bateria rozładowana

CZŁOWIEK

Może nie jest to dobry temat do publicznych wynurzeń i odbiega od słodkiej rzeczywistości miodem i mlekiem płynącej ale jednak czasem dopadają człowieka takie chwile…

I tak czy inaczej chwyciło mnie totalne zmęczenie materiału i bateria matki uległa jednak wyczerpaniu. Panowanie nad sobą przypomina walkę z góry skazaną na niepowodzenie i tylko chwilami jest lepiej. Non stop z dzieckiem bez dnia wytchnienia mimo ogromu miłości może doprowadzić człowieka na skraj rozpaczy zupełnej i wpędzić w coraz większą frustrację. Stopami o dno zahaczyć więc bardzo łatwo, gorzej z odbiciem się od niego …

Poczucie winy zabija rozum i logiczne myślenie flaczeje z każdą chwilą coraz bardziej. Od razu wydaje mi się, że jestem do niczego przede wszystkim jako matka. Że skoro krzyknęłam* na dziecko czy głos podniosłam to należą mi się kamieniołomy. A on wcale tego aż tak nie przeżywa, broi dalej albo mówi : jesteś wspaniałą mamą mamutko moja kochana i boję się ale tylko troszeczkę (to jak go pytam czy się wystraszył). Hmm czyli trochę jednak tak. I od razu następuje samobiczowania ciąg dalszy.

*tak, paskudnie zrobiłam i to nie raz. Zgodziłam się nawet za to na szlaban obejrzenia wtorkowego odcinka „Pierwszej miłości” (lokalny wrocławski patriotyzm). Nie wiem czy to pedagogicznie ale skoro przepraszam i później źle robię, a młody czasem jakąś powiedzmy „karę” ma to uznałam, że też mi się należy. Sprawiedliwie 🙂

ZDROWY EGOIZM

Z drugiej strony wiem, że taki kryzys jest znakiem kiedy muszę zainteresować się sobą i swoim stanem ducha. Zwolnić. Odpuścić. Przestać się wszystkim tak przejmować. Albo mniej. Bo rzeczywiście o sobie zapominam. Cały czas myślę o niedomaganiach psa, ogonie kota, mamie, która większość zimy sama pali w piecu, mężu żeby był zadowolony, innych wielu sprawach, a ja? Gdzie jestem JA? Każdy kto pracuje idzie do domu i nawet jak żyje tą pracą w końcu ma jakiś dzień wolny. Każdy – tylko nie matka. Tu nie ma zmiłuj się. A przecież nie jest się w stanie tak długo funkcjonować. I fizycznie czuję się jak jakaś babcia czasem. Moce odeszły ode mnie. Dlatego największym skarbem dla kobiety matki jest właśnie babcia. Jej matka. Opiekunki opiekunami ale normalna oczywiście w miarę babcia jest lekiem na całe zło. Niestety nie zawsze jest pod ręką i nie każdy ma tak dobrze. Nie chodzi też o nadużywanie jej dobroci. Ale tylko Ona zapewnia mi komfort odpoczynku od tych wszystkich prozaicznych obowiązków i czynności, które zazwyczaj kocham przecież wykonywać. I do czasu, punktu jakiegoś krytycznego sprawia mi to ogromną przyjemność. U mamy nie muszę tyle gotować (jedynie jak mam siłę i ochotę), sprzątać, biegać po zakupy, ciągle zajmować się młodym, lecieć na każde jego zawołanie – bo jest babcia, którą uwielbia. I ogród. Można wypuścić dziecię i samemu się nawet za bardzo nie ubierać. Nie malować. Dlatego wolę częściej wyjeżdżać ale czasem to się po prostu nie udaje.

Jest też tak, że im bardziej chcę być spokojna i opanowana do i dla dziecka tym bardziej mi to nie wychodzi. No nie wychodzi mimo najszczerszych chęci, planów poprawy i prób podjętych. Co oczywiście rozwściecza i dołuje jeszcze bardziej. A to z kolei wprowadza podenerwowanie i tak dalej i tak dalej. I na ten przykład parę dni temu dopiero wieczorem puściły mi nerwy, kiedy nie mogłam ani na 15 minut zostać sama. Bo faceci wiedzą jak sobie egzekwować odpoczynek. I wyrzutów żadnych większych nie mają. Zero problemu. Odpocząć musi. Od pracy wiadomo ale od dziecka qurva też. A ty się bujaj. Więc wszystko układało się nawet super i prawie do końca dnia udało mi się zachować spokój, pluć na iskry i być bardzo wyrozumiałą na szaleństwa młodego. Ale wymiękłam. Noo następny z kolei dzień to porażka na całej linii już od południa. Po tysięcznej prośbie żeby nie moczył butów wszedł w lodową kałużę prawie do kostek. I się wkurzyłam. A że siatka na ramieniu ciężka a on pokasłuje (choć to śmieszna wymówka i słaby argument) opieprzyłam go po prostu.

ROZSĄDEK

„Chłopak w końcu i do tego dziecko. A co się przejmujesz, przecież nic mu nie będzie, a jak tak to najwyżej. Szczęście i spokój jest ponad wszystko. Ponad Twój pierdolony perfekcjonizm. Najwyżej stówa na leki pójdzie, ale przynajmniej zgoda będzie”.

Tak mniej więcej z reguły myślę w chwilach słabości i odpuszczam.  Co prawda tym razem nie krzyknęłam (to może dlatego, że gardło chorawe i chrypawe) ale byłam bardzo, nawet może baaaardzo nie miła. Zanim domu drzwi otworzyłam już żałowałam i popłakiwałam. Zaczęłam wrzeszczeć ale na siebie w swojej głowie. Niszczyć się oskarżeniami i wyrzutami sumienia. Później poczułam się totalnie bezsilna i nagle doznałam olśnienia, że jestem tak wyczerpana, że chyba nie dam rady obiadu zrobić. Przepraszam później to dziecko czasem tyle razy, że aż wstyd (tak, przepraszam, razem z wyjaśnieniem swojego zachowania i nazywaniem emocji po imieniu. Czy coś to daje? Nie wiem ale próbuję różnych metod). Jestem czasami jak on, też mam problem z dotrzymywaniem słowa. Tylko ja nie mam 4 lat. Za to targanie tych pieprzonych zakupów w śniegu i latanie po stu sklepach żeby żarcie było jak najlepsze chwilowo mię przerosło. A nie potrafię odpuścić wtedy kiedy na to pora. I olać system. Nie, bo chcę wszystkich zadowolić i sprawia mi radość kiedy najbliżsi np. wcinają ze smakiem i zdrowe pokarmy wyselekcjonowane przez beatę herbatę. Oj, czemu CZEMU człowiek jest taki pojebany? Nie każdy tak ma i zazdroszczę tym wyluzowanym babkom co to naprawdę dbają głównie o siebie (chociaż naturalnie taka skrajność też dobra nie jest). Może za bardzo weszłam w rolę? Nie wiem. Ale wiem, że o ile ciężko mi się pakować (i teleportacja była by najlepszym rozwiązaniem) o tyle chętnie zmienię na trochę otoczenie. I naładuję akumulatory. To zawsze działa.

 Podziwiam i czoła chylę przed wszystkimi którzy mają więcej niż 1 dziecko.

ZAUFANIE

Sądzę, że pies i kot przez ten czas przeżyją i nic się nie stanie jak będą na utrzymaniu taty. Każdemu odpoczynek jest potrzebny żeby nie robić sobie krzywdy emocjonalnej ani nie zapędzać w mówieniu słów, których później żałujemy. I które wypowiadamy w gniewie choć wcale do końca tak nie myślimy. A wszystko jest energią. To chrzanienie bzdur z pasją i zaciętością też. Wyrzucić emocje można ale nie non stop. Nie móc zapanować nad nimi to kompletne dno.
A gdzie jak się jeszcze jakiś pms do tego dołączy, szkoda gadać. W rakietę i na księżyc. Poza tym jakie niby ma być dziecko z przekornych, upartych i pyskatych rodziców**? To cud nad cudy chyba by być musiał. Dzieci są kopią nas samych. Może lepiej się nie zastanawiać co będzie później 😀

Zawijam kiecę i lecę zatem tam gdzie widać horyzont i gdzie będę mogła schować się przed całym światem …

UFAM PROCESOWI ŻYCIA UFAM PROCESOWI ŻYCIA UFAM PROCESOWI ŻYCIA

**Rodziców można albo wziąć w całości – takich, jacy są – albo ich
w ogóle nie brać. Bycie rodzicem jest niezależne od moralności, jest poza dobrem i złem. Każde ocenianie rodziców – dobre czy złe – jest arogancją.

To tak, jakby zależnie od oceny – stawali się mniej lub bardziej rodzicami.

Dziecko pojawia się przecież niezależnie od tego, czy rodzice są dobrzy czy źli,
i ustanawia więź przed i poza wszelką moralnością.

Często lęk dziecka, że mogłoby się stać takie jak rodzice, stanowi zaprzeczenie rzeczywistości, albowiem dziecko jest swoimi rodzicami.

Nie dostrzega ono również, że to, co mu się wydaje w nich złe, jest tylko cieniem ich światła, tak iż jedno nie może istnieć bez drugiego.

W praktyce można jednak zobaczyć, że jeśli ktoś weźmie swoich rodziców
w całości, wpływa w niego cała ich dobroć, i że to, czego się w nich obawia albo co odrzuca, pozostaje na zewnątrz jak cena, którą należało zapłacić.

B.Hellinger

Ciekawa jestem czy inne matki mają podobnie czy jestem jakimś odosobnionym i tragicznym przypadkiem … ??? Na szczęście nie beznadziejnym i naprawialnym … YO

 

 

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

3 myśli na temat “bateria rozładowana”

  1. Za ewentualne literówki przepraszam, smartfon wcale nie taki mądry i literki zjada, laptopa chwilowo brak ale będzie poprawione 🙂

  2. Oj kamieniołomy. Nie za lekką karę Koleżanka nam sugeruje? Ja proponuję, żeby to Poszkodowany wymierzył karę. Na przykład przez tydzień będzie codziennie łaskotał piórkiem Winną w gołe stopy przez 10 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *