAWSZE, również o moich sąsiadach ale niektórych z roku na rok coraz bardziej szczerze nienawidzę. Przynajmniej dzisiaj i teraz. W sobotę, W MOJĄ jedyną ukochaną sobotę, którą mam na odespanie tygodnia całego przeznaczoną, zaczęli swoje harce.

Tak więc godz. 7.30  z oddali snu błogiego docierać poczyna odgłos odkurzacza jadowitego. Ale to pikuś dopóki ktoś nie zaczyna przy tym przesuwać mebli z piskiem po podłodze. Zakrywam się poduszką i w pierwszym odruchu próbuję przeczekać, że może skończy za chwilę. Ale nieee, mija kolejne 20 minut, a piszczenie coraz częstsze i głośniejsze zaczyna budzić dziecko. Co za pojeb myślę sobie i wiem już chyba kto!!! Wszyscy wobec tego się budzimy, mąż wkurwiony bo chciał jeszcze pospać, cały tydzień w końcu wstaje to chyba NIC nadzwyczajnego, że liczy, mimo dyżuru z dzieckiem, na jak najpóźniejszą pobudkę. To chyba do cholery nie jest żaden ewenement, że w tygodniu ludzie pracują, a w weekend chcą odpocząć. Nawet muszą chyba nie? Więc ubiera się tym razem on i leci. Jak ostatnio byłam ja to baba mnie olała. Tylko facet na tą blokową hołotę działa. Zdziwieni kurwa, że jak to o 7.45 komuś odkurzanie przeszkadzać może??? No JAK? Kto śpi jeszcze o tej porze? A że dziecko wybudzili w dupie mają.  Za dużym przeproszeniem ale długo dość nie przeklinałam… I niby na poziomie, z pieskiem do fryzjera chodzą, elegancko w kapeluszach, na co dzień taka kulturka (pierdolona).

Żal mi chłopa mego kochanego się zrobiło bo się zdenerwował, a ja ledwo powstrzymałam od awantury rozpętania. Że też spać chciałam i w grafiku domowym zapisane miałam (mia-łam). Zabrał psa i wyprowadził, przynajmniej to już z głowy. Więc się dałam mu wykrzyczeć i wyżalić, prawo rozgoryczony być miał w końcu. Kładę się, błogo, ciepło, dobrze, odseparowana, cisza wszem i wobec, suka w nogach. Do 10 się udało. Mada faka jakiś typ zaczyna wiercić i wiertara w uszy czadu daje, parę dziurek tylko niby i… przestaje. Lecz skutecznie mię obudził. Teraz już godzina taka, że się mogę w nos pocałować. I nie mam z czym do niego lecieć.

Chodzi o to, że nikt się wzajemnie nie szanuje. Wszyscy wszystkich w tyłku mają. Parę tygodni temu jedna z piętra nad nami walić młotkiem zaczęła o 6.30 !!! W niedzielę. Nad pokojem synka. Szlafrok, klapki i ruszyłam. Proszę, że dziecko ma gorączkę i całą noc nie spaliśmy co prawdę akurat stanowiło. A ona na to, że ją to nie obchodzi, ciszy nocnej nie ma i będzie stukała ile i jak długo sobie będzie chciała. Jak mój mąż do akcji wkroczył to niestety i do teraz całe piętro się go boi. Bo drzwi pomylił z rozpędu nie słuchając mnie, która stuka i dobijał się na początku nie do tych co trzeba 🙂 Obok. Rykoszetem przy okazji i dobrze w sumie, oberwała jakaś Ukrainka co w szpilkach zasuwać potrafiła od 6 rano do 8 zanim domu nie opuściła. Chuj, że obrażona ale jej też skutecznie się odechciało hałasować i w końcu skumała, że to słychać „ojej, nie widziałam…” Teraz już obiekcji nie mam, chociaż wiem, że przesadził ale przynajmniej coś zjarzyła. Że przemocą delikatną, co poradzić skoro proszenie i rozmowy skutku żadnego nie przynoszą. Ta druga nawet się wyparła później, że to jakaś z piątego piętra w obcasach śmiga i nie ona hałasuje, noł noł noł.  A ściany nasze blokowe wcale nie są takie cienkie i trzeba się postarać mocno żeby kogoś dobrze wkurwić. Więc dwie pieczenie na jednym ogniu upieczone i towarzystwo nad nami, przynajmniej na czas jakiś, opanowane.

Bilans taki, że „dzień dobry” ta od młotka do tej pory nie odpowiada. Ukrainka przeproszona i ugłaskana bo jednak, mimo że słusznie, to omyłkowo jej się dostało. Chyba to przeżyję jakoś no bo ileż można być tą grzeczną dziewczynką, która wiecznie komuś ustępuje? Zresztą ci od odkurzacza też wielce urażeni, to pod nami i kilka miesięcy temu już akcja w niedzielę o 7 rano była. Obrażeni cały czas, w Boże Narodzenie jedynie trochę coś tam półgębkiem przemówili, a mi zwisa i przywitać mogę się. Też mi wielka rzecz, że uwagę ktoś sobie zwróci. Do nas bywało, że sąsiedzi przylatywali jak ciszą nie grzeszyliśmy nocną. I co? Mieliśmy się obrazić? Ok. Ich sprawa może, że nawet młodemu nie odkiwną. Bo dlaczego to akurat JA mam być zawsze tą mądrzejszą, kulturalniejszą czy lepiej wychowaną? Bo co? Mam dość takiego traktowania i kiwania słodko główką. Wcale taką gówniarą nie jestem za jaką często dość mnie mają, a mają, bo jak wiek wyjawię czasem to ZDZIIIIWIEEEENI… że hej. I daleka od pomsty jestem/byłam ale chyba jednak jakaś zemsta nietoperza nadejść musi. Tak dla przypomnienia się należy. A wyjeżdżam i mężuś sam w domu zostanie. To znaczy nie do końca sam bo w raz z nim 2 gramofony hi hi hi. I głośniki oczywiście wyjebane 😀 Może więc dotrze jak to jest spokoju pragnąć. A ma nowych płyt ciutkę do odsłuchania więc bez planu, samo wyjdzie 😀 Wszak swoje hobby mieć musi, inaczej się udusi 😉

Blokowiska, przepraszam ale spęd hołoty i tyle. Wcale się nie dziwię tym wszystkim co jak najdalej uciekają i dzieciaki do prywatnych szkół oddają. Gdybym mogła też bym to zrobiła. A próbując być nieco bardziej sprawiedliwa, to większość sąsiadów jest w porządku, nawet bardzo. I z niektórymi żyjemy prawie jak w tych serialach o sąsiedzkich zażyłościach. Po kumplowsku się odwiedzamy i kawki spijamy. Tylko czym więcej mieszkańców tym więcej zakał paskudnych się trafia.  YO

I po kiego grzyba wierci 3 dziury i przestaje WTF??? Nie mógł zrobić tego trochę później? Dobrze, że na lato znikam. Ta myśl jest pocieszająca i stanowi ulgę dla mej bolącej już od tego wszystkiego głowy. Chociaż może być też tak, że to ja jestem nienormalna i w sobotę spać mi się kurwa mać zachciało. PEACE&LOVE (tak czy siak)

 

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

3 myśli na temat “zemsta nietoperza”

  1. Intrygujące, obrazowe i na wskroś inne słowa z którymi często wyglądałem. Pozdrawiam serdecznie i proszę nie zaprzestać nigdy…

    Cudownie się tu wraca od pewnego czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *