herbatyzm psychologia herbaciana

życzenia nie warte spełnienia

Tak naprawdę cały czas wypowiadamy jakieś życzenia. Często robimy to zupełnie nieświadomie, bo mogę to być np. sądy o innych, a mówiąc źle o kimś czy wytykając komuś namiętnie błędy, życzymy źle w ogólnym rozrachunku sobie.

Bo wszystko do nas wraca i nie warto złorzeczyć, wydawać wyroki i bawić się w pana boga. Warto natomiast skupić się na sobie i zastanowić przez chwilę. Że słowa wypowiadane i myśli pomyślane wracają do nas jak bumerang. W takiej czy innej formie pojawi się to, co wysyłamy światu i sądzimy o nim i o ludziach. Że to czyny o nas świadczą.

Życie to taka zabawa, cały czas gramy w grę i od nas zależy jak rozegramy partyjkę. Zazdrość, żal, frustracja, poczucie niesprawiedliwości itp, nie przysporzą nam pozytywnych doświadczeń. Jeszcze bardziej pogrążą w negatywnych mocach. W takim też kontekście

każdy jest czarodziejem swojego losu

bo sam w swoim sercu i głowie dokonuje wyboru. Wyboru własnego postrzegania świata i dokonywanych czynów.

czasem serce długo krwawi zanim się po czymś pozbiera…

Opowiem Wam historię.

Kto mnie czyta ten wie, że moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 10 lat. Nie było lekko, tym bardziej że moja matka ciągle, przez x lat go kochała i nie ułożyła sobie życia. Ale zdradzał i miała go dość razem z jego pieniędzmi. Czego się nie spodziewał, bo bardzo często łączy małżeństwa kasa właśnie, a nie jak się powszechnie wydaje górnolotne uczucia. I (głównie niestety) to kobiety znoszą bardzo dużo w imię majątków i dobrej pozycji ekonomicznej zapewniającej dobrobyt potomstwu.

Tak więc w skrócie tatuś kilka lat temu pozbył się domu z rodzinnego naszego miasta i wyemigrował na wieś (pomijam, że zrobił dokładnie jak moja matka czyli rywalizacja trwa haha). Z tą różnicą, że miejsce nowego zamieszkania chciał zachować w tajemnicy i tylko od drugiej jego żony wychodziły plotki na tenże temat (nota bene wkładane prosto w uszy najlepszej koleżanki mojej mamy – hmm, przypadek?). Tak, po latach takie szopki, a mi się nasuwa myśl, jak to biedne ludzie żyją przeszłością zamiast kreować swoją przyszłość. A może to sumienie lekko podgryza kostki na starość???

No więc tatuś zniknął, wsiąkł i co się okazało? Że w dość modnej pod poznańskiej wsi, na przeciwko jego domu wybudowała sobie domek najbliższa kuzynka mojej mamy, z którą znają się doskonale.

Morał jest taki, że mało nie padłyśmy sztywne ale…

Zrobiło mi się go cholernie żal. Uświadomiło dobitnie, że przed wyrządzoną komuś krzywdą się nie ucieknie. Nie do końca. I nie wiemy jaka wypłata nas spotka. Zdaję sobie sprawę tato, że chciałeś zapomnieć i uciec, uciec przed wszystkim, przed tym co było kiedyś i na emeryturze z zimnym piwkiem w ręku zamierzałeś kosić w spokoju trawniki no ale… Nie wiedziałeś chyba o prawie karmy i o tym, że prędzej czy później wszystko do nas wróci tylko nie spodziewamy się kiedy i jak. I że nie warto brnąć w te oszustwa dalej. Że lepiej jest czasem powiedzieć przepraszam i ogłosić niemoc żeby próbować wyrównać te rozjebane energie. Zaakceptować przeszłość żeby móc spokojnie żyć dalej. Że brudnego sumienia nie wyczyści się tak łatwo i to, że tyle lat udawało się żyć we względnym i pozornym spokoju nie musi być regułą.

Nie jest łatwo ufać ludziom,

kiedy ktoś zaprzyjaźnia się z twoją matką, a później jej mówi, że zrobił to specjalnie bo uznał, że jej mąż będzie lepiej pasował do jego siostry ( w sensie “jej” bo była to kobieta, niby dobra koleżanka, której moja mama załatwiła pracę i litowała się zabierając ją co rano z przystanku autobusowego, bo to komuny czasy były i rzadko kto był mobilny).

Mi się to w głowie nie mieści i nie wiem jakim trzeba być człowiekiem żeby celowo rozbijać komuś rodzinę i jeszcze powiedzieć o tym wprost. Niechby siostrunia dała tej dupy jak już musiała żonatemu, kupił by jej trochę ciuchów, zabrał na kolację, sfinansował to i owo, może auto bo było go na to stać, ale budować szczęście na cudzym nieszczęściu ŚWIADOMIE I WYRACHOWANIE to nie jest bajka o kopciuszku tylko O kurwie i debilu.

Tym bardziej, że całe życie słuchałam, że gdyby moja matka nie wniosła o rozwód nigdy by nigdzie nie poszedł, a wrócił jak zawsze. I jakoś mu wierzę. Kilka zdzir już przerobiła i zawsze wracał z podkulonym ogonem obsypując czym tylko dusza zapragnie.

Miłość to loteria… Ludzie się zmieniają, każdy w swoim tempie, nie można więc wymagać od nikogo cudów. Nawet od siebie 🙂

Faceci, mada faka. Arabski model wielu się marzy, ale to trzeba wyemigrować na drugą półkulę żeby mieć żon tyle, na ile chłopa stać.

W przypadku mojego ojca

pamięć nie pójdzie więc w niepamięć,

że było pierwsze małżeństwo i córka, że jest wnuk, którego nie chce poznać, choć przed moim porodem zapewniał jak to nas odwiedzi ple ple ple i choć może oszukiwać wszystkich, to siebie nie oszuka. NIKT DO KOŃCA SIEBIE NIE OSZUKA. To działa tylko do czasu. I teraz jak wychodzi przed dom i mówi jej dzień dobry – ma w oczach moją rodzinę. Dosłownie.

Od kiedy dowiedziałam się o tym (nie)zbiegu okoliczności jeszcze bardziej zaprzestałam ocen i wyroków, na zasadzie, że jego (kogoś tam) to powinna spotkać kara, ktoś tam powinien dostać za swoje i takie tam pierdoły. Choć pisząc ten tekst nie wiedziałam jakie życie szykuje mi wyzwania… I że własnie z tym przyjdzie mi się zmierzyć…

NIE. Lepiej tak nie mówić, bo naprawdę nie znamy przyszłości i jedynie możemy próbować poznać działanie energii, z której jesteśmy utkani. Że co siejemy to wraca. Że wszystkie złe uczynki gdzieś tam zostają. Tak jak dobre. I mam na myśli te wyrządzone świadomie i po chamsku, z pełną odpowiedzialnością. To silna energia wysyłana w eter. I tym kobietom też w ogólnym rozrachunku wybaczam choć nie ukrywam, że trudniej mi to przyszło niż wybaczenie ojcu.

A on… no musiał wiedzieć, że czekam całymi tygodniami wierząc, że przyjedzie i zabierze mnie do tego jebanego kina skoro umawiał się na 100 %. Nie było komórek, siedziałam w tym oknie jak głupia i cały weekend potrafiłam patrzeć, że może jednak zajedzie. Ale nie, tak się nie stało. Nigdy, nigdy nie zjawił się tak, jak się umówił. Zawsze wpadał kiedy jemu pasowało. I zostawiał mi kupę pieniędzy jak jednej ze swoich dziwek. A ja zawsze wierzyłam, że następnym razem będzie inaczej.

Takie naiwne są dzieci i tak bardzo kochają swoich rodziców, bez względu na wszystko.

Takie naiwne stają później kobiety potrzebujące miłości mężczyzny, miłości ojca, której dostały za mało lub wcale, często wikłające się w związki bez przyszłości lub kochające nieodpowiednich mężczyzn. Skazujące się na odtrącenie, bo to uczucie doskonale znają i powielają chore kody. Szukają partnerów niemożliwych do zdobycia, uciekających im lub takich, którzy zaleją je bezgraniczną miłością i potrafią to udowodnić. Przynajmniej na jakiś czas. Takie stają się później kobiety, odrzucone przez ojca, kochają mężczyznę bardziej niż siebie bo ciągle chcą zasłużyć na miłość właśnie. I podświadomie im się wydaje, że jak będą takie dobre, kochające, oddane itp. to ten właśnie jedyny, jedyny książę nie da ciała i nie odejdzie.

A to różnie bywa… I jak nie ma się poczucia bezpieczeństwa w sobie to żaden, ŻADEN facet nam tego nie da. Będę to często powtarzać również sobie 🙂

Jednak to mój ojciec i wiele wiele lat pracy nad sobą, mnóstwa godzin psychoterapii i życia w tym środowisku poświęciłam by zacząć mu wybaczać, miotając się w świecie uczuć, głownie nienawiści, takiej czystej, wściekłej nienawiści, z ogromną miłością bo wiem, że i on mnie, na swój sposób, kochał. Może nawet kocha nadal haha. Chcę, chcę go tłumaczyć i rozgrzeszać bo teraz sama jestem matką i wiem, że pewne decyzje dla dziecka zawsze będą złe. Jednak mamy jakiś rozum i chyba wiemy co robimy, przynajmniej częściowo. Wybaczyłam też sobie i stopniowo zaczęłam odkrywać, że szanse powodzenia w wybaczeniu komuś mamy większe, jeżeli wybaczymy w pierwszej kolejności właśnie sobie.

Może też po to jest sumienie, żeby jakoś racjonalniej do tego wszystkiego podejść i ZASTANOWIĆ się nad tym, co robimy, jak postępujemy i jakie to ma konsekwencje nie tylko dla nas ale i dla innych. Tylko lub aż tyle. Przedłożyć np. własny egoizm nad czyjeś życie, które sami powołujemy do istnienia. Bo ludzie się rozstają ale rzadko kiedy rodzice stają na wysokości zadania i nie niszczą życia emocjonalnego dziecka. Skupieni tylko na sobie i swoim poczuciu nieszczęścia (lub szczęścia, że ma np. nową, 10 lat młodszą od poprzedniej żonę i na łeb dostaje).

To tylko taki przykład, bo każdy zapewne znajdzie sobie własny. Dla mnie o tyle szokujący, że zawsze sądziłam, że mojemu ojcu to się ślizgnie, bo kto ma kasę ten ma władzę. Ale za pieniądze nie kupi się wszystkiego. I na koniec oprócz nich może zostać pustka.

Czy jesteśmy więc świadomi tego, że nasze życzenia wracają do nas?

Że myśl jest potężną energią i siłą woli można wpływać nawet na kogoś los? Że wszystkie energie przenikają się, że jesteśmy ze sobą połączeni z całym Wszechświatem i jesteśmy częścią Kosmosu? Podlegamy prostym, tak naprawdę, prawom zapominając o nich.


Podobno wszystkie doświadczenia są nam potrzebne… Nawet te miażdżące. Z nich można czerpać siłę pod warunkiem, że zaakceptuje się prąd swojego życia i nie szarpie ze sobą…

Nie jestem idealna, jestem cholernie nieidealna, czasem wredna, złośliwa i pyskata ale cholernie się staram nie wypowiadać już takich sądów, odnośnie czyjegoś postępowania i życia, bo wiem, że każdy sam zbierze swoje żniwo w odpowiednim czasie. Teraz wolę szukać wytłumaczenia czyjegoś postępowania niż po nim jechać. Skupiam się też na tym, czym JA emanuję do świata. A w sytuacjach, kiedy korci mnie żeby postawić ocenę, stawiam na współczucie, bo zawsze warto szerzyć pozytywną energię i uniwersalną miłość.

A jak zapominam się na chwilę, od razu przypominam sobie mojego ojca, że przed przeszłością i podłością wyrządzoną drugiemu się nie ucieknie choćby się bardzo chciało. Dlatego dobrze życzę jemu i każdemu człowiekowi spotykanemu na mojej drodze, a jeżeli nie to po prostu nic nie myślę i niczego nie kreuję w czyjąś stronę. Zostawiam. Bo wypłata za nasze uczynki może nadejść gdy będziemy już starzy i to, że podłość ślizga się czasami wieki całe nie przesądza, że się gdzieś nie potknie i nie wyłoży.

Chcąc by życie komuś oddało, by wyrównało rachunki, tak naprawdę składamy sobie samym życzenia nie warte spełnienia… I nie pragnijmy by tak się stało, bo może ktoś za swoje i dostanie ale przy okazji my również możemy oberwać rykoszetem za, z kolei, własne niecne postępowanie, które każdy mniejsze lub większe na swoim koncie posiada.

I nie koniecznie będziemy wtedy zadowoleni. Niejeden później powie, że dlaczego mnie to spotyka, przecież jestem w porządku. Ale wszystko wraca do nas, choć świadomość na pewnym etapie życia tegoż zjawiska możemy mieć nikłą. Jednak wraz z jej przypływem zaczynamy dostrzegać, że wysyłana energia powróci bezwzględnie i dobrze jest w miarę kontrolować co się myśli i MÓWI! Bo słowo też ma ogromną moc. I nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystkie doświadczenia mogą nas czego nauczyć by bardziej poznać siebie i poczuć swoją siłę.

Spóźniona życzę Wam w tym Nowym Roku czystego serca, życzliwości również do swoich wrogów i życia ze spokojnym sumieniem. Amen.

Wasza Bea

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

137 Comments

  1. Ciekawska Magdalena says:

    Mpi rodzicie się rozwodzi jak miałam 8 mat i żyje hi cóż faceci nigdy się nie zmieniają

    1. BeaHerba says:

      no ja też żyję ale jakość życia zawsze może być wyższa 🙂

  2. Wychodzę z założenia, że wszystko to, co dla kogoś zrobimy, nieważne czy dobrego, czy złego, do nas wraca. Druga rzecz, nie każdy się zmieni. Wiele zapewnień w swoim życiu słyszałam “zmienię się, od dziś będzie inaczej”, po czym miesiąc miodowy mijał i było jak zawsze. Chcę dawać ludziom drugie szanse, chyba za dużo we mnie dobra, ale ku*wa, ile można? Doświadczenia, które nas kształtują są bezcenne. I zgodzę się z Tobą – trzeba myśleć o tym, co się mówi. Być może kiedyś obróci się to naszą (nie)korzyść.

    1. BeaHerba says:

      Też zauważyłam, że nie każdy się zmienia, a może zmienia ale czasem wręcz na gorsze. Jednak nie można dawać siebie krzywdzić w nieskończoność i ślepo wierzyć tylko w zapewnienia słowne.

  3. Aleksandra says:

    Moja pani od biologii zawsze powtarzała: “zło wyrządzone komuś do ciebie wraca”. Zgadzam się z tym i sama staram się zasadę w życiu stosować.
    Ale w przeciwieństwie do tego, co poprzedniczki (i ja przez lata) mówiły ludzie ciągle się zmieniają, do niektórych rzeczy dochodzą po latach, na niektórych coś zadziałało, a jeszcze innym wygodnie jest w coś brnąć, lub nie zdają sobie sprawy z własnego zachowania.

    1. BeaHerba says:

      Najważniejsze, że jednak ludzie się zmieniają i każdy popełnia błędy, a nawet ma do nich prawo.

  4. Anna Bzikowa says:

    Beata, a ty czytałaś książkę Kasi Miller “Kup kochance męża kwiaty”? Bo z tym wybaczaniem to ci chyba nie wyszło. Jakby lekko.

    1. BeaHerba says:

      Nie czuję w sercu nienawiści… nawet jeżeli napisałam o tym to chciałam się podzielić i tyle, a język mam cięty i kto mnie czyta ten wie. Piszę często o tym, co przeżyłam bo niby czemu mam wymyślać jakieś inne historie skoro tle ciekawych rzeczy już doświadczyć mi przyszło. Nie jestem sztampowa, nie będę nawijać o kosmetykach i modzie bo może komuś to się po prostu przyda z racji podobnych, głębokich przeżyć. Książki nie czytałam ale zobaczę cóż to 🙂

  5. Anna Bzikowa says:

    Ale spoko. Ja wiem, że cięta jesteś 🙂 Toż cię czytam, tylko nie komentuję. Ale tym razem temat znany mi, to się odezwałam. Książkę poczytaj koniecznie 🙂

    1. BeaHerba says:

      Bardzo mi zatem miło, że do mnie zaglądasz! Ja wiem, że poruszam emocje i piszę w sposób emocjonalny, w gazetach mnie za to tępiono i nie mogłam tak robić więc tu mogę się wyżywać słowotwórczo 😉 Nabędę tę książkę skoro tak, wiedzy nigdy dość 🙂

  6. Zgadzam się w 100%. Jestem osobą pamiętliwą i mam ogromny problem z chowaniem urazy. Ale jednak staram się z tym walczyć. Już jakiś czas temu zaobserwowałam, że ludziom dookoła mnie żyje się o wiele lżej, bo po prostu nie skupiają się aż tak na krzywdach które kiedyś im ktoś wyrządził. Staram się żyć tą samą dewizą od dłuższego czasu, aczkolwiek musiałam to połączyć z obniżeniem oczekiwań, lub wyzbyciem się ich zupełnie 😉

  7. Mocny tekst. I ważny. Masz rację – nie powinniśmy oczekiwać, że karma wróci. Bo tak to z tą karmą jest, że potrafi przywalić temu życzącemu rykoszetem.
    Jeśli natomiast chodzi o Twoją historię, to najbardziej poruszyło mnie to, że nie dość, że musiałaś tyle przeżyć i przecierpieć, to jeszcze raz przepracowywałaś to wszystko na terapii. Ale ważne, że pomogło i oczyściło.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    1. Dziękuję bardzo za odwiedziny i ciepły komentarz 🙂 Również życzę Ci cudownego Nowego Roku 🙂

  8. monika dąbrowska says:

    Też wiele znosiłam.. ale do czasu. Stwierdzilam ze czas żyć a nie wegetować i się męczyć.

    1. dokładnie i ja tak uważam, czas zacząć żyć 🙂

  9. Sylwia R says:

    Niestety… Każdy jest kowalem wlasnego losu… I to od Nas wszystko zależy…

    1. Na pewno mamy wpływ na swoje życie i podejmowane decyzje 🙂

  10. Po przeczytaniu Twojego tekstu nasunął mi się na myśl pewien cytat:
    Mycroft: Co mówimy o zbiegach okoliczności?
    Sherlock: Wszechświat rzadko bywa tak leniwy.

    1. świetne 🙂

  11. Karma wraca. Co my komuś los nam

    1. takie prawo 🙂

  12. Życzenia, myśli, czyny. Jak to mówią: karma wraca.

  13. Moi rodzice się nie rozwiedli, ale się nie rozumieli. Mama swoje. Tata swoje, najczęściej uciekał w alkohol lub sen. Nie był strasznym alkoholikiem, tylko pijakiem, takim, co to od czasu do czasu za pieniądze, które sobie zostawił, coś wypije aż straci poczucie rzeczywistości, a następnego dnia mama osuszy mu głowę gadaniem. Tak więc moja rodzina nie była idealna i nie lubiłam taty. Po jego śmierci powoli mu przebaczyłam, że taki był, nie inny.

    1. Aniu dobrze, że się udało przebaczyć. To jednak bardzo ważne by spokojnie dalej żyć 🙂 A żadna rodzina chyba nie jest idealna, w każdej coś tam się dzieje, bardziej lub mniej…

  14. Ja, tfu tfu, podobnych doświadczeń ani sama ani w najbliższym otoczeniu nie mam, ale słyszałam wiele i takie historie smuca mnie niesamowicie. Zgadzam się z przesłaniem i również życzę czystego serca w nowym roku 🙂

    1. Bardzo fajnie, że masz zdrową rodzinkę 🙂 Pozdrawiam ciepło i dziękuje 🙂

  15. Już jakiś czas temu czytałam o kłusowniczkach, czyli paniach , które wybierają faceta takiego jaki im się podoba z różnych względów i go sobie zabierają. Nieważne,że ma dzieci i obowiązki inne, ważne ,że ma kasę i jej odpowiada.
    Ciekawe jak los im odpłaci ?

    1. ja myślę, że lepiej nie wiedzieć jak im los odpłaci… kłusowniczki, dobre, nie słyszałam o takim określeniu…

  16. Beatko, podziwiam, jestes silna kobieta. Mialam przyjaciolke w Polsce, tata odszedl z mlodsza kobieta, ona cale zycie miotala sie i zawsze mowila mi, bo ja zawsze zadurzam sie w facetach, ktorych nie moge miec (bo np zonaty), tak jak nigdy nie “mialam” w podobnym sensie dla siebie taty, bo tata byl niedostepny, w innym domu, z inna – nowa rodzina. Moja kolezanka nie ulozyla sobie z nikim zycia, a wlasciwie chciala, a nie umiala, zycie jej sie z nikim nie ulozylo…. To ciezki bagaz doswiadczen. A Ty pokonalas to, jestes dla mnie bardzo inspirujaca, kreatywna i cudowna kobieta. Pozdrawiam serdecznie Beata

    1. Beatko dziękuję Ci za te ciepłe słowa. Tak, to nie takie proste stworzyć zdrową lub jakąkolwiek nawet relację z mężczyzną po takich przejściach. I dobrze mieć tego świadomość, dać sobie pomóc, jeżeli marzymy o fajnym związku. Same bowiem tego nie dźwigniemy i fachowiec, psychoterapeuta dużo nam rozjaśni. Owszem, trzeba się cofnąć do tego dzieciństwa, zmierzyć z uczuciami również nienawiści ale warto. Chociaż wiem,że część ludzi właśnie tego się boi, konfrontacji. Wolą żyć w iluzjach niż coś zmienić…

  17. Myśl kreuje rzeczywistość. To mi się sprawdza i potwierdza. A artykuł przejmujący.

    1. Dziękuję zatem za odwiedziny i przeczytanie 🙂

  18. Trudny temat.
    Worek emocji na plecach . Bardzo ciężki, bo 10 letnie dziecko niewiele rozumie dużo czując.
    Masz rację dążąc do nieoceniania, bo prawdą jest, że karma wraca.

    1. Nie chcę już oceniać, chcę być wolna i iść do przodu 🙂 Ale czasem napiszę o tym czego doświadczyłam bo może po coś one były 🙂

  19. Kurcze, ależ mocne słowa…No Karma wraca, bezsprzecznie wraca, nie ma się co łudzić i myśleć, a może nie…..
    Dodam tylko od siebie, że choć moi rodzice się nie rozwiedli, to kiedyś kopnęłam w dupę taką jedną. Dosłownie – dałam jej kopa w dupę. Ależ ulgę wówczas poczułam a teraz to mi się chce z tego śmiać.
    Buziaki i wszystkiego dobrego dla Was. Ps. Daj ojcu szansę poznać wnuka, może co dobrego z tego wyniknie 😉 Tego Wam kochani życzę. Dobrej nocy.

    1. Ja dałam, to ojciec nie chce i nie odbiera od 6 lat ode mnie telefonu. Bo czasem jeszcze próbuję dzwonić, taka naiwna jestem…
      Dziękuję za życzenia i dla Ciebie także wszystkiego dobrego!

  20. Bardzo mądrejest to co napisałaś. Ja staram się zawsze zrozumieć, czemu ktoś mniezranił. I niby jest mi zle z tym jak zostałam potraktowana rozkkminiam sobie jak trzeba być zływ w środku, żeby innych zle traktować i współczuję takiemu człowikowi,nawet jakjest gnidą.

    1. Ja mam podobnie, kminię jak głupia jakie kto miał motywy. i czasem coś nawet uda mi się wykminić, przynajmniej żeby poczuć się trochę lżej 🙂 Pozdrawiam ciepło i dzięki za odwiedziny!

  21. Mocno napisane i trochę zastanawiające, ale nie jestem zaskoczona. Lubię Twoje teksty, zaglądam częściej niż komentuję 🙂

    1. Ohh to wspaniale ! Dziękuję, że mnie czytasz i bywasz na herbatce 🙂

  22. Bardzi fajny wpis…daje do myślenia i to prawda zła karma w końcu człowieka dopadnie.

    1. Na szczęście dobra też 🙂

  23. Bardzi fajny wpis…daje do myślenia.

  24. Bardzi fajny wpis. Po przeczytaniu można główkować.

  25. Fany artykuł. Napisałam długi komentarz ale nie chce się zamieścić nie wiem z jakiego powodu

    1. może jest w spamie, dziękuję 🙂

  26. Lepiej faktycznie się rozwieźć niż tkwić w toksycznym związku nie mającym przyszłości. Ze względu na dzieci, rodzinę, a przede wszystkim na siebie. Trzeba dać sobie szansę na bycie szczęśliwym solo, albo u boku kogoś innego. Amen.

    1. Dokładnie tez tak uważam. Najgorsze są relacje, które nas niszczą i z=powoli zabijają.

  27. Naszła mnie refleksja… a co jeśli ludzie po prostu nie umieją się zmienić?

  28. Aleksandra Załęska says:

    Chyba nie mamy świadomości, że to co złego czy dobrego zrobimy do nas wróci, czasem ze zdwojona siłą. Oj wiem, jak trudno wybaczyć ojcu, które całe życie Cię oszukiwał. Mój biologiczny też grał na naszych uczuciach, zwłaszcza na moich, z tymże jak nie przyszedł, nie zadzwonił to pieniędzy nie dawał, bo sam wszystko przegrał. Trudno jest wybaczyć, jeszcze trudniej zapomnieć

    1. BeaHerba says:

      Zapomnieć to się po prostu chyba nie da, trzeba nauczyć się z tym żyć tak, żeby nie sprawiało to już żadnego cierpienia…

  29. Karma wraca. I dobrze, bo człowiek dobry i życzliwy zawsze znajdzie uśmiech innych.

    1. BeaHerba says:

      w końcu trafi na dobrych i życzliwych 🙂

  30. Wierzę, że tzw. karma wraca, że jak coś złego się zrobiło to prędzej czy później się za to odpowie. Czasami taka myśl pomaga kiedy widzi się kolejne okrucieństwa na tym świecie.

    1. BeaHerba says:

      może ta świadomość pomaga jakoś żyć …

  31. Nie jest łatwo ufać ludziom, wiem niestety coś o tym… Ale mówi się, że skoro Ty komuś zaufałeś, to Twój błąd, a nie tej osoby…

    1. BeaHerba says:

      nie słyszałam takiego powiedzenia ale może coś w tym nawet jest… w końcu podejmujemy ryzyko na własną odpowiedzialność…

  32. Wiele osób pisze, iż karma wraca. Ja mam jednak wrażenie, że nie zawsze… Ogólnie świat jest niesprawiedliwy, co robić. Trzeba skupić się na pozytywnych aspektach i iść do przodu, choć czasem bywa trudno.

    1. BeaHerba says:

      ja też tego nie nazywam karmą i w tekście takie słowo nie pada… po porostu uważam, że co siejemy to zbieramy i nasze postępowanie ma swoje konsekwencje …

  33. Morał jest krotki – ‘karma wraca’. ZAWSZE.

  34. Mocny tekst . Trzymaj sie kochana i wybacz im wszystkim 😃

    1. BeaHerba says:

      dziękuję i tak właśnie robię 🙂

  35. Hihi, a to wspólny temat na blogu nam się zrobił, tylko u mnie znacznie ostrzej… 🙂 jeszcze takiego hejtu u siebie nie miałam. Trzymaj się cieplutko. Tak to jest: karma wraca, chociaż koty tego nie rozumieją. 🙂

    1. BeaHerba says:

      o, to koniecznie zajrzę do Ciebie bo jestem bardzo ciekawa czym tak rozemocjonowałaś ludzi, buziaki :**
      ps. ja o karmie nic nie napisałam haha zostawiam kotom 😉

  36. Wierzę w to że karma wraca, poza tym jestem pamiętliwa, czyli relacje ze mną przekreśla się raz a nie ma się wiele szans po drodze

    1. BeaHerba says:

      w moim świecie szans też już nie ma bo nigdy, przenigdy nikt żadnej nie wykorzystał… niemniej jednak jedną daję żeby nie było, że jestem taka okrutna i sama też bym chciała dostać 🙂

  37. Bea jak zawsze trafiasz dobrze w trudne tematy! Pozdrawiam Cie cieplutko

    1. BeaHerba says:

      dziękuję bardzo pozdrawiam ciepło również 😀

  38. Klaudia Lemańczyk says:

    Wierzę w karmę, słowo ma większą moc niż czyn. Moi rodzice również się rozwiedli ale tu sytuacja była odwrotna niż u Ciebie w kwestii powodów.

    1. BeaHerba says:

      powody są różne i różnie to bywa… tak czy inaczej najbardziej odbija się na dzieciach…

  39. karma zawsze wraca, najlepiej żyć jak najlepiej się da i nie zajmować się nieważnymi rzeczami które tylko nasz czas zabierają. Warto żyć 🙂

    1. BeaHerba says:

      pewnie warto, zwłaszcza jak ma się dziecko 🙂

  40. Najgorszy jest brak świadomości rodziców, co wyrządzają dziecku. Potem wchodzi takie zranione dziecko w życie dorosłe, jest pogubione i musi ciężko pracować nad sobą, żeby wszystko poukładać. A jak nie przepracuje pewnych kwestii będzie to się za nim ciągnęło i odbije się w taki bądź inny sposób.

    1. dokładnie tak właśnie tak jest! i warto mieć świadomość siebie i tego, że pewne rzeczy trzeba przerobić i się z nimi zmierzyć, najlepiej z pomocą jakiegoś duchowego specjalisty :))

  41. Powiem ci ,że 2 razy to czytałam zastanawiając się co napisać,
    ale jak człowiek nie ma własnego tego typu doświadczenia,
    więc lepiej się nie wypowiadać…
    Współczuć to można dziecku ,
    a jako dorosła osoba mam nadzieję,
    że poradziłaś już sobie z tym problemem,
    czego ci z całego serca życzę …

    1. Współczuć można chyba tylko dziecku. Na szczęście teraz są czasy kiedy ta świadomość jest większa, jest dostęp do wiedzy i specjalistów, ale te 30 lat temu to cud, że moja mam trafiła w psychoterapię i mogłyśmy obie się z tym uporać i po prostu nauczyć żyć. Pozdrawiam serdecznie ! 🙂

  42. No cóż niestety ludziom często się wydaje, że pieniądze wszystko załatwią -zniwelują wszystkie wyrządzone krzywdy… Oprócz tego mamy w naturze ocenianie wszystkich najpierw przez pryzmat swoich własnych doświadczeń, a dopiero później skupiamy się na jego osobowości i czynach.

    1. zwłaszcza wielu z tych, którzy mają te pieniądze sądzą, że wszystko im wolno…

  43. Ja też jestem z rozwiedzionych. Wiem co znaczy kiedy jednemu z rodziców wydaje się, że za pieniądze można wszystko. Dzisiaj, będąc dorosłą, widzę wiele tych miejsc, w których dałam się na to nabrać, nie mniej żyję dalej. Trzeba było to przepracować, ale było warto. Z jednym z rodziców mam codzienny kontakt, z drugim żadnego i tak jest zdrowiej i lepiej. Jestem zdania, że nie warto tego rozpamiętywać, myśleć o tym, maglować jak to wpłynie na mnie, na moją rodzinę, na moje życie. Jak wpłynie to będę wiedziała, a dręczenie tego przynosi tylko mi cierpienie. Moje życie płynie dalej i nie będę żyła w cieniu swoich złych doświadczeń, zwłaszcza, że ów rodzic na pewno czerpałby przyjemność z faktu, że jest dla mnie tak ważny, że wpływa na moje życie. A guzik prawda, żyję normalnie i nie myślę o tym.

  44. Życzenia są jak bumerang: wracają, ale jak się odwrócisz to możesz nimi dostać w potylicę.

  45. sylwia skowyrska says:

    To o budowaniu szczęścia na cudzym nieszczęściu jest bardzo prawdziwe …

  46. Też wierzę że pewne rzeczy wracają, też staram się analizować i rozumieć innych dlaczego w taki sposób postępują, pytam i szukam odpowiedzi.

    1. BeaHerba says:

      ja też choć zazdroszczę chyba trochę ludziom, którzy nie mają takiej potrzeby…

  47. Ja sobie życzę żeby wreszcie moje życie było pozbawione zmartwień.

    1. BeaHerba says:

      O tak ale na to mamy wpływ tylko my i na to, jakie przejawiamy podejście do problemów… Powodzenia !

  48. Pouczający artykuł, warto się nad nim pochylić.

  49. Próbując kogoś skrzywdzić, pokazujemy w ten sposób jedynie to, że to do siebie samego nie mamy za grosz szacunku.

    1. BeaHerba says:

      a wydaje się, że właśnie mamy bo robimy to co chcemy … paradoks taki …

  50. Karma wraca, to fakt. Dlatego ja wolę kontrolować, co mówię, nie życzyć nikomu źle. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.

    1. BeaHerba says:

      Wychodzę z podobnego założenia i mimo ciętej riposty i spostrzegawczości wystrzegam się takich opinii…

  51. Karma zawsze wraca dlatego powiedzenie nie czyń drugiemu co tobie nie miłe jest idealne do podsumowań

    1. BeaHerba says:

      to bardzo prosta i dobra zasada 🙂

  52. Marlena H. says:

    Nigdy nikomu nie życzyłam źle i nie życzę. Nawet jeśli nie pałam sympatią do danej osoby. Wierzę, że dobro procentuje, a zlorzeczenie prędzej czy później da o sobie znać.

    1. BeaHerba says:

      Odpuszczam też złorzeczenie bo to bardzo silna energia, która może narobić dużo szkody, również nam bo wróci …

  53. Wrogom wybaczyć, a swoje życie kształtować tak, aby z radością opowiadać przyszłym pokoleniom 🙂

    1. BeaHerba says:

      i będzie nam się o wiele łatwiej i przyjemniej żyło 🙂

  54. To prawda, ze i dobro i zło wraca. Ja w to wierzę od bardzo dawna. Staram się żyć tak, żeby nikomu krzywdy nie wyrządzać. Smutna jest ta historia dotycząca Twoich rodziców, Ciebie j Twojego ojca… A może jeszcze Wasze relacje jakoś się ułożą? Masz jakies nadzieję? Czy on ma jakieś chęci?

    Nie musisz odpowiadać.
    Dziękuję za odwiedziny u mnie. Zapraszam częściej. Pozdrawiam.

    1. BeaHerba says:

      On chęci nie ma ale nadzieja umiera ostatnia haha Każdy ma prawo się zmienić, przemyśleć i nigdy do końca nie wiemy co nam Los przyniesie. Dlatego nie wykluczam niczego. Pozdrawiam Cie cieplutko :** i będę wpadać do Ciebie, dziękuję 🙂

  55. Tak brutalnie szczerze rozprawić się z WŁASNĄ przeszłością – niełatwe zadanie. Ja mam jakiś wewnętrzny opór przed rozmawianiem o swojej rodzinie ,tak jakbym miała zakodowane, że nie sra się we własne gniazdo i bądź co bądź, to moi nieidealni, ale najbliżsi ludzie. Co do karmy i złych myśli… To takie ludzkie złorzeczyć na innych, wściekać się jak coś nie idzie po naszej myśli. Ale trzeba to kontrolować. Nienawidzę jak ludzie w złości mówią paskudne rzeczy, tylko po to, żeby zranić, a kto jak nie rodzina potrafi zrobić to najlepiej… Za to mój Tato nigdy nie powiedział o nikim źle. Nigdy nie słyszałam, żeby kogoś wyklinał, żeby życzył czegoś niedobrego. Zawsze mu tego zazdrościłam i podziwiałam, że nie ma w nim tej ludzkiej, paskudnej cechy. Jestem od kilku lat związana z człowiekiem, który też ma ten rodzaj dobra. Nie wyżywa się na innych, nie pluje jadem, nie wykłóca się.

    1. BeaHerba says:

      Fajnego masz tatę.
      Ja po prostu piszę o tym, co jest mi bliskie i co przeżyłam. Mogłabym pisać wymyślone teksty ale po prostu nie chce mi się skoro coś znam i to doskonale i mogę się podzielić. A moje gniazdo już dano się zesrało samo haha

  56. Człowiek całe życie się uczy i dobrze że przeszłość ma tak zbawienny wpływ na kreowanie przyszłość. Ja wole prawdę choć by bolało i skwierczało niż żyć w kłamstwie.

    1. BeaHerba says:

      Też wolę najgorszą prawdę niż wymyślone i piękne kłamstwo. Zresztą mi się i tak wszystko wyśni i w kluczowych sprawach bliscy mnie tak łatwo nie oszukają haha

  57. Monika Flok says:

    Mocny wpis i jakże prawdziwy!! kartma wraca..nie raz z podowjona siłą

  58. “Skupiam się też na tym, czym JA emanuję do świata. A w sytuacjach, kiedy korci mnie żeby postawić ocenę, stawiam na współczucie, bo zawsze warto szerzyć pozytywną energię i uniwersalną miłość.” dokładnie tak – w punkt <3 Najlepsze co możemy zrobić. Czasem trudno nam wybaczyć określone krzywdy, ale tan naprawdę takie wybaczenie działa oczyszczająco na nas samych. Albo jak piszesz – chociaż nie koncentrujmy się na tych, którzy nas skrzywdzili, nie życzmy im źle, a jeśli nie potrafimy życzyć dobrze – to w ogóle o nich nie myślmy.

    1. BeaHerba says:

      Z takiego założenia wyszłam. Lepiej nie mówić źle i nie rozniecać negatywnej energii więc czasem po prostu milczenie jest lepsze.

  59. Czytam i czytam i leca mi powoli lzy po policzkach, bo odnajduje w tym wpisie tyle siebie, swojego zycia i podobienstwo Twojej sytuacji rodzinnej do mojej. Ktora probuje przetrawic do dzis, po latach terapii, gdy wydaje sie, ze juz mi sie udalo, od czasu do czasu wraca ta iskra, na chwilę i sieje samet. Czy wybacze? Nie wiem. Kazdy potrzebuje wiecej lub mniej czasu. Ja Do dzis nie potrafie.

    1. BeaHerba says:

      Kurcze, ja tyle razy wybaczałam i tyle razy nieskutecznie. Tak naprawdę czasami już myślałam, że udało mi się rozprawić z przeszłością, a ona wracała niespodziewanie i mnie dobijała.
      Ostatni raz po urodzeniu syna, kiedy mój ojciec wypiął się na nas i więcej nie odebrał telefonu. Zdałam sobie sprawę jak bardzo go nadal nienawidzę, później poczułam przeogromny żal, że nie chce poznać kilkuletniego już wnuka, super chłopca, tak bardzo paradoksalnie podobnego do niego. Aż nagle pewnego dnia poczułam się wolna, cała moja praca nie poszła więc na marne (i Twoja też nie pójdzie) bo teraz już mu tylko współczuję. Ale w sercu nie czuję NIC prócz miłości, bo to jednak mój ojciec i mieliśmy też dużo pięknych chwil razem. Wiem, że inaczej nie umie, poległ w tej kwestii, znam jego dzieciństwo, wiem, że było cholernie ciężkie i nikt nie nauczył tego człowieka prawdziwie kochać.
      Skończyłam też z płakaniem przez jakiekolwiek mężczyznę. Po prostu podjęłam taką decyzję, że basta. I niestety moje małżeństwo po latach objawiło błędy jakie popełniłam i te pieprzone kody pod którymi żyłam. Dlatego zaczęłam nowy rozdział czego i Tobie życzę. Przytulam Cię mocno i wiem co czujesz Kochana…

  60. Aleks says:

    Nie jestem pewna czy karma wraca, znam czarne charaktery, które zawsze spadają na cztery łapy i idą dalej przez życie po trupach;) życie jest przewrotne, dlatego uważam że nie ma sensu tkwić e związku który ciągnie w dół

    1. BeaHerba says:

      Czytelniczki nazwały to karmą, ja o niej nie wspominałam, bo po prostu uważam, że co siejemy to zbieramy i prędzej czy później skosi każdy swoje żniwo. To, że skurwysynom się dobrze wiedzie to bardzo dobrze, życzę im szczęścia na całej linii bo nie wiedzą kiedy i z której strony nadejdzie wypłata. Ale to tylko moja opinia 🙂 pozdrawiam!

  61. To co zrobimy drugiemu człowiekowi, zawsze powraca. Także to dobro, które czynimy 🙂

    1. BeaHerba says:

      I to jest właśnie w tym wszystkim piękne. Jeżeli jesteśmy szczerze dobrzy to nawet skopani wstaniemy silniejsi i ono do nas wróci 🙂 Wierzę w to.

  62. Beatko wszystkiego najlepszego na Nowy Rok, spokoju ducha i szczęśliwego czasu. Z pewnością uporanie się z traumą dzieciństwa nie jest łatwe. Najgorzej, jak nie ma się na to żadnego wpływu. Twoje podejście idzie w dobrym kierunku 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  63. Nic dodać, nic ująć. Wspaniały wpis aktualnie odnoszący się do mojej sytuacji życiowej 😊

    1. BeaHerba says:

      W takim razie cieszę się, że się przydał i pozdrawiam 🙂

  64. och to prawda… podobało mi się Twoje porównanie do czarodzieja 🙂 że każdy dokonuje wyboru swojego postrzegania świata!

    1. BeaHerba says:

      super 🙂

  65. zgadzam się z Ewą, że wielu spada na cztery łapy nawet jeśli krzywdza innychh

  66. Niestety, próbujemy sobie tłumaczyć te wszystkie trudne doświadczenia, ale nie zawsze da się znaleźć ich wyjaśnienie. Masz rację, że to co mówimy i myślimy ma znaczny wpływ na nasze życie, też myślę, że jeśli wyrządzamy komuś krzywdę, to to prędzej czy później wróci do nas podobnie jak z dobrymi rzeczami.

    1. BeaHerba says:

      próbujemy i czasem nawet trochę się udaje, oczywiście wszystkiego nie zrozumiemy ale pewne motywy na pewno mogą stać się nieco jaśniejsze, przynajmniej na tyle, żeby przestać kogoś nienawidzić, a zacząć bardziej współczuć… tak myślę 🙂

  67. To co wysyłamy: dobro czy zło, zawsze wróci w różnej formie. Staram się o tym pamiętać 😉

    1. BeaHerba says:

      I ja równiez staram się pamiętać o tej prawidłowości 🙂

  68. Ja wierzę, że w życiu wszystko wraca zwielokrotnione, więc nie zazdroszczę tym, którzy wyrządzają innym krzywdę.

    1. BeaHerba says:

      nie zazdroszczę również bo nie wiedzą co czynią…

  69. Również się zgadzam, że karma wraca. Nie wiadomo kiedy, uderzy i sama załatwi sprawę.

    1. BeaHerba says:

      dokładnie tak, dlatego warto pilnować swojego nosa 😉

  70. Moi rodzice także się rozstali, ale jak już byłam w gimnazjum. Na szczęście dzielili się obowiązkami względem mnie i nie czułam się zaniedbana przez żadną ze stron.

    1. BeaHerba says:

      Świetnie! W gimnazjum może już dzieci są większe i bardziej rozumieją pewne sprawy. No i na pewno miało znaczenie, że oboje poświęcali Ci czas 🙂

  71. Kasia Hartung says:

    Bardzo fajny tekst, czyta się jak książkę…Niestety nie jest taki pozytywny, a świadomość tego co przeszłaś i Ty i Twoja mama jest bardzo przykre. Ja wychowałam się w bardzo szczęśliwej rodzinie i taką tworzymy do dziś – po tym tekście, jeszcze mocniej to doceniam!

    1. BeaHerba says:

      Super, że pochodzisz ze zdrowej rodziny. My przeszłyśmy bardzo dużo, to kropla w morzu co opisałam ale chyba czasem będę to robić dla innych kobiet, niektóre bardziej docenią to co mają, jak Ty 😉 a jakaś może poczuje się lepiej, że inne przychodzą podobne rzeczy 🙂 Pozdrawiam ciepło !

  72. Znam zaledwie garstkę osób, które się zmieniły, wyciągnęły lekcje ze swoich błędów i dokonało diametralnych zmian w życiu. Najbardziej przykro jest patrzeć, kiedy kopiowanie są błędy pokoleń.

    1. BeaHerba says:

      Błędy pokoleń, właśnie, to się dzieje jak się nie przerwie schematu. Pozdrawiam 🙂

  73. Również wierzę w karmę. Wszystko prędzej czy później do nas wraca. Bardzo ciekawy tekst.

    1. dziękuję za odwiedziny!

  74. Szczerze mówiąc chciałabym wierzyć w ten powrót złej energii, nawet wobec faktu, że sama w życiu nie zawsze bywałam idealna. Co do podwójnej wręcz zdrady, którą opisałaś… W takich sytuacjach niezmiennie zdumiewa mnie egozim i płycizna mężczyzn i ich niewyczerpana zdolność do bezrefleksyjnego ranienia i okłamywania.

    1. BeaHerba says:

      Też mam wrażenie, że mężczyźni są mistrzami oszukiwania się. Każdy wierzy w to, co chce, ja widzę po prostu jak to, co wysyłamy światu wraca dlatego świadomie lepiej nikogo nie krzywdzić itp. Bo że nieświadomie czasem coś niefajnego zrobimy to niestety takie jest życie i za to katować się też nie można. Pozdrawiam 🙂

  75. Moim zdaniem ta dobra karma nie zawsze wraca..

    1. BeaHerba says:

      a ja myślę, że wraca tylko mamy tendencję zauważać to, co złe, a to co dobre to już tak troszkę pomijamy i się aż tak na tym nie skupiamy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *