jesienne bzdury

I po co człowiek zastanawia się, rozmyśla, rozwodzi (nad SOBĄ oczywiście), użala i lituje nawet ( z reguły tylko PRZED sobą) jak wystarczy jedna chwila, całkiem niby zwyczajna i prozaiczna, która zmienia nagle postrzeganie świata … Jedno zdarzenie przywracające, powiedzmy, trzeźwość umysłu CO jest tak naprawdę w życiu ważne. W moim przypadku priorytety ustaliła odnowa kontuzji kociego ogonka. A że kocica ma swój wiek bardzo się zestresowałam bo czeka ją pewnie narkoza. Więc nie pozostaje mi nic innego jak : myśleć pozytywnie  –       myśleć pozytywnie  –  myśleć pozytywnie …   Afirmacja na pewno nie zaszkodzi, a zawsze może pomóc …

img_0065

O to całe zamieszanie podejrzewam oczywiście jesień. Zapach nadchodzącej zimy, przygnitych liści na chodnikach, jesienne kolory, w tym szarości, złota i czerwienie, mgły, szron, ciepły domek, zapadająca w sen przyroda … Jest w tym jakaś magia. Ma swój urok (jak każda pora roku) jeśli się zaakceptuje zmiany i biegnący czas (trening czyni mistrza). Sentymentalnie, nostalgicznie, romantycznie no cóż … wkręcam się regularnie raz do roku. I o dziwo dobrze mi z tym, a nawet lubię. Zwłaszcza wyjść z nieprzymuszonej woli na spacer z psem, bez dodatkowego towarzystwa (o tak, luksus nie byle jaki) i zaciągnąć się jesienią 🙂  Byle nie przesadzić z melancholią, to zejście na ziemię nie bywa aż takie bolesne … A tak … nawet sny mogą nie dać odpocząć i podsunąć TAKIE obrazki, że kosmos jakiś … Np. w to tłumaczenie kompletnie nie wierzę, wiele razy się nie sprawdziło ani tak spektakularnie, ani prawie wcale, ale śnił mi się wpadający ząb, brr… Po kawałku i jeden, zawsze jakieś pocieszenie może … ?

Jak dobrze mieć wyrozumiałego i tolerancyjnego męża 😉 obeznanego w życiu z kobietami. W życiu ze mną 🙂

 

 

spostrzeżenia wtórne

20161004_134149.jpg

Chciałabym tego swojego wewnętrznego krytyka bardziej “olewać”. Najczęściej odzywa się nie pytany i ma ścisłe powiązania z odkładaniem  na później 🙂 Więc może, na fali konstruktywnego poniedziałku, zrobię pastę ze słonecznika i suszonych pomidorów, do której się zabieram od 4 dni… Żeby tak się chciało jak się nie chce i żeby tak się nie chciało  jak się chce 😉

początek

Z moją tendencją do odkładania wszystkiego, a może wielu rzeczy na później, założyłam pierwszego w życiu bloga. Jak na razie kosztem dziecka (bajki w tv i drożdżówka do ręki), domu i braku sprzątania, a także piszczących za żarciem zwierząt (psica i kocica, suma wieku 30 lat, po połowie).

Udało się za to pranie i chociaż coś robi się samo 😉

Poniedziałek, kompletnie wywrócony do góry nogami. Jak większość rzeczy w moim życiu. Szczerze mówiąc nawet się cieszę, że nie jest nudne …

Synek : mamoo nakarm mnie …
Mama : synku, jesteś już dużym chłopcem, jedz sam …
po 5 minutach wraca skruszona mama ale o dziwo widelec w ruchu 🙂
Wniosek : oboje uczymy się samodzielności 😉
A dla mnie wcale nie jest takie oczywiste, że nie muszę być na każde zawołanie, bo robię to ochoczo ale mam tendencję do przesady. Najpierw poświęcenie później wkurzenie. Bea, nie podążaj tą drogą …

20160925_153845.jpg