facet

słodka herbata

Chory facet (czytaj przeziębiony) gorszy jest niż pandemia i jeszcze większe spustoszenie siać potrafi. Ooo już ledwo go coś tam powiedzmy bierze a lament taki się podnosi, że obłęd. Nieprzytomny, wredny i nie do wytrzymania bardzo szybko się staje i wszystkich w tym na głowę bije. 4 latek to pikuś bo pada dopiero jak 39 stopni gorączki ma i hasa ile wlezie (pomijając niedogodności katarowo-kaszlowe). Tu sprawa ZNACZNIE poważniejsza bo kataru jeszcze nie ma i ledwo w gardle drapie ale już kompletnie pada (CHYBA ma gorączkę) i cały dom na głowie staje. Nie pasuje nic takiemu, mówisz do niego – to z dużo nadajesz, nie odzywasz się – dlaczego udziału w konwersacji nie bierzesz i ogólnie nie wiadomo co robić 😉

Dla przykładu odkąd jest dziecko ani razu podczas przeziębienia 1 dnia w łóżku nie spędziłam. Mamy zwolnienia dłuuugo nie biorą i zawsze na chodzie. Kurcze, to trochę jak z tym spaniem – jakoś szybciej się wysypiam i 6 h w zupełności wystarczy (a kiedyś nieprzytomna). Śpię szybko, na czas normalnie. Wszytko jakoś się skróciło i okazuje się, że można. Make up w 5 minut robić, włosy mycie + suszenie kwadrans, paznokcie to już w ogóle – szybkoschnącym pomalować i w locie z mopem biegając też suszyć można…

No ale nie mężczyźni, oni nie nawykli do drastycznej zmiany przyzwyczajeń… Zatem matka wszystkim się staje i każdego (prócz siebie) obskakuje. Najeździł się biedaczek z psem do lekarza i do pracy nachadzał z rozżaleniem lekkim to teraz da popalić (z drugiej strony chętnie na swój sposób skrzydła opieki roztoczę 😉 ).

Ciężkie zakupy, co tam, osobiście obok mnie ze sklepu truchtem biegną, obiady – jest stoliczek “nakryj się “, że dziecko samo sobą TYLKO i wyłącznie się zajmuje – jaaasna sprawa, w ogóle to krasnoludki ze mną żyją w komitywie. I czasami naprawdę te nadludzkie siły są. Ale jak brakuje to najlepiej nic nie mówić, bo przecież chciałaś być matką i domem się zajmować. Chciałam i się z tego bardzo cieszę ale swoje nerwy też mam. I choć nie chcę nikomu przykrości robić to jednak służącą nie jestem. I szanuj bo jak ta matka się rozłoży to już zupełnie cały dom w gruzach legnie…

Owszem kucharką, sprzątaczką, fryzjerką jestem (dziecię za nic nikomu nie da ciachnąć włosów) i obowiązki pielęgniarki też pełnię. Ale czasem cierpliwości mi brakuje na to marudzenie… Że garnek spaliłam (o jejku też mi wielkie halo), o praniu zapomniałam (ale ręce nie odpadły od przeprania sobie skarpet), listu ważnego nie wysłałam (korespondencja akurat bardzo złośliwa bywa i chowa się po kątach w torebce), obiad spóźniony w czasie i przestrzeni (ale jednak się pojawił), takie tam drobiazgi. No cyborgiem tylko czasem bywam ale jednak nim nie jestem.

W ogóle faceci uwielbiają być rozpieszczani, że wszystko dla nich, a my gotowe zawsze i na stanowisku (słodka jak miód herbata). A jak się złoszczą, że dla kobiety dziecko jednak przed wszystkim stoi. Nawet jak się w życiu do tego nie chcą przyznać. Nie wiem co w tym takiego dziwnego, dorosły człowiek chyba dużo zrozumieć może? Czasami tak mi się wydaje, że ja jedna to za mało, dobrze by było się rozdwoić. Jedna Beata dla syna druga dla ojca bo każdemu 100 procent nie poświęcę. A ja? Hello, gdzie ja jestem? Jestem w ogóle czy może tylko moje odbicie w lustrze egzystuje? I o ile dziecko nawet rozumie, że wysłuchać tatę po pracy trzeba o tyle ten dorosły nie koniecznie, że muszę czasem być tylko na dziecku skupiona. A niektóre sprawy mogą przecież poczekać… I pogadać też później można.

Nie ma ludzi doskonałych i to pierdoły zwykłe są. Gdzieś wyczytałam, że ojciec z synem o matkę zawsze rywalizują i zazdrośni są wzajemnie, a matka z córką o ojca. To podobno naturalne nawet jest. Dlatego najlepiej taki stan rzeczy zaakceptować i  dla własnego spokoju się nie rzucać. Zawsze łatwiej jest jak wszystko akurat bez przesadnych życiowych wyzwań się układa. I trzeba /każdy po swojemu i w swoim tempie/ pracować NAD sobą po przez te nie łatwe doświadczenia. Zmęczenie = się rozdrażnienie, a to już prosta droga do spięć i spadającej odporności organizmu (niezbędny czarny bez i propolis).  Dlatego tyle potrzeba zaangażowania (w moim przekonaniu również tracenia życiowej energii) do opanowania tych emocji.  Chociażby /jak nie przede wszystkim/ dla dobra dziecka lepiej się starć, które tak wszystko przeżywa i któremu cały czas kształtuje się  psychika. Każdego dnia. I to my jesteśmy bardzo odpowiedzialni za jego rozwój. To my wrzucamy te cholerne kody, na bazie których będzie układał sobie życie, nawiązywał relacje z ludźmi i radził sobie w społeczeństwie. Na nas spoczywa ten obowiązek myślenia o nim i dbania o te delikatne struktury mózgu i duszy.  Więc naprawdę WARTO nad sobą pracować (i panować) i motywacja jest duża bardzo. Myślę, że można tyle z siebie spróbować dać ile zawsze będziemy mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko – o czym mieliśmy wiedzę i świadomość – CO dzieje się z dzieckiem. I próbowaliśmy tę wiedzę wykorzystać do jego spokojnego rozwoju. Dziecko musi mieć spokój właśnie, trzeba oszczędzać jego system nerwowy i chronić przed skokami kortyzolu, który później zabija w jakimś sensie nawet nasz organizm i bardzo niszczy nerwy. Nie myślimy wtedy logicznie tylko byle co wytrąca nas z równowagi.

herbata

Dlatego słodka w sumie herbata jestem i jak mam dobry argument to wszystko wytłumaczę 😀 … A nerwy puściły nas oboje po ostatnich przeżyciach i wyzwaniach. Kobieta puch marny musi teraz wziąć na swoje barki dom cały i zrekompensować swojemu samcowi wszystkie te obowiązki, które już prawie prawie go przerosły 😉 … W perspektywie więc zrobienie ruskich pierogów (przynajmniej na 2 dni obiad z głowy), szantaże, później branie na litość i zamglone od zatok spojrzenie, z pode łba zerkanie, cieniutkie jęki : poodaj pilota, a także zakupów targanie, z psem 3 razy dziennie latanie, wszystkich karmienie, sprzątanie chociaż na minimum i z uśmiechem droga pani z uśmiechem i radością mada faka…

 

A później już tylko lieto i lieto…

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *