psychologia herbaciana

łamigłówka

Ciało i dusza

to cudowne twory. Współpracują ze sobą pełną parą tylko nie zastanawiamy się za często nad tym JAK i KIEDY to robią. Nie ma tak, że ciało choruje bez duszy (psychiki). Wszystko jest ze sobą połączone, powiązane i jak nawala psyche nawala też soma. Jeżeli nie słucha się głosu duszy lub głosu ciała (o co trudniej bo jednak choróbsko zmusza w końcu do tego) wtedy zaiste nie dostrzeże się powiązania. Ale

w momencie gdy wkraczamy na drogę synchronizacji, najpierw po przez świadomość, że to wszystko ze sobą współpracuje, później przez praktyki duchowe i uważność, a w końcu przez odpowiedzialną obserwację swojego ciała i każdej, każdej jego przypadłości – zaczynamy dostrzegać powiązanie gołym okiem. I fakty same zaczynają się łączyć. Bo spychamy problemy do podświadomości, nie przypatrujemy jej się, nie analizujemy co ma nam do przekazania i nie poświęcamy jej za dużo czasu.

Nie będę znowu nawijać o książce np. Louise Hay i afirmacjach na daną przypadłość bo pisałam o tym nie raz. Jest też coraz więcej dziedzin nauki z tej materii i każdy może wybrać coś i kogoś dla siebie. Ja wybieram najprostsze rozwiązania 😉

wszystkie choroby są odbiciem stanu naszej psychiki…

Dzisiaj chciałam napisać jakie to piękne, w jaki sposób przemawia do nas dusza przez ciało właśnie. I podam prosty

przykład…

Zrobiłam sobie medytację Ziemi leżąc na ogrodzie i opalając się. Jestem tradycjonalistką i lubię koc bo zbliża mnie do natury. Stałam się tym samym na chwilkę świadomą częścią Wszechświata i Kosmosu, a Ziemia ma bardzo fajną ku temu energię i wystarczy przyłożyć do niej dłonie i zamknąć oczy. Poczuć MOC. Tak sobie trwałam i trwałam i było mi bardzo dobrze. Po czym za jakiś czas usłyszałam coś negatywnego, co nie przystawało do mojej aktualnej aury i zaczęło pulsować mi ucho. Od razu. Jak przestawałam słuchać to i ono przestawało pulsować.

Ja rozkminiam dalej, że lewe ucho to żeńska strona itd. itp. Można cudownie się w to wręcz bawić, w rozpoznawanie siebie i swoich psychicznych potrzeb. Ta łamigłówka jest fascynująca. Ciało bezbłędnie sygnalizuje nam CO zmieć w głowie, tylko większość z nas woli nafaszerować się lekami niż pracować nad sobą. A to takie piękne, dokopać się przyczyny, poszerzać wiedzę o sobie, odkrywać samemu zakryte karty swojej podświadomości i WIEDZIEĆ.

W ogóle mnie fascynuje

ta cała psychika

i człowiek. Uwielbiam obserwować nie tylko siebie ale też innych ludzi i to chyba też jest moją pasją. Że emocje, symptomy nawet potencjalnych chorób mamy wypisane już na twarzy, w oczach, które potrafią powiedzieć bardzo dużo. I wiele chorób możemy pozbyć się u psychoterapeuty czy jakiegoś innego doradcy duchowego – tylko za bardzo nie chcemy. A czasami wystarczy rozmowa żeby COŚ sobie uświadomić.

I np. taka łuszczyca pięknie znika na sesjach psychoterapeutycznych ale trzeba chodzić, bo jak samemu się nie kmini to ktoś musi w tym pomóc. Sukces polega też na systematyczności, na konsekwencji, uzmysłowieniu sobie, że ciężkie choroby to ciężkie przejścia duszy, może nawet wleczone z poprzednich wcieleń i nie wystarczy iść dwa razy. Niektórym ludziom niemal do końca życia potrzebna będzie jakaś pomoc, drogowskaz nadający kierunek, żeby się nie zgubić w dawnych przyzwyczajeniach, mentalnych i realnych.

jeżeli zapanujemy nad swoją głową i duszą zapanujemy też nad swoim ciałem 🙂 to piękne jest i bardzo proste !  i odwrotnie tez działa, jak przyjrzymy się ciału dokopiemy się przyczyny choroby 🙂

Wszystko to bowiem ma na celu

przesterowanie głowy i myślenia.

A także prowadzenia dialogów z sobą samym tak aby wyciągnąć jak najwięcej informacji z wnętrza.

Nie ma co też przed sobą uciekać bo to tak jakbyśmy uciekali przed najlepszym przyjacielem. Bo jak sami sobie w czymś nie pomożemy, nie damy sobie szansy, to NIKT za nas tego nie zrobi.  Nikt, żaden uzdrowiciel czy kształcony lekarz nie uzdrowi nas bez minimalnego NASZEGO zaangażowania i naszej energii.

Słuchajmy swojego ciała,

przypatrujmy mu się z miłością bo ono CAŁY CZAS podpowiada nam co tak naprawdę w nas choruje. Która część naszej psychiki wymaga zaopiekowania i leczenia. A wiele organów to symbole, np. oko nie chce widzieć, ucho nie chce słyszeć, nogi nie dają rady iść, głowa natłok myśli (złych często), ręce chwytają, serce to miłość i uczucia, no naprawdę wystarczy ruszyć trochę, troszeczkę wyobraźnią. I dokształcić się co znaczy lewa strona, co prawa 🙂 Że jeżeli napieprza nas stopa to zadajmy sobie pytanie: CO się dzieje w moim życiu, że nie daję rady iść do przodu? A może chcę coś lub kogoś kopnąć? Konfrontujmy się ze sobą. Nie bójmy się tego robić. Negatywne emocje też są częścią nas. I ja wiem, że kody z dzieciństwa jak to nie wolno się np. złościć trzymają mocno (często nieuświadomione) ale teraz, jako dorośli ludzie, sami możemy to przerwać. DAĆ SOBIE PRAWO.  Nauczmy się ze sobą rozmawiać i prowadzić wewnętrzny dialog.

Robienie czegoś wbrew sobie, wbrew uczuciom, zmuszanie się do czegoś będzie miało swoje konsekwencje w przyszłości.

Życie w niezgodzie z sobą samym doprowadza nas do usterek cielesnych.

Kurcze, to proste jest przecież. Oczywiście niezdrowe w pełni ciało to już wynik naszych myśli, przekonań, hodowli i kiszenia żali, sposobu prowadzenia się itepe. I jeżeli nie wychwytujemy początkowych symptomów – zamanifestują się jeszcze intensywniej.

Ostatnie krzyczy ono, a tak naprawdę robi to dużo wcześniej i delikatniej zanim świadomie się w nie wsłuchamy. Dusza też nam często już wcześniej podpowiada, że coś jest nie tak, kiedy szarpiemy się wewnętrznie ze sobą, robimy coś wbrew sobie i nie czujemy się dobrze.

Bo nam się nie chce, bo lekceważymy, bo machamy ręką (ee to tylko oko mi łzawi, eee to tylko migrena-pół życia tak mam, eee ten reumatyzm to wrodzony itepe). Piękne jest słuchać właśnie jego, CO ma do powiedzenia i działać. Efekty też są w większości schorzeń szybkie jeżeli naprawdę przerabiamy zapodaną lekcję. Super to wszystko współpracuje i jak wyciągniemy rękę do samego siebie to nie wiadomo kiedy choróbska potrafią znikać.

Ale trzeba w sobie pogrzebać, nie bać się prawdy i konfrontacji.

Chyba, że ktoś lubi chorować i wiecznie jęczeć. Są tacy ludzie ale to też wynika z jakiejś ich duchowej pustki i w moim mniemaniu braku miłości. Osoby ciągle chodzące po lekarzach tak naprawdę potrzebują zainteresowania. Za prosto by było wyleczyć się u psychoterapeuty 😉

Oczywiście sytuacje kiedy pojawiają się np. nowotwory czy inne poważne zmory nie są już takie proste do odkręcenia, chociaż to też jest MOŻLIWE! Tylko wtedy naprawdę trzeba już pokonywać siebie. A po co zapuszczać się aż tak daleko w hodowaniu żali i urazów jak wystarczy krok po kroczku słuchać tego, co mówi nasz organizm – na bieżąco? Że jak źle się czuje np. po smażonym to po cholerę dalej go tym karmimy i łykamy ranigast? Po cholerę dawać mu węglowodany i cukier przy np. cukrzycy?  Po co faszerować się tym, co wywala na naszej skórze syfy i prowadzi do np. otyłości? Trzeba przełamać lenistwo i strach. Bo chyba lęk jest najbardziej demotywujący, a w tym lęk przed prawdą o sobie i swoim dzieciństwie. Bo źródło wszelakich problemów najczęściej leży właśnie w nim, to tam zaczyna się szukanie i czasem tam też kończy. Nie ma się czego bać, przynajmniej za to

nie jesteśmy do końca odpowiedzialni, za to co zafundowali nam rodzice  😉

wsłuchajmy się w siebie, dlaczego mamy zranioną duszę, co jest tego przyczyną, wejdźmy na tę drogę duchowych poszukiwań…

Dlatego zachęcam do obserwacji, do usłyszenia prawdziwego SWOJEGO głosu, który do nas przemawia, głosu swojej DUSZY, która prosi nas o pomoc po przez uzewnętrznienie się na ciele. A jak spojrzymy prawdzie w oczy to mniejsze dolegliwości odpadają same już po przez świadomość tego, że to wiemy. Naprawdę. To bardzo ciekawy temat. Bo nawet drobne uszkodzenia ciała mają właśnie tam swoje odbicie. I nie biorą się z powietrza. Np. złamany mały palce u ręki to dzieciństwo, uszkodzenie serdecznego to seksualność itede. Organy w ciele również odpowiadają psychicznym zależnościom, np. problemy z trawieniem- czegoś nie możemy strawić, zgaga to lęk, trzustka odpowiada za radość w życiu itepe. Jest bardzo dużo literatury w tej tematyce.

Jaram się tym bardzo i jestem szczęśliwa, że słyszę siebie 🙂

Nawet jak jest to coś, czego słyszeć nie chcę to zawsze na dobre mi wychodzi.

I lubię tę łamigłówkę swej osoby. Serdecznie polecam 😉 Żyje się lżej i od razu można przerobić żabę, którą się w sobie hoduje 🙂

Zresztą z irydologiem pracuję nad pozbyciem się gorszych dolegliwości bo leczenie u niego to nie tylko branie leków homeopatycznych, to sesje terapeutyczne wyciągające to, o czym chciałam zapomnieć i z czym sądziłam, że się przez wiele lat terapii już uporałam. Niestety, gdybym się uporała byłabym całkiem na ciele zdrowa. Dlatego ludzie często narzekają, że nie widzą spektakularnych efektów takiego leczenia (w ogóle leczenia), ale nie widzą bo nie chcą widzieć swojego odbicia stanu psychicznego w chorobie.

Na sesje terapeutyczne do mojej mamy też czasem przyjedzie ktoś dwa razy i myśli, że już wszystko wie i więcej nie potrzebuje. I wracają czasem po roku jeszcze bardziej rozjebani bo nie kontynuowali pracy nad sobą, a cudu oczekiwali, że terapeuta na sesji im wszystko zło zabierze.

to od nas zależy co będziemy w sobie podlewać, terapeuta pomoże nam coś zasadzić ale nie wykona reszty pracy za nas… a wiadomo, że roślina, o którą się nie dba i nie poświęca jej czasu uschnie…

A terapeuta to tylko przewodnik, nie cudotwórca.

Wskazuje jedynie drogę, którą podążać i kieruje przebiegiem leczenia duszy. Ma swoje techniki, ćwiczenia i sposoby ale trzeba wykazywać się inwencją własną również po opuszczeniu gabinetu. Kto tego nie rozumie – na tego to nie działa.

Tak więc NIE ZAKŁAMUJMY RZECZYWISTOŚCI, że np. jest super, a łykamy leki na choroby przewlekłe. To niestety świadczy o tym, że w bani do super to jeszcze daleko. Bo

w harmonii ma być wszystko,

a jak coś od niej odbiega to znaczy, że nie jest 😉 Nie ma co się oszukiwać chyba, że ktoś ma wyrobioną tak silnie sugestię, iż jest w stanie wmówić sobie dużo. I ma się to zmaterializować bo gadać to sobie można. Tu liczą się rezultaty, a nie nasze wyobrażenia. Ale z reguły tylko pozornie nam się wydaje, że jest ok, jeżeli ciało jednak mówi coś zupełnie innego 🙂

Wasza Bea

BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie...

You may also like...

96 Comments

  1. Ciekawska Magdalena says:

    Ojej pomyliłam komentarz z.polem wiadomości mmmm na telefonie źle się a otrzymasz dużo tych tabelektórzy hi hi
    Bardzo fajny tekst miło się czytało i nie nudno

    1. ha ha ha dziękuję pięknie za odwiedziny, a urządzenia lubią figle płatać 😉

  2. Od dziś zacznę wsłuchiwać się w siebie, świetny tekst, dziękuję 😉

    1. bardzo proszę i cieszę się, że przypadł Ci do gustu 😉 warto to robić jak chce się poznać lepiej siebie :**

      1. Jeszcze raz spojrzałam na pierwszy rysunek i zobaczyłam owcę. Dopiero teraz! Chyba zbyt agresywna jestem, skoro tylko wilk mi w głowie.

        1. Ha ha ja też widziałam najpierw wilka ale odbieram go jako coś walecznego i silnego, z mocą chociaż rzeczywiście każdy ma swój odbiór i skojarzenia – co jest piękne 💜 ja wolę być chyba wilczycą niż nazbyt potulną owieczką, gdyby bawić się w skojarzenia 😉

        2. dla mnie to wilk pełną gęba, ale czy warto wyciągać takie wnioski. Zresztą wilk ma wiele pozytywnych cech.

  3. Droga Beato Herbato, powiedz mi, czy jesteś psycholożką, czy tylko w nią się bawisz? Mam wrażenie, że coś Cię męczy, a nie bardzo wiesz co. Liczyłem na tradycyjną łamigłówkę, a znalazłem głębokie, kotłujące się myśli.
    Mówisz ciało i dusza, dusza i ciało, a jedno i drugie współpracowało, współpracuje i współpracować będzie. Dlaczego? Otóż Dusza, to nasz mózg, czyli centrum dowodzenia, a ciało to mechanizm, którego ten mózg porusza. A to, jak porusza, to już problem indywidualny.
    Wybacz, jestem realistą, mimo to doskonale Cię rozumiem.

    1. Tak, mówię ciało i dusza i jeszcze psychika! Gwoli ścisłości mózg to rozum, dusza to serce. I czasami niestety nie współpracuje to wszystko ze sobą przyczyniając się do różnych deficytów. Nie widzę w tym tekście żadnego chaosu, a tym bardziej w swojej osobie. Nie jestem pierwszą i jedyną, która ma takie spostrzeżenia w tym temacie. Jeżeli chcesz się dowiedzieć o mnie czegoś więcej przeczytaj proszę zakładkę “o mnie” i “o moim blogu nie dla każdego”. Tu nie ma i nie będzie nic tradycyjnego, a skłaniającego do rozwoju, myślenia i pracy nad sobą. Pozdrawiam

  4. To ma sens! Musze sprobowac tak wsluchac sie w siebie 🙂

  5. O tym że sesje psychoterapeutyczne maja wpływ na łuszczycę nie miałam pojęcia!

    1. A mają i to bardzo duży. Zresztą na wiele chorób, również przewlekłych, pozdrawiam 🙂

  6. Jeśli nie słucham samej siebie, to nagle zmieniam się w przemęczoną robotnicę. I to nie jest produktywne, wiec wolę robić sobie przerwy i, tak jak Ty, poleżeć na kocyku, posłuchać ciszy, pomyśleć.

    1. Czyli doskonale mnie rozumiesz, a ja Ciebie ♥

  7. Poruszyłaś trudny ale ważny temat. Nasza psychika jest trudnym tworem do ogarnięcia i zrozumienia

    1. Za to jakim wdzięcznym w obsłudze jak już wyciągnie się do niej rękę 🙂 Po nice to kłębka chociaż dużo zależy od nastawienia, czy naprawdę chcemy, a choćbyśmy wylali tonę łez to warto 💙💙💙

  8. Myśle że nasza wyobraźnia ma bardzo duży wpływ na to co chcemy widzieć i jak coś odbieramy, może na jeden obrazek patrzeć 10 osób a każdy zobaczy co innego. Świetny i nie łatwy temat.

    1. dokładnie tak i to jest bardzo fajne, ta różnorodność ludzkiej wyobraźni 🙂 dziękuję Ci bardzo !

    2. Też mi się tak wydaje, każdy z nas odbiera świat inaczej:)

  9. Ciekawe rozważania 🙂

  10. Aleksandra Załęska says:

    Masz rację, że kiedy choruje głowa, choruje i ciało. Doskonale to tłumaczy u mnie wszelkie bóle głowy, kiedy jestem zestresowana, zdenerwowana i ogólnie jakoś taka przybita

    1. cieszę się, że to dostrzegasz 🙂 pozdrawiam ciepło !

  11. Oj prawda, nasza psychika i dusza czesto ma ogromny wpływ na to, co dzieje się również z ciałem. Znam to z autopsji, bo wszelkie emocjonalne huśtawki i stresy automatycznie bardzo mocno odbijają się na moim samopoczuciu i zdrowiu fizycznym.

    1. Jak ja się cieszę, że tyle kobiet, ludzi no ale głównie kobiety tu zaglądają, ma taką dużą świadomość siebie, bosko 🙂

  12. Psychika ludzka jest bardzo silna, potrafi nieźle namieszać w całym ciele

  13. Niby banalna rzecz – słuchać siebie. Jednak zauważyłam, że i do tego trzeba dojrzeć. Asertywność, wsłuchanie si\e w swój organizm, uczucia to trudna sztuka usilnie dziś zagłuszana albo nadmiarem bodźców albo poczuciem winy.

  14. Ewelina Jaskólska says:

    Świetny post 🙂 Posługujesz się fajnym językiem. Lubię czytać na takie tematy i pogłębiać wiedzę o swojej duszy i psychice. Sądzę że rozwój w tej kwestii jest niezmiernie ważny w życiu.
    Pozdrawiam 🙂

  15. Ja non stop słucham siebie, głównie swojego ciała, bo ono zawsze daje mi znać, gdy coś jest nie tak. Co prawda nie zawszę rozumiem, co do mnie mówi, ale od tego są już tłumacze, czyli lekarze 🙂

  16. Jedność ciała i dusza to podstawa – bardzo interesujący wpis. Zgadzam się, ze wybranie leków – nafaszerowanie się nimi to pozornie łatwa, ale szkodliwa dla nas ścieżka

    1. dziękuję! tak myślę, że nałykać prochów się zawsze można, a uzdrowić duszę nie zawsze nam się chce, poza tym można podejść do siebie holistycznie i wspomóc w ten sposób medycynę konwencjonalną 🙂

  17. Bo czasami trzeba się nad sobą zatrzymać i przemyśleć kilka spraw. 😉

  18. Przekonałam się już jak bardzo sfera duchowa rzutuje na stan ciała człowieka, jeśli tylko nerwowe okresy wkradają się w moje życie, natychmiast pojawiają się zmiany na skórze, czasem nawet nie zdaję sobie sprawy, że coś mnie trapi, ale jedno miejsce na dłoni już mi na to wskazuje, swoisty barometr poziomu stresu, uświadomionego i nieuświadomionego.

    1. O tak, ja też tak mam ze skórą bo mam alergię na wiele środków, w tym mydło i proszek ale ewidentnie jest to połączone z poziomem mojej złości. I jak się wnerwiam to z dwóch krostek robi mi się uczulenie na całą rękę (też mam swoje miejsca). Więc wtedy oprócz jakichś maści wiem, że mam do przepracowania emocje i same leki nie pomagają. Bywało tak, że kończyłam wręcz na pogotowiu ale teraz wyłapuję najszybciej jak się da i OMMMM OMMMM 🙂 Buźka !

      1. Czyli mamy podobny problem. U mnie długo trwało zanim zdałam sobie sprawę, że zmiany na dłoni nie są zawsze efektem uczulenia na używane kosmetyki czy zjedzony składnik z menu, a właśnie nieprzepracowanych emocji, szkoda tylko, że nie zawsze udaje mi się zdystansować do problemów, które niedostatecznie obsłużone lubią się kumulować.

        1. BeaHerba says:

          ale świadomość siebie już pomaga… i ja mam podobnie, czasami mi się skumulują różne atrakcje bo po prostu nie chcę spojrzeć prawdzie w oczy ale później i tak wracam na właściwy tor 🙂

          1. 🙂 I ten moment, kiedy podświadomość wciąż coś sprawdzająca, kalkulująca, porównująca, podsuwa nam gotowe rozwiązanie. 🙂 A to przecież element nas. 🙂

          2. BeaHerba says:

            dokładnie i to bardzo ważny, który ma wiele ciekawych rzeczy do przekazania i wie więcej niż sądzimy 🙂

  19. Znam osobników, co są bez duszy i ciągle świat ich nosi. To jeden z dowodów na słabość świata, w którym żyjemy. Co więcej często się łapię, że posiadanie duszy utrudnia życie we współczesnym życiu. Oj czasami marzy mi się uwalić przed telewizorem i dorównać do średniej krajowej. Niestety szkoda mi kasy na ten zbytek. Z kolorów zawsze najbardziej lubiłem czarny, pewnie bym się gapił na czarny ekran, to chyba lepsza rozrywka niż ta pokazywana na kolorowym ekranie.

  20. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, zaciekawiłaś mnie 😉

  21. O uważności po raz pierwszy usłyszałam 4 lata temu. Na początku nie wierzyłam w to wszystko. Książkę Louis Hay też kupiłam, przeczytałam. Jednak kiedy zaczęłam to stosować, słuchać siebie, tego co mój organizm do mnie mówi jestem o wiele szczęśliwsza, zdrowsza a stres – oczywiście jest i trudno jest się go pozbyć, ale jestem bardziej świadoma. Unikam sytuacji i ludzi, którzy mogą mi dostarczać złych emocji. Życie jest teraz takie piękne.

    1. super, bardzo się cieszę, że stosujesz afirmacje 🙂 ja również praktykuję od wielu lat i mimo, że nie wyeliminowałam stresu bo do końca się nie da to przynajmniej mam świadomość tego, co się ze mną dzieje 🙂

  22. Jak zwykle ciekawy tekst okraszony magicznymi ilustracjami 🙂

  23. świetny tekst, nie można się z nim nie zgodzić
    gdy choruje nasza głowa to choruje też i ciało :((

  24. Luise Hay – książki mam zawsze na szafce przy łóżku. Słucham i staram się być uważna. Na ile szczerze umiem. Czasem idzie niełatwo:)

    1. to tak jak my z moja mamą haha no idzie czasem jak idzie ale najważniejsze, że idzie ! pozdrawiam 🙂

  25. Mądrość mądrością, ale jakie piękne ilustracje wykorzystałaś we wpisie 🙂

    1. dziękuje Ci pięknie 🙂

  26. Coś w tym jest, wszystko jest ze sobą powiązane. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i świadomie, a do lekarza zawsze idę w ostateczności.

  27. Delicious Beauty says:

    Kochać i słuchać siebie i innych ot cała filozofia Pozdawiam 🙂 Bardzo fajnie mi się czytało

    1. bardzo mi miło w takim razie 😉

  28. Nie wiem, jak to robisz, ale z każdym tekstem mam wrażenie, że ktoś zapisał moje myśli 😉

  29. Jak dla mnie to leżenie na kocu dość zagmatfane chyba wole halak troche inna perspektywa.

    1. BeaHerba says:

      ja się przenoszę, raz koc, raz leżaczek, a hamak tez bardzo lubię 😀

  30. ludzie nie potrafią połączyć objawów ciała ze swoim stanem psychicznym. Mięśnie są spięte bo jesteśmy zestresowani.

  31. Jestem przekonana, że wiele chorób wynika z rozdźwięku między ciałem na naszą psychiką, kiedy brakuje zgody, pokoju i równowagi. Ciekawy tekst, czekam na więcej 🙂

  32. Uświadomiłaś mi jak dawno nie próbowałam się w siebie wsłuchać…ech…

  33. Bardzo ciekawy tekst. Ciało i dusza – ciekawy temat do przemyślenia.

  34. Wysłuchanie się w siebie to bardzo ważna sprawa! Trzeba dbać zarówno o sferę duchowa jak i cielesna 🙂 bardzo mi się podoba ten tekst 🙂

    1. BeaHerba says:

      super, cieszę się bardzo i zgadzam z Tobą ! 🙂

  35. tzw. totalna biologia jest mi bardzo daleka i absolutnie nie dopatrywałabym się takich przyczyn chorób, natomiast jak najbardziej jestem za spójnoscią ducha i ciała, tutaj wszystko się zazebia: czasem chorobę psychiki można złagodzić uzupełnianiem niedoborów, czasem chorobę ciała można uleczyć pracując nad psychiką.

  36. Zauważyłam, że gdy jestem w ciągłym stresie, przemęczona i przeładowana zadaniami, to zawsze mam problemy z trawieniem, a także często mi boli kręgosłup. Gdy tylko dam sobie chwilę na relaks i odpoczynek, to wszystko wraca do normy beż żadnych leków i wizyt u lekarza.

  37. Staram się wsłuchiwać w siebie i w swoje potrzeby, jednak i tak zazwyczaj robię coś zupełnie odwrotnego… Taka jest moja pokręcona logika…

  38. Piękny tekst i jest w nim dużo prawdy. Również fascynuje mnie ludzka psychika. Zauważyłam wiele razy, że potrafi wyleczyć wiele chorób, lub wręcz przeciwnie właśnie je wywołać. Moja babcia np. długo żyła z rakiem mimo iż lekarze dawali jej kilka tygodni ona twardo się trzymała bo kochała życie, swoją rodzinę i rozumiała siebie. Gdyby nie to, że jej wiara trochę podupadła pewnie żyła by jeszcze dłużej. Mimo to zawsze będą ją wspominać jako niezwykle silną kobietę. Znam tez przypadki ludzi, których psychika zabiła bardzo szybko… Nastawienie bardzo dużo daje.
    Nie jest łatwo całkowicie siebie zaakceptować, chyba zwłaszcza w tych czasach kiedy media i ludzie wytykają nam nic nie znaczące wady. Wierzę jednak, że jest to możliwe. Przy okazji sięgnęłam po “Możesz uzdrowić swoje życie” jestem w trakcie czytania 🙂

  39. To prawda. Wystarczy zmienić coś w naszym ciele i trochę puścić, żeby odpuściły też nasze zmartwienia i żeby coś więcej odpuściło.

  40. Świetnie dobrane grafiki do tekstu 🙂

  41. Niby łatwa sprawa -wsłuchaj się w siebie, a ileż to człowiek się musi namęczyć 🙂 Przynajmniej na samym początku. Potem jest nieco łatwiej i na pewno lżej. Uwielbiam to uczucie, kiedy świadomie robię to, czego chcę i potrzebuję, a nie to co muszę i czego oczekują ode mnie inni…

  42. Prawdę mówiąc ja do takich tematów podchodzę jak pies do jeża, a tak się składa, że chcąc nie chcąc w ramach studiów zaliczyłam rok psychologii. A jednak dalej jestem dość sceptyczna i uważam, że niektóre kwestie są nieco naciągane. Choć wynika to w dużej mierze stąd, że psychika ludzka jest tak niesamowita, że nie wierzę po prostu, że można ją tak łatwo i zgrabnie usystematyzować i przeanalizować. W pewnym stopniu – owszem. Ale jednak w dużej mierze dalej zostaje tajemnica. Dlatego zgodzę się z tym, że pscyholog może pomóc, ale cudu nie dokona. Pozdrawiam!

    1. BeaHerba says:

      Sama psychologia, w moim odczuciu i przepraszam za sformułowanie, jest dla mnie za płytka i potrzeba trochę więcej włączyć w to wszystko duchowości… Moja mama jest od 30 lat psychoterapeutką i łączy różne nurty oprócz klasycznego i pomaga bardzo wielu ludziom pozbyć się bardzo wielu schorzeń, również cielesnych. I niestety, ale jeżeli nie pokopie się w psychice to choróbska wracają, co wiem też sama po sobie. Pozdrawiam!

  43. Świetny wpis! Rzeczywiście jest tak, że wsłuchując się w siebie zaczynamy widzieć wszystko inaczej. Zgadzam się z Tobą!

  44. Bardzo kojąco piszesz…wyobraziłam sobie siebie na tym kocu na łące, bo jakoś łąka mi przyszła do głowy, a nie ogród 😘 i tak się zastanawiam na tej łące: od czego znika Hashimoto?

    1. BeaHerba says:

      Warto przy tej chorobie zainteresować się dietą, a i psychiką również. Polecam Ci blog Pepsi Eliot, która bardzo dużo o hashi pisze i o hormonach, a od siebie dodałabym jeszcze książkę Louise Hay “Możesz uzdrowić swoje życie”, w której są fajne afirmacje, a także post doktor Dąbrowskiej 🙂 Miło mi, że Hamak zajrzał do mnie ! :**

  45. Ależ Ty pięknie piszesz, chociaż ja akurat z tych wzrokowców, co najbardziej cenią całokształt w połączeniu z ilustracjami 🙂

    1. BeaHerba says:

      Dziękuję bardzo 🙂 no to u mnie podobno bodźców wzrokowych przy okazji nie brak 😉 Pozdrawiam !

  46. Najpierw zobaczyłam psa “haski”, dopiero potem wyczaiłam, że to wampir… a w komentarzach napisali, że wilk, i jeszcze że owcę chyba zjadł bo się ponoć po obrazku pląta. :)… potem to wszystko przeczytałam, i trochę masz rację: mam przed oczyma obrazek pani Marii, która jadła suplementy ode mnie, piła aloes i przechytrzyła wyrok lekarzy o 3 lata (rak trzustki), ale oprócz mnie miała straszną Chęć żyć choćby jeszcze jeden dzień więcej i jeszcze, i jeszcze. Potem obrazek kobiety, która z kolei opowiadała mi długo o swoich dolegliwościach a na koniec mówi: ale wiesz, Kasia, ja nie chcę emulsji, nie chcę miąższu, bo jak się wyleczę to zasiłek stracę, czyli Chciała być chora. I na koniec myśl o moim mężu który dziwnym trafem nie ma dolegliwości żadnych, ani skórnych ani brzuchowych – tylko na urlopie…. Cóż… jednak jest połączenie ciała, zdrowia, psychiki, emocji i wszystkiego.

    1. BeaHerba says:

      Ha ha każdy widzi to co chce i tak jest chyba ze wszystkim 🙂 Niemniej w przypadku skojarzeń obrazkowych podświadomość pcha to co widzi w pierwszej kolejności więc wyszła z tego całkiem dobra zabawa 😉 A z chorobami tak właśnie jest, niektórzy po prostu nie chcą zdrowieć, wolą się nad sobą użalać, chodzić po lekarzach, znajdują wymówki żeby tylko zostać w stanie, może jaki znają i chcą zwracać w ten sposób na siebie uwagę? tak sobie luźno kminię i mogę oczywiście się mylić 😉 Pozdrawiam!

  47. Beatko, bardzo mądrze napisane. Rzeczywiście kisimy w sobie różne choroby choroby, podtruwając się swoimi myślami, nie wsłuchując się w swój organizm, i żyjąc bylejak

    1. BeaHerba says:

      Beatko, dziękuję Ci i cieszę się ogromnie z Twoich odwiedzin !

  48. Interesujący punkt widzenia…

  49. Świetny artykuł dotykając spraw dotyczących nas wszystkich. Wniosek:słuchaj głosu w sobie, on Ci bardzo wiele powie o Tobie samym i Twoich reakcjach na to, co wokół…

  50. Wszystko się łączy. Wszystko ma na nas wpływ. Nie da się odzielić duszy od ciała psyche I phisis to jedność.

  51. Przez długi czas starałam się żyć w tej harmonii ciała i ducha i mam wrażenie,ze wtedy dosłownie rozkwitałam. Pózniej przyszły czasy emigracji, niepewności i wiele rzeczy poszło na bok i to owocowało wieloma stresami, problemami zdrowotnymi. Od pewnego czasu zaczęłam wracać do siebie, wsłuchuję się w siebie i buduje pozytywny most pomiędzy ciałem i duszą. Potrzebny tekst, dziękuje 🙂

    1. BeaHerba says:

      Świetnie, że wracasz na właściwy tor. To bardzo ważne żeby się odnaleźć nawet jak się gdzieś trochę pogubimy. Życzę Ci wszystkiego dobrego zatem na nowej, starej drodze 😉

  52. Mocny i dobry post. Człowiek to całość. Jeśli coś się dzieje nie tak cierpi i ciało i dusza. Pozdrawiam

  53. zgadzam się z tym wszystkim, sama właśnie złożyłam wniosek o roczny urlop po to, żeby odpocząć psychicznie i pozwolić ciału odpocząć fizycznie 😉

  54. to prawda poznanie samego siebie jest bardzo ważne i swojego ciała i poznanie swojej duszy super tekst uwielbiam Ciebie czytac 😀

    1. super, jest mi bardzo miło i dziękuję 🙂

  55. Zgadzam się z Tobą – większość chorób bierze się właśnie z naszej psychiki. Bo kiedy nie szanujemy siebie samych, jemy świństwa, palimy papierosy, a potem prędzej czy później chorujemy i to na własne życzenie. Tak naprawdę praca nad sobą samym to podstawa szczęśliwego życia. I zdrowia.

    1. bardzo ładnie to ujęłaś i podsumowałaś 🙂

  56. Wsłuchując się w siebie dajemy sobie to, czego potrzebujemy. Czasem ktoś jest określany, jako wybredny, a organizm świadomie odrzuca pokarmy z alergenem.

    1. o, dokładnie tak może być… jak się żyje w harmonii z sobą to słyszy się głos również swojego organizmu…

  57. Bardzo podoba mi sie Twoj wpis, daje do myslenia i jednoczesnie pozwala na chwilke relaksu 😀

    1. BeaHerba says:

      o, to bardzo jest mi miło 🙂 pozdrawiam!

  58. ciekawie napisane 🙂

  59. Od dawna wsłuchuję się w siebiem mindfullnes yoga medytacja pranajama są ze mną każdego dnia.

  60. Świetny tekst i te zdjęcie 😮 <3

  61. Bardzo ciekawe rozważania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *