woman no cry

Nie pojmuję tego świata dlaczego kobieta traktowana jest tak przedmiotowo. Dlaczego jak staje się niepotrzebna wielu facetów po prostu wyrzuca ją na śmietnik. Może należy się cieszyć, że żyjemy w tej zacofanej Polsce i nie jest u nas jeszcze aż tak źle jak w innych krajach.

Np. w takiej Rosji. Wiele żon bogaczy wymienia się na młodszy i nowszy model pozbawiając “starych” dotychczasowych standardów w jakich żyły. U nas raczej praktykuje się sprawdzony model trójkąta: mąż, żona i kochanka. A jak już się na kontrakty wcześniejsze pokolenie najeździło np. do takiego Iraku czy Libii i ziarno na podatny grunt padło to hulaj dusza bez ograniczeń. Marzą im się te haremy, baby zahukane i pamiętam jak mój ojciec opowiadał, że żon po kilkanaście przed kanjpą w Iraku czekało, a panowie się bawili. Zachciało się przenoszenia na nasz grunt arabskich zwyczajów to skończyło się rozwodem (w wielu przypadkach również mi znanych). A można było dla kasy i majątku siedzieć z kurwiarzem, który po każdej przygodzie wracał skruszony i odchodzić nie zamierzał. Strach co prawda o pożycie erotyczne czy jakiejś niespodzianki nie przytarga do domu i tu żarty kończą się właśnie. Można iść do seksuologa leczyć z seksoholizmu ale mało który przyjmuje coś takiego do wiadomości czując się przez kolejne podboje jeszcze większym samcem alfa.

A że pieniądz jest bogiem to wiadomo odkąd świat istnieje ale przecież rozwijamy się i oczy na pewne kwestie otwierają się przecież? Więc dlaczego tak się dzieje, że z każdej strony kobieta jest poszkodowana? Rodzi te dzieci, zajmuje domem, wspiera męża w interesach, a taki później nawet nie podzieli się majątkiem, na który tak naprawdę wspólnie pracowali. Chociaż pytanie “dlaczego” to ponoć najdurniejsze pytanie świata, na które odpowiedzi najczęściej nie ma i nie będzie. Tak jak nie ma wytłumaczenia na tę dominację męską w świecie. Chyba tylko ze względu na pozornie słabszą płeć i powiedzmy niedyspozycje związane z wydawaniem na świat dzieci. Bo organizm wyczerpany zajściem w ciążę i porodem można zastraszyć i łatwiej zdominować. Czy naprawdę tak to musi tak wyglądać?

Wszędzie chyba prawie (może z wyjątkiem Skandynawii gdzie babki zupełnie niemal przejęły męskie odruchy aż do przesady nawet) kobiety na tych samych stanowiskach mniej zarabiają i są dyskryminowane za naturalne właściwości. Np. będąc zarejestrowaną w urzędzie pracy dowiedziałam się, że nie ma dla mnie ani jednej oferty dlatego, że posiadam dziecko. TO nadal się dzieje! A może nawet nasila, nie wiem. Pozornie pod płaszczykiem równouprawnienia nadal tkwimy w degradacji społecznej i dopóki jesteśmy młode i bezdzietne mamy szansę przebicia. Później niestety te szanse maleją, kurczą się, a niekiedy zanikają zupełnie. Trzeba być bardzo przedsiębiorczą i zaradną, a także silną fizycznie i psychicznie żeby podołać wyzwaniom jakie życie niesie. Sam fakt bycia matką już jest nie lada treningiem i swego rodzaju obciążeniem dla kobiety głównie. I piękne to przecież, a tak wypierane przez cywilizację i zabijana jest radość z rodzenia kiedy trzeba iść do pracy i spojrzeć rzeczywistości w oczy. Że dzieciak do maminej spódnicy długo chce być przyklejony.

Fajnie jak partnerzy razem dojrzewają, potrafią się podzielić obowiązkami i jest wsparcie od faceta. Oczywiście to loteria bo jak się później okazuje niejeden zwija się i szuka nowego gniazda. Może więc im więcej kasy tym rzeczywiście musi więcej być rozumu i nie gniewajcie się faceci za te słowa ale na papierze kobieta najlepiej niech ma z czym w razie czego zostanie. Pół biedy (że użyję nielubianego zwrotu) jak majątki na rodzinę rozpisane, wtedy pan i władca nic legalnie nie posiada to i wyskoki ma mniej szkodliwe. To znaczy czysto towarzyskie i rozrywkowe, a o rozwodzie nie myśli. Bo często żony właśnie biorą na siebie większość niewygodnych zobowiązań i przy odrobinie sprytu po cichutku rozdają karty. Czym więcej nazbieranych dóbr tym trudniej bowiem je podzielić, sprzedawać i rozstawać się. Więc rzeczywiście często te pieniądze ludzi łączą bardziej niż co innego i dzieci nawet. Niemniej jednak lepiej być mądrą niż głupią i nie bać się zawalczyć o swoje.

No bo można zasuwać w galerii po 12 godzin dziennie i dziecko widywać 3 razy w tygodniu. Przy takim trybie pracy wychodząc rano i wracając o 22 nie ma szans na normalny kontakt z potomstwem, do którego stworzyła nas przecież mądra natura. Znam kobiety tak żyjące i cierpiące nawet ale co mają zrobić. Wpieprzone w kredyty z mniej przedsiębiorczym mężem nie mają czasem wyjścia, ktoś zarobić musi. Jestem pełna podziwu tak jak dla wszystkich kobiet na tym świecie. Które trochę się już wyzwoliły spod jarzma męskiej dominacji no ale jednak jeszcze daleko nam do bycia prawdziwie szanowanymi. Ogólnie w polityce traktowane jak milutki dodatek, rozhisteryzowane bomby hormonów, które za bardzo mają się nie odzywać, a jedynie tyle ile trzeba. I wyglądać – ale to ewentualnie.

Oczywiście co poniektóre na własne życzenie sobie to robią i siedzą np. siłą przy zamożnych (lub też nie) mężach, a później nieszczęśliwe. Bo my kobiety mamy taką właściwość przerabiania sobie rzeczywistości, godzenia się na półśrodki i przymykania oczy na to, na co mają być otwarte. Wiele wybacza zdrady (chociaż cierpią strasznie) i nie wiadomo czy to z własnego egoizmu czasem, szlachetności czy innych, równie ważnych dla nich, pobudek. Nie chcą dostrzegać sygnałów, które płyną od faceta, że ma dość, nie szanuje, wytyka wady, niekiedy nawet stosuje przemoc psychiczną i fizyczną, a one nic. Niezłomnie wierzą, że to przejściowe, że dla dobra dzieci nie mogą nic zrobić itp. Po co się oszukiwać? Jak ma mieć kochanki i zamienić na młodszy model żadna szlachetność nie pomoże i nic nie da. Wręcz przeciwnie. Pogarsza naszą, kobiet sytuację. Dajemy się wykorzystywać, a później płaczemy. Robimy więc to sobie trochę na własne życzenie zamiast czasem drania rzucić i z honorem odejść.

Czy przykład sfrustrowanej matki jest tym, co chcemy zaszczepić naszym dzieciom? Nikogo nie namawiam do rozwodu bo jest to ostateczność (jeżeli inne formy próby ratowania związku zawiodły) ale do szanowania się w swoim indywidualnym poczuciu moralności i etyki. Czy na pewno trzymamy niszczący nas związek dla często już dorosłych dzieci? Czy jest to tylko zasłona dymna żeby niczego nie zmieniać bo wolimy już to cierpienie własne, jęczenie i biadolenie niż podjęcie wyzwania i ryzyka i rozpoczęcia życia na nowo. Może warunki nam się nieco pogorszą, a znajomi odsuną (wychodzi bowiem kto tym znajomym w ogóle był). Tak to niestety często jest, że kto ma kasę ten ma władzę, a niektórzy (chyba większość) mężczyzn przez naturę już są tak usposobieni, że lubią dominować i rywalizować między sobą więc to za nimi pójdą znajomi i dotychczasowe życie. Czyli często to wszystko przypomina zlepek iluzji i to takich, które sami sobie w głowie wytwarzamy.

Pewnie, że im więcej hajsu tym czasami (paradoksalnie) trudniej i bardziej to wszystko się komplikuje. Jak się trafi na chama bez klasy to zostawi kobietę z niczym, szybko udowadnia, że majątku nie posiada żadnego, no a to że mieszka w pałacu i jeździ super furą to oczywiście nie jego i nic o tym nie wie. Ostatnio widziałam żarty (chyba) dwóch arabek, że mąż musi żonę trochę zbić jak nabroiła. Jedna drugą kijkiem pacała i bardzo się przy tym śmiały. Ale to widocznie akceptują jak murzyni, którzy wolność dostali i od oprawcy nie odeszli. Znają tylko takie życie, od dziecka tłoczona jest propaganda anty żeńska, godzą się na to i przyjmują z pokorą. Dla Europejczyków to nie do pomyślenia chociaż ogólnie wszędzie dominacja męska zatacza swe kręgi. Okazuje się, że takich nacji jest więcej bo i w Chinach kobiety lekko nie mają, a ciąże z dziewczynkami musiały być usuwane.

Traktowane jak gorszy sorty bo rodzimy, zajmujemy się domem i tworzymy rodzinę. Co nie jest traktowane w kategoriach pracy tylko i wyłącznie babskiej przyjemności, a czasami fanaberii (chciałaś dziecko to masz). Po czym biorą pomoc domową i opiekunkę, za które płacą. Paradoksy życia są niezliczone jednak w sprawie kobiet niewiele się zmienia i dlatego cenię feministki za przypominaniu światu o co w tym wszystkim kaman. Niech walczą.

Faceci chcą decydować o naszych pochwach co już wkurza mnie zupełnie i nawet jak mieliby tę rację kompletnie jej nie przyjmuję. Jak może jeden z drugim co nigdy w ciążę nie zajdzie dyktować warunki i zasady życia naszych brzuchów? Doprawdy to kompletnie niezrozumiałe. Słabsza płeć jest bardzo silna i nie musi posuwać się do takich wykrętów żeby podnieść sobie wartość. Wnerwiam się jak słucham tego całego cyrku i nagonek na kobiety. Że albo za dużo poświęcają czasu pracy, albo źle, że zajmują się domem i dziećmi. To

co w takim razie jest dobre?

Dużo kobiet marzy o wychowywaniu dzieci i nie mogą tego robić. Presja społeczeństwa, że matka my być wieloczynnościowa i przypominająca cyborga jest bardzo silna. Ma pracować, po zajmować się dzieckiem (które sama przecież chciała), rano wstawać i lecieć na siłkę żeby być fit, sprzątać to wiadomo, rozwijać się naukowo, gotować i co jeszcze? A! nie krzyczeć, nie denerwować się, wszystko znosić, dać się skopać przez system, za dużo nie pytać i tyrać na 3 etaty. Bo facet po pracy odpoczywa, a kobieta zajmuje się (tylko przecież) domem. Facet to nawet po zabawie z dzieckiem musi odpocząć. Czy nie jest może tak, że same sobie to robimy? Nie szanujemy się godząc na ubóstwo duchowe, a co za tym idzie inni (czyli mężczyźni) też nas nie szanują. Bo trzymamy się niekiedy zbyt kurczowo swojego życia nie widząc, że ono już nie jest takie nasze. Nie próbujemy odejść w porę tylko walczymy o jakieś nieistniejące uczucie, a później czujemy rozczarowanie.

W Żonach Oligarchów miliarder na urodzinach żony wytykał jej przy gościach wiek: ona już jest TAKA stara tylko dobrze wygląda ale nie dajcie się zwieść, to muzeum. I tu nastąpiło hi hi hi, a sama zainteresowana pokornie się uśmiechała NIC nie mówiąc. A później rozpacz. Dlaczego się na to godzimy? Bo mamy nadzieję, że nie będzie aż tak źle? Dlaczego często same dajemy się poniżać mężowi, szefowi, lekarzowi, a później synowi (i dzieciom w ogóle). Wylewamy swoją frustrację na inne kobiety zazdroszcząc im lepszego/innego życia ale nie dbając o jakość własnego. Dzieci też dorosną i szacunku nie buduje się dając na ich oczach całe życie się pomniejszać.

U bogaczy (z obserwacji własnych od wielu lat czynionych) zauważam taką prawidłowość, że albo kobieta robi interesy (z kolei kosztem dzieci, co tez ma swoje konsekwencje) albo jest tylko kurą domową i nikim więcej. A dyktator pije drinki, rucha dziwki i się cieszy. Ona przyzwyczajona do takiego trybu życia, sądzi, że skoro dom jest na nią jej pozycja jest bezpieczna, jedzie na lekach antydepresyjnych udając szczęśliwą w swoim świecie mikro zakupów (w porównaniu do pana) scedowana na jego łaskę (lub nie bo jak zechce i tak się zwinie do młodszej, dziwki lub bardziej szanującej się). Albo albo. Nie ma środka. Co bardziej przedsiębiorcze mają na siebie właśnie pozapisywane mienie i to ono trzyma tych facetów przy nich. Gdyby było inaczej dawno co poniektóre byłyby wymienione na inny model.

I ok, niech tak żyją jak chcą tylko jakie wartości przekazujemy kolejnym pokoleniom? Bo syn obserwując jak ojciec traktuje matkę tak samo będzie traktował swoją żonę. Bo córka, która widzi, że mąż nie szanuje żony najczęściej wejdzie w podobna rolę. Nieświadomie. Tylko nieliczni łamią schemat. A za pieniądze można kupić sobie trochę pewności siebie, która czym sztuczniejsza tym okrutniej się przejawiająca na najbliższych. I

im większy dominator tym bardziej zakompleksiony dupek.

Bo ktoś, kto szanuje siebie szanuje też innych. Innej możliwości nie ma. I pieniądze szczęścia nie dają ale władzę absolutną tak i o to wielu facetom chodzi. Dlatego mając już ich dużo chcą jeszcze więcej. Tylko zapominają często gdzie kończą się interesy, a zaczyna dom i rodzina. Później dzieciaki uciekają z tych wielkich, bogatych domów i ani nogi postawić w nich nie chcą. Błędne koło. Stoją puste pałace budowane z myślą o rodzinie pokoleniowej.

A może jednak olać konwenanse i żyć swoim życiem? Albo przynajmniej mądrze się zabezpieczać i nie ufać ślepo losowi bo tam gdzie pieniądze nie ma sentymentów i będąc w średnim wieku można się zdziwić. Spróbować też nie dać się wcisnąć w te wszystkie wypada/nie wypada i robić swoje w zgodzie z wewnętrznym głosem? Każdy wszak go ma tylko nie każdy słucha. Same też musimy stać na straży swojego szacunku bo tylko wtedy będziemy prawdziwie szanowane.

Obserwuję ostatnimi czasy trend na identyczność, a wszystko co inne jest tłamszone i wytykane. Szkoda też, że cud wydawania na świat przez kobiety dzieci jest taki zdegradowany do podrzędnej czynności fizjologicznej i kompletnie się go nie szanuje. Niektóre dzikie plemiona (np. w Wenezueli, polecam lekturę “W głębokim kontinuum”) więcej mądrości w tej sprawie mają niż my ucywilizowani. Intuicyjnie wiedzą, że kobieta przez to z natury jest słabsza. A my? Po 3 miesiącach od porodu zapierdalamy do roboty, udajemy, że dzieci nie chcą naszej piersi, dajemy z siebie żartować, a później sfrustrowane płaczemy po nocach. Więc no woman no cry tylko bierz los we własne ręce na ile to w danym momencie możliwe i leć do przodu bo życie ziemskie teraz mamy jedno 🙂

Mój ojciec choć bardzo zamożny oligarchą nie jest ale założywszy nową rodzinę odciął się zupełnie i po latach przestał nawet odbierać telefon ani nie chce zobaczyć swojego własnego, podobnego do niego wnuka. Wszystko rozbijało się o pieniądze, których nigdy nie chciałam, a na stare lata dopiero zrozumiałam, że bez nich żyć nie można. Buntowałam się i wierzyłam, że są niepotrzebne. I jak już Hitler kiedyś rozpropagował:

kłamstwo powtarzane przez lata staje się prawdą.

Dlatego nowe żony często odsuwają od poprzednich dzieci, a nieliczne są uczciwe i w porządku. Wiekszość łapie faceta (podatnego) na dupę i chce tylko jego pieniędzy. Reszta znaczenia nie ma. Nigdy tego wszystkiego nie zrozumiem chociaż pytanie “dlaczego” samo ciśnie się co jakiś czas na usta… Może za bardzo mierzę ludzi swoją miarą? Na szczęście udało mi się złamać schemat o czym może kiedyś napiszę 🙂 A na razie dziękuje Ci mamo, że postępowałaś w zgodzie z wartościami o jakich mówiłaś 🙂 I choć żadne decyzje w życiu podejmowane nie przechodzą bez konsekwencji to lepiej wybierać mniejsze zło 😉

PEACE&LOVE

Autor: BeaHerba

Bea Herba to ziołowa beata herbata słuchająca siebie, swoich odczuć i snów, czasem słaba, czasem czarna i mocna, bywa też kompletnie zielona i delikatna biała, niekiedy słodka i aromatyczna. Jak życie…

12 myśli na temat “woman no cry”

    1. No dokładnie, bo to jak w wielu miejscach świata kobiety są traktowane i to na własne czasem życzenie to jest kosmos. Np. gdzieś zakazano, w którymś afrykańskim państwie, chyba Tanzanii, obrzezania dziewczynek, a matki nadal robią to swoim córkom. Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny 🙂

  1. Troszkę zmienił się światopogląd w kwestii kobiet, ale nadal jest jakieś tam zacofanie. Ale nie ukrywamy, są tz osoby,które siedzą przy facecie, bo się boją samotności, bo się boją , że sobie nie poradzą, bo to, bo sram to, a traktowane są w bardzo niefajny sposób.. Mój facet idealny nie jest – nie ma ideałów, ale spisuje się dobrze. Nie ma czegoś takiego, że ja jestem baba to ja muszę gotować, a on nie tyka garów. Dzielimy się obowiązkami. Ja częściej gotuję, ale tylko dlatego, że to uwielbiam 🙂

    1. Osobiście również lubię gotować choć przyznaję, że tata w kuchni to dopiero jest sensacja 🙂 I oczywiście dla mojego synka to on jest najlepszym kucharzem 🙂 Bez miłości chyba naprawdę ludziom ciężko żyć ale czemu się na to godzą? Nie wiadomo, pozdrawiam słonecznie 🙂

  2. Cóż. Napisałaś samą prawdę. Gdy czytałam ten tekst to wizualizowałam sobie poszczególne przypadki wśród moich znajomych. Znam większość person, które opisujesz.

    Co mi uświadomiłaś? Że mam szczęście. Dzielimy się z mężem wszystkim – oboje pracujemy, dzieckiem opiekujemy się wspólnie. Kochamy się!

    Dzięki za ten tekst – uświadomiłaś mi, że trafiło mi się fajne życie. Oby tak zostało!

    1. Bardzo się cieszę 🙂 Może nasze pokolenie kobiet wyzwoli się trochę bardziej i będzie żyło w zgodzie z sobą 🙂 pozdrowienia serdeczne 🙂

  3. Jakie to szczęście, że zawsze miałam w nosie to, co zdaniem innych powinnam robić czy myśleć. Moje życie wygląda tak jak chcę – bo sama je kreuję! Kobiety są silne, muszą tylko zacząć głośno wyrażać swoje zdanie i dążyć do życia o jakim po cichu marzą 🙂

  4. No i właśnie…złośliwi powiedzieli by, że nam to się nigdy nie da dogodzić – związek ekonomiczny – źle, bo gdzie pasja i namiętność, gdzie miłość i uczucia, związek romantyczny – pięknie, ale za coś jeść trzeba. Bardzo chcę wierzyć, że czasy się zmieniają i że jesteśmy coraz bardziej racjonalne w dobieraniu sobie partnerów. Że człowiek, z którym się wiążemy na całe zycie (z definicji) nie jest z przypadku… a życie nagle płata figle… I czy to wina bajek Disneya, którymi karmione jesteśmy w dzieciństwie, i przekaz księcią na białym koniu jest już wdrukowany na zawsze w naszą psyche? Jaką rolę odgrywa wychowanie, a jaką świadomość? Czy w ogóle jest możliwe, aby już na starcie zabezpieczyć się na wszelkie ewentualności? No chyba nie… możesz mieć planów od A do E, a życie napisze scenariusz F i co wtedy? Czy da się mieć WSZYSTKO? Wierzę, że tak, ale(!) ile jest w okół mnie kobiet, które tego nie potwierdzają? No ZA dużo. I co teraz? Co robić? Uświadamiać, walczyć? Na siłę? Rozkładam bezradnie ręce i jedyne co mogę powiedzieć, to to, że każda z nas jest kowalem własnego losu. Z jednej strony to okrutne, a z drugiej wyzwalające.
    I wiecie co mnie jabradziej przeraża? Chłopy jakos potrafią trzymać sztamę. A my ze sobą nie bardzo. Zmieńmy to, proszę.

    1. Wierzę, że coraz więcej kobiet zaczyna robić to, co czuje naprawdę, a nie co wypada i ktoś im narzuca (lub same sobie). Że zechcą wyjść poza schemat i przestaną godzić się na okruszki jak mogą mieć smakowite kąski. A na pewno zawalczą o godność i szacunek bo mam wrażenie, że one gdzieś się zgubiły, a faceci zaczęli bardzo iść na łatwiznę i zatracili instynkt prawdziwego zdobywcy. Tak jak napisałaś w innym koment. zgnuśnieli i tyle 🙂 Nie chce im się bo kobiety same kładą się na tacy w różnych odsłonach i konfiguracjach, a na dodatek nie trzymają się razem. Dzięki za opinię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *