t(r)endy i owędy

Ostrzeżenie przed przekleństwem!

Tak sobie obserwuję te trendy i owędy myślę sobie, że nic

tylko skrajności.

Bo albo promowana jest mega chudość, co obserwujemy zwyżkowo od końca lat 90-tych, albo od jakiegoś czasu, dla odmiany, zupełna otyłość.

Nie mam nic do jednych ani do drugich i proszę się nie obrażać ale zastanawiam się gdzie jest miejsce dla średnich ludzi czy konkretnie dziewczyn? Piszę “dziewczyn” bo to one najczęściej padają ofiarami mody i dążą do nieistniejącego ideału. Chociaż anoreksja zatacza szersze kręgi i coraz więcej chłopaków/mężczyzn też pada jej ofiarą.

Czytaj dalej t(r)endy i owędy

memorisy i inne lisy

Wakacje letnie, jesienne czy zimowe czy jakiekolwiek inne mają to do siebie, że są po prostu zajebiste. I nie chce się wracać do rzeczywistości i tak zwanych obowiązków.

w lesie jest po prostu magicznie…

Lato przeleciało migiem, zawitała jesień, nostalgiczna, kolorowa i uczuciowa. I już już kiedy sądziłam, że wyzwoliłam się z tego sentymentalnego poczucia to jednak wracają do mnie te stare kasztany, które zbierałam lata temu. Ach czemu ta natura taka psotna i przewrotna i głowa czasem spokoju dać nie może?  A może serce, a nie głowa? W tym sensie

czasu nie ma, nie liczy się, zacierają się zupełnie granice tego co było z tym co jest i będzie może nawet.

Czytaj dalej memorisy i inne lisy

bezcenna wartość

Poczucie własnej wartości jest czymś bezcennym, co zdecydowanie determinuje nasze życie. Okazuje się, że bez niego niewiele zrobić możemy, miotamy się od mniejszych do większych niepowodzeń ale takich w środku, sami przed sobą. Na zewnątrz wszystko jawić może się inaczej i wcale tak światu nie pokazujemy i nie uzewnętrzniamy swoich myśli na swój własny temat. Nie opowiadamy o przeżyciach i dialogach toczonych w środku z własną osobą. Nierzadko nawet przed specjalistą nie mamy na to najmniejszej ochoty i

unikamy jak ognia konfrontacji.

I to, co na zewnątrz przejawiamy nie koniecznie jest odzwierciedleniem naszego środka gdyż jeżeli wartości swojej własnej nie czujemy i nie posiadamy na stanie, będziemy poszukiwać jej u innych ludzi i próbować dowartościować się na zewnątrz. A licząc, że zawsze uda się to zgodnie z naszym pragnieniem/planem jesteśmy w błędzie.

Czytaj dalej bezcenna wartość

dzień świra trwa

Czasami trzeba się wyrwać ze swojej rzeczywistości do innej swojej rzeczywistości i opuścić nocą domowe pielesze. Można zasiedzieć się w tej własnej pieczarze bez ograniczeń, z tv, książką, jedzeniem lub jego brakiem ale ciepłym łóżkiem i własnym kątem.

A łóżko wciąga zawsze tak samo mocno,

czy to jesień czy lato i okazuje się, że znaczenia większego pora roku nie ma, a posiadacze dziecka tym bardziej rozumieją owy stan. Będąc wolnym od obowiązków rodzicielskich również docenia się własne bety ale z racji sypiania w porach biologicznie do tego przystosowanych można czynić to do woli.

Czytaj dalej dzień świra trwa

wielki post w środku lata

Z POSTNEGO PAMIĘTNIKA NIE WIEM CO WYNIKA … ?
Przekaz nietypowy dość gdyż okraszony zdjęciami również jadła niedozwolonego 😉

W związku ze stanem zdrowia dość nijakim postanowiłam honorowo i odważnie przejść na post doktor Dąbrowskiej. Jak eksperymentować to tylko na sobie, zawsze wychodziłam z takiego założenia, że inaczej się nie da. Ostatnimi czasu folgowałam ponad normę i to z pełną świadomością. Doskonale zdając sobie sprawę, że nie tędy droga, oj nie.

Może więc czasem lepiej żadnej nowej wiedzy nie nabywać i sobie w głowie kogla-mogla nie robić 😉 Im mniej wiesz tym spokojniej żyjesz, coś w tym jest moi drodzy. A tu głowa naczytana o glutenie, nabiale, cukrze, smażonym i innych skrobiach nie dawała mi w spokoju paść się tym, co nie zdrowe 🙂

Czytaj dalej wielki post w środku lata

mów mi robal

Czy na pewno jest tak, jak przekonuje bilbord? Czy to tylko pobożne życzenie? Czy dzieci myją ręce tyle ile trzeba i wiedzą JAK to robić?

Ze statystyk wynika, że 70% ludzi nie myje rąk po wyjściu z toalety! Więc jak mają to robić maluchy skoro rodzice kompletnie ignorują sprawę…?

Bo tak sobie żyjemy, egzystujemy bardziej świadomie lub mniej, a często nie zdajemy sobie w ogóle sprawy ilu pasażerów na gapę w sobie nosimy. Nie zastanawiamy się nad tym pocieszając się czekoladą i wcinając żółty ser na śniadanie. Później z kolei narzekamy właśnie czasem na różne dolegliwości, chodzimy też po lekarzach, debatujemy ze znajomymi czy kisimy w sobie i nikomu się nie zwierzamy z naszych zdrowotnych problemów z obawy przed wstydem, a przyczyna może być bardzo prosta.

Czytaj dalej mów mi robal

rzeka życia i jezioro czasu

uwaga, sporo herbaty w herbacie 😉 mało odporni proszeni są o pominięcie tekstu 😉 jest całkiem miło i miętowo

Tak sobie to życie płynie trochę jak ta rzeka i piękne to i dziwne nieco.

Bo każdego roku wszystko wygląda zupełnie inaczej,

a lato jest całkowicie odmienne od poprzedniego. Tym razem moje wakacje prysły jak ta bańka mydlana, zupełnie nie wiadomo kiedy. I niby nic się szczególnego nie działo, żadnych ekstremalnych przeżyć (prócz wejścia na wieżę) nie było, a zniknęły w szponach czasu nie wiadomo kiedy. Utonęły w jeziorze (może).

na zdjęciach czas się zatrzymuje… lubię sobie później wracać do minionych chwil 🙂

Czytaj dalej rzeka życia i jezioro czasu

dobre zioła i złe wróżki

Tym razem chciałam nadmienić o uzdrowicielach i bioenergoterapeutach zahaczając o wróżki. Ale niee, nie te dobre z bajek, o których naczytaliśmy się w dzieciństwie. O te prawdziwe, które skrupułów nie mają. Nie neguję jasnowidzenia, to inny temat i uważam, że taka Aida Kosojan ma po prostu dar, z którym nic zrobić nie może. Widzi, wie i już. To inny temat (chociaż to też wyciąganie pewnych opcji, których jest wiele i wcale nie muszą się spełnić).

jesteśmy energią….

Korzystałam bowiem z ich usług niejednokrotnie i mimo paru porażek zawsze wierzyłam, wierzę i wierzyć będę w skuteczność takich terapii. Co prawda

nie jest łatwo znaleźć kogoś sensownego

i przez Naturę talentem obdarzonego bo cała horda w naszym kraju po kursach wyszkolonych więcej zamętu niż prawdziwego pożytku robi.

Czytaj dalej dobre zioła i złe wróżki

odgrzewane kotlety

Czy powracanie do przeszłości jest nam potrzebne? Czy w ogóle warto bawić się w odgrzewane kotlety i żyć złudzeniami? A może właśnie dobrze wrzucić na ruszt jaką zmarzlinę żeby te iluzje spadły i prawda wyszła jednak na jaw? Tylko czy aby na pewno niesie to dla nas jakąś korzyść?

Ogólnie

prawda jest niezbędna do życia w harmonii

przede wszystkim z sobą samym i bez niej daleko nie zajedziemy ale może jednak są jakieś okoliczności łagodzące mierzenia się z nią, a nawet wykluczające zupełnie proceder? Wszak życie rzuca nas na różne głębiny zmagania się ze sobą i światem i może czasem lepiej sobie czegoś zaoszczędzić…

czasami coś nam się po prostu wydaje… i widzimy obraz taki, jaki chcemy widzieć, nie koniecznie zgodny z rzeczywistością 😉
Chyba zależy od jednostki

bo wziąć to wszystko na klatę nie jest czasem łatwo, że na przykład nie znaczyliśmy dla kogoś tyle ile nam się wydawało.

Czytaj dalej odgrzewane kotlety

homeopatia w szponach systemu i głupota ludzka co granic nie zna

Uwaga, są przekleństwa i black tea!

Śledzę sobie ostatnimi czasy ataki na homeotpatyczne leczenie i kompletnie ni w ząb nie rozumiem tej nagonki. Wszak wiele państw Europejskich korzysta z niej zupełnie równorzędnie do medycyny tradycyjnej i nikt z tego żadnego halo nie robi. Mam wrażenie, że znowu tylko Polakom (tudzież blokowi wschodniemu) coś przeszkadza i tylko Polaków ona NIE leczy. We Francji z sukcesami stosują ją nawet chorzy na raka , a u nas prawie każdy farmaceuta gdy prosi się o taki lek komentuje, że to “tylko” woda i cukier. Mam już serdecznie dość ich niedouczenia lub świadomego wprowadzania klienta w błąd! Skoro ja, Beata, wiem jaki jest ich skład to oni nie wiedzą? Nie wierzę! Sprzedajne wrony, które kraczą jak system im każe, na usługach samego szatana.

Czytaj dalej homeopatia w szponach systemu i głupota ludzka co granic nie zna