matka beatka

Królowa Królików

Tak się czasem zastanawiam czy kiedykolwiek spoważnieję i jak spojrzę w lustro to poczuję się na mniej więcej swój przedział wiekowy.

Na początku sądziłam, że przełom nastąpi kiedy urodzę dziecko i stanę się panią Beatą, znowu w szpilkach i koszuli, dojrzałą i nieco bardziej dystyngowaną. Już na porodówce rzeczywistość odbiegła nieco od wyobrażeń gdyż wszyscy brali mnie za młodszą niż jestem dzięki czemu sama też poczułam się bezkarnie młodsza. A tak się starałam 🙂 Później sądziłam, że wydorośleję razem z rosnącym dzieckiem, ale ups… poszło w drugą stronę. Aktualnie przeglądając się i patrząc na to swoje odbicie nie dowierzam, że mam już tyle lat ile mam i jestem trochę rozczarowana tym faktem. Nie żebym źle się czuła w swoim ciele, absolutnie nic z tych rzeczy ale jednak nie wierzę czasem, że ta czydziecha już dawno wybiła. Teraz czasu nie liczę, wiek uznałam, że posiadam taki jaki mam w sercu czy też głowie lub i tu i tu. Do dorosłej pani Herbaty daleko mi jak stąd do księżyca i to na jego drugą stronę. Nie mam już nawet ochoty taka być, przynajmniej na razie zanim dziecię edukacji w publicznych miejscach nie zacznie. Świadomie wybieram trampki i spódnice w myszy i nie zamierzam niczego na siłę zmieniać. Nie wiem też jak mogłam tyle śmigać w butach na obcasach. Jeszcze w ciąży. Zwłaszcza, że sama czasem czuję się jak to dziecko i doskonale pamiętam co przeżywałam dorastając. Chociaż nie wiem czy to dobrze i czy nie utkwiłam za bardzo gdzieś w przeszłości. Jednak słuchając czasem rodziców nastolatków jakąś taką jedność z nimi czuję i wyjątkowo ich przeżycia rozumiem.

Niektóre woły doskonale więc pamiętają jak cielakami były 🙂

I chociaż są już dinozaurami to może lepiej gdyby taki stan rzeczy jeszcze się utrzymał 😀

W ogóle czas na posiadanie dziecka chyba żaden dobry nie jest i paradoksalnie każdy wiek ma te swoje plusy. Rzeczywistość młodego człowieka to pełen spontan, energii jakby więcej, może nawet siły fizycznej – chociaż ze mną akurat różnie bywało. Czasem mnie te doświadczenia przerastały i mając lat 20 czułam się na 30. Co za przewrotność losu, bo teraz jest zupełnie odwrotnie. No ale przestałam się aż tak wszystkim przejmować i zostawiły się jeno bieżące stresy. Z kolei dojrzałe, że tak powiem macierzyństwo skutkuje uwstecznieniem i powrotem do młodości. To znaczy niektórzy świadomie z przywileju rezygnują nie bawiąc się z pociechą i odmawiając wariactw zwalając je na karby przedszkola czy innych dzieci dopasowanych doń wiekowo. Słyszałam też o przypadkach, że babeczki zachodzą szybko w drugą ciążę żeby dzieciaki razem się bawiły i mają z głowy. Naprawdę, podobno tak robią. PODZIWIAM, no podziwiam szczerze takie podejście i ODWAGĘ bo z 1 rozbestwioną sztuką czasem nie idzie sobie poradzić, a co dopiero z dwoma. Ale każdy radzi sobie jak umie i ja oczywiście nie jestem żadną idealną mamuśką.

I tak na ten przykład

zostałam Królową Królików 🙂

Mamusiuniu kochana, jesteś MOJĄ Królową Królików i koniec. Masz tu bilet z wykupioną miejscówką, zwierzaki pod opiekę bo przecież nie mogą być w podróży same i jedziemy na Islandię 😉

Bardzo fajna zabawa w pociąg, moja ulubiona i polecam 🙂 Miałam wykupioną kuszetkę, pod kuratelą ekipa, a naczelny mój królik – przewodnik 🙂 Oczywiście w takim wagonie spać można do woli, kurs do Islandii (z biletem pod brodą do kontroli) dość daleki i oko przymknięte oficjalnie, legalnie, a nawet z musu: mamulku kochana śpij i zamknij już te oczy bo masz przecież bilet w wagonie sypialnym.

Dwa razy powtarzać nie trzeba 🙂

Więc bardzo chciałabym mieć dzieci sztuk więcej ale jednak już bym się na ten krok nie porwała (no może gdyby się wygrało parę dużych baniek w totka). Najfajniej mają ci co jedno dziecko już nastoletnie, a drugie malutkie. Ale oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Znajomi, którzy są w takiej sytuacji czasem jednak narzekają nieco na słabe wyhulanie młodzieńcze. Odwala im z opóźniaczem i to czasem całkiem mocno. Albo ponosiło w trakcie dzieciństwa malucha i nie dość czasu mu poświęcali.

Rzeczywiście, teraz nie wyobrażam sobie przeimprezować soboty z afterem, a co dopiero całego weekendu (o dłuższych maratonach nie wspominając). Jakoś tak nie potrafię, nie chcę nawet i wolę być sprawna i na chodzie dla synka. Poza tym tyle hasaliśmy, że w pewnym momencie samo się odechciało i zapragnęliśmy stabilizacji i radości, którą dziecko jednak do związku wnosi. Test to co prawda nie byle jaki i nie żadne zamieszkanie razem czy nawet ślub jest sprawdzianem dla pary, a potomstwo właśnie. Czasami cud jak człowiek się w ogóle odważy, a i okazuje się że w czasach totalnej cywilizacji cudem niekiedy jest zajście w ciążę. Chociaż doskonale rozumiem kobiety, które decyzję ową odwlekają.

Niestety czasami czym dłużej tym później człowiek jakby większe obawy na stanie posiada, odwagi coraz mniej, która paruje jakby nie symetrycznie do wieku. Czyli młodsi idziemy na żywioł, a czym starsi tym bardziej zaczynamy się bać. Bać np. utraty wolności (i słusznie), obowiązku (też racja) i innych. Nie ma co idealizować sytuacji bo tak się dzieje. Nie pośpimy, nie pojedziemy czasem, nie odpoczniemy, nie chodzimy bez plam na ciuchach, nie mamy czystej kanapy jest za to notorycznie w jakimś miejscu klejąca podłoga, przyczepiona plastelina podstępnie wychylająca się z kącików domu i wiele wiele innych czających się suprajsów 🙂 Nie wspominając o masie atrakcji czasem mniej zabawnych jak dzieciaki chorują, dostają wysypki, nie chcą rysować, są kompletnie niesforne i wymieniać by można cały dzień. Ale mimo wszystko lepiej pamiętać, że

życie lubi płatać czasem takie figielki, że jak się może to się nie chce, a jak by się chciało to już nie można. 

I jak to wychwycić w odpowiednim momencie?

Dziwne to jest jak Królowa Królików uświadamia sobie, że już jest dość wiekowa 🙂 Chociaż wcale tak się  nie czuje i może nawet nie wygląda. Ale ząb czasu gryzie i po piętach depcze. Można jedynie dbać o kondycję psychiczną i fizyczną przy czym uważam, że jak się spróbuje zapanować nad jedną z wymienionych sfer to i reszta się udaje. Wprowadzenie zasad np. zdrowego odżywiania pomaga zapanować nad swoim życiem, a tym samym nad rozbrykaną psyche. I odwrotnie też działa, jak zaczynamy karmić się pożytecznymi myślami, łapiemy to poczucie bezpieczeństwa to i zaczynamy dobrze się odżywiać, przestajemy traktować siebie jak śmietnik i porządkujemy swoje wnętrze. Potem nagle dostajemy ochoty np. na wiosenne porządki, mycie okien itp. i symbolicznie oczyszczamy sobie swoją przestrzeń zarówno fizyczną jak i duchową.

Uwielbiam takie zwykłe, wyświechtane, pospolite powiedzonko

JESTEŚ TYM CO JESZ 

Ono uzmysłaiwia mi czy na pewno chcę być taka jak pożywienie do kotła wrzucane i pomaga się trochę opanować. YO

 

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *