facet herbatyzm

zazdrosna zazdrosć

Tak się zastanawiam o co chodzi z tą zazdrością ?! Czy facet MUSI być cały czas lub co czas jakiś zazdrosny o tę swoją kobietę i czy naprawdę potrzebna jest aż taka adrenalina żeby ożywić nieco związek …?

Ameryki nikt nie odkrył, że w wieloletnie związki może wkraść się jakaś doza nudy ale młodsze stażem pary też mogą przeżywać podobne historie. I wiem to z doświadczenia, że jak pojawia się zagrożenie w postaci innego samca w pobliżu to zaraz energia męska rośnie i okazuje się, że ukochana jednak liczy się bardzo i emocje wywołuje spore. Nie wiem jednak czy to działa w dwie strony czy może dobieramy się w pary na zasadzie, że zawsze jedno w czymś jest bardziej od drugiego … ? I czy to lepiej, że mężczyzna szaleje na punkcie swojej kobiety czy odwrotnie też jest ok? A może jest tak, że jak przychodzi wizja utraty czegoś/kogoś wraz z pojawiącym się poczuciem zagrożenia to wtedy zdajemy sobie sprawę, że jednak nam ZALEŻY?

Wzbudzanie zazdrości to jedno, a romansowanie na boku to zupełnie coś innego chociaż często, mam wrażenie, te dwa aspekty są ze sobą jakoś łączone. Gdyby chciało się zdradzać partnera/partnerkę nikt by się raczej o tym nie dowiedział i wszelkie podejrzenia odsunęło by się najdalej jak można. To jawne oszustwo i nie jestem do końca pewna czy tak super służy związkowi jeżeli ludzie się kochają. A wzbudzenie zazdrości mimo, że czasem nieświadome, jest dość oficjalne, nikt się za bardzo z nim nie kryje, wręcz przeciwnie… TA informacja MA dotrzeć do partnera i już. Można świadomie manipulować sytuacją i owo uczucie podsycać ale jak się kieruje zasadą CO SIEJESZ TO ZBIERASZ trzeba być przygotowanym na odwrócenie sytuacji. Nie można być nigdy za pewnym siebie bo ten partner, którego tak stymulujemy troszkę emocjonalnie może niespodzianie (?) sam stać się obiektem zainteresowania płci przeciwnej. W zasadzie tak mi się wydaje, że w związku nigdy tak do końca nie można być ZA pewnym, że nic niepochlebnego i zagrażającego naszej wierności się nie zdaży. Wszak wielu pięknych ludzi na świecie, którzy do gustu przypaść mogą. Zarówno kobiet jak i mężczyzn. Nie koniecznie i nie zawsze idzie seksualność ciała w parze z intelektem i tu zależy dużo od naszych wartości czy byli byśmy w stanie taki skoczek w boczek zaliczyć (z kimś np. na zupełnie innym poziomie niż my) i żyć z tym faktem później normalnie. Sądzę, że mężczyźni z racji swojego wyzwolenia wszelakiego łatwiej daliby się podejść pokusie i w sprzyjających okolicznościach rzeczywiście głową przestają myśleć, a uruchamia im się mózg z dołu. Tak już ten penis jest skonstruowany, że od razu prawie gotowy do działania. I odpowiednie podejście gwarantuje niemalże sukces. I dużo zależy od (silnego) charkteru (silnego) faceta i jego poczucia wartości.

Najlepiej więc nie igrać z ogniem i nie balansować na aż tak cienkiej linii. Sama też świadomie wzbudzałam zazdrość w mężu i mam do dzisiaj czasem na to chrapkę. Lubię jak walczy i wykazuje się nadludzką siłą do zwalczania “przeciwnika”. Ale przesadna zazdrość też jest chora i niekiedy może zataczać szersze kręgi. Człowiek to jednak kłębek emocji. Nie powiem, też lubię jak mój facet wzbudza zainteresowanie kobiet, byle bez przesady 😉 Kobiety jak chcą uwieść faceta są bowiem nieobliczalne. Wykazują się dużym sprytem i przedsiębiorczością. Jak się na jakiegoś uprą nie odpuszczają łatwo. Faceci też ale im chociaż można, myślę, wjechać na ambicję i boją się mężów haha. Laski skrupułów nie mają, żona i dziecko je nie obchodzi i pną do swego zdeterminowane. Są w stanie wykorzystać KAŻDĄ sytuację, włącznie z upijaniem i molestowaniem nieprzytomnego. Zależy oczywiście co dla kogo zdradą się zwie i podziwiam ludzi, którzy nie mają z tym większych problemów.

W ogóle dziwna jest ta zazdrość, bo partner z reguły odbiera takie poczynania rzeczywiście jako zachętę pójścia do łóżkaz kimś innym ale przecież taki delikatny flirt nie koniecznie do tego właśnie prowadzi (a w zasadzie wcale). Chociaż po latach zrozumiałam, że TAKIE właśnie odczucia wzbudza i sama też się niestety o tym przekonałam. A dlaczego byłam TAKA zazdrosna skoro osobiście też tylko troszkę kokietuję? A w przeciwnej sytuacji okazuje sie, że walczę chociaż bardzo tego nie lubię. W ogóle faceci wydaje mi się, że bardziej cenią te niedostępne kobiety, które mają nadzieję zdobyć i właśnie do tego też podchodzą ambicjonalnie i zadaniowo. Uprą się, a wszelakie odmowy stanowią jeszcze większą zachętę. I nie ważne, że byli kolegami. Nawet sytuacja braku jakichkolwiek szans stanowi nie lada wyzwanie i motywację. Zdobywcy. To co podane na talerzu nudne bowiem i nie ciekawe – do zaliczenia na raz. Czy mężczyźni naprawdę lubią jak my, kobiety trochę nimi jednak manipulujemy? Czasami odnoszę takie właśnie wrażenie. Upraszczając – lubią suki i niedostępne. Problemu większego nie ma jak te cechy ma się po prostu dane w naturze, a co mają powiedzieć te bardziej delikatne i mniej emocjonalnie atrakcyjne dziewczyny? Muszą się z tym pogodzić, zmienić, udawać, próbować kręcić lub czekać na tego właściwego, który pokocha je takie jakie są.

Bo ogólnie WIERZĘ, że mimo iż tych (i tu użyję formy niezwykle oklepanej i pospolitej) połówek jest więcej to chodzi o to, że one SĄ. Trzeba tylko się odnaleźć, a w tym celu nie można iść na łatwiznę i brać jak leci – z braku laku, tylko otowrzyć na właściwą osobę i uwierzyć, że zjawi się we właściwym czasie. Nam kobietom może trudniej to przychodzi, wszak już dawno przeprowadzono badania, że generalizując –  facetowi żeby wejść w związek wystarczy dobre żacie i niezły seks. Kupiony. Nawet się ochajta i będzie szczęśliwy.

Ale ogólnie najlepiej może żyć pogodzonym, że nie widomo czy w ogóle się spotkamy i nie NASTAWIAĆ na nic szczególnego za bardzo. Wiem, może to wbrew zasadom prawa przyciągania tego co chcemy, ale z doświadczenia wiem też, że jak się w tej kwestii odpóści to wszystko zaczyna dziać się samo. I nie chodzi o to, żeby nie mieć planu. Wręcz przeciwnie. Zanim poznałam mojego męża naczytałam się, że żeby przyciągnąć odpowiedniego parnera, z którym będzie nam dobrze i przy którym będziemy mogli być ZAWSZE sobą należy sporządzić listę jakie cechy pragnę żeby posiadał. Trzeba wypisać wszystko, nawet totalne absurdy i rzeczy z kosmosu bo w tej dziedzinie też nie ma rzeczy nie możliwych. I ustalić hierarchię wartości. Czego tak naprawdę od związku oczekujemy, czego pragniemy i kim dla nas ma być owy parner. Włącznie z wyglądem. Może oczywiście to być przypadek, ale tak zrobiłam i oprócz paru detali, które się nie potwierdziły, gdy byłam już na maksa zrezygnowana w sprawie mężczyzn i KOMPLETNIE ODPÓŚCIŁAM, pogodziłam wręcz, że nie ma go dla mnie w świecie, po mega dużej porażce uczuciowej, niespodziewanie, w miejscu, w którym NIGDY bym nie podejrzewała – właśnie zaiskrzyło. Dodam, że miałam tylko próbkę pomadki znalezioną na dnie torebki bo załamana nie miałam ochoty nawet się malować i rozciągnięty/nie koniecznie seksi sweter. Czyli NIC takiego co podnosi atrybuty kobiety. Ale stało się SAMO. Poznajesz kogoś i nie zastanawiasz się co, skąd, jak, kiedy, po co? Tylko masz wrażenie, że z tą osobą znacie się od lat, jest fajnie i nie chcesz się rozstawać. Jest taki dziwny spokój mimo targających emocji, a później wątpliwości sianych przez bliskich tudzież znajomych, którzy dopytują: o a na pewno to jest to? a nie będziesz żałować? a ma to czy tamto? A co to ma za znaczenie do cholery?

skorzewo-4-5-6-2005-015

I kiedy świat się wali zaczyna docierać do człowieka, że tych połówek JEST więcej we Wszechświecie i MOGĄ na siebie trafić. A serce jest pojemne i może kochać dużo i długo … I lepiej przed tym nie uciekać i się nie katować. Bo jeżeli miałoby się kogoś skrzywdzić to lepiej nie walczyć tylko poczekać na swoją kolej …

Ps. Reasumując – delikatna zazdrość jednak sądzę, że jest wskazana, a facet który czuje się ZA pewny siebie zaczyna głupieć 😀 Jesteście samcami, walka to Wasz żywioł więc nie zaszkodzi troszkę pazury wystawić i pokazać kto rządzi i do kogo należy kobieta haha … A jak ktoś chce odejść to i tak prędzej czy później to zrobi i ani dzieci ani żadna siła tego nie powstrzyma … lol

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *