listopadowa dziewczyna cz.1

A deszcz dalej kapie kiedy zasypiasz i w odstępach czasowych nagle jakieś kap kap dźwięczy ci w uszach coraz ciszej i ciszej. Wszystko zmyje, ma w sobie tę moc, magiczną lub nie ale ma, że coś oczyszcza. I daje przy tym jakąś taką ulgę. Niełatwą może ale jednak.

Że pewne sprawy mimo pozornych trudności się układają.

Że żyjesz ty i ten twój smutek, który niewątpliwie gdzieś tam jest i czasem się pokaże (przynajmniej w listopadzie), przypomni o sobie, że jeszcze się na stałe nie wyprowadził, a może nawet nigdy tego nie zrobi… Chociaż gdy wychodzi słońce i widać liście, których na drzewach już prawie nie ma ale błyszczą kolorami, wtedy jakoś listopadowej dziewczynie robi się lżej na sercu i zapomina. Może jednocześnie przypomina sobie, znowu całkiem paradoksalnie, te zajebiście dobre odczucia i po prostu żyje. A może żeby coś sobie przypomnieć trzeba o czymś innym zapomnieć… ?

Nie szkoda Pani takich pięknych paznokci na to ciągłe mycie naczyń? Nie lepiej byłoby dotykać nimi czyjąś skórę?
czasami można dostać z liścia w twarz…

Przeżywa dzień i chwilę spokoju w teraźniejszości. Tak bywa co nie znaczy, że jest zawsze 🙂 Niektórzy ludzie po prostu (za) dużo czują, (za) dużo myślą i pokonują morza emocji w sobie.

Czytaj dalej listopadowa dziewczyna cz.1

głupie to może

SERCE I MÓZG.

Może jest to całkiem prozaiczna sprawa bo oklepana przez jedną z reklam sprozaiczniła ją jeszcze bardziej ale wymienione wyżej narządy odgrywają niezwykle istotną rolę w naszym życiu.

Zarówno jeden jak i drugi mają bardzo duży wpływ na nas, oddziałują wywołując emocje, a jak wiadomo to te sterują naszym myśleniem i w konsekwencji czynami. Do tego są ciekawe gdyż zawiadują całkowicie odmiennymi funkcjami. Cały czas jesteśmy pod wpływem mózgu i słuchaniem duszy czyli dla mnie serca.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że często/najczęściej NIE kooperują  spójnie i razem tylko każde nadaje co innego i ma swój repertuar. Nie we wszystkich kwestiach, z reguły najbardziej rywalizują o pozycję w tych najważniejszych dla nas sprawach, kiedy np. nie potrafimy wybrać

czy mamy coś zrobić bo tak nakazuje nam rozsądek, czy może lepiej postąpić tak, jak gdzieś w głębi duszy czujemy.

Zawsze jesteśmy w takich chwilach rozerwani, gryziemy się, analizujemy, przedstawiamy sobie w głowie wszystkie za i przeciw, aż w końcu może dajemy radę podjąć jakąś decyzję – czy taką jak każe rozum, czy dyktuje serce…?

Czytaj dalej głupie to może

święta i prawda

Bardzo lubię świętować i dla mnie osobiście każdy powód jest dobry… No, może poza własnymi urodzinami, te przełykam jakoś z roku na rok coraz mniej ochoczo korzystając jeno z przywilejów 😉 Poza tym w pewnym wieku kobieta ma tyle lat ile sama ustali 🙂

barwy jesieni…

Jesień jest bura, szara i smętna ale nie dla nas. Bo wraz z październikiem rozpoczynamy jazdę imprezową. Kiedyś miało to zupełnie inny wymiar aniżeli teraz i naprawdę się balowało.

Poza tym w głowie pustka, czy pustak może nawet, a myślenie jakieś bardziej logiczne też do ciepłych krajów odleciało. Pozostaje mieć nadzieję, że wróci może nawet szybciej niż wiosna, bo jednak w odmóżdżeniu nie żyje się za lekko, oj nie. Ciągle chce się Herbacie spać, leżeć, dogorywać, jeść i tak w kółko. Nie kontaktuje po wielokroć, siedzi i się gapi ale na nic konkretnego. Może myśli, a może nie, nawet tego nie jest w stanie określić dokładnie.

Czytaj dalej święta i prawda

wybacz kotku

Ludzie w celu odnalezienia siebie i pomocy, najczęściej kiedy w ostateczności zrozumieją, że jest im ona potrzebna, udają się na różnego rodzaju psychoterapie, poruszają wróżki, jasnowidzów i inne wszelakie pomoce duchowe ale często wcale nie chcą chyba tak do końca tego uzdrowienia. A czas mija i spożytkowany na negatywnych odczuciach działa na naszą, niestety, ale niekorzyść.

Z obserwacji wychodzi mi bowiem, że jak sprawy dochodzą do takiego wybaczenia wtedy odzywa się bunt,

sprzeciw, jątrzone są krzywdy, z których każdy/wielu uważa, że jego jest ta NAJwiększa. Nie ma co toczyć sporów, która jest większa bo jednak każdy ma to co ma i (może) to, co jest w stanie unieść. Oczywistym bezsensem staje się porównywanie, pomniejszanie cierpienia innych i sianie destrukcyjnego egoizmu. Epatowanie swoją własną krzywdą ma sens jedynie taki, że osoba skrzywdzona przekonuje siebie, że ma prawo nienawidzić i nie wybaczyć. Rozmowy np. z rodziną czy przyjaciółmi prowadzą często do udowodnienia tejże teorii i żadne logiczne argumenty doń nie docierają. Dziwne są dla mnie stwierdzenia (jakoby zapewne) terapeutów (z dyplomami wszelakimi, a jak!) że jak cierpienie zaszło duże (tu pojawia się ocena kto ma prawo tak uważać i co znaczy “duże”) to wtedy jest się wytłumaczonym i oczywiste jest, że wybaczyć nie musimy. Tylko mamy/możemy sobie z tym żyć.

Czytaj dalej wybacz kotku

trójkąt bermudzki

Szpony trójkąta bermudzkiego dopadły mnie wraz z pierwszymi dniami kalendarzowej jesieni i równo z wybiciem października jęły zataczać coraz szersze kręgi.

Dla wyjaśnienia owy trójkąt to:

łóżko, kuchnia i telewizor bądź książka 🙂

Najsilniej  trzyma niedźwiedzie posłanie i gawra, w następnej kolejności koryto no i tv lub lektura, działają zamiennie przy czym przy obu tych czynnościach nad wyraz błogo się usypia…

przyszła, nadeszła i od razu pogrążyła w betach 😉

Nadal  nie praktykuję yerba maty choć obiecywałam sobie, że ją kupię bo nawyki jak się okazuje zmianie ulec mogą i jest to MOŻLIWE.

Czytaj dalej trójkąt bermudzki

mózg na urlopie

ROZUMU BRAK

Czasami bardzo ale to bardzo chciała się oszukać, że nic nie czuje i nie przeżywa. Tak mocno chciała nie czuć za dużo i nie czuć czasem w ogóle, że paradoksalnie czuła aż fizyczny ból wszystkich tkanek, z kośćmi włącznie. Przeszywający na wskroś. marzyło Jej się uciec ale wiedziała, że od samej siebie ucieczki nie ma.

-Wszystkiemu winne to Serce- pomyślała rozgoryczona. A świadomość, że wie co jest przyczyną Jej cierpienia nie pomagała. Szkodziła może nawet. Nie mogła wyswobodzić się z granic swojego czucia choć bardzo się starała i już wiele prób podejmowała w tym kierunku. Głupie to może ale zazdrościła czasem tym mniej czującym i zbytnio nie przejmującym się jednostkom. Czarno-białym postaciom swojego szarego filmu podzielonych emocji, którzy czują na zawołanie i kochają tyle ile trzeba. Oczywiście w ich osobistym mniemaniu.

-Tak, chciałabym być czarno-biała, dość mam tych barwnych skrzydeł, które nie latają wcale albo za daleko- pomyślała coś znowu. Zastanawiała się jak ONI to robią, że ich serca wartościują i stopniują Miłość?

Czytaj dalej mózg na urlopie

trening asertywności

Niby taka prosta i oczywista sprawa z tą asertywnością ale czy na pewno? Czy potrafimy wyrażać jasno nasze wątpliwości tam, gdzie naprawdę trzeba to zrobić, a nie tylko w domowym zaciszu, miotamy się jacy to jesteśmy asertywni lub, że tacy właśnie nie byliśmy ? 🙂

Bo obwiniamy się później w stosunku do siebie, że nie powiedzieliśmy wprost o co nam chodzi czy chodziło. I na przykład podają nam w pizzeri przypaloną pizzę i ciekawa jestem ilu z nas ją odda i wyrazi swoje niezadowolenie, a ilu jednak coś tam przełknie, chce być grzeczna i kulturalna bo przecież często tam bywa i dopiero jak wyjdzie postuka się w czoło.

A mówienie o co nam chodzi jest bardzo ważne

żeby uniknąć samosądów, wyrzutów sumienia i niszczenia siebie. Żeby uniknąć destrukcyjnej i złej energii skierowanej przeciwko sobie samemu.

Czytaj dalej trening asertywności

mięsoholizm

Z tym całym wegetarianizmem wcale nie jest taka prosta sprawa. Przynajmniej nie dla każdego. Są ludzie, którzy bez problemu rzucają mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego ale…

czy na pewno ot tak im to przyszło?

Tego nie wie nikt bo zupełnie inaczej jest przedstawiać swoją perspektywę po latach praktykowania i pamięć może już nieco szwankować. Oczywiście wyjątki z reguły wyjęte są niewątpliwie i chadzają żywymi stopami po naszym świecie. Może wynika to z wtłoczonego światopoglądu, a może predyspozycyj zdrowotnych.

Przeciętnemu zjadaczowi glutenu wcale tak prosto nie jest i mimo, że zdaje sobie sprawę z cierpienia zwierząt i niskiej wibracji takich pokarmów to jednak zaprzestać procederu nie może.

Właśnie, to cierpienie zwierząt tłumaczone jest na wsze strony, czasem bardziej idiotycznie, czasem mniej ale pewne jest, że gdyby rzeźnie miały szklane ściany więcej ludzi nagle wzruszyłoby się losem istot, które czują, zupełnie identycznie jak my, LUDZIE, gatunek “lepszy”, wywyższający się ponad wszystkie gatunki. Mądrzejszy ponad wszystkie inne stworzenia.

może gdyby tak samemu, gołymi ręcami…

Tak więc samemu złapać zwierzę, zabić i zjeść nie bardzo mięsożercy mają ochotę zasłaniając się… no właśnie, czym?

Ano nie wiadomo czym ale na pewno wyręczają się czyimiś rękoma, samemu ich krwią nie plamiąc.

Czytaj dalej mięsoholizm

jesienny romans

I wraca człowiek do takiego domu, mało że w pakiecie z PMS-em to na dodatek zewsząd wyglądają pokusy… I wdaje się w

jesienny romans

choć wcale tego nie chce 😉 A może chce i sam się o to prosi?

Ciągoty o tyle chamskie, że czekoladowe, eksportowe, organiczne i po prostu przepyyyszne… Jak tu zachować jakąkolwiek dietę? Dietę, phi, zdrowy rozsądek… W obliczu takiego wyzwania wiem, że świat jest duży, czekolada jeszcze większa, a ja no cóż… malutka zupełnie…

Tak więc 1 miejski dzień i 6 kolejnych, zaraz po powrocie z lasu, żyłam tylko tą czekoladą. Niestety ze skutkiem tragicznym i powiększającym moje 4 litery nieubłaganie. Noo ale jam jest z tych co się siebie dość czepiają, a z napięciem to i tak nie jest łatwo wygrać, więc ukojenie spadło na mnie wprost z nieba szerokiego. W zasadzie

walka od razu skazana była na niepowodzenie,

nierówna, a przeciwnik podstępny, wiedzący kiedy się schować i kiedy ponownie zaatakować.

chłopaki…

Faceci aż tak się nie przejmują,

Czytaj dalej jesienny romans

pozytywne (nie) myślenie

Ach ile człowiek by dał za to pozytywne myślenie. Takie, co

nigdy się nie kończy, trwa sobie wiecznie, jest niezmienne i nie do podkopania.

Pewnie istnieją tacy ludzie, osobliwości szczęścia, wybrańcy losu może nawet, niczym kompletnie nie skażeni, których to żadna zła siła spokoju nie zmąci i nie zakłóci przepływu pozytywnych wibracji (wariacji).

Będąc jednakżesz zupełnie zwykłą Herbatą ulegam czasami presyji życia i doświadczeń mało kreatywnych, wąskich i ograniczających.

Czytaj dalej pozytywne (nie) myślenie